Nowy
Liczba postów: 43
Liczba wątków: 0
Bucho napisał(a):porazka? To jakies zawody byly?
Oczywiście. :grin: Nie słyszał kolega, co mówili, otwierając koperty z nazwiskami nagrodzonych?
Ponadto nie bardzo rozumiem, dlaczego niby "Titanica" i "Avatara" nie wolno porównywać.
25-03-2010, 20:44
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Bo jesteś czarny.
25-03-2010, 20:48
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,150
Liczba wątków: 4
B2Ka napisał(a):Cholera, Bucho źle zacytowałeś, bo ja nigdzie o porażce Camerona i Avatara nie pisałem :P .
Sorry mate, "samo" zaznaczylo <ok>
Stanisław napisał(a):Oczywiście. :grin: Nie słyszał kolega, co mówili, otwierając koperty z nazwiskami nagrodzonych?
Hmm, dla mnie zwykle wyroznienia (ot, najbardziej znane) a nie jakies wielkie zawody. Do tego Cameron nie wygladal na zniszczonego porazka, facet zdaje sobie sprawe jaki film nakrecil i jeszcze przed premiera Avatara pial z zachwytow nad HL. Avatarowi Oscar by tylko zaszkodzil - juz widze te komentarze: Najbardziej przereklamowany film w historii, kreskowka zgarnela Oscary, banal i komercha przodem. Film zostal zauwazony, wystarczajacym wyroznieniem sa juz nominacje (oraz jakby nie bylo potezne zainteresowanie ze strony widzow i mediow) a wisienka na torcie "rewolucja" 3D.
Stanisław napisał(a):Ponadto nie bardzo rozumiem, dlaczego niby "Titanica" i "Avatara" nie wolno porównywać.
Nie mowie, ze nie wolno...zwyczajnie nie widze sensu. Owszem, dwa blockbustery, osoba rezysera, milosc w tle, typowo cameronowskie zaciagi w strone silnych kobiet, sil natury, umilowania technologii - wszystko tak samo, ale haslo: "Titanic byl zwyczajnie lepszy"? W zwiazku z czym takie porownanie? Titanic jest lepszy, wiec Avatar nie zasluguje na Oscara?
Moja odpowiedz:
Avatar nie zasluguje na Oscara, bo Titanic byl lepszy, a przeciez i tak wiadomo, ze najlepsze bylo LA Confidential ;)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
25-03-2010, 20:58
Nowy
Liczba postów: 43
Liczba wątków: 0
Nie twierdziłem, że "Avatar" nie zasługiwał na oscara akurat dlatego, że był gorszym filmem od "Titanica". Po prostu uważam, że "Avatar" ogólnie jest niezłym filmem, ale nie bardzo dobrym - stawiam go niżej nawet od "Titanica", który był dziełem bardzo upośledzonym momentami (i tu się oczywiście zgodzę, że gorszym od "LA Confidential").
25-03-2010, 21:36
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,150
Liczba wątków: 4
Ok, wyjasnione. Z ciekawosci zapytam, o jakich uposledzeniach mowa? ;)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
25-03-2010, 21:41
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
15 minut z dwiema liniami dialogowymi?
JACK!
ROSE!
zapętlić 30x
:p
A postawić Avatara niżej niż Tytanika "to jest k...a skandal!"
25-03-2010, 21:44
Stały bywalec
Liczba postów: 750
Liczba wątków: 13
Stanisław napisał(a):Po prostu uważam, że "Avatar" ogólnie jest niezłym filmem, ale nie bardzo dobrym - stawiam go niżej nawet od "Titanica", który był dziełem bardzo upośledzonym momentami
O gustach nie dyskutuje i chyba tak powinno być, bo jak tu polemizować...upośledzona to może być komedia z Paris Hilton ale na pewno nie Titanic - nie przesadzajmy... Stawianie Avatara za Titanicem też jest dla mnie nie do końca zrozumiałe.
http://www.facebook.com/BLUVISIONPL
25-03-2010, 21:49
Nowy
Liczba postów: 43
Liczba wątków: 0
Mam na myśli popadanie w przesadny, kiczowaty, łzawy sentymentalizm - sceny typu "mamusia czytająca dziecku bajeczkę na pożegnanie w trakcie katastrofy statku" to dla mnie coś straszliwie irytującego i jakoś nie bardzo wzruszającego. No i samo zakończenie jest moim zdaniem zbyt łzawe i wręcz kuriozalne momentami. Gdyby nie te defekty, to byłoby naprawdę świetne kino (głównie dzięki duetowi winslet i di caprio).
Żeby nie było - uważam, że np. również z założenia wzruszające zakończenie "Terminatora 2" jest rzeczywiście wzruszające. W "Titanicu" Cameron przegiął pałę.
25-03-2010, 21:55
Stały bywalec
Liczba postów: 750
Liczba wątków: 13
Stanisław napisał(a):Mam na myśli popadanie w przesadny, kiczowaty, łzawy sentymentalizm - sceny typu "mamusia czytająca dziecku bajeczkę na pożegnanie w trakcie katastrofy statku" .... No i samo zakończenie jest moim zdaniem zbyt łzawe W "Titanicu" Cameron przegiął pałę.
A co miała je utopić? :idea: Co do zakończenia, to zapewniam Cię że jest masa ludzi którzy chcą na takich filmach płakać i Titanic w formie przedstawionej przez Camerona idealnie się do tego nadaje. Na końcówce 2012 gdzie znaczna część ludzkości ginie całe kino śmiało się bez umiaru...na Titanicu gdzie rozmiar tragedii jest znacznie mniejszy ludzie przeważnie płaczą, sam miałem kilka razy mokre oczy podczas oglądania tego filmu - wolę zakończenia Camerona - również te z T2, lepszy wyciskacz łez niż wymuszone chichotanie...
Titanic dostał oskara za najlepszy film i reżyserię (między innymi) - i bardzo dobrze - tak jak 13 lat temu ten film zachwycał tak zachwyca dalej (efekty, zdjęcia, nieśmiertelna historia) - zasłużył na to bo podniósł poprzeczkę w tworzeniu filmów i przyczynił się do rozwoju kina ( nie mówiąc już ile film zarobił i jaką miał oglądalność). Na to samo zasłużył Avatar - osiągnął dokładnie to samo co Titanic tylko w szerszej skali - większa oglądalność, jeszcze wyżej podniesiona poprzeczka, pierwszy film który świetnie się ogląda w 3D. Świat który jest przedstawiony w Avatarze jest tak realny i zajebisty że ludzie mają kapę wychodząc z kin. Przez najbliższe kilka lat nie zobaczymy filmu zrobione równie dobrze jak Avatar, a za 10 lat będzie tak samo zajebistym filmem jak teraz.
Praca Bigelow przy The Hurt Locker jest dla mnie niczym przy pracy Camera nad Avatarem...
http://www.facebook.com/BLUVISIONPL
25-03-2010, 22:16
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,150
Liczba wątków: 4
Cytat:15 minut z dwiema liniami dialogowymi?
JACK!
ROSE!
zapętlić 30x
Mowiac szczerze, dla mnie bomba i mega realizm. Tylko u Bejomericha w takich momentach znajdzie sie czas na dialogi (i to jakie!!!) Krotko, walczysz o zycie swoje i lasi i nie ma czasu na glupoty...moze gdyby znal ja lepiej wolalby raz po raz imionami z chrzcin i bierzmowania ;)
Stanisław napisał(a):No i samo zakończenie jest moim zdaniem zbyt łzawe i wręcz kuriozalne momentami.
Znaczy sie tak, mi matka czytajaca dziecku bajke byla obojetna, koncowka Jacka i Rose na desce nedza, tak samo jak wyznanie uczuc przez Jacka (w sali gimnastycznej) reszta calkowicie w normie - juz nawet nie broniac konwencja melodramatu. Titanic, to niezle rozpisane filmidlo plynnie laczace w sobie dramat (melodramat - na poziomie bardzo dobrym) i kino katastroficzne (poziom wybitny) wg najlepszych standardow. Zdaza sie zachwiania, ale tak jak wspomniales, wybitne (choc czesto niedoceniane) kreacje aktorskie (chemia aktorska az kipi) wynagradzaja niedciagniecia.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
25-03-2010, 22:43
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Bucho napisał(a):Tylko u Bejomericha w takich momentach znajdzie sie czas na dialogi (i to jakie!!!)
Przed wszystkim na kilka wybuchów i na dymające się pieski.
25-03-2010, 22:57
Nowy
Liczba postów: 43
Liczba wątków: 0
[quote="Bucho"] Cytat:15 minut z dwiema liniami dialogowymi?
Zdaza sie zachwiania, ale tak jak wspomniales, wybitne (choc czesto niedoceniane) kreacje aktorskie (chemia aktorska az kipi) wynagradzaja niedciagniecia.
Zgadzam się w 100% co do chemii. :smile:
A propos tego ujęcia (bo nawet trudno to nazwać sceną) z matką czytającą dziecku - nie twierdzę, że powinna je zamiast tego utopić, tylko uważam, że pokazywanie czegoś takiego w filmie to bardzo tani, banalny i obciachowy chwyt, który przynajmniej u mnie zamiast zamierzonego wzruszenia wywołuje poczucie zażenowania.
25-03-2010, 23:11
Stały bywalec
Liczba postów: 750
Liczba wątków: 13
Stanisław napisał(a):z matką czytającą dziecku - nie twierdzę, że powinna je zamiast tego utopić, tylko uważam, że pokazywanie czegoś takiego w filmie to bardzo tani, banalny i obciachowy chwyt
Dla mnie wręcz przeciwnie - ukazanie tragedii ludzi z kilku perspektyw to dobre posuniecie. Niektórzy myśląc realnie postanowili zostać w swoich kajutach i oszczędzić bliskim bólu, stresu. Nie mówię tu tylko matce czytającej dzieciom, ale np. o starczym małżeństwie które położyło się do snu, lub o grupie muzyków - która swoją muzyką dodawała otuchy... uważam te sceny za potrzebne.
http://www.facebook.com/BLUVISIONPL
26-03-2010, 00:21
Nowy
Liczba postów: 43
Liczba wątków: 0
No cóż. Mnie poruszają inne rzeczy. Dla mnie autentycznie wzruszające i chwytające za serce bez popadania w tani sentymentalizm są np. "Okruchy dnia" Ivory'ego, "Motyl i skafander" albo genialna powieść C. McCarthy'ego "Droga".
Ale tak to już jest, że są różne gusta. :)
27-03-2010, 11:23
Stały bywalec
Liczba postów: 750
Liczba wątków: 13
Tylko ten tani sentymentalizm rusza znaczną większość społeczeństwa i ja to kupuję. Dlatego Titanic jest takim, a nie innym film i pewnie dlatego tak dużo osiągnął.
http://www.facebook.com/BLUVISIONPL
27-03-2010, 12:45
Nowy
Liczba postów: 231
Liczba wątków: 0
Craven napisał(a):Większość głosujących to aktorzy, a poziom ich ignorancji można było w którymś z wywiadów przed galą poznać, kiedy z nominowanych tylko Jeff Bridges miał z tym kontakt i powiedział coś z sensem, reszta stwierdziła, że to kreskówka.
Tylko jedna osoba w tym wywiadzie użyła określenia "it's basically cartoons" i był to Morgan Freeman. Nie uważałbym tego określenia za przejaw ignorancji, wystarczy się nad nim trochę zastanowić. Efekt ekranowy przy postaci stworzonej przez komputer nie zależy tylko i wyłącznie od aktora. Aktor dostarczający "materiału" do późniejszej obróbki komputerowej nie ma pewności co zostanie wykorzystane, co usunięte, a co dorobione. O tym będzie decydowała osoba przy komputerze, a zmienić może praktycznie wszystko. Aktor traci w ten sposób dużą część swoich możliwości na rzecz speców od animacji i stąd porównanie do "cartoons". Można się jeżyć na Freemana, że "obraził Avatara", ale wydaje mi się, że nie taki był jego cel. Chciał po prostu unaocznić fakt, że w tym konkretnym przypadku kreowania postaci wkład aktora jest o wiele mniejszy niż w "normalnym" filmie, więc ciężko tu mówić o aktorstwie.
Co do nominowania Saldany to moim zdaniem nie została nominowana z prostej przyczyny. Nawet jeżeli Akademia uznałaby jej postać za "równorzędną" względem tych normalnych to była ona po prostu za słaba na nominację.
29-03-2010, 12:29
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Widać nie wiesz na jakiej zasadzie robili ten film. Aktor nie dostarczał materiału, tylko aktora niejako pokrywano cyfrową charakteryzacją. To nie jest kreskówka.
29-03-2010, 13:10
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Cytat:wkład aktora jest o wiele mniejszy niż w "normalnym" filmie, więc ciężko tu mówić o aktorstwie.
jest taki sam jak w normalnym filmie. Saldana zagrała swoją postać i jej grę aktorską widać w filmie dobitnie. Barnaby napisał(a):Aktor dostarczający "materiału" do późniejszej obróbki komputerowej nie ma pewności co zostanie wykorzystane, co usunięte, a co dorobione
Ty patrz a w Avatarze wykorzystali wszystko co zagrała Saldana. Nic nie zmieniano, nic nie przerabiano, oprócz oczywiście oczy, kolory skóry i ubrania:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
29-03-2010, 13:14
Nowy
Liczba postów: 231
Liczba wątków: 0
Craven napisał(a):Widać nie wiesz na jakiej zasadzie robili ten film. Aktor nie dostarczał materiału, tylko aktora niejako pokrywano cyfrową charakteryzacją. To nie jest kreskówka.
Aktor zawsze dostarcza materiał do wykorzystania przez reżysera, montażystę i innych speców od postprodukcji. Każdy z nich ma wpływ na kreację aktorską, ale w ograniczonym stopniu. Fakt, że "niejako pokryto cyfrową charakteryzacją" twarz aktora w procesie postprodukcji ogranicza jego możliwości. Charakteryzacja nałożona na planie jest także narzędziem dla aktora, jest jej świadom, czuje ją i wie jakimi dodatkowymi możliwościami dysponuje, a co jest ograniczone. Nie można tego powiedzieć o "cyfrowej charakteryzacji", gdzie decyzyjność aktora jest znakomicie mniejsza. Mimikę i gestykulację, czyli jedne z najważniejszych rzeczy w arsenale aktora można modulować. Nie twierdzę, że dowolnie, ale jednak można i to w coraz większym stopniu. Można dodać łzę, można się jej pozbyć. Można uwydatnić ruch brwi, albo go zlikwidować. Manewruje się subtelnościami gry aktorskiej na innym etapie produkcji filmu. W postprodukcji aktor ma już niewiele do gadania.
Danus napisał(a):Saldana zagrała swoją postać i jej grę aktorską widać w filmie dobitnie.
Czy choć raz widziałeś Saldanę na ekranie oglądając Avatara? Ja nie. Możliwe, że widziałem efekt jej aktorstwa na planie, ale nie jestem w stanie stwierdzić do jakiego stopnia jest to ona, a gdzie zaczyna się efekt komputerowy.
Danus napisał(a):Ty patrz a w Avatarze wykorzystali wszystko co zagrała Saldana. Nic nie zmieniano, nic nie przerabiano, oprócz oczywiście oczy, kolory skóry i ubrania:)
A ja słyszałem, że jakieś sceny zostały niewykorzystane. Czyli jednak nie wszystko. Postprodukcja to właśnie dodawanie i odejmowanie z materiału który dostarcza między innymi aktor. Więc uważałbym z pisaniem tego typu rzeczy, które są po prostu głupie. Podobnie jeżeli chodzi o pisanie, że "nic nie zmienili oprócz oczu". Rzeczywiście, oczy u aktora mają tak marginalne znaczenie, że jakakolwiek ingerencja efektów specjalnych w ten element nie ma wpływu na efekt ekranowy. No bądźmy poważni.
29-03-2010, 13:46
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Cytat:Nie można tego powiedzieć o "cyfrowej charakteryzacji", gdzie decyzyjność aktora jest znakomicie mniejsza.
Nie jest. Mniejsza jest jak jest pod warstwą lateksu.
Cytat:A ja słyszałem, że jakieś sceny zostały niewykorzystane. Czyli jednak nie wszystko.
Pogratulować argumentu. W 90% filmów nie wszystko wchodzi do ostatecznego montażu, może jeszcze powiedz, że się duble pomarnowały :D
Rozumiem, że aktorzy w charakteryzacji typu maska, szkła kontatkowe też powinni zostać spuszczeni w kiblu. <ok>
29-03-2010, 13:53
|