Zack Snyder
#61
Rebel Moon - część 1: Dziecko ognia

Nudna, męcząca buła, w której nic się nie dzieje, a jak już coś ma się dziać to okazuje się, że jest to jeszcze bardziej nudne. Do tego wizualnie brzydki i plastikowy. Sofia Boutella jako główna gwiazda tragiczna. Cała ekipa płaska, bez charakteru, nikogo nie da się lubić. Gniot dla ludzi typu Rozgdz.

Na plus Hardodziob i robocik o głosie Hopkinsa. 2/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#62
Jak na razie jesteśmy po tej części która w oryginale zajęła jedną godzinę (bo pierwsza strzelanina w mieście jest tutaj odpowiednikiem finału).

Na ten moment mamy

- lepiej zarysowaną główną i dużo ciekawszą bohaterkę niż Denzel (którego, btw lubiliśmy dlatego bo to był Denzel twardy rewolwerowiec ubrany w czerń )
- lepiej zarysowane i przedstawione postacie
- jakoś w to wszystko wmontowany zarys świata i szerszej intrygi (śmierć rodziny królewskiej, zmiana władzy i polityki Imperium, powstanie Rebelii, itd)
- lepszego i bardziej uzasadnionego villaina (a właściwie nawet dwóch) którzy obaj są lepiej "zaczepieni" o główną bohaterkę
- i paradoksalnie - mniejszą komiksowość a większy realizm (jakimś cudem)
- i w sumie lepsze zawiązanie się ekipy tą finałową akcją

Właściwie, poprawione jest tu niemal wszystko. Ale ok, ja się zgadzam - fatalny film i fatalnie napisany :p A jak już go porównać z poprzednim filmem podzielonym na dwie części czyli porywającą pierwszą częścią "Diuny" - to już w ogóle padaka.

Ok, ja się już nie odzywam na ten temat, chyba że ktoś powie coś ciekawego ;)

Odpowiedz
#63
A co można ciekawego powiedzieć o Snyderze i jego filmach? Grafomania kloaczana i nic więcej. Trzeba mieć gust małego chłopczyka, żeby się jarać jego stylem.

Odpowiedz
#64
I trzeba być małostkowym smarkiem by czerpać satysfakcję z takich uwag.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#65
Parę rzeczy można. Naprawdę :)

Odpowiedz
#66
(25-12-2023, 14:39)marsgrey21 napisał(a): I trzeba być małostkowym smarkiem by czerpać satysfakcję z takich uwag.

Akurat ty wiesz o tym najlepiej.

Odpowiedz
#67
Chyba ty.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#68
>dyskutowanie z Defecation Machine

Odpowiedz
#69
(25-12-2023, 15:25)Phlogiston2 napisał(a): >dyskutowanie z Defecation Machine

I po chvj obrażasz?

Odpowiedz
#70
(25-12-2023, 12:19)Rozgdz napisał(a): Jak na razie jesteśmy po tej części która w oryginale zajęła jedną godzinę (bo pierwsza strzelanina w mieście jest tutaj odpowiednikiem finału).

Nie, film trwa 2 minuty i 15 minut. Nie godzinę.


Cytat:Na ten moment mamy


- lepiej zarysowaną główną i dużo ciekawszą bohaterkę niż Denzel (którego, btw lubiliśmy dlatego bo to był Denzel twardy rewolwerowiec ubrany w czerń )

Ale po co ten benchmark do Denzela z TM7? Główna bohaterka w w Rebel Moon jest zarysowana naprawdę grubymi liniami i za pomocą przetartych do kości schematów - walczyła kiedyś po drugiej stronie, została uratowana przez złola jako dziecko (ale po co? ale czemu? Tego w filmie nie ma), a znając poziom "zaskoczenia" tego filmu to pewnie pokażą też jak była częścią rebelii i ataku na króla.


Cytat:- lepiej zarysowane i przedstawione postacie

Które to postacie? Bo chyba nie mówisz o Djimonie Hinsou, który odgrywa tutaj całe 3 sceny i pojawia się na samym końcu?


Cytat:- jakoś w to wszystko wmontowany zarys świata i szerszej intrygi (śmierć rodziny królewskiej, zmiana władzy i polityki Imperium,   powstanie Rebelii, itd)

Niby próbuje się na początku nakreślić ramy świata, ale brzmi to gromkopierdnie bo efekt jest taki, że kolejne 2 godziny mija na wydarzeniach, które nie mają związku z tym, co narrator mówi na początku. W Star Wars było to od zawsze zajebiste, że napisy początkowe określały pewien zarys historii i wątek, a potem obserwowaliśmy ich efekt.


Cytat:- lepszego i bardziej uzasadnionego villaina (a właściwie nawet dwóch) którzy obaj są  lepiej "zaczepieni" o główną bohaterkę

Na chwilę obecną ten główny villain wygląda, brzmi i zachowuje się gorzej niż Snoke z Epizodu 7, a to duże osiągnięcie.

Cytat:- i paradoksalnie - mniejszą komiksowość a większy realizm (jakimś cudem)

Komiksowości to jest tu od groma, podobnie jak nawiązań do Warhammera. Fakt, że nikt nie mówi o midichlorianach, Mocy, melanżu etc. wcale nie nie kategoryzuje Rebel Moona jako filmu fantastycznego z większym realizmem. Na marginesie - sam fakt, że Snyder rezygnuje z jakiejkolwiek namiastki mitologizacji oraz zniuansowania świata powoduje, że ten świat jest wydmuszką.


Cytat:- i w sumie lepsze zawiązanie się ekipy tą finałową akcją

Tak, zwłaszcza postać Djimona Honsou jest fascynująco związana z grupą, która w finale właściwie gra trzecie skrzypce bo 90% scen Snyder poświęca bohaterce, braciszkowi i Skreinowi. Ekipa zawiązuje się nie w wyniku ważnych wydarzeń, tylko dialogów "no nie mogę, ale muszę dołączyć do rebelii". Kapitalne scenopisarstwo.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#71
Ok, może niekoniecznie po kolei.

W TM7 z 2016 od początku - wejście villaina, główny bohater, zebranie drużyny i pierwsza strzelanina w mieście to niemal równo godzina. To dokładny odpowiednik tego co mamy w "Rebel Moon" tylko tutaj trwa to 2 godziny 15 minut. Dlatego Snyder podzielił film na dwie części aby poświecić temu więcej czasu.

Bohaterka to "twarda baba', oficer i komandoska. To co jest w niej ciekawe - jest villainem odpowiadającym za ludobójstwa. Kimś kto wierzył w Macierz i w Belisariusza. Nie jest "czysta moralnie", wręcz przeciwnie. Ale się zmieniła. Prawdopodobnie Belisariusz użył jej aby zlikwidować Rodzinę Królewską czy coś. Nie powiedziano nam czemu jest ścigana, możliwe że jest oskarżona o śmierć Rodziny Królewskiej.
Jej relacja z Belisariuszem i jak ona się skończy jest w sumie ciekawa. Bo czy np Belisariusz naprawdę kocha ją jak córkę? A ona jego jak ojca? Pozabijają się? A może nie?

Główny villain literalnie składa się z dwóch innych villainów - Palpatine'a i Thanosa. I to nie są złe postacie na wzorowanie się.

Wszystkie postacie są wrogami Macierzy (i to często zaciekłymi) już na starcie. Więc żeby ich zachęcić do walki z Imperium dużo im nie trzeba. Akurat z filmów o samurajach/wspaniałych motywacje - te motywacje które są jebane niemal w każdej recenzji - są bardzo mocne.

No np spotkanie postaci, motywacje i przyłączenie się do drużyny Komancza z TM7 2016
- o, patrzcie to Komancz, łoooo...
- ej, Komanczu, jedziemy walczyć ze złymi ludźmi i pewno zginiemy
- ok, przyłączę się

Jak już jesteśmy przy Komanczu - to.. wiemy o nim ze.. jest Indianinem, ma całkiem fajne mięśnie, strzela z łuku i maluje twarz na czerwono. I tyle. A, i mówi jednak po angielsku. Serio, to jest cała postać.

O postaci Hounsou wiadomo że jest legendarnym żołnierzem/generałem, walczył z Imperium, przegrał i "upadł". I że jest "tutejszym" Maximusem. To wcale nie jest tak mało informacji. Może nie powinienem się tutaj podpierać trailerem do drugiej części ale widać tam że dostaniemy trochę więcej o postaciach, będą flashbacki, właśnie np o generale Titusie czy azjatyckiej Nemezis.
Co nie jest takie dziwne bo zdaje się to Titus będzie organizować "obronę".

Świat jest pretekstem. Można go oczywiście dowolnie rozwijać, ma to potencjał - ale on polega na tym że jest tu to co potrzeba w dany momencie. Potrzebujemy "rzymskiej" planety? Robimy "rzymską" planetę. No i w sumie tak to działa.

Odpowiedz
#72
Zwiastun drugiej części.


Odpowiedz
#73
Nie podoba mi się ta gówniana kolorystyka, brąz, czerń...Ew
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#74
No.. western.



Ludzie też narzekają na rozświetlanie/rozmywanie kadrów.

Jak to w westernie :p

Odpowiedz
#75
O łał, no rzeczywiście, serial sf z początku XXI wieku nakręcony na ograniczonym budżecie produkcji telewizyjnej Foxa to wzorcowy przykład wizualnego westernu.
A ja tu wrzucę najsłynniejszą scenę z najsłynniejszego klasycznego westernu zrobionego przez najsłynniejszego reżysera westernów z najsłynniejszym aktorem westernowym przy użyciu najlepszej kamery XX wieku (Mitchell VistaVision). Spójrzcie na te typowe dla Technicoloru gówniane barwy i tożsame z VistaVision rozmycie obrazu:

Przy okazji, zakładam że nie widziałeś Battle Beyond the Stars. Bo to z niego wziął swoje "pomysły" Snyder, nie z remake'u Siedmiu Wspaniałych o istnieniu którego wszyscy zdążyli zapomnieć.

Odpowiedz
#76
Searchers fabularnie trochę nuda jak dla mnie, ale wizualnie to ten film rozpierdala. Rozmycie, Snyder, western? Co? :)

Odpowiedz
#77
(28-12-2023, 23:22)Paszczak napisał(a): O łał, no rzeczywiście, serial sf z początku XXI wieku nakręcony na ograniczonym budżecie produkcji telewizyjnej Foxa to wzorcowy przykład wizualnego westernu.

Nie powiedziałbym że wzorcowy przykąłd westernu, ale znany przykład "westernu w kosmosie".


(28-12-2023, 23:22)Paszczak napisał(a): Przy okazji, zakładam że nie widziałeś Battle Beyond the Stars. Bo to z niego wziął swoje "pomysły" Snyder, nie z remake'u Siedmiu Wspaniałych o istnieniu którego wszyscy zdążyli zapomnieć.

Nie widziałem, czemu więc tak uważasz? Rozwiń myśl ;)

Odpowiedz
#78
Rozwinięcie jest takie, że Snyder powiela z tego filmu cały schemat fabularny, postacie (Gunnar to Shad), nawet obrazy (przybycie statku agresorów). Poza tym w wywiadach Snyder twierdzi, że na pomysł RM wpadł jeszcze w latach 80, a jako młody student filmówki w tych latach na pewno śledził poczynania Cormana, łącznie z jego największą produkcją.
Poza tym to znacznie bardziej pasujący do kontekstu przykład westernu sf, więc może wypadałoby nadrobić.
Derelict Machine napisał(a):Searchers fabularnie trochę nuda jak dla mnie
Bo The Searchers to zrobiony trochę na odwal tekst i cała para włożona w podtekst. Dlatego spływa po większości widzów, za to kręci kinozajobów jak Scorsese. Tam nawet elementy soundtracku prowadzą intertekstualny dialog.

Odpowiedz
#79
Nadrobię, skoro tak mówisz :)

Snyder natomiast z jednej strony wie jak budować legendę filmu a jak już coś robi to z reguły o tym nie mówi. To co mówi na temat "Rebel Moon" to na pewno dobry marketing, projekt jest przecież bardzo głośny ;)

Ale marketing to marketing.

Ok, co przemawia  za filmem z 2016.
Jeśli podzielić tamten film na pół mamy niemal dokładnie odpowiednik "Rebel Moon" z pewnymi zmianami koniecznymi przy przeniesieniu historii w kosmos i jej rozbuchaniu i rozbudowaniu.
Mamy mocno przerysowanego villaina który wpada na wiochę i "bierze co chce'. Ma nawet taką scenę w kościele trochę w stylu Landy z "Inglorious bastards".

Mamy połączenie głównego bohatera z villainem swoją przeszłością.

Mamy motyw że główny bohater nie jest tak czysty moralnie jak się może wydawać - co wychodzi pod koniec.

Mamy motyw że wieśniaczka ratuje głównego bohatera - największego twardziela - zamieniony tutaj na to że wieśniak na końcu tej części ratuje wszystkich.

Mamy zebranie drużyny z rozmaitych lokacji "odhaczane" po kolei.

No i mamy politycznie poprawnie zróżnicowaną drużynę bo o tym -pamiętam -się mówiło przy wyjściu tamtego filmu. Był Indianin, był Meksykanin, był Azjata z nożami, był czarny, była kobieta. Jakby trochę znajomo :D

Była też np taka scena gdy główny bohater spotkał w knajpie wygadanego cwaniaka granego przez Chrisa Pratta który - jak powiedziano w pewnym momencie - był Irlandczykiem. I oczywiście była strzelanina.


Jak dla mnie dość to wszystko podobne :p




Kiedyś gdy byłem lata temu fanem "Firefly" to znalazłem takie informacje jak to kręcono

https://pl.wikipedia.org/wiki/Firefly_(serial_telewizyjny)

Odpowiedz
#80
2 część Rebel Moon - 18% na RT
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości