Książki
Ty już lepiej nic nie polecaj, bo w końcu zakupiłem Kindle'a, wrzuciłem na niego ponad 100 książek, które od lat zalegały mi na dysku i teraz nie wiem od czego zacząć :)

Odpowiedz
No, to równie dobrze możesz zacząć od Abercrombriego - naprawdę przyjemna lektura. Lekka, ale nie tandeciarska, jak większość "lekkiego" fantasy :-)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Ale ja chyba lubię tandetne fantasy, bo jedna z moich ulubionych książek z tego gatunku to Achaja. A podobno to gówno jest :)

Z tego co oblukałem, to to jakaś saga jest, więc się na razie wstrzymam. Zacznę chyba od Pod kopułą Kinga, albo od Dziewczyny z sąsiedztwa Ketchuma.

Odpowiedz
Obie ww. książki dobre, ale "Dziewczyna z sąsiedztwa" (mimo, że widziałem oba filmy) wstrząsnęła mną na maksa. Ja po prostu jestem za miękki na tego typu książki, więc wszystkich wrażliwców lojalnie uprzedzam (swojej żonie nie dałbym do przeczytania :-). "Pod kopułą" dobre, ale piszę to z perspektywy osoby, która lubi kingowe przynudzanie - w przeciwnym wypadku możesz się srodze zawieść. Najlepszy jest początek, potem mamy "szablonowego" wręcz Kinga, momentami bardzo wtórnego i auto-siebie-plagiatującego (zwłaszcza w kwestii postaci).

No, a jak "Achaja" Ci się podobała, to "Pierwsze prawo" spodoba Ci się tym bardziej :-)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Ano, Achaja to szajs :)

Zastanawiam się czy czytać 4 tom Czarnej Kompanii. Jak ktoś nie ogarnia, to Rebis wznowił ten wieloksiąg w 4 częściach, które zawierają kolejna 3, 3, 2 i 2 zwykłe książki. W pierwszej książce poznajemy członków Czarnej Kompanii, najemników, którzy zmieniają pracodawcę, i dołączają do armii Pani, władczyni wielkiego imperium, w którym toczy się właśnie wojna domowa z tyranem. Ale że to tyran - Pani płaci, kompania pracuje dla "tych złych", chociaż "ci dobrzy" wcale tacy dobrzy nie są. I tak z Konowałem, Jednookim, Milczkiem, Krukiem i innymi podróżujemy po połowie imperium, sprytem i chytrością trzebiąc rebeliantów. I to jest świetne, ciekawe postacie, wielka batalistyka, potęzna magia i świetny klimat przyciągają. Jednak od 4 tomu całość traci impet, wlecze się, przynudza, a fabuła grzęźnie w zawijasach i męczy nowego narratora. Tak więc po 8 książkach głupio przestać, jednak trudno mi się oprzeć wrażeniu, że będzie tylko gorzej. Jak ktoś więc ma zamiar się zabrać, to polecam przeczytać Księgi Północy i Srebrny Grot, a co się działo na Południu, odpuścić.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
(30-01-2012, 01:28)wujo444 napisał(a): Ano, Achaja to szajs :)

Pierwsza część jest imo znakomita. Problemy zaczynają się w połowie drugiego tomu w którym nagle poziom leci na łeb na szyję, by w końcu w trzecim tomie zaryć ryjem w muł :) Zresztą ostatniej części nigdy nie dałem rady dokończyć. Wioska ludzi-kotów i inne cuda na kiju skutecznie mnie zniechęciły. Ot - taki książkowy Matrix :)


Odpowiedz
Bezcelowy Albatros napisał(a):Swoją drogą, czytam właśnie "Pierwsze prawo" Joe Abercrombie
Słyszałem dużo dobrego o tym cyklu, ale z czytaniem poczekam chyba, aż wyjdzie całość. I Bezcelowy, Malazańską czytać miałeś przecież :-) Zwłaszcza że drugi i trzeci tom zamiatają.

Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
No, właśnie miałem, ale ostatnio mam kryzys, jeśli chodzi o czytanie czegoś nieco mocniejszego intelektualnie ;-) Ostatnio musiałem 2 razy opowiadanie "Palimpsest" Strossa czytać, bo za pierwszym razem nie umiałem sobie wszystkiego poukładać, co dowodzi, że albo słabuję już przy czymś wymagającym większego skupienia, albo przejadła mi się przeintelektualizowana fantastyka ;-) Poza tym z Abercrombiem było tak, że chciałem coś lekkiego i krótkiego, na jeden dzień, a dopiero jak wrzuciłem na czytnik, okazało się, że to niezła "cegła" (10.ooo lokacji na Kindlu = ok. 600 stron). No, ale już został... Za drugi tom Malazańskiej nie wiem kiedy się wezmę, bo kusi mnie teraz coś bardziej "realnego" (myślalem o Steinbecku). Poza tym ostatnio dużo czytam "na spontan" (wcześniej układałem sobie 10 książkowe sety).
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Styczeń 2012 - w tym roku ustawiłem achivement na Goodreads na liczbę 150 przeczytanych książek, więc wypadało wziąć się ostro do roboty. :-) Na początek ostatnio czytane, czyli małe rozczarowanie:

Samo ostrze
Joe Abercrombie


Początek "Samego ostrza" zapowiada przygodę na naprawdę przyzwoitym poziomie. Od pierwszych stron zostajemy wrzuceni w wir akcji - oto jeden z głównych bohaterów, tęgi zabijaka zdaje się toczyć swój ostatni bój na śmierć i życie, po tym, jak jego drużyna zostaje zdziesiątkowana... Potem, niestety tempo spada i - mimo kilku przemawiających do wyobraźni "scen akcji" spod znaku miecza i (w nieco mniejszym stopniu) magii - cały pierwszy tom sprawia wrażenie rozciągniętej poza granice przyzwoitości ekspozycji głównych bohaterów. Na dobrą sprawę, do samego końca nie dane nam jest się dowiedzieć, co będzie stanowiło w przyszłości główny pień fabularny tej, z każdym kolejnym rozdziałem, popadającej w coraz większa sztampę opowieści. Owszem, gdzieś tam czai się widmo Wielkiej Wojny, gdzieś tam kryją się cienie Zła z przeszłości, ale wszystko to jest - póki co - bardzo niejasne, a co gorsza zupełnie nieinteresujące. Brak tu konkretów, brak wyrazistego zagrożenia, czy podziału na strony, po których - trzeba to autorowi oddać - wyraziście i ciekawie przedstawieni bohaterowie będą musieli się w końcu opowiedzieć. "Natłok" wydarzeń, które mają miejsce w tym tomie, spokojnie można by było zamknąć na jakichś stu pierwszych stronach książki, a - jak mniemam - do konkretów, które czekają nas w tomie drugim przejść już tym woluminie.

I na koniec jeszcze jeden przytyk - nie znam oryginału, ale po tym, co dane mi było przeczytać wnioskuję, że warsztat tłumacza stoi w tym wypadku na raczej niskim poziomie. Uśmiech politowania wzbudzają, między innymi sformułowania, co prawda poprawne, ale brzmiące dziwnie, jak na przykład "przystojna kobieta", tudzież tekst o tym, jak barbarzyńskiemu, nieokrzesanemu wojownikowi bardzo w nocy chce się "siusiu" (użyte w tym kontekście kilkukrotnie).

Podsumowując, powieść nadmiernie rozwleczona, fabularnie średnio interesująca, acz posiadająca fajnych bohaterów i kilka przyjemnie opisanych sekwencji walki. Jako wstęp do większej całości, mimo wszystko, średnio zachęcająca.

Ocena: 4/10

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2011
Dan Simmons, Marina Diaczenko, Charles Stross, Siergiej Diaczenko, Ted Kosmatka, K. J. Parker, Tony Pi, Charles Yu, Will Ludwigsen, Mercurio D. Rivera, Paul M. Berger, Jurij Nesterienko


Po raz kolejny pewien spadek jakości, odzwierciedlający się - w moim przypadku - tym, że po skończeniu zbioru i rzucie okiem na spis treści mogłem z pamięci przywołać treść jedynie trzech, wyraźnie się wybijających - na tle reszty zbioru - opowiadań. Pierwsze z nich to, może nie wyróżniające się jakoś wybitnie, ale ujmujące nietuzinkowym spojrzeniem na tematykę zombie-apokalipsy, opowiadanie Dana Simmonsa, "Tegoroczne zdjęcie klasowe". Oczywiście, w przypadku tego autora bardzo dobra jakość jego prozy nie jest wielką niespodzianką, ale mnie przede wszystkim ujęła pewna dwuznaczność postaci głównej bohaterki - przez całe opowiadanie, jak również długo po jego zakończeniu zastanawiałem się, czy zachowanie nauczycielki było przejawem jej coraz głębszego popadania w obłęd, czy wprost przeciwnie reakcją obronną umysłu, próbą ratowania "normalności" w świecie, który oszalał.

Kolejne dwa, to "Palimpsest" Charlesa Strossa, jedno z najciekawszych, świeżych, choć cholernie zagmatwanych ujęć tematyki podróży w czasie - choć nie tylko - i paradoksów z tym związanych; rzecz, która do pełnego zrozumienia wymaga, co najmniej dwukrotnej lektury, oraz "Rozpacz" Jurija Nesterienko: opowiadanie "z dreszczykiem", które do momentu wyjaśnienia sytuacji trzyma w niesamowitym napięciu, od czas do czasu atakując zmysły wywołującą spory dyskomfort psychiczny dawką obrzydliwości - jeśli lubicie historie bohaterów pozbawionych pamięci, miotających się w opuszczonym, acz noszącym ślady niedawnej rzezi miejscu, to zdecydowanie opowiadanie dla Was. Dodać jednak trzeba, iż ten krótki opis, to odkrywa jedynie czubek góry lodowej tej historii... jakkolwiek, łączące naukę z metafizyką, rozwiązanie "zagadki" raczej rozczarowuje i powoduje znaczny spadek napięcia.

Pozostałe opowiadania raczej nie zatrzęsły mną od środka (a tak już w przypadku tej serii antologii bywało). Owszem, teksty stoją na przyzwoitym poziomie, ale brak tu czegoś, co sprawiłoby, że zapadały by w pamięć na nieco dłużej, niż do momentu rozpoczęcia kolejnego opowiadania...

Ocena 6/10


Dawno temu w grach. Czas pionierów: szkice z historii gier...
Bartłomiej Kluska


Pozycja, która docenią szczególnie ci, którym dane było dorastać i cieszyć się komputerową rozrywką w omawianym przez autora, "pionierskim" dla zjawiska okresie. Miłe wspominki, wywołujące rozrzewniającą nostalgię są w przypadku tej książki naprawdę bezcenne. Młodsi czytelnicy mogą mieć problemy ze zobrazowaniem sobie tego, o czym się tu pisze, choć mniemam, że w paru przypadkach zapoznanie się z treścią "Dawno temu w grach" może stanowić dla nich bodziec do szerszego researchu, poszukania odpowiednich treści w internecie, czy filmików ilustrujących to, jak to opisana przez autora rozrywka wyglądała "w praktyce".

Mam kilka zarzutów pod adresem autora. Przede wszystkim to, że poszczególne zagadnienia zostały potraktowane nieco zdawkowo, skrótowo a przy całkiem niezłym warsztacie, jaki prezentuje Pan Kluska i jego niezaprzeczalnym talencie do "pisarskiego gawędziarstwa", chciałoby się, żeby niektóre myśli rozwinął i niektóre tematy bardziej zgłębił. Po drugie, trochę raziło mnie raczej niepotrzebne, przy tak niewielkiej objętościowo książce powtarzanie, co jakiś czas tych samych faktów, w odrobinę tylko innym kontekście.

Poza tym, książka wywiera jak najbardziej pozytywne wrażenia, widać, że napisana jest z sercem, przez osobę, która ongiś niemało czasu spędziła na łamaniu joysticków i wklepywaniu komend w tekstówkach.

Ponadto duży plus za udostępnienie pozycji za darmo. Swoją drogą mam nadzieję, że niebawem ukaże się również elektroniczne wydanie nowej książki autora, "Bajty polskie", na które, po przeczytaniu niniejszej pozycji bardzo czekam.

Ocena: 6/10


Upadłe Anioły
Richard Morgan


Lekkie zaskoczenie zmianą konwencji - nie mamy tym razem do czynienia z kryminałem (chociaż w tle przewija się zgrabnie zaplanowana intryga), ale formalnie powieść ta jest czymś zbliżonym stylistycznie do heist movie. Oczywiście, po raz kolejny wszystko opiera się na kanwie mieszanki hard science-fiction z cyberpunkiem, ale wszystko w proporcjach zjadliwych nawet dla osób, których kontakt z tą dziedziną fantastyki mógłby odstręczać.

Takeshi Kovacs, już po lekturze pierwszego tomu serii stał się jednym z moich ulubionych bohaterów. "Upadłe Anioły" jedynie utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie ma większego i bardziej wyrazistego badassa w fantastyce niż ów właśnie były Emisariusz NZ. A przynajmniej ja takiego dotąd nie poznałem. Oczywiście, nie brak tu innych, równie interesujących postaci, do których tworzenia Morgan ma zdecydowanie doskonałą rękę.

Fabularnie jest tu dużo ciekawiej niż przypadku pierwszej części. Historia ma wszystkie te elementy, za które kocha się oldskulowe powieści przygodowe - czyli, między innymi, wielką tajemnicę zaginionej kosmicznej cywilizacji, grupę ludzi, którzy próbują dostać się do ogarniętej wojną strefy, by "przejąć" artefakt, który się po owej cywilizacji ostał a po drodze liczne i naprawdę zaskakujące zwroty akcji. Wszystko spisane z wielkim polotem i lekkością, tak, że czyta się "Upadłe Anioły" dosłownie jednym tchem.

Polecam!

Ocena 7/10

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2009
Robert Silverberg, Connie Willis, Howard Waldrop, Ian McDonald, Nancy Kress, Ted Kosmatka, Tony Ballantyne, Mirek Obarski, Gustavo Nielsen, Aleksiej Kaługin, Paolo Bacigalupi, Meghan McCarron, John Kessel, Rachel Swirsky, Julia Ostapienko, Eric Brown


Najsłabsza odsłona - z ostatnio przeze mnie czytanych - "Kroków w nieznane". Pominąwszy poznane wcześniej opowiadanie Bacigalupiego, pierwsza połowa tego tomu raczej rozczarowuje. Opowiadania zdecydowanie nie zachwycają pod względem fabularnym i zniechęcają nieco zawiłą i często przekombinowaną formą.

Późniejsze, "Syndrom Łazarza" i "Duma i Prometeusz" czyta się dużo lepiej, zwłaszcza ze względu na dość przewrotny koncept w nich zawartych. W pierwszym Aleksiej Kaługin znakomicie łączy to, czego o wskrzeszeniu Łazarza możemy dowiedzieć się z Ewangelii Św. Jana z całkowicie odmiennym nań spojrzeniem z punktu widzenia samego przywróconego do życia. Dodam tylko, że jest to niezupełnie taka wersja wydarzeń, jaką zaaprobowałby Wasz katecheta.

Natomiast w "Dumie i Prometeuszu" Johna Kessela mamy do czynienia z modnym ostatnio zabiegiem retellingu z dodaniem elementów nadprzyrodzonych. W tym wypadku jednak autor z finezją połączył wątki i postaci z "Dumy i uprzedzenia" Jane Austin i "Frankensteina" Mary Shelley. Choć morał tej historii szczególnie odkrywczym nie jest, to duch i klimat obu powieści wprost magnetyzują czytelnika.

Poza wyżej wymienionymi, na uwagę zasługują również "Imperator i Maula" Roberta Silverberga (za którym szczególnie nie przepadam), stanowiące wariację opowieści Szeherezady, jak również bardzo dobre, napisane nieco w stylu Gaimana "Zaślubiny ze Słońcem" pióra Rachel Swirsky. Warto też wyróżnić klimatyczne "Przyjęcie pożegnalne" Erica Browna.

Nie mam natomiast pojęcia, jakim cudem "Szkaradne kuraki", słabe i nudne opowiadanie Howarda Waldropa znalazło się w tym zbiorze. Historia lekko tylko zahacza o granice science - fiction a ogólne nieciekawe wrażenie pogłębia kompletnie nijaka puenta.

Zbiór dobry, ale nieco poniżej zazwyczaj doskonałego poziomu tej serii antologii.

Ocena: 7/10

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
Mario Vargas Llosa


Znakomicie spisana, nietuzinkowa historia pewnej miłości, rozgrywająca się na przestrzeni czterech dekad. Pełna wzlotów (z rzadka) i upadków (o wiele częściej), czasem ocierająca się o obsceniczność, jednakowoż niesamowicie poruszająca, zaskakująca i prawdziwa opowieść człowieka beznadziejnie zakochanego w najbardziej nieszablonowej femme fatale w historii literatury. Do tego zwieńczona jednym z najbardziej szokujących i wzruszających finałów, jakie dane mi było przeczytać.

Moja pierwsza powieść Mario Vargasa Llosy, kolosalne zaskoczenie i zaostrzenie apetytu na więcej - polecam!

Ocena: 7/10

Między tęsknotą lata a chłodem zimy
Leif GW Persson


Znakomita powieść, nasuwająca nieodparte skojarzenie, że oto obcuje się z czymś, co mogłoby powstać z połączenia twórczość dość odległych od siebie pisarzy, jakimi są James Ellroy i Stieg Larsson. Zagadka tajemniczej śmierci pewnego dziennikarza jest tylko pretekstem do ukazania kulis politycznych salonów, oraz "gier" między wywiadem, służbami bezpieczeństwa i policją. Autor dość szybko odkrywa karty, natomiast największym smaczkiem jest to, że poszczególni bohaterowie nie wiedzą tego, co wie czytelnik. W związku z tym ich działania, poparte błędnymi często domysłami, odbijają się poważnymi skutkami w finale.

Świetny, oszczędny język, skoncentrowanie się na policjantach i agentach służb bezpieczeństwa, duże zróżnicowanie charakterów (solidni idealiści i zwykli karierowicze, moczymordy, perwersyjni zboczeńcy, szpiedzy i cwaniaczki - wszyscy w jednym worku "władzy wykonawczej" i "aparatu państwowego"), wiarygodne zachowanie i bardzo prawdopodobna historia, z dużą, acz świetnie podaną dozą publicystyki i szczyptą satyry - tyle smakowitości dostałem ostatnio, oglądając "The Wire". I w pewnych aspektach powieść dość zbliżona do tego, co można zobaczyć w tymże serialu.

Zdziwiony bardzo niskimi ocenami, bardzo gorąco polecam! Najlepsza z dotychczas przeze mnie czytanych książek, z tak zwanej, "czarnej serii".

Ocena: 8/10

Kamieniarz
Camilla Läckberg


Zdecydowanie najlepsza, z dotychczas przeze mnie przeczytanych, powieści pióra pani Läckberg. Po raz pierwszy udało się autorce w sposób niemal doskonały zbudować świetną i wciągającą intrygę, obfitującą w masę mylących czytelnika tropów, osadzoną na - tym razem - idealnie wręcz zarysowanym tle obyczajowym, które we wcześniejszych powieściach było nadzwyczaj irytujące, często ocierające się o banał.

W "Kamieniarzu" proporcje są znakomicie wyważone, intryga wielopoziomowa (retrospekcje, stanowiące niemal "powieść w powieści", niemal do samego końca pozostawały dla mnie największą zagadką, nieźle mieszały mi w głowie a moje próby połączenia ich bohaterów z postaciami "współczesnymi" we wczesnej fazie książki spełzły ostatecznie na niczym), postaci świetnie rozpisane, sporo ludzkiego dramatu i odkrywania ciemnych stron, zdawałoby się zwykłych, pospolitych wręcz mieszkańców prowincjonalnego miasteczka. Dodatkowo pisarka na bazie jednego z wątków pobocznych przewijających się w we wszystkich trzech książkach skonstruowała niezły cliffhanger, który nieźle "kopie w brzuch" w ostatnich zdaniach powieści.

Ogólne dobre wrażenie psuje trochę nadmiernej łopatologii pod koniec książki, bez której mogło by się owo zakończenie obyć.

Podsumowując - spore (pozytywne) zaskoczenie, zwłaszcza, że zamierzałem skreślić Camillę Läckberg z listy pisarzy, z których książkami przygodę zamierzałbym kontynuować. Pozostaje tylko żywić nadzieję, że ten wzrost formy będzie postępował w kolejnych powieściach.

Ocena: 6/10
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Cytat:nie znam oryginału, ale po tym, co dane mi było przeczytać wnioskuję, że warsztat tłumacza stoi w tym wypadku na raczej niskim poziomie.
Na forach jadą po tym tłumaczeniu za ocenzurowanie bluzgów dodatkowo...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Wiesz, bluzgi nie rzucają się w oczy w tak oczywisty sposób. Trzeba by w tej kwestii porównać z oryginałem, jednak kilka "kurw" się pojawia, więc ja bym tu raczej mówił o braku wyczucia tłumacza (są postaci, z których padające "bloody hell' można spokojnie pozostawić, jako "cholera jasna" - na przykład - ale w przypadku innych - idealnie by tu pasowała raczej zwykła "kurwa mać!"). Tłumacz - oczywiście to wciąż domysły moje - jest tu mało konsekwentny i nie bawi się w różnicowanie języka poszczególnych postaci. Ja - podobnie chyba, jak wszyscy - nie lubię, kiedy wszyscy bohaterowie: od ciecia przy bramie po członka królewskiej rady mówią tym samym stylem a tak to w przypadku tego tłumaczenia wygląda.
A'propos forów i Abercrombiego - pewnie myślimy o tym samym forum ;-) - mówi się o nim, jako ewentualnym "spadkobiercy" twórczości Martina, na wypadek, gdyby ten nie dokończył "Pieśni Lodu i Ognia" przed zgonem. Odpowiadam na to: what the fuck!? Martina a Abercrombiego dzieli kilka lat świetlnych. Powiedzmy sobie szczerze, nawet Jordan i Eddings w porównaniu z Abercrombiem to mistrzowie dopracowanych intryg i suspensu. :-)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Serca Atlantydów
Stephen King

polowałem długo i w końcu znalazłem - szara, zakurzona, wechnięta gdzieś za Mrocznymi Wieżami i Zielona Milą, nie czytana chyba od wieków. I w sumie się nie dziwie - nie jest to jego najlepszy zbiór opowiadań, poza pierwszymi dwoma opowiadaniami jest raczej nudno i naprawde trzeba sie przymuszać, zeby do końca przeczytać a ja robiłem to już tylko z nadmiaru wolnego czasu. pierwsze opowiadanie "Mali ludzie w zółtych płaszczach" jest EPICKIE - i to nie tylko dla fanów Rolanda i jego ekipy, bo kluczowy moment jest mocno związany z uniwersum Mrocznej Wieży, ale również dla tych, ktorzy Mrocznej Wiezy nie czytali, bo sama historia chwyta za gardło i ze dwa razy autentycznie miałem łzy w oczach. Drugie opowiadanie troche obniża loty, ale i tak jest świetne. Reszta jest już raczej średnia, wiekszość treści dotyczy wojny w Wietnamie i jej wpływu na weteranów, dla mnie to wszystko wydawało sie już troche pretensjonalne i co najgorsze - nudne i przekombinowane, czyli typowo spieprzona końcówka u Kinga. aha i reszta opowiadań jest ze sobą powiązana, przeplataja się w nich bohaterowie pierwszego opowiadania - ukazany jest wpływ wydarzeń z dzieciństwa na ich dorosłe życie, dlatego z jednej strony jest to troche taka urywana powieść o trójce przyjacioł, tyle że ich dorosłe życie ukazane jest z perspektywy bohaterów dalszych opowiadań. ogółem bez rewelacji.

teraz wziąłem sie za "Z zimną krwią" Trumana Capote, na półce czeka jeszcze nigdy nie czytane "Mistrz i Małgorzata", "Ubik" Dicka i "Baudolino" Umberta Eco.

Odpowiedz
http://www.groupon.pl/oferty/cala-polska/kompranet/3059326

Myślę nad Touchem... firma ponoć zaufana... kurde, kupować, nie kupować?
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
"Mali ludzie w zółtych płaszczach" - genialne opowiadanie, przez nie sięgnąłem po "Mroczną wieżę". Oglądał ktoś może film na jego podstawie? Warto zobaczyć?

Odpowiedz
"Kraina wiecznego szcześcia" z Hopkinsem. Nie ogladałem, ale słyszałem, ze ostro zmienili zakończenie i SPOJLER Ted nie należy do Łamaczy znanych z Mrocznej Wieży, a jest ponoć fałszywym jasnowidzem tropiącym komunistów...KONIEC SPOJLERA.

Odpowiedz
Nie zmienili dużo, tylko po prostu wyrzucili wszystkie powiązania z "Mroczną Wieżą". A Ted, o ile dobrze pamiętam, również w filmie miał jakieś nadprzyrodzone zdolności, tyle że tropieniem go zajmowało się właśnie FBI, a nie hałastra Karmazynowego Króla.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
To do kitu:D To było najciekawsze.

Odpowiedz
Jednak dla odbiorców autonomicznego dzieła, jakim była ekranizacja byłoby to zupełnie nieczytelne :-)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Ten film przede wszystkim na poziomie scenariusza leży i kwiczy. Chwilami miałem wrażenie, że tylko dzięki znajomości materiału źródłowego ogarniałem to, co działo się na ekranie...

Odpowiedz
Więcej o powrocie do Świata Wiedźmina (który, wygląda na to, że nie ma nazwy) - czuję, że Sapkowski "robi dobrze" - spin-off w obliczu zaistniałych w ostatnim tomie okoliczności jest, moim zdaniem dobrym rozwiązaniem. Zwłaszcza, jeśli zdecydował się jednak na powieść.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szukam książki military 81 21,516 30-01-2021, 20:27
Ostatni post: Paszczak
  Star Wars - książki military 90 22,126 25-11-2017, 21:23
Ostatni post: Kuba
  Ekranizacja książki Raul7 5 3,530 05-06-2017, 12:34
Ostatni post: Snuffer
  Baza adaptacji na portalu książki aniakonda 12 6,988 22-11-2014, 17:34
Ostatni post: aniakonda



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości