Początkujący
Liczba postów: 5
Liczba wątków: 0
(18-12-2011, 21:38)Lawrence napisał(a): To ja sobie pozwolę dorzucić moje dwa grosze do tej całej "krwawej" dyskusji:
Nie ma krwi. :P
Jak to nie ma ? Frye (amerykanin) w 1 rundzie ma nieduze rozciecie na czole, a japoniec kolo nosa. Tak btw to wartaloby wkleic cala walke a nie 2 minutowy clip z niej. Poza tym ten film jest tylko potwierdzeniem tezy o braku realizmu Warriora w kwestii obrazen. Wystarczy spojrzec na twarz japonczyka po niecalych 7 minutach w ringu. (mniej niz 1,5 rundy)
20-12-2011, 23:34
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
(20-12-2011, 23:34)jeremy napisał(a): Frye (amerykanin) w 1 rundzie ma nieduze rozciecie na czole, a japoniec kolo nosa.
W Warriorze na twarzy nauczyciela były AŻ DWA rozcięcia. Ależ brutalność, przemoc, krew i zuooo. A szczerze mówiąc, to co z tego, że jucha nie tryska po każdym uderzeniu? Widać jak się biją, widać, ale to NIE JEST film o walce, wbrew pozorom. Sama walka to tylko elemenst składowy, najmniej ważny, a wszyscy tak się tego czepiają.
21-12-2011, 00:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2011, 00:40 przez raven.second.)
Początkujący
Liczba postów: 1
Liczba wątków: 0
1. Co ciekawego było w The Wrestler i The Fighter, czego nie ma w Warrior.
- Miki Rurka gra człowieka przegranego przez cały film, woli ścieżkę koksu od pogodzenia się z córą, zdaje sobie sprawę z tego jakim jest skończonym frajerem, wybiera śmierć w jakiejś gównianej walce- wygrywa tylko w interpretacji, że niejako zachowuje resztkę godności. Nie jest też prawdziwym rycerzykiem jak panowie w Warrior, tylko skundlonym, zbotoksiałym, emerytem od ?siadania na twarzach innych kretynów?, jak to tam jest chyba określone. Niezbyt hollywoodzkie.
- Historia The Fighter jest sztampowa i przewidywalna, ale oparta na faktach, co jakoś ją ratuje. Co jest interesujące to całe tło wydarzeń, rodzina, ryje, akcent- które fenomenalnie oddają bagno white-trash okolic Bostonu. Marki Mark jest prosty z ryja i gra raczej słabo, co absurdalnie dodaje mu wiarygodnej głupoty, jako obijmordy z osiedla. Batboy i Melissa Leo są naprawdę ciekawi- dobrze rozpisana jest ich toksyczna, rodzinna relacja.
2. Co jest gównianego w Warrior.
- Bajkowa wręcz konstrukcja postaci.
Hardy Tomek na wojennej ścieżce. Wyrwał kawałek czołgu, taki jest silny. Uratował kolegów i nie oczekiwał wdzięczności, taki jest mężny. Ale zaraz, nie oczekiwał tylko dlatego, że uciekał z woja, bo mu USA zabiło kolegę i musiał się ukrywać. Wierny przyjaciel, zawiedziony wojną pacyfista i renegade outlaw. Kwestia bycia megapakerem , cóż, o tym jest film. Jest mściwy, ale tylko dlatego że naprawdę kochał swoją mamę. A, no i jeszcze wdowa po koledze. Prącie jej w pupkę i za mur.
Conan O?Brien. Walił ostro po ryjach i trafił do szpitala. Z rodziną na połamanym karku, wziął się za siebie i poszedł do collegu żeby zostać nauczycielem fizyki w liceum, gdzie ma naprawdę fajnych, poprawnie politycznie reprezentowanych, uczniów. Jest twardy, ale i mądry. Kocha swój dom, który ukraść mu chce Pan Kryzys Finansowy i niezreformowana służba zdrowia. Kocha swoją piękną żonę, której, swoją drogą, chyba bardzo się podoba jak mu ryj obija kolo z Rocky IV.
- one big jerkoff session
Film naprawdę dobrze wali konia. Każdy z nas chciałby tak fajnie obić komuś ryja, czy to będąc tajemniczym pakerem, czy też everymanem który walczy o swoją amerykańską rodzinę z ogródkiem. Nagromadzenie świetnie nakręconych walk, w których zawsze wygrywa nie ten na którego wszyscy liczą, czy też walka kończy się od jednego pierdalnięcia, czy tam wisisz mi 200 dolców, przyprawia o zawrót głowy. Szybkie, tanie emocje. W takim Rockym dało się przełknąć końcową kluchę kiczu. Tu jest ich chyba z 10. Swoją drogą dodanie do walk komentatorów, dowalających wyngla do pieca to już po prostu scenariuszowe lenistwo. Ooooo staaary, mówię ci on to na pewno nie wygraaa. O jaaa wygrał, no nie wierzę, cóż to za dzień. Itd. Itp.
Warrior w jakimś sensie przypomina mi Bridget Jones, skalkulowany na męski target. Tam na końcu płakały dziewczynki, a tutaj chłopcy. W każdym filmie można przełknąć klisze i naiwności, jeśli reszta jakoś nadrabia. Tutaj, mimo rewelacyjnej, przepitej mordy Nolty?ego tych klisz jest zdecydowanie za dużo.
Witam wszystkich na forum btw.
21-12-2011, 04:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2011, 04:46 przez sludge.)
Początkujący
Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
(20-12-2011, 01:42)Bucho napisał(a): Typowo hollywoodzkie? Moze, ale zakoneczenie znane juz bylo od trailera, wiec slabo Tobie poszlo ;)
Trailera nie widziałem ; )
(20-12-2011, 01:42)Bucho napisał(a): Ok, a teraz wymien prosze niedorzeczne watki, a jesli znajdziesz czas, to takze jakies dziury scenariuszowe <ok>
Widzę, że sludge większość już wymienił. "Dziury scenariuszowe". Chodziło mi bardziej o to, że twórcy filmu szli sobie bardzo na łatwiznę nie wysilając się zbytnio przy konstruowaniu wątków (przede wszystkim wątek zwycięstwa chłopaków w turnieju, praktycznie bez żadnego treningu).
(20-12-2011, 13:01)Mental napisał(a): Cytat:Jego postawa bardziej pasowała do zbuntowanego 17-latka a nie do dojrzałego faceta.
Serio?
Mógłbyś rozwinąć myśl?
Dojrzały facet obrażony na cały świat bo tatuś pił i zostawił go i mamę samych. Do tego brat musiał się zająć swoją rodziną więc logiczne, że chciał z nimi zostać. Wielka obraza na cały świat. Dla mnie to postawa nastolatka. Nie wykorzystany potencjał Eda.
(20-12-2011, 13:40)raven.second napisał(a): Świetny start na forum. Nie, poważnie, to jest naprawdę świetne rozpoczęcie kariery forumowej - jeśli uzasadni swoje zdanie, pokaże przykłady, nawiąże dobrą dyskusję będzie bardzo dobrze :)
Dziękuję. Po za tym prosiłbym się o zwracanie do mnie w drugiej osobie a nie w trzeciej. A ta ironia to dlaczego ? Bo nie mam pozytywnego zdania na temat tego filmu jak 99 % ludzi w tym temacie. Lepiej jak wszyscy klepią się po plecach ? Chyba po to jest forum, żeby wyrażać swoja opinię, prawda ? ; )
Widzę, że w większości wyręczył mnie już sludge ale jak będę miał dłuższą chwilę to napiszę więcej na temat Warriora. Póki co serdecznie pozdrawiam.
21-12-2011, 19:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2011, 21:47 przez Saimonse.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,327
Liczba wątków: 9
(21-12-2011, 19:09)Saimonse napisał(a): (20-12-2011, 13:01)Mental napisał(a): Cytat:Jego postawa bardziej pasowała do zbuntowanego 17-latka a nie do dojrzałego faceta.
Serio?
Mógłbyś rozwinąć myśl?
Dojrzały facet obrażony na cały świat bo tatuś pił i zostawił go i mamę samych. Do tego brat musiał się zająć swoją rodziną więc logiczne, że chciał z nimi zostać. Wielka obraza na cały świat. Dla mnie to postawa nastolatka. Nie wykorzystany potencjał Eda.
Na cały świat? Nie wydaje mi się. Hardy miał ojca w dupie bo pił, a brata nienawidził, bo zamiast zająć się rodziną w potrzebie, spieprzył do dziewczyny. W wojsku poznał bratnią duszę, a gdy ten "brat" zginął, Hardy obiecał sobie, że za wszelką cenę pomoże jego rodzinie, bo sam nie mógł zaznać normalnej, kochającej rodziny. Nie widzę tutaj zachowania zbuntowanego nastolatka, tylko zachowanie gościa z zasadami, który swoje przeżył.
Hollywoodzko by było, gdyby Hardy po śmierci zioma ruszyłby w pojedynkę na zemstę (i rozdupczył pół wrogiej armii, zostając bohaterem wojennym, a nie poszukiwanym dezerterem) a nade wszystko walczyłby dla brata, nie dla żony zmarłego kumpla.
21-12-2011, 20:30
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
sludge napisał(a):Prącie jej w pupkę i za mur.
:)
sludge napisał(a):Film naprawdę dobrze wali konia.
:)
sludge napisał(a):Kocha swój dom, który ukraść mu chce Pan Kryzys Finansowy i niezreformowana służba zdrowia.
Dobre :) Serio mówię - ja nie czytam pisemek filmowych właśnie z tego powodu - bo nie ma w nich takich recek jak twoja.
21-12-2011, 20:42
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Dopiero teraz obejrzałem i raczej przychylam się do zdania, że to dobre kino. Fabuła prosta i poniekąd sztampowa, ale ubrana w taką dawkę emocji, że w finale uronilem kilka łez. Aktorstwo jest najmocniejszym punktem - Nolte jest cudowny w roli zapijaczonego przegranego ojca. Hardy emanuje taką ilością energii i agresji, że zaczynam czekać na jego interpretację Bane'a w Batmanie.
Same walki nie są zbyt realistyczne, jak na UFC, ale mi to nie przeszkadzało. Brak krwi też mnie walił.
8/10
25-02-2012, 15:33
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ten film ma bardzo wyraźny podział na trzy części. Pierwsza jest dobra, druga bardzo a trzecia świetna. Ale jest jeszcze bonus, czyli końcowa walka, która nie podlega ocenie, bo wykracza poza wszelkie skale świetności i oferuje dawkę emocji, jakiej już dawno żaden film mi nie zafundował.
27-02-2012, 14:33
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Olśniewający wizualnie, przepiękny, poetycki film o przebaczaniu, miłości. Ograne, wytarte schematy skłóconej rodziny do granic możliwości, a kopie jajca tak mocno ,że boli kilka godzin po seansie.
Rozkleiłem się chyba z 3 razy, a chyba aż taki miękki nie jestem:)
Dawno nie oglądałem filmu, który niósł by ze sobą, aż tak ogromną dawkę ładunku emocjonalnego. Dialogi świetne, aktorstwo rozkurwia ekran- zwłaszcza dwójka bohaterów granych przez Hardy'ego i Edgertona- chociaż i Nolte też pokazuje kunszt aktorski.
Kilka prze zajebistych scen chwytających za serce, którego mały włos nie pęka z żalu- rozmowa braci na plaży, walka Edgertona z Koba(słowa o stracie domu) oraz oczywiście finałowa walka, cudo.
Najlepszy film o rywalizacji sportowej(sory Rocky koniec twej dominacji, wszystkie inne Zapaśniki, Fightery mogą się schować), jeden z najlepszych dramatów jakie widziałem w życiu.
6/6
Ps, jak można się czepiać w tym filmie tego, ze zawodnicy nie krwawią tak jak należy podczas walk. Walić to, ten film nie jest o MMA, to tylko tło do prawdziwych wydarzeń które rozgrywają się poza klatką, w głowach bohaterów, w relacjach między nimi. MMA nie jest ważne, najważniejsi są ludzie i ich uczucia!
Tu brak krwi jest jak najbardziej uzasadniony i nie irytuje.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
03-03-2012, 23:13
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,140
Liczba wątków: 67
Będę kubłem zimnej wody - film jest solidny, ale nie zrywa czapy. Walki są świetne, ale fabuła raczej standardowa, a emocje niekiedy zerowe, bo też i trudno przejmować się rodziną, której relacje sumują się na: nie rozmawiam z tobą, bo tak. Dlatego też finałowa walka, choć fajnie zrobiona nie wytrzymuje porównania z wcześniejszym pojedynkiem z Kobą, który ma najwięcej powera w całym filmie. Poza tym w ogóle wszystko tu jest liźnięte - gdy przykładowo cały "świat" dowiaduje się o tym, że to bracia, to widzimy jedną reakcję jakiegoś tam murzynka, który robi duże oczy i tyle. Przeszłość Tommy'ego w armii też nie ma większych konsekwencji, a jego związek z ojcem, mimo potencjału nie zostaje zupełnie wykorzystany. Ergo to po prostu kolejna odsłona Rocky'ego, tylko zamiast Creeda jest brat, a zamiast boksu MMA.
7 / 10
PS. PG-13 w ogóle nie dało się odczuć
08-06-2012, 15:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-06-2012, 15:19 przez Mefisto.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Cytat:nie rozmawiam z tobą, bo tak
Oglądałeś inny film, bo w Wojowniku jest wyjaśnione dlaczego Tommy nie rozmawia z bratem.
Cytat:Przeszłość Tommy'ego w armii też nie ma większych konsekwencji
Jak to nie ma? Przecież po turnieju Tommy ma pójść do więzienia za dezercję, po drugie przecież dlatego Tommy walczy w turnieju- przez swoją przeszłość. Wygraną chce przeznaczyć żonie swojego zmarłego kolegi właśnie z wojska.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
08-06-2012, 15:25
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,140
Liczba wątków: 67
(08-06-2012, 15:25)Danus napisał(a): Oglądałeś inny film, bo w Wojowniku jest wyjaśnione dlaczego Tommy nie rozmawia z bratem.
No i? Naprawdę trudno się przejmować tymi słowami.
Cytat:Jak to nie ma? Przecież po turnieju Tommy ma pójść do więzienia za dezercję, po drugie przecież dlatego Tommy walczy w turnieju- przez swoją przeszłość. Wygraną chce przeznaczyć żonie swojego zmarłego kolegi właśnie z wojska.
Słowa, słowa, słowa - nic z tego, a szczególnie to więzenie nie wydaje się mieć większych konsekwencji dla samej walki choćby.
08-06-2012, 15:50
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Cytat:No i? Naprawdę trudno się przejmować tymi słowami.
Jakimi słowami, zachowanie Tommy'ego w stosunku do brata miało podłoże w bardzo złych wydarzeniach z przeszłości rodziny, wszystko tutaj ma sens, obejrzyj jeszcze raz może coś ci umknęło:)
Cytat:szczególnie to więzenie nie wydaje się mieć większych konsekwencji dla samej walki choćby.
Bo więzienie nie ma mieć wpływu na walkę, to turniej jest konsekwencją jego przeszłości, to przez wydarzenia w Iraku Tommy walczy-chce wygrać. To są jego motywacje do działania i w większej części wyjaśnienie jego zachowania w stosunku do innych.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
08-06-2012, 21:08
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,140
Liczba wątków: 67
(08-06-2012, 21:08)Danus napisał(a): Jakimi słowami, zachowanie Tommy'ego w stosunku do brata miało podłoże w bardzo złych wydarzeniach z przeszłości rodziny, wszystko tutaj ma sens, obejrzyj jeszcze raz może coś ci umknęło:)
Ja nie mówię, że nie ma sensu, tylko, że trudno się przejmować tym. Szczególnie, że Tommy zachowuje się zwyczajnie jak gówniarz. Ma wyjebane na brata, bo ten x-lat temu, nic nie wiedząc o losie brata i matki, wolał ułożyć sobie życie z kobietą którą kocha. No po prostu dramat - idealny do tvn-u. Znacznie ciekawsze wydają sie być ich relacje z ojcem, ale te też zostały zlane i pokazane na zasadzie "nie rozmawiam z tobą, bo kiedyś piłeś". Meh i tyle.
Cytat:Bo więzienie nie ma mieć wpływu na walkę, to turniej jest konsekwencją jego przeszłości, to przez wydarzenia w Iraku Tommy walczy-chce wygrać. To są jego motywacje do działania i w większej części wyjaśnienie jego zachowania w stosunku do innych.
Ale powinno być widać to zagrożenie tymże więzieniem dla Tommy'ego - nie widać, paru fajnie ubranych panów gdzieś w tle to trochę za mało, żeby traktować to na poważnie. A motywacja Tommy'ego też jest raczej na wiarę - szczególnie, że on sam zachowuje się jak bestia wypuszczona z klatki, której walka sprawia przyjemność. Więc naprawdę Danuś, nie próbuj udawać mądrzejszego i bronić filmu, którego nie rozkłada logika, a zły rozkład emocji.
09-06-2012, 01:36
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Cytat:Znacznie ciekawsze wydają sie być ich relacje z ojcem, ale te też zostały zlane i pokazane na zasadzie "nie rozmawiam z tobą, bo kiedyś piłeś". Meh i tyle.
Nosz kurcze, po raz kolejny próbujesz rozwodnić to co naprawdę jest w filmie. Po pierwsze Tommy rozmawia z Ojcem, po drugie nie dlatego bo kiedy pił-przynajmniej nie jest to jedyny powód- co próbujesz na siłę udowodnić, tylko powodem jest to kim dla nich był kiedy pił. Jasno chłopaki mówią(Tommy, ten drugi) co się działo w domu gdy pił, musiał być potworem po pijaku skoro Tommy z matką musieli uciekać gdzieś do innego miasta.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
09-06-2012, 01:51
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,140
Liczba wątków: 67
(09-06-2012, 01:51)Danus napisał(a): Po pierwsze Tommy rozmawia z Ojcem
Aleś dojebał teraz :) Tommy rozmawia z ojcem na zasadzie trener-zawodnik i tyle - to był z miejsca jego warunek. A ta jedna jedyna prawdziwsza rozmowa, to oczywiście oczernianie.
Cytat:po drugie nie dlatego bo kiedy pił-przynajmniej nie jest to jedyny powód- co próbujesz na siłę udowodnić, tylko powodem jest to kim dla nich był kiedy pił.
Albo jesteś kretynem, albo ze mnie próbujesz takiego zrobić - wybacz, że użyłem skrótu myślowego pod hasłem "pił". Przecież normalnie jak ocjowie piją (zwłaszcza w filmach) są tak kurewsko mili i sympatyczni, że nijak nie idzie się tego domyślić o co kaman :) Dalej nie zmienia to zresztą faktu, że Tommy zachowuje się jak gówniarz, a film kiksuje w kwestii emocjonalnej, przez co końcowa walka traci impet. Tyle. EOT.
09-06-2012, 02:15
Dużo pisze
Liczba postów: 742
Liczba wątków: 3
Mefi, krótka scena wybuchu szału nawalonego ojca, kiedy cytuje Moby'ego Dicka, oraz obłąkańcze spojrzenie Nolte'ego mówią więcej o tym, jakie piekło musiał zgotować ojciec braciom, niż jakiekolwiek "dopowiedziane" sceny.
Obrażone dziecko, ukryte pod masą mięśniową, któremu chce się rzygać na widok ojca, choć potrzebuje jego skillów trenerskich? Ja to łykam. Half-lajf blak mesa.
Zgodzę się, że film to momentami bombastic-emołszonal klisza, szczególnie w wątkach wojennych i fighterskich, ale dysfunkcja i toksyczną miłość-nienawiść-chęć oczyszczenia atmosfery (choćby przez danie sobie po ryju) w rodzinie pokazano tutaj primo.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
16-06-2012, 13:19
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,140
Liczba wątków: 67
(16-06-2012, 13:19)EL-Kal napisał(a): Mefi, krótka scena wybuchu szału nawalonego ojca, kiedy cytuje Moby'ego Dicka, oraz obłąkańcze spojrzenie Nolte'ego mówią więcej o tym, jakie piekło musiał zgotować ojciec braciom, niż jakiekolwiek "dopowiedziane" sceny.
Tyle, że ja nie twierdzę, iż trzeba wszystko dopowiadać, a raczej, że nie ma w tym emocji - widz ma wyjebane, jak widzi trzech kolesi, którzy ze sobą nie rozmawiają :)
16-06-2012, 15:37
Nowy
Liczba postów: 68
Liczba wątków: 0
Po raz kolejny Ameryka pokazuje, że da się pokazać prawdziwą filozofię bez filmowania nieba ani bez 14 minutowych ujęć na liście w lesie. Da się ją pokazać poprzez nakręcenie walk w klatce.
Dawno mnie żaden film tak nie zachwycił. Ma kilka wtop, miejscami może wydawać się tani w hollywoodzki sposób, ale ja chyba czasami po prostu lubię takie zagrywki. Zwyczajnie je kupuję. Zresztą to w ogóle nie jest istotne.
"Warriorem" Amerykanie znowu pokazali coś, co chyba naprawdę tylko oni potrafią. Mądra, dramaturgicznie potężna historia pokazana w atrakcyjnej formie. Jeżeli ktoś szuka tu tylko rozrywkowego kina o MMA, to na pewno się nie zawiedzie. Patrząc na ten film od tej drugiej strony za to można przeżyć niemalżne KATHARSIS, którego osobiście doświadczyłem. Idealny kompromis między tymi dwoma warstwami może nie zachodzi. Wspomniane przeze mnie wtopy wynikają jednak właśnie z tej dwojakości. Nie jest to jednak istotne. Esencja tej historii kopie po mordzie mocniej niż Tom Hardy leje swoich rywali w klatce.
Piękny film, jakim jest "Warrior" pokazuje jak czasami w życiu jest hardkorowo ciężko. Boleśnie banalne stwierdzenie, które wydawałoby się, że opisuje kolejne natchnione europejskie dzieło, polegające na filmowaniu nieba/lasu/ściany/. Zaskakujące jest to, że da się tak zdefiniować film, którego fabuła w jednym zdaniu wyglądać może tak: "Dwóch skłóconych braci bierze udział w turnieju MMA".
Tom Hardy swoją rolą niszczy galaktykę. Jego Tommy, to chyba moja ulubiona postać filmowa od lat. W tej kreacji można zauważyć zreszą, to co opisałem w kontekście całego obrazu. Mamy z jednej strony super fajnego kozaka, który w kapturze wbija na ring, bez kompletnie żadnej otoczki. Jest esencją twardziela, który niszczy w pół minuty rywali a potem na pełnym nerwie schodzi z ringu nie czekając na oklaski, bo to nie o nie mu chodzi - fajnie definiuje go tekst z filmu "Za zrobienie czegoś takiego na ulicy zamkną cię i wyrzucą klucz. Wychodzi stąd jakby opuszczał miejsce zbrodni". Na pierwszy rzut oka totalny wypas, super gość. No właśnie - na pierwszy rzut oka. Tak naprawdę mamy zmiażdżonego przez życie gościa, który przeszedł za wiele i nie umie sobie z tym poradzić, chociaż myśli, że ogarnął wszystko perfekcyjnie. Sam jednak dochodzi do wniosku, że chyba jednak nie jest tak jak mu się wydawało.
No bo właśnie chyba tak ogólnie jest w życiu. Wydaje mi się, że jest spoko, że nad wszystkim panuje, że moje osobiste tragedie, już jakoś mną nie wstrząsają, że sobie poradziłem albo dokładnie odwrotnie - że już się nie podniosę, że już po wszystkim. Nieprawda. Wszystko się da jakoś ogarnąć. Tylko tu nie trzeba von Triera czy innego artysty wielkiego mądrego filozofującego nad życiem poprzez filmowanie gorskiego potoku. Czasami można pokazać turniej MMA, gdzie goście się leją po ryjach i będzie to mądrzejsze niż te wszystkie filozofie. No bo chyba tak właśnie bywa w życiu. Czasami trzeba dostać po ryju albo dać w ryj, nawet jeżeli przeciwnikiem jest ktoś dla Ciebie najważniejszy a może i Ty sam. Czasami, żeby się udało trzeba przejść przez piekielnie trudną i brutalną drogę. Nie ma półśrodków i patrzenia na sarny na łące. Z życiem trzeba się mierzyć oko w oko. Taka prawda i od tego się nie ucieknie, bo to jest prawdziwa filozofia a nie pierdolenie.
Nie polecam oglądać zwiastuna, bo jest żenujący.
Juror_z_MamTalent, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.
18-11-2012, 15:33
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(16-06-2012, 15:37)Mefisto napisał(a): (16-06-2012, 13:19)EL-Kal napisał(a): Mefi, krótka scena wybuchu szału nawalonego ojca, kiedy cytuje Moby'ego Dicka, oraz obłąkańcze spojrzenie Nolte'ego mówią więcej o tym, jakie piekło musiał zgotować ojciec braciom, niż jakiekolwiek "dopowiedziane" sceny.
Tyle, że ja nie twierdzę, iż trzeba wszystko dopowiadać, a raczej, że nie ma w tym emocji - widz ma wyjebane, jak widzi trzech kolesi, którzy ze sobą nie rozmawiają :)
Jak nie ma w tym emocji to skąd one u mnie w tych scenach? A scena w hotelu jest miazga. Także pozdro, idź na lody. :)
(09-06-2012, 01:36)Mefisto napisał(a): Szczególnie, że Tommy zachowuje się zwyczajnie jak gówniarz.
Nie ogarniam zupełnie, tych komentarzy. Tommy zachowuje się jak wkurwiony koleś, który czuje się skrzywdzony przez ojca i zdradzony przez brata. Co tu jest za wielka filozofia? To, że nastolatki się wkurwiają to nie znaczy, że dorośli też nie mogą. Zwłaszcza jeżeli mają zajebisty powód.
Cytat:A motywacja Tommy'ego też jest raczej na wiarę - szczególnie, że on sam zachowuje się jak bestia wypuszczona z klatki, której walka sprawia przyjemność.
Zgodzę się, że motywacja Tommy'ego jest trochę słabo zarysowana. Ale jeżeli widzisz, gdzieś Tommy'ego czerpiącego przyjemność z walki to chyba musiałeś sobie trzepać podczas oglądania, bo oślepłeś. :) Gość wyraźnie robi to, bo to jedyny sposób jaki zna, by znaleźć forse. Nie bez powodu spieprza z ringu zaraz po rozwaleniu delikwenta.
Na tę pozostałą krytyczną pedaliadę nawet nie chce mi się odpowiadać, bo jak słysze zarzuty o holiłudzkości czy kiczu to chce mi się [pląsać połące i słuchać jazzu], że ja pierdole. To taki dobry film, że takie bzdury nie powinny miec miejsca w tym temacie.
04-01-2013, 18:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2013, 18:44 przez Gal Anonim.)
|