Logika tłumaczy filmowych
Cytat:Rozłożenie na drobne tej translacji przekracza moje mentalne możliwości

Wiemy ;)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Phlogiston2 napisał(a):PS: Przekopano wszystkie słowniki, konsultowano się ze słuchaczami, na nic-
"Again" za nic nie da się przełożyć na polski. Wraz z 17 tworzą nieprzetłumaczalną grę słów.*

Mnie akurat pasuje brak tłumaczenia, ale jeśli już miałbym jakoś to przełożyć, to "Powrót do młodości" chyba najlepiej by mi pasowało. :)

"Ja cię kocham..." nie oglądałem, ale w odpowiednim kontekście nie widzę nic złego w tym przekładzie.
22.04.2011

Odpowiedz
Cytat:"Ja cię kocham..." nie oglądałem, ale w odpowiednim kontekście nie widzę nic złego w tym przekładzie.
Nawiązania do niezwiązanych filmów to stosowany często cios poniżej pasa.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Jest taka książka, "The Honest Courtesan". Na jej podstawie nakręcono film, który miał nosić ten sam tytuł. Ale producent stwierdził, że amerykańscy widzowie nie znają trudnego słowa "courtesan", więc film nazwano ostatecznie "Dangerous Beauty". Potem film przetłumaczono na polski, jako "Uczciwa kurtyzana". Bo przecież polscy widzowie doskonale wiedzą co to "kurtyzana".

Tytuł filmu to nie zawsze jest wyłączna domena tłumacza ani nawet scenarzysty, czy reżysera. Musi dobrze wyglądać na plakatach, przez co spece od marketingu często kładą na nim swoje łapska.

Powyższe narzekania, które swoją drogą całkiem miło się czytało, niekoniecznie są więc kierowane pod właściwy adres. To tak wyjątkowo w ramach obrony biednych tłumaczy.
Łukasz 'TOR' Garczewski,
lostwords.pl

Odpowiedz
TOR napisał(a):Potem film przetłumaczono na polski, jako "Uczciwa kurtyzana". Bo przecież polscy widzowie doskonale wiedzą co to "kurtyzana".
A wiesz co najzabawniejsze? Że nie wiem, czy żartujesz, czy mówisz poważnie :)
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
TOR napisał(a):Bo przecież polscy widzowie doskonale wiedzą co to "kurtyzana".
No na pewno wiedzą więcej do Amerykanów. :)
22.04.2011

Odpowiedz
"Wyspa tajemnic", na podstawie bestsellerowej powieści "Wyspa skazańców".

Pięknie. Do premiery jeszcze sporo czasu, może dystrybutor zreflektuje się jakiego babola strzelił, choć z drugiej strony zdaje się że lokalna wersja tytułu musi zostać odgórnie zaakceptowana, więc chyba jednak nic już z tego nie będzie.

Odpowiedz
W Polsce regułą jest wymyślanie tandetnych tytułów w miejsce fajnych, niebanalnych tytułów oryginalnych, więc nie wiem skąd to zdziwienie. Zreszta jakie to ma znaczenie: tytuł nie jest dobry, ale to tylko polski tytuł.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Pięknie. Do premiery jeszcze sporo czasu, może dystrybutor zreflektuje się jakiego babola strzelił, choć z drugiej strony zdaje się że lokalna wersja tytułu musi zostać odgórnie zaakceptowana, więc chyba jednak nic już z tego nie będzie.
Szansa zawsze jest, taki "The Reader" przez długi czas był przecież zapowiadany jako "Zaklinacz słów", z czego na szczęście zrezygnowano krótko przed premierą. Ale w przypadku "Shutter Island" nie liczyłbym już raczej na zmianą tytułu.

Odpowiedz
Solo napisał(a):W Polsce regułą jest wymyślanie tandetnych tytułów w miejsce fajnych, niebanalnych tytułów oryginalnych, więc nie wiem skąd to zdziwienie.
Może stąd że to film o takim samym tytule co powieść której jest adaptacją? Logika nakazuje, szczególnie gdy to znana powieść, by polski tytuł odpowiadał książkowemu (tym bardziej że oryginalny odpowiada).

Odpowiedz
To może być fake (chyba że dystrybutor potwierdził). Wojownicze Żółwie Ninja przez rok wisiały na filmwebie jako "Żółwie mutanty ninja".

Crov napisał(a):Szkoda, ze nie przetłumaczyli Gone baby gone na Dziecko Tajemnic.

A może "Gdzie jesteś tajemnico"? Nawet by pasowało :)

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Może stąd że to film o takim samym tytule co powieść

...and?
Ty do mnie masz pretensje?

Mierzwiak napisał(a):Logika nakazuje

A co logika ma z tym wspólnego?
I od kiedy? :)

Odpowiedz
Solo napisał(a):A co logika ma z tym wspólnego?
I od kiedy? :)
Nie wiem. Widocznie mam resztki nadziei - chociaż nie powinienem - że Oni mają jeszcze jakieś resztki mózgów. Nie mają jak widać, więc nie zdziwię się jeśli zamiast Hobbita (+ opcjonalnie podtytuł Tam i z powrotem) będzie na plakacie Władca Pierścieni: Początek.

Odpowiedz
Tu nie chodzi raczej o inteligencję, tylko o jakieś skrzywienie w pojmowaniu rynku i oderwanie od realiów. Wśród polskich dystrybutorów ciągle zdaje się pokutuje przekonanie, że tytuł filmu sprzedaje sam film, dlatego należy go wymyślić tak, żeby ściągnął on (tytuł, nie film rzecz jasna) maksymalnie dużo widzów do kina. Czy to działa? Chciałbym znać odpowiedź. Niewykluczone, że tak.

Odpowiedz
dla mnie to jest dowód, że polska widownia jest 100x głupsza od amerykańskiej. amerykański widz potrafi dla przykładu zrozumieć tytuł "tropic thunder" i skojarzyć go z komedią. polski widz nie potrafi, a przynajmniej tak uważa dystrybutor.

Odpowiedz
Mental napisał(a):dla mnie to jest dowód, że polska widownia jest 100x głupsza od amerykańskiej

Na czym ten dowód niby ma polegać? Chyba nie zrozumiałeś: nie twierdzę, że ta metoda dystrybutorów przynosi korzyści, bo nie wiem. I nie sądzę.

Mental napisał(a):a przynajmniej tak uważa dystrybutor.

Dlaczego więc oczeniasz widownię?

Odpowiedz
Cytat:Dlaczego więc oczeniasz widownię?

bo jestem mądry, a widownia jest głupia.

Odpowiedz
Tyler Durden napisał(a):Szansa zawsze jest, taki "The Reader" przez długi czas był przecież zapowiadany jako "Zaklinacz słów", z czego na szczęście zrezygnowano krótko przed premierą.

sądzisz, że Lektor to lepszy tytuł? :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
A gorszy od "Zaklinacz słów"? :)
Zresztą tytuł wzięty z polskiego (chyba poprawnego) przekładu niemieckiej książki ("Der Vorleser") na podstawie której powstał film.

Odpowiedz
Solo napisał(a):Tu nie chodzi raczej o inteligencję, tylko o jakieś skrzywienie w pojmowaniu rynku i oderwanie od realiów. Wśród polskich dystrybutorów ciągle zdaje się pokutuje przekonanie, że tytuł filmu sprzedaje sam film, dlatego należy go wymyślić tak, żeby ściągnął on (tytuł, nie film rzecz jasna) maksymalnie dużo widzów do kina. Czy to działa? Chciałbym znać odpowiedź. Niewykluczone, że tak.
Oczywiście, że tytuł wpływa na sprzedaż filmu.

W końcu w wielu przypadkach może być pierwszym komunikatem jaki dostaje potencjalny widz. Mówię tu o ludziach, którzy nie oglądają godzinami trailerów, tylko przychodzą do kina po zakupach w centrum handlowym i patrzą co jest w repertuarze. Jeśli ten pierwszy komunikat będzie niezgodny z oczekiwaniami i gustami widza, będzie również komunikatem ostatnim.
Łukasz 'TOR' Garczewski,
lostwords.pl

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czołówki filmowych wytwórni i ich modyfikacje Jakuzzi 330 109,776 07-08-2025, 13:01
Ostatni post: OGPUEE
  Jakość kopii filmowych w polskich kinach. Danus 26 7,046 18-09-2010, 18:10
Ostatni post: military
  Promocja dzieł filmowych - prośba... EL-Kal 10 3,054 27-11-2009, 21:33
Ostatni post: Karaluch



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości