Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
04-11-2007, 00:03
|
Książki
|
|
Eorath, Ty znowu przeszukujesz fora!
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 04-11-2007, 00:03
To straszne ;)
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties And long-leggedy beasties And things that go bump in the night, Good Lord, deliver us! 04-11-2007, 00:07
Po prostu masakra. Myślisz że to zabawne? Natychmiast przestań! :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 04-11-2007, 00:09
http://esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst.html?id=4654
Ten fragment to największy syf jaki ostatnio czytałem, i tego są trzy tomy... Chyba wystarczy napisać cokolwiek, żeby to wydawnictwo puściło to na rynek. 10-11-2007, 13:29
Question - czy 'mechaniczną pomarańczę' lepiej miec w oryginale czy w tłumaczeniu? Nie jestem jakimś kozakiem, ale niektóre książki lepiej czytac tak jak je autor napisał, a nie przetłumaczone. A może znacie jakieś dobre polskie wydanie? Nie chce sobie książki skopac
10-11-2007, 15:07
Wracałam dzisiaj z Białegostoku, gdzie - przy okazji wizyty - pożyczyłam książki Ibero, przeczytałam w pociągu:
Rosario Tijeras Jorge Franco - film był, akcja dzieje się w Kolumbii w latach osiemdziesiątych, wojny gangów, narkotyki i historia Rosario - pięknej płatnej morderczyni i jej przyjaciół.... Esperanza i jej święci Marii Amparo Escandon - młoda wdowa straciła córkę i wtedy ukazuje jej się święty informując ją, że córka żyje i ma ją odnaleźć, Esperanza więc wyrusza w podróż po Meksyku i dociera do Stanów Zjednoczonych, głęboko wierząca kobieta trafia do burdeli, spotyka różnych ludzi i szuka córki, świętych i aniołów. Bardzo dobrze się to czyta.Zaczęłam też Utajoną harmonię Mariny Mayoral i zobaczymy, jakie toto będzie :)
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties And long-leggedy beasties And things that go bump in the night, Good Lord, deliver us! 11-11-2007, 23:11 Semi napisał(a):Question - czy 'mechaniczną pomarańczę' lepiej miec w oryginale czy w tłumaczeniu? Nie jestem jakimś kozakiem, ale niektóre książki lepiej czytac tak jak je autor napisał, a nie przetłumaczone. A może znacie jakieś dobre polskie wydanie? Nie chce sobie książki skopacwarto chyba na wszystkie sposoby; pytanie, czy dasz sobie rade w oryginale, bo nie jest to jezyk gladki... a co do tlumaczenia, no to stiller dal nam dwie wersje - R, z rusycyzmami (siedzielismy w barze krowa, zastanawiajac sie co zrobic z tak pieknie rozpoczetym, a wieczor byl mrok ziab zima sukin kot choc suchy), lub A, z anglikanizmami (siedzielismy w mleczarni cow bar zastanawiajac sie, co zrobic z tak pieknie rozpoczetym, a iwning byl na dziob i mrok ziab synowe bycz zima choc suchy); to drugie chyba bardziej aktualne, ale pierwsza wersja bardziej znana i kojarzona - warto znac obie...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
11-11-2007, 23:44
język w Mechanicznej w ogóle jest połączeniem języka angielskiego z rosyjskimi wtrętami i ma nawet nazwę - Nadsat
http://en.wikipedia.org/wiki/Nadsat ;) także myślę, że warto zaopatrzyć się w obie wersje
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 12-11-2007, 01:03
Z ciekawości zaczęłam "Złoty kompas" :)
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties And long-leggedy beasties And things that go bump in the night, Good Lord, deliver us! 09-12-2007, 00:22
http://www.empik.com/produkt?productId=prod190054
i jak tu żyć (i grzeszyć) w spokoju, ja się pytam :x
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 22-12-2007, 04:34
Stephen King - Komórka
A teraz wam opowiem, czemu się bardzo zdenerwowałem, przeczytawszy właśnie tę ciekawą książkę. Ale nie wyprzedzajmy faktów. Zaczęło się ciekawie, tzn. jak kalka Resident Evil 2, widać Stefan grał. Co może być ciekawego w kalce? Ano - lubię zombi, a przez pierwsze sto stron mamy wzięty z gatunku schemat leżący na kolejnym schemacie. Powiedzmy, że to solidna rzemieślnicza robota - King odrobił pracę domową, oprócz grania w RE2 obejrzał jeszcze filmy Romero i przeczytał własny Bastion (w którego kalkę - choć nie stuprocentową - Cell się w pewnym momencie przekształca). Dodajmy jeszcze Mathesona z I am legend i mamy obraz całości - początek RE2 i Romera, przedzierzgnięcie w Bastion i I am legend. Zresztą książka jest zadedykowana Romerowi i Mathesonowi właśnie. Wiadomo było, czego oczekiwać. No i oczekiwania zostają spełnione, przynajmniej na początku. King bowiem w pewnym momencie do standardowej opowiastki o żywych trupach dodaje coś od siebie. A mianowicie - element, który sprawia że powieść staje się nieprzewidywalna (taa, dopóki nie zerknie się jeszcze raz na dedykację). I ledwo, ale to ledwo Stefanowi udaje się wybrnać z sytuacji, gdy jego "innowacje" prowadzą do przekształcenia książki w niezamierzoną parodię samej siebie. Potem jest nieco lepiej - jak zwykle King kreuje świetnego bohatera negatywnego, który w swej przeciętności jest uosobieniem całego zła. Ale na końcu czytelnika czeka wkurw, rozczarowanie, wkurw, wkurw i wkurw. Więc teraz uwaga, bo będą !!!SPOJLERY!!! Otóż osią fabuły całej dość grubej książki są starania głównego bohatera, które podejmuje w celu uratowania syna. To wręcz odyseja prowadząca do ostatecznego rozwiązania - uratuje czy nie uratuje. Przez pięćset stron czytam więc o drodze do zakończenia, aby nagle... stwierdzić że zakończenia nie ma. Jest jedno, gigantyczne niedopowiedzenie. Nie zrozumcie mnie źle - niedopowiedzenia są fajne, ale trzeba je umiejętnie stosować. Gdyby akcja zawisła w momencie, gdy bohaterowie się rozdzielają, a większa grupa idzie w nieznane, szukać schronienia, byłoby fajnie. Nie wiadomo, co ich czeka, wiadomo tylko że nowe, ciężkie życie. Dobre zakończenie dobrej lektury. Ale, kurewcia, żeby cały czas głównym wątkiem było ratowanie syna, a zawieszenie akcji nastąpiło w krytycznym momencie? No to po ch... cała ta opowieść, skoro i tak nie wiadomo co się stało? To też byłby dobry moment na zakończenie historii Claya, ale tylko wtedy, gdy nie byłby on głównym bohaterem. Gdyby King snuł opowieść z punktu widzenia, powiedzmy, Toma albo Jordana, wtedy pozostawienie pytania "czy Clay w końcu odzyskał syna? czy pomysł Jordana, o którym była mowa przez pół książki, wypalił?" miałoby sens, bo nie byłoby kluczowe. Obecnie sprawy mają się tak jak w kryminale, w którym przy samym końcu urywa się taśma i widz nie wie, kto zabił, nie ma też pojęcia czy główny bohater zginął, czy odnaleziono statutetkę, po co ją skradziono - no po prostu nie wiadomo nic. Ostatnia próba Claya - przywrócenie synowi normalności - zaważyłaby na losach świata. Jeśli byłoby powiedziane, czy mu się udało, wtedy można sobie dopowiadać - czy udałoby mu się uratować resztę ludzi, czy znalazłby starych przyjaciół. Ale teraz, kur...de, nie wiadomo nic. Debilizm. Weźcie Noc żywych trupów i utnijcie ją w momencie, gdy facet z wycelowaną strzelbą zbliża się do domu, w którym kryje się Ben. Bezsens i już. Ufff, wkurzyłem się nieźle. Mimo wszystko czytało się fajnie, choć to już nie ten sam King co dawniej. Książka napisana na odwal się. Językowo mocno przeciętna, mało urozmaicona, bez ciekawszego pomysłu i kingowej werwy. 7/10 08-01-2008, 19:48
zauważyliście, że King obrał tendencję spadkową, od kiedy przestał ćpać i pić? :)
w kwestii komórki mam podobne odczucia co military. ale tego, że powieść jest średnio napisana nie poprę. jeśli chodzi o tego pisarza, to jeden z tych, którzy mają świetny język, płynny i zgrabny, wiedzą, jak posłużyć się piórem. prawda - raz pisze lepiej, raz gorzej ("bastion" i "to" to, moim skromnym zdaniem, szczyt jego możliwości językowych), ale w przypadku "komórki" nie zauważyłem, żeby język był przeciętny. kwestia subiektywna :)
Aktualnie rządzi: ja
08-01-2008, 20:01
nie twierdzę, że po tym, jak skończył z nałogami nie pisze dobrze. przecież "komórka" to jedna z jego najnowszych książek. chodzi o to, że, jak to military ujął "to już nie ten King, co kiedyś". :) i oczywiście to, że to przez rzucenie picia i ćpania, to mówiłem pół żartem, ale kurde, niech mnie ktoś jebnie, jeśli czegoś w tym nie ma :)
Aktualnie rządzi: ja
08-01-2008, 20:23
Zgadzam się z tym. Ja też preferuję Kinga z czasów "Nocnej Zmiany", "Martwej Strefy" czy "Misery". On sam kiedyś mówił, że smutne i wspniałe jest dla niego rzucenie narkotyków i picia. Smutne, bo bez tego już nie potrafi pisać jak kiedyś.
EDIT : A ja będę miał "Człowieka z wysokiego zamku" ! :) Tylko "Rozbitka" Palahniuka muszę skończyć. 08-01-2008, 20:27
kumpel wlasnie zakonczyl czytac Pachnidlo i wyslal mi maila z przemyśleniami. ostrzegam: język jest rynsztokowy, niemerytoryczny, krańcowo wulgarny i obrażający ludzi. :)
kolega_Mentala napisał(a):Ok, skończyłem czytać. Żałuję każdej sekundy poświęconej tej "powieści". jako ze powyzsze wywody sa niezbyt merytoryczne, mam pytanie: warto czytac czy lepiej nie czytac? 20-01-2008, 16:01
Twój kolega ma racje. Absolutną. :twisted: Podziwiam go, że dokończył czytać, bo ja poddałam się mniej więcej w połowie... 'Pachnidło' to strata czasu.
Take the best orgasm you ever had, multiply it by a thousand and you're still nowhere near it.
20-01-2008, 16:17
Mnie ta opinia pachnie (nomen omen) onetem. :)
Skad te "podnastolatkowe" interpretacje? Nie wiem. Powiesc przeczytac warto. 20-01-2008, 17:43 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Szukam książki | military | 81 | 21,503 |
30-01-2021, 20:27 Ostatni post: Paszczak |
|
| Star Wars - książki | military | 90 | 22,092 |
25-11-2017, 21:23 Ostatni post: Kuba |
|
| Ekranizacja książki | Raul7 | 5 | 3,529 |
05-06-2017, 12:34 Ostatni post: Snuffer |
|
| Baza adaptacji na portalu książki | aniakonda | 12 | 6,988 |
22-11-2014, 17:34 Ostatni post: aniakonda |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 4 gości |