Z archiwum X
Mam nadzieję, że szybko zapomnę o tym sezonie. To co zobaczyłem jest jeszcze większym paździerzem niż Ash vs Evil Dead. Spodziewałem się kiepskiego poziomu (trailery i materiały takowy sugerowały) bo stacja wiadomo jaka, ale to co zostało stworzone to jakieś okropieństwo normalnie. Aktorska żenua, scenka na ganku z pierwszego odcinka to chyba kurva jakiś trolling. Reszty tej kupy nie ma nawet sensu komentować. Spalić to ścierwo i zakopać w autobusie gdzieś na pustyni.

Odpowiedz
Nie oglądałam ani jednego odcinka tego pasjonującego sezonu i w ogóle XF mnie nie obchodzi, ale dzisiaj z nudów weszłam na Serialową, a tam zobaczyłam takie coś: Na podstawie powyższego stwierdzam, że ten serial po wskrzeszeniu przypomina zombie - atakuje mózg, rozłazi się i śmierdzi :) Nie mogę się doczekać, kiedy pojawi się na Nostalgia Critic.

(Żeby nie było - pierwsze sezony XF bardzo lubię, a Mulder i Scully byli super. Od początku coś mi jednak mówiło, że to se ne vrati, no i se ne vratilo ;)

Odpowiedz
Bez przesady - ostatni odcinek to gówno, ale były też w miarę fajne momenty, choć bardziej tak na poziomie tych fajnych momentów z sezonów 8-9 niż wcześniejszych.

Odpowiedz
Jak do Babilonu się w miarę przekonałem, za pierwszym razem uznałem za średniawkę, a za drugim razem za ok odcinek. No i podoba mi się piosenka ostatnia, fajnie podsumowuje relacje agentów. No i też uwielbiam Cartera eksperymenty ale poziom finału mnie załamał, dla mnie to najgorsza mitologia od czasu 9x01/9x02.  Nawet nie chodzi o to jak szybko akcja pędzi, bo tego  że w ciągu 40 minut będą chcieli opowiedzieć fabułę na 2, 3 odcinki to się spodziewałem.
Pierwszy raz miałem ochotę rzucić serial po odcinku Lord of the flies, serial wielokrotnie przeskakiwał rekina i dla każdego widza to inny odcinek/inne wydarzenie, ale tym razem po raz drugi  miałem ochotę rzucić w cholerę serial, ale nie zrobię tego bo oglądam dla M i S - choćby nie wiem jak beznadziejny poziom był. Co najlepsze scena cała na moście akurat jest dobra, budzi jako takie emocje, ale cała reszta. Dopiero jak skończyłem oglądać i złość mineła załapałem że finał bardzo przypomina jak wspominacie


Ja zawsze bronię showrunnera bo cenię jego odcinki jak np. Improbable, Triangle, Milagro, to mój wciąż ulubiony jeden ze scenarzystów, ale widać w 10x06  i 10x5, że on wyraźnie się męczy na mitologii, pisze te odcinki bo taka konwencja serialu i musi, a całe poczucie humoru i to co dobre przeszło  do odcinków w stylu Improbable, Babilon - tam pisze fajne dialogi, a kiedyś fajne pisał też w mitologii i klasycznych/normalnych standalonach. Podobno marzy się Carterowi musical w xf i to byłoby ciekawe, bo nie wiem, ale chyba aktorzy śpiewać za bardzo nie potrafią (wiem że Duchovny wydał płytę, ale i pomimo tego).


Ja na pewno nie chciałbym by odszedł showrunner pomimo padaki jaką napisał na finał gdyż dobrym showrunnerem jest   - raczej w innych serialach jest jeden styl narzucony a on od początku pozwala na dużo jednak, mamy w serialu archiwum braci Morgan oraz Wonga oraz Gilligana, itd i podobnie jest w 10 serii. W sumie muszę powiedzieć że i dobrym reżyserem bo jednak nawet w swoich padakach ma pare pomysłowych scen. Ale za długo nie pisał nic w ogóle i stąd tak różny poziom jego odcinków, powinien mu ktoś pomagać przy scenariuszach, jak  pewnie nie będzie w 11 serii jego kompana od scenariuszy Spotnitza (Gilligana pewnie też nie)  to powinni mu pomagać w scenariuszach ci co wrócą oraz postarać się o nowych scenarzystów.

Ogólnie to dobra robota z wadami i plusami serialu plus nowy minus czyli 6 odcinków przez co przeładowane odcinki i sporo po łebkach lecieli z wątkami. Zresztą Carter przyznał iż mieli sporo problemów, ledwo się w grafik wcisneli, musieli po łebkach lecieć i skracać/zmieniać pomysły, ledwo wyrobili się w terminie i czasami z nieskonczonymi scenariuszem tworzyli odcinki i wykończeni byli przez to po zakończeniu serii, ale co najważniejsze nie ma zamiaru tak kręcić 11 serii.  Pewnie okaże się jak będzie po ilości odcinków. Tylko ten straszny finał rzutuje bardzo na całą serię nową, ale przez jedną kupę nie będę przekreślał całej serii. Mamy przekrój odcinków jak w seriach 1-9 - od chały do dobrej, bardzo dobrej roboty. Arcydzieł nie spodziewałem się bo to nie najlepsze lata serialu tylko lub aż dobra robota i podobnie uważam jak w recenzji na film.org -  chce się obejrzeć kolejne odcinki.


Nie sądze by odszedł showrunner bo jednak aktorzy są zbyt lojalni co do niego i w takim wypadku mocno bym się zdziwił jakby odszedł z serialu a aktorzy by chcieli wrócić. Widać po wypowiedziach ich, że relacje trójki się poprawiły bardzo, zwłaszcza z Duchovnym od czasu procesowania się Davida w 7 serii i  jest showrunner ojcem chrzestnym dziecka Anderson. Wdają się być przyjaciele wciąż i jak jego nie będzie to aktorów nie będzie też w kolejnej serii, i pewnie nie więcej jak 8-10 odcinków a nie 6.  Jarod wcześniej wspominał że fajnie jakby Anderson nie robiła problemów i zgodziła się na nawet 13 odcinków - bardzo się zdziwię jak tak będzie. Nie ma nic przeciwko góra 10, wspominała nawet kiedyś żartem niby  by nakręcić 2 serie jednocześnie skoro mieszka w Londynie. Zresztą jednym z warunków jej powrotu było to że będzie miała normalny kontakt z dziećmi i dlatego np. w Babilonie nakręcili wpierw sceny z Anderson by mogła wrócić do Londynu i dlatego na drugim planie jest Scully w tym odcinku. Choć jak początkowo nie chciała wracać i dała się Davidowi namówić to teraz nie ma nic przeciwko na 11 serie, ale problemem jest jej grafik zapchany Fall, Tramwajem zwanym pożądaniem co za chwile będzie w Nowym Jorku wystawiany. Ale najbardziej bawi mnie zachowanie Davida, zwłaszcza jak przypomni się jego zachowanie  z 7 serii( choć z drugiej strony rozumie że miał dość serialu i roli po 7 latach ) - podobno nawet powiedział że nie ma nic przeciwko temu by kręcili sezon 11 w Londynie. Nie można na pewno traktować tego na poważnie do końca ale jak to się priorytety zmieniają a raczej brak propozycji ciekawych i koniec Californication.  Inna sprawa że mają aktorzy relacje lepsze jeszcze jak mieli co oboje przyznają jak np. taka wypowiedź DD.

“It’s been a wonderful time for us. That was one of the most pleasant and satisfying aspects of going back to the series. Gillian and I have both evolved personally and professionally over the years and we’ve become good friends over time. I would still call her or write to her after she moved to the UK and we have a much greater appreciation for the show and our work together now than ever before. It’s been very easy between us and we’ve never laughed so much as we have this time around”

Jak showrunner i aktorzy pracowali ze sobą 7, 8 lat to na pewno jakieś spięcia między nimi były, mieli siebie dość czasami, ale widać że poprawiły się relacje. Ale ciekawe że aktorka jak w klasycznym xf grała to mniej się udzielała w promocji serialu a za emisji  10 serii robiła świetną reklamę serialowi razem z Davidem, np. przed premierą Babilonu scene w biurze z M i S komentowała  w swoim stylu że to ich gra wstępna (choć jak kojarzy się z blooperów jakie akcje odstawiała na planie serii 1-9 i filmów, to nic zaskakującego, zresztą cała ekipa odstawiała akcje niezłe na planie serialu) i nakręcanie fanów owocowało takimi artykułami jak na przykład ten.

https://www.washingtonpost.com/news/arts-and-entertainment/wp/2016/02/22/how-the-biggest-x-files-conspiracy-became-whether-gillian-anderson-and-david-duchovny-are-dating/

A co ciekawe są fani, którym podobał się finał np. te recenzje i w sumie się zgadzam że próbował na nowy etap z serialem wejść showrunner, ale zupełnie nie wyszło.

http://munchkyn.com/tv-reviews/x-files-struggle-ii/

http://reflectionsonfilmandtelevision.blogspot.com/2016/02/the-x-files-my-struggle-ii-february-22.html

Pojawił się też wywiad z Carterem, Gish oraz jeszcze jedna recka finału.

http://xfiles.news/index.php/news/reviews/1190-recap-review-the-x-files-my-struggle-ii

http://xfiles.news/index.php/news/latest-news/1192-chris-carter-all-of-your-questions-will-be-answered

http://xfiles.news/index.php/news/latest-news/1191-annabeth-gish-i-believe-in-her-in-monica

Odpowiedz
Co oni odpierdolili w tym sezonie to się w pale nie mieści.

S10E01 - no dobra, spoko. Trochę retcon, ale nie takie rzeczy w serialu odchodziły. W sumie spoko nowa konspira, i choć odcinek wydaje się mocno pocięty i dość chaotyczny, to mają mój kredyt zaufania. Rozkręcają się.

S10E02 - no dobra, spoko. Nie jest to szczególnie dobra historyjka paranormalna - ledwie cień odcinka Eve - ale jest w miarę dobrze. Stara, dobra formuła. Szkoda tylko, że Mulder i Scully jakby na uboczu - bez nich historia rozegrałaby się podobnie.

S10E03 - o, i o to chodzi! Darin Morgan przywraca wiarę w serial. Co prawda to najgorszy z jego odcinków, ale to znaczy tyle, że "tylko" bardzo dobry.

S10E04 - hmm, nie powinniście się już rozkręcić? Sezon się kończy. Fajny bad guy, świetne efekty i klimat, ale Mulder i Scully totalnie w tej historii zbędni, bo nie robią po prostu nic. Wątek Scully i jej matki raczej tani, końcowy monolog słabiutko napisany. No ale było fajne gore.

S10E05 - ...co? To było na poważnie? WTF? Przecież ten odcinek był tak niedorzecznie beznadziejny, tak źle zrealizowany, tak fatalnie napisany, pozbawiony rytmu, napięcia, czegokolwiek... Co to miało być? To był najgorszy odcinek w historii serialu - a napisał go i wyreżyserował Carter! Końcowa rozmowa Muldera i Scully będzie mi się śnić po nocach, a wtedy będę się budził, wstrząsany konwulsjami. Trochę z szoku, ale głównie ze śmiechu.

S10E06 - no dobra, odpadam. Idźcie w pizdu z takim serialem. Żeby robić zagładę świata na bliskich planach i w dwóch lokacjach, trzeba jednak mieć trochę więcej w głowie. Do tego warto byłoby sprawdzić, co to ten Internet i jak działa, jeśli już ma odgrywać tak ważną rolę. Dialogi już totalnie można spuścić w kiblu (czekam na jakiś supercut ze wszystkimi użyciami "alien DNA"). CO SIĘ, KURWA, STAŁO?

Wiele potrafię temu serialowi wybaczyć. Sezony 1-9 uwielbiam, nawet najgorsze odcinki. Bo nawet one miały ten wyjątkowy klimat, i nawet one miały spoko dialogi i relacje między postaciami. Najgorsze odcinki X-files były solidnym rzemiosłem, najlepsze - czymś mega kreatywnym i zabawnym, co się na tym rzemiośle opierało. Tutaj nawet nie ma tego fundamentu w postaci rzemieślniczej roboty. Serial wygląda tanio (a przecież poprzednie sezony wyglądają jakby miały 3x większy budżet niż w rzeczywistości!), nie ma rytmu, stopniowania napięcia, jest chaotyczny i naprawdę źle napisany. Co się stało?

