Wiem, że już po Świętach i każdy myśli o Sylwestrze, ale to wstyd, żeby taki klasyk świąteczny nie miał swojego tematu.
A film Chrisa Columbusa to esencja Bożego Narodzenia. Nie wyobrażam sobie żeby którejkolwiek części miało zabraknąć w ramówce telewizyjnej w okresie świątecznym.
Pamiętacie petycję do Polsatu kilka lat temu, kiedy okazało się, że nie wyemitują przygód młoda McCallistera? :)
Bardzo fajny artykuł wysmażył o tym Karol Barzowski dwa lata temu - polecam!
http://film.org.pl/a/artykul/kevin-sam-w-domu-swiateczny-american-dream-62833/
Mogę się pod tym tylko podpisać. Co prawda nie pamiętam mojego pierwszego seansu "Kevina", ale cała reszta się zgadza. Piękny dom McCallisterów, śnieg na święta, tysiące lampek i kapitalna muzyka Johna Williamsa (jedne z najpiękniejszych kompozycji świątecznych) sprawiają, że każdy seans - mimo tego, że znam film na pamięć - wprawia mnie w fantastyczny nastrój. Prawdziwy Świąteczny American Dream. W jakiś sposób mam chyba skrzywiony pogląd na Boże Narodzenie bo naoglądałem się tego filmu i chciałbym żeby moje święta były kiedyś w takim stylu (tylko żebym dziecka nie zapomniał ;)). Generalnie to nie ma nic lepszego, niż rozciąganie żołądka przy kolejnych popisach Kevina z migoczącą choinką w tle.
Humor jest oparty w 95% na slapsticku, ale oglądanie jak Joe Pesci i Daniel Stern obrywają puszkami z farbą, są rażeni prądem, przypalani czy okaleczani w inny sposób sprawia niesamowitą frajdę za każdym razem :), a scena w której Marv obrywa cegłami z dwójki sprawia, że choćbym widział ją po raz setny zawsze parskam śmiechem :)
Jest śmiesznie, jest ckliwie (na końcu, kiedy starszy pan godzi się z synem), a na końcu jest magicznie bo film naprawdę ma w sobie to COŚ.
Pierwsza część 10/10
Druga część 8/10
A film Chrisa Columbusa to esencja Bożego Narodzenia. Nie wyobrażam sobie żeby którejkolwiek części miało zabraknąć w ramówce telewizyjnej w okresie świątecznym.
Pamiętacie petycję do Polsatu kilka lat temu, kiedy okazało się, że nie wyemitują przygód młoda McCallistera? :)
Bardzo fajny artykuł wysmażył o tym Karol Barzowski dwa lata temu - polecam!
http://film.org.pl/a/artykul/kevin-sam-w-domu-swiateczny-american-dream-62833/
Mogę się pod tym tylko podpisać. Co prawda nie pamiętam mojego pierwszego seansu "Kevina", ale cała reszta się zgadza. Piękny dom McCallisterów, śnieg na święta, tysiące lampek i kapitalna muzyka Johna Williamsa (jedne z najpiękniejszych kompozycji świątecznych) sprawiają, że każdy seans - mimo tego, że znam film na pamięć - wprawia mnie w fantastyczny nastrój. Prawdziwy Świąteczny American Dream. W jakiś sposób mam chyba skrzywiony pogląd na Boże Narodzenie bo naoglądałem się tego filmu i chciałbym żeby moje święta były kiedyś w takim stylu (tylko żebym dziecka nie zapomniał ;)). Generalnie to nie ma nic lepszego, niż rozciąganie żołądka przy kolejnych popisach Kevina z migoczącą choinką w tle.
Humor jest oparty w 95% na slapsticku, ale oglądanie jak Joe Pesci i Daniel Stern obrywają puszkami z farbą, są rażeni prądem, przypalani czy okaleczani w inny sposób sprawia niesamowitą frajdę za każdym razem :), a scena w której Marv obrywa cegłami z dwójki sprawia, że choćbym widział ją po raz setny zawsze parskam śmiechem :)
Jest śmiesznie, jest ckliwie (na końcu, kiedy starszy pan godzi się z synem), a na końcu jest magicznie bo film naprawdę ma w sobie to COŚ.
Pierwsza część 10/10
Druga część 8/10
29-12-2016, 17:35