Odpowiedz
Będę się upierał, że w głównej mierze stały się dwie rzeczy:
1) Carter, który nieprzypadkowo po X-Files nie jest w stanie niczego zrobić, choć próbował co najmniej kilka razy. Gość jest ewidentnym przykładem na wypalenie twórcze.
2) upychanie fabuły na co najmniej dziesięć odcinków do odcinków sześciu.

Gdyby nie dwa powyższe, to byłoby spoko, bo choćby bracia Morgan wg mnie dalej to czują.

PS - Fajnie by było też bez tej ciulowej cyfry, no ale FOX to nie HBO.

Odpowiedz
10x05 nie jest zły wcale aż tak - nie do końca przekonuje mnie jako całość ale sporo fajnych rzeczy w nim jest, np. dialogi między czwórką agentów.  A najgorszym odcinkiem prędzej bym nazwał 10x06, bo jest po prostu tragiczny, najgorszy od czasu 9x01 i 9x02 (chodzi mi tylko o odcinki przez showrunnera pisane). Ale były w serialu też niestety o wiele gorsze odcinki.  A to że przypomina finał2 sezonu  innego serialu Cartera to wydaje mi się że przypadek, bo pewnie showrunner nawet nie pamięta jakie miało zakończenie 2 serii MM. Wielokrotnie w xf nie tylko on, ale cała ekipa nawet za serii 1-9 pokazywała że potrafią zapominać o wątkach ważnych za co ekipa nie raz później przepraszała jak np. wątek Emily z 5 serii  oraz wątek komórek i odcinek Per manum z 8 sezonu. Widać po 10x05 że o wiele lepiej mu wychodzi pisanie odcinków z humorem jak poważnych, nawet jak nie do końca są udane.

Kolejna sprawa to ilość odcinków bo przy małej ilości odcinków to bardzo rzutują na poziom sezonu gorsze epizody.

Na pewno nie uważam że powinien odejść showrunner, bo aktorzy wydają się co do niego lojalni, ale np. niech inni scenarzyści piszą z nim scenariusze ( jeśli w ogóle powstanie 11 seria, a o tym dowiemy się czegokolwiek najwcześniej gdzieś za 4, 5 m-cy, bo DD ma koncerty w maju; od kwietnia do czerwca GA gra w sztuce Tramwaj zwany pożądaniem, a później film z Hopkinsem, Martinem Freemanem, Fordem). Nie powinien odejść bo dobry showrunner był i jest co powtarzam zawsze, a scenarzystą różnym - pozwala scenarzystom pisać/kręcić odcinki takie jakie chcą - serial nie ma narzuconego przez niego jednego stylu, tylko co odcinek np. Archiwum Morgana i Wonga, Gilligana, Shibana, Spotnitza, itd. Powinni pomyśleć też o ściągnieciu reżyserów archiwowych jak np. Bowmana, Nuttera, Toma Wharmby jeśli będzie 11 seria i nowych scenarzystów jak Spotnitz i Gilligan nie mogą wrócić, choć jak sami się wypowiadali chętnie by wrócili, ale mają swoje seriale (dziwne że w ogóle nikt nie wspomina o Howardzie Gordonie i Johnie Shibanie) .

Moim zdaniem on nie tyle się wypalił co zwyczajnie zrobił sobie za długą przerwe, wakacje w pisaniu scenariuszy - co widać już było w kinówce drugiej, którą lubię, ale wiadomo że do ideału filmowi daleko a po filmie 8 lat przerwy, nie licząc pilota After.  Zawiodłem się najbardziej na Babilonie bo wiele po tym odcinku obiecywałem sobie, skoro to eksperyment showrunnera i prawie każdy udawał mu się w seriach 1-9, i jak za drugim razem o wiele lepiej mi wszedł 10x05, to pomimo tego i zwłaszcza przez finał 10 serii to w ewentualnej 11 serii będę z obawami zasiadał do oglądania odcinków Cartera autorstwa. No i prawie jestem pewien że jakby showrunnera nie było to raczej aktorzy nie wrócą, są lojalni wobec niego, widać z wypowiedzi iż przyjaźnią się wciąż, inaczej żadne z nich, a na pewno Anderson by nie wróciła - zdziwiłbym się jakby było inaczej.



Morganowie i Wong ciągle są w formie, może nie takiej jak dawniej, i pewnie dlatego, bo wciąż piszą scenariusze o różnych seriali (Morganowie stworzyli 2 seriale zakończone po 1 serii w ostatnich latach, ale podobno dobre, a Wong do American horror story pisze scenariusze).

Zgadzam się że upchanie milionów pomysłów do 6 odcinków powoduje pójście z wątkami na skróty, po łebkach, przez co jest wrażenie chaosu, nie każdy wątek jest do końca wygrany, ale o tym ekipa dobrze wie bo przecież Glen Morgan przyznał, że jego odcinek o bezdomnych i mamie Scully miał być 2 parterem jak na początku miało być 10 odcinków jak chciała stacja - przez zobowiązania aktorów musieli do 6 zmniejszyć. Carter mówił że padnięta cała ekipa była bardziej jak po kręceniu 20 odcinków w serii i narzekał że ledwo wyrobili się w terminie i ledwo wcisnęli się w grafik stacji z serialem,  zdarzało się że musieli scenariusze skracać/przerabiać w czasie kręcenia już odcinków, zdarzało się że nawet scenariusz nie był gotowy a musieli już kręcić odcinek, bo inaczej nie wyrobili by się i dla mnie ważne jest, że jak sam powiedział nie ma zamiaru tak improwizować jak w 10 serii jeśli powstanie 11. Jakoś mu wierzę, chcę wierzyć, ale pewnie się okaże jak powstanie 11 seria - jeśli będzie z 10 odcinków to pewnie nie będą odcinki przeładowane i tak pędzić z fabułą, może mitologia nie będzie sprowadzona do 40 minut, a do 2 odcinków na początek serii. Ciekaw jestem jakie by były odcinki pisane przez Cartera gdyby nie musiał fabuły 2partera wpakować do 40 minut jak w 10x01 i 10x06 - może dowiem się tego w 11 serii. Napewno byłyby to lepsze odcinki, chociaż na pewno nie idealne np. finał gdzie przez wątek z palaczem w ogóle nie przekonuje mnie ten odcinek jak i przez wątek z Reyes.

Ale ciekawa sprawa jak to jeden czy 2 ostatnie słabsze odcinki rzutują na poziom całej miniserii, bo nawet jak wcześniejsze się w miarę podobały to po finale nagle się zapomina co dobrego w tej serii było. Nie zgodzę się że odcinki od 10x01 do 10x05 nie mają klimatu serialu - mają, nawet 10x01 miał klimat xf, choć odcinek showrunnera, tylko ten finał tragiczny.

Tak samo co do relacji nie zgadzam się - bo właśnie gdyby nie M i S i ich relacje, chemia między nimi, to tych najgorszych odcinków nie dałoby się oglądać. A po opiniach tutaj np. Jaroda widzę że nie jestem odosobniony w mojej opinii co do m.in. aktorów - najgorszą padakę da się oglądać dzięki duetowi DD I GA nie tylko w 10 serii. Najbliżej mi to co myślę o serii 10 do opinii pani Karoliny Chymkowskiej.

W sumie identyczna sytuacja jak ze showrunnerem jest z Lynchem co też od dawna zupełnie nic nie napisał i może też jak Carter zapomniał jak się pisze dobre scenariusze? I dlatego trochę obawiam się o Twin Peaks powrót , zresztą Frost też nie wiadomo w jakiej formie jest - napisał coś on dobrego ostatnio, jakiś scenariusz?

Odpowiedz
10x05 był badziewny, bo tam nie było ani pomysłu, ani żadnej sensownej konstrukcji. Lustrzane odbicia Muldera i Scully były plastikowe, pozbawione charakteru i nieciekawe, a do czego prowadzi zapchanie serialu dodatkowymi agentami, wiemy z sezonu dziewiątego - w którym często Reyes po prostu nie ma nic do roboty, ale jest, bo być musi. Do tego cały pomysł z tripem Muldera jest naciągany jak guma w gaciach Ryszarda Kalisza - Mulder wychodzi na debila, a to, że jego sposób działa, to już nie efekt paranormalny, tylko zwykłe czary. Skoro zadziałało raz, czemu nie zrobią z tego normalnej procedury FBI?

W ogóle cały ten wątek z Mulderem przekonującym agentkę Einstein (echhh) do współpracy jest bez sensu. Na początku myślałem, że Mulder chce ją po prostu czymś zająć, żeby Scully cichaczem z agentem Ridżem Foresterem wypróbowała ich metodę. Wiesz - że ta farsa z grzybkami to... farsa, ściema, odwrócenie uwagi. Bo to jest po prostu durne. Ale nie. I tak mamy dwie drużyny i dwa sposoby nawiązywania kontaktu z człowiekiem w stanie wegetatywnym - oba do niczego nie prowadzą, w końcu pojawia się deus ex machina, czyli matka gościa, która dokonuje tego, czego nie dokonał żaden z czworga agentów.

Żeby było śmieszniej, finał, czyli rozwalenie grupy terrorystycznej, odbywa się bez agentów i trwa dwanaście sekund, po czym mamy do czynienia z najgorzej napisanym, najbardziej naiwnym, suchym, grafomańskim dialogiem w historii tego serialu, a może i telewizji.

Ale przyznam, że 10x06 też ma swoje powody do "dumy", bo shaky-cam-bitka wyglądająca jak z asylumowej podróby Bourne'a to coś, co się niestety pamięta.

I choć na początku w sumie nie miałem nic przeciwko wyjebaniu całej mitologii do kosza jednym zdaniem ("cały czas byliśmy okłamywani"), bo nie takie inby odchodziły, to teraz mnie to po prostu wkurwia. Bo to jak dla niektorych Terminator Genisys, który przekreśla całą świetną mitologię i w jej miejsce wstawia mega chujnię. W przypadku X-files jest to chujnia, na czele której stoi "Idź prosto" - kwestia wypowiadana przez Ridża do Scully, kiedy ta go szuka... na moście biegnącym przez rzekę. A GDZIE KURRRRWA MIAŁA IŚĆ? W BOK!?

P.S.
10x01, 03, 04 miały klimat. 02 mógłby nie istnieć i serial by na tym nie stracił, bo zapowiedzieli jakby większy wątek, który donikąd nie doprowadził (pewnie efekt cięć). 05 to dla mnie najgorsze 40 minut w historii telewizji, a finał był zły i rozczarowujący - w sumie drugi najgorszy odcinek X-files, moim zdaniem.

Odpowiedz
Fan "starego" X-Files zgłasza się.

Obejrzałem najnowsze odcinki i jest ok. Mitologia w tym serialu przestała mnie obchodzić w okolicach 5/6 sezonu (w pewnym momencie była już prowadzone tak nieporadnie, że zaczynało to być zabawne - patrz wątek superżołnierzy) i generalnie powiewała mi, bo Archiwum oglądałem dla duetu M&S i tych całych standalonów (czy jak to się tam zwie). Takoż olewając bzdurne otwarcie i finał 10 serii uznaję, że podobało mi się. Hajlajtem oczywiście odcinek z Darbym (lubię gościa od czasów Conchordsów) - to chyba moja ulubiona strona tego serialu - odcinki ostro komediowe. Epizod drugi spoko, solidna robota, epizod czwarty super - pierwszy (i niestety jedyny) raz czułem w tym stare exfajle z odcinków typu "Host" czy "Squeeze". Babilon bardzo mi się podobał, chociaż w pełni rozumiem, dlaczego zbiera bardzo skrajne recenzje. Mnie kupił wprowadzeniem postaci granej przez aktorkę z mojego ulubionego serialu (kij, że Ambrose miała mało do pokazania, myślę, że jeszcze dadzą jej zagrać coś dobrego) i całą tą sceną z tripem Muldera (Misery is the River of the World!). Olewam też fakt, że na Duchovny zagrał ten sezon kompletnie od niechcenia (z Anderson było trochę lepiej). Tylko w pierwszym odcinku waliło to po oczach, później chyba się wyrobił (albo nie przypatrywałem się uważnie, nie wiem).

Czego se życzę od następnego sezonu? Przede wszystkim większej ilości odcinków (coś tam się wspomina o 10, co nie zaspokaja mojej exfajlowej chuci, no ale zawsze to lepsze niż bidne 6). Fajnie, jakby Gilligan coś tam skrobnął (wiadomo, ma Saula i generalnie status geniusza w serialowym światku, dlatego nic nie musi, ale myślę, że z sentymentu mógłby). No i ograniczenie mitologii do 2 epizodów i skupienie się na tym, czym X-Files zawsze stało - potworach, mordercach-psycholach itp.

Stawiam, ze wydarzenia z 10x06 zostaną szybko zamiecione pod dywan jakimś debilnym twistem (obcy wyskoczą ze statku, ubiorą okulary, klikną przycisk i wszyscy zapomną o sprawie [i przy okazji zostaną wyleczeni]. Niby przesadzam, ale w zasadzie po Carterze w kwestii mitologii spodziewam się tylko naiwności).

Odpowiedz
(06-03-2016, 17:52)military napisał(a): W przypadku X-files jest to chujnia, na czele której stoi "Idź prosto" - kwestia wypowiadana przez Ridża do Scully, kiedy ta go szuka... na moście biegnącym przez rzekę. A GDZIE KURRRRWA MIAŁA IŚĆ? W BOK!?

Mogła nie iść w ogóle. Albo może to była uwaga, żeby przestała iść zygzakiem jak narąbana. Prawda jest se gdzieś tam.

Odpowiedz
Anderson pojawiła się wczoraj u Jonathana Rossa - 6 minuta, później od 34 minuty gdzie rozmawiają o relacjach z DD i z serialem co dalej. Takiej odpowiedzi się spodziewałem, że długo będziemy czekać na jakiekolwiek informacje oficjalne przez jej plany, a jeszcze jak przedłużą na 3 sezon serial Davida o Masonie - pewnie nie wcześniej jak za pół roku jakieś konkrety się pojawią od Fox, czy w ogóle będzie mimo faktu że wszyscy chcą. Ważne że nie mówi stanowcze nie a przed kręceniem 10 serii tak reagowała na jakikolwiek powrót serialu.
Rozmawiają też o Fall i Tramwaju zwanym pożądaniem oraz córce i artykule, który ją wkurzył z parę tygodni temu jak nie więcej i słusznie wtedy zareagowała, ale za to dziwne że nie wypikali jej wypowiedzi w show. No i jeszcze w 52 minucie oberwało się za jej tweet Mulder vs. Stella:-) A to zaskoczenie/przerażenie w jej oczach gdy prowadzący mówi o zdjęciu z Duchovnym i ulga gdy okazuje się, że to chodzi tylko o to zdjęcie z red speedo.

http://www.youtube.com/watch?v=45Fvz82yfbc&feature=youtu.be

Odpowiedz
Świetny wywiad z GA i DD:

http://deadline.com/2016/06/the-x-files-david-duchovny-gillian-anderson-20th-century-fox-interview-1201772978/

Tymczasem zbieram się do obejrzenia najnowszego sezonu i zebrać się nie mogę, bo prawdę mówiąc nie mam najmniejszej ochoty tego oglądać.

Odpowiedz
I oby ci nie przyszła ochota bo te 6 odcinków to słabizna i potwarz dla serialu.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Dokładnie. lepiej tego nie tykaj bo nie warte splunięcia.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Wczoraj przypadkiem rzuciłem okiem - czy to zawsze był komediowy serial? o_O W sumie ostatni raz miałem z tym do czynienia w latach 90-tych, ale jakoś inaczej mi się to kojarzyło...

Odpowiedz
(19-06-2016, 13:50)Gieferg napisał(a): Wczoraj przypadkiem rzuciłem okiem - czy to zawsze był komediowy serial? o_O  W sumie ostatni raz miałem z tym do czynienia w latach 90-tych, ale jakoś inaczej mi się to kojarzyło...
1, 2, 4 i 8 seria to jedyne serie pozbawione komedii (tzn w 2, 4 i 8  serii jest jeden lekki odcinek na ponad 20 odcinków). Od 5 serii było coraz więcej lekkich, komediowych odcinków i różnych dziwnych odcinków a najwięcej komedii jest w 6 (11 na 22 odcinki) i 7 serii (8 z 22).  Praktycznie zmiana klimatu jest, bo z serialu z gatunku sf/thriller zrobił się lajtowy serial.

Odpowiedz
Po pierwszym odcinku dziesiątego sezonu:

[Obrazek: wthell.gif]

Mam gdzieś to stawianie na głowie całej mitologii serialu, bo w gruncie rzeczy sama idea nie wydaje się taka zła (chociaż to nic innego jak NWO, aż dziw że o Iluminatach nikt tu nie wspomniał), tylko dlaczego mam wrażenie, że oglądam parodię X-Files?
Dlaczego dialogi to w 90% masakrycznie toporna ekspozycja i wyciąganie wniosków z dupy?
Dlaczego ktoś kto ma dostęp do ukrywanej od dekad technologii obcych nie ujawni jej światu, tylko zamiast tego plecie banialuki w internecie?!
Kim są ci ludzie którzy mają technologię obcych i skąd ją mają?!
Aaaaaaaarghhhhhh!!!!!!!!

Odpowiedz
Mierzwiak... jak ci to powiedzieć... Pierwszy odcinek i tak jest jednym z lepszych. Drugi jest ok. Trzeci też. A potem... Po tym, co jest potem, odcinek pierwszy wydaje się wręcz jednym z klasycznych odcinków serialu.

Czekam z niecierpliwością, aż obejrzysz odcinek o terroryście w śpiączce. Jego fragmenty, zwłaszcza dialog z końcówki, do dziś śnią mi się po nocach.

Odpowiedz
E01: Ekspozycja, ekspozycja, ekspozycja! "Prowadzę w internecie program, w którym ujawnię ludzkości globalny spisek, ale zamiast pokazać im dowody, takie jak np. pojazd zbudowany z użyciem ukrywanej od 60 lat technologii, będę po prostu gadać! Bo wszyscy na pewno uwierzą mi na słowo!"

E02: X-Fajlsowy odpad zużytych motywów i debilny scenariusz na czele z postacią laski, która ma być kluczem do ujawnienia spisku. Tak, bo przez dekady żadna, ale to ŻADNA uprowadzona kobieta nie zeznała, że widziała ludzi, a nie obcych. Oh fuck it.

E03: Zabawny, luzacki odcinek. GA i DD dobrze się bawią, mają fajną chemię a ja po raz pierwszy w tym sezonie widzę, że Mulder i Scully wrócili.

E04: Sposób w jaki wpleciono tu śmierć matki Scully (jakkolwiek emocjonalnie to dobry i dający Gillian coś więcej do zagrania wątek) jest fatalny, ale to co w tym odcinku najważniejsze to bardzo fajny, klasyczny monster of the week. Tylko szkoda, że bez jakiejś konkluzji.

E05: Allahu Akbar, whatever. Ziew, porażka i nieporozumienie. Na plus agentka Einstein i jej sceny z Mulderem.

E06: Aha, czyli rzeczywiście chodziło tu o New World Order. Nawet szczepionki i chemtrailsy były. Koszmarny odcinek z jednym z najgorszych, najbardziej bezczelnych cliffhangerów ever.

Odpowiedz
Nostalgicznie mentalnie narzekając, że odnowiony "Beavis & Butt-head" skończył żywot po 1 sezonie (który był bardzo dobry) - przypomniało mi się nowe "X-Files". A tu (i nie tylko) czytam, że to takie dno?
No cóż... Czasem kontynuacje nie wychodzą. Zaoszczędzę se czasu.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości