The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy]
(03-08-2012, 23:51)Mierzwiak napisał(a):
(03-08-2012, 23:46)Gamart napisał(a): Pierwszy raz na jakimkolwiek seansie.
Dyskretnego czy z ostentacyjnym, głośnym klapsem w czoło? :)
Takie pół na pół. Nie było planowane, żeby robić to ostentacyjnie. Po prostu nie mogłem uwierzyć w akcje na lodzie, a jak zobaczyłem logo nietoperza, to jakiś mój wewnętrzny alarm nie wytrzymał i nieświadomie się pacnąłem :D. To była scena jak z Schumachera.
Cytat:A dlaczego jak Bruce Banner zamienia się w Hulka to nie traci spodni?
Było wytłumaczone w wersji z 2007, że nosi większy rozmiar i są na gumie ;P
Cytat:Dlaczego Frodo przemierza całe Śródziemie zamiast polecić do Mordoru na ptakach?
Nazgule
Cytat:Sorry, ale na tej zasadzie to do wszystkiego w każdym filmie można się przyczepić.
Nie, to wyżej to sytuacje w których można zawiesić niewiarę ze względu na konwencję. Są to irracjonalne rozwiązania, ale do przyjęcia. Gdy sytuacja z trudnej do wytłumaczenia czy nielogicznej staje się po prostu horrendalnie głupia, wtedy coś jest nie tak ze sceną. I dokładnie tak jest z tym nieszczęsnym mostem, bo w jednym momencie wymusza tyle pytań, że zamiast "płynąć" z filmem, zostajemy wybici z rytmu. To jest zwykły przerost efekciarstwa nad logiką. To nie jest tak, że można w ten sposób czepiać sie każdej sceny filmu. TDKR ma wiele momentów, które są jak spodnie Hulka, ale są na tyle subtelne, że łykamy je ze względu na konwencje. Most do tego nie należy. Jest Głupi.
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?"€ -€“ Black Bolt

Odpowiedz
(03-08-2012, 23:59)Lawrence napisał(a): OK, można mi zarzucić fanbojstwo, ale jestem w stanie dostrzec parę dziur scenariuszowych o jakich wspominacie. Przy czym BB, czy TDK też je miały.
Begins ma jedną (plus Tumblera zaparkowanego na Narrows, którego nikt nie zauważył przez całą drogę od jaskini aż do centrum miasta), TDK od groma, ale TDKR jednak wygrywa nie ilością, ale kalibrem :)

(03-08-2012, 23:59)Lawrence napisał(a): Chociaż takie rozdrabnianie filmu na czynniki pierwsze, dla mnie często zabija przyjemność obcowanie z danym obrazem.
Ale świadomość tego, że film posiada takie a takie wady w żaden sposób nie musi wpływać na to, że Ci się podoba. Ale oczywiście nikt Ci nie zabrania być ślepo zakochanym w tym filmie i totalnie bezkrytycznym :)

Cytat:A dlaczego jak Bruce Banner zamienia się w Hulka to nie traci spodni?
Ponieważ musiałby chodzić z ogromnym, zielonym fiutem na wierzchu. Na serio zadałeś to pytanie?

Cytat:Dlaczego Frodo przemierza całe Śródziemie zamiast polecić do Mordoru na ptakach?
Ponieważ to fantasy z elfami, nieistniejącą krainą, stworami, magią itd. Ponieważ gdyby nie ta dziura, zamiast zapierającej dech w piersiach 3-tomowej historii miałbyś krótkie opowiadanie. Ponieważ czasami taka dziura jest konieczna, by stworzyć pasjonującą historię. Jest jednak różnica między dziurami fabularnymi, które scenarzysta - świadomie lub nie - stosuje dla podtrzymania fabuły, a bzdurami, które można by spokojnie ze scenariusza wywalić bez żadnej szkody dla fabuły. Albo zmodyfikować. Chyba znacznie łatwiej byłoby nam uwierzyć w to, że naprawił Bat-sygnał na dachu komisariatu i włączył go zdalnie. Ale wtedy nie byłoby tak efekciarsko.

Cytat:Sorry, ale na tej zasadzie to do wszystkiego w każdym filmie można się przyczepić.
To znaczy że na każdą durnotę trzeba przymknąć oko? Inne filmy jakoś się bez takich akcji obywają.

Odpowiedz
(04-08-2012, 00:18)Mierzwiak napisał(a):
Cytat:Dlaczego Frodo przemierza całe Śródziemie zamiast polecić do Mordoru na ptakach?
Ponieważ to fantasy z elfami, nieistniejącą krainą, stworami, magią itd. Ponieważ gdyby nie ta dziura, zamiast zapierającej dech w piersiach 3-tomowej historii miałbyś krótkie opowiadanie. Ponieważ czasami taka dziura jest konieczna, by stworzyć pasjonującą historię. Jest jednak różnica między dziurami fabularnymi, które scenarzysta - świadomie lub nie - stosuje dla podtrzymania fabuły, a bzdurami, które można by spokojnie ze scenariusza wywalić bez żadnej szkody dla fabuły.
Erm, Nazgule anyone? Nie dość silny Gandalf? Oko Saurona?


Odpowiedz
Oczywiście masz rację, da się to wytłumaczyć na wiele sposobów, wolałem jednak odwołać się do podstawowej kwestii jaką jest tworzenie fabuły :)

Sam usprawiedliwiałem Nolana wielokrotnie pisząc "przecież to tylko komiks", i podtrzymuję to zdanie, bo na wiele rzeczy przymykam oko, ale są takie momenty, gdzie zapala się lampka ostrzegawcza i nawet najłaskawsza osoba powinna zacząć drapać się po głowie. Ogromny Bat-symbol z benzyny powstały dzięki Bat-magii wbrew pozorom dzieli bardzo cienka granica od takiego Robina, który przebijając ścianę zostawia w niej idealną dziurę w kształcie swojego symbolu. Konwencja? Tak. Sens? Nie stwierdzono.

Odpowiedz
Co do nieszczęsnego znaku - serio aż tyle trzeba dyskutować o tym jak to zrobił? Przecież to naprawdę mało istotne w obliczu problemu " po cholerę to zrobił", tak, żeby zastraszyć, tylko kogo to niby miało przestraszyć biorąc pod uwagę "we are initiated Bruce" ? Po prostu obwieścił wszem i wobec że już tu jest, co było posunięciem zwyczajnie głupim, ale spytam jeszcze raz bo nikt nie odpowiedział:

Czy aby Bruce nie spotkał Tatelii po swoim powrocie do Gotham? I czy Bane się nie dziwił kiedy zobaczył Batmana? A jeśli tak - to jak to się stało, że go to zaskoczyło?

Gamart napisał(a):Było wytłumaczone w wersji z 2007, że nosi większy rozmiar i są na gumie ;P

Jakiej wersji z 2007 roku?

Odpowiedz
2008, mea culpa.

I to jest interesujące w jaki sposób to zrobił, bo jakby o tym nie myśleć, to cała sytuacja musiała być kuriozalna ;P
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?"€ -€“ Black Bolt

Odpowiedz
(04-08-2012, 00:18)Mierzwiak napisał(a): Ale świadomość tego, że film posiada takie a takie wady w żaden sposób nie musi wpływać na to, że Ci się podoba. Ale oczywiście nikt Ci nie zabrania być ślepo zakochanym w tym filmie i totalnie bezkrytycznym :)

Oczywiście, że wady nie przesłaniają mi lubić dane filmy. Ja np. lubię prequele "Star Wars", szczególnie EP 3, gdzie o wadach, beznadziejnych tekstach można byłoby napisać elaboraty. I nie jest tak, abym jak przy TDKR nie widział wad, tyle że niektóre z nich:

a) Nie wpływają jakoś tak strasznie na mój odbiór tego filmu. Świetnie się na nim bawiłem i to mimo niedociągnięć w scenariuszu.

b) Dostrzegam później. Sorry nie mam aż tak szybkiego reagowania jak niektórzy tutaj, ale weźmy np. ten cały motyw ze znakiem Batmana. Teraz kiedy poświęciliśmy jemu z trzy strony, zanalizowaliśmy jaki to ma wpływ na scenariusz itd. to naturalnie jestem wstanie dostrzec, że nie wszystko gra jak powinno. Ale w trakcie seansu, jakoś nie zrobiłem facepalma. Cóż nie mam refleksu, albo nieuważnie oglądam filmy.

Zresztą moja miłość do TDKR nie jest jakaś bezgraniczna. Z filmów Nolana to dalej "Memento" "Prestige" i "Inception" w moim TOP3. Ale z trylogii Batmana to mimo największych dziur scenariuszowych TDKR mi się najlepiej oglądało. Subiektywna ocena, ale naprawdę bawiłem się lepiej niż na BB, kiedy to było coś innego, niż na TDK, kiedy poprzeczka została podniesiona wyżej. A tutaj niby nic nowego, a może nawet mniej spójnie, a emocje i rozrywka największe. Dziwne, ale prawdziwe. :)

Cóż niedługo wybiorę się na maraton z Batmanami Nolana i jeszcze raz, znając te pojawiające się tutaj zarzuty, spojrzę na ten film dokładniej. Chociaż tak naprawdę idę, nie aby szukać wad, ale po prostu mam ochotę zobaczyć ten film raz jeszcze :)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
(02-08-2012, 23:36)Crov napisał(a):
(02-08-2012, 23:27)Cator napisał(a): (...)Miasto u Nolana zostało lepiej nakreślone niż w jakiejkolwiek innej komiksowej adaptacji(ale nie mam tu na myśli walorów wizualnych).
Gotham u Burtona i Nowy Jork w Spider-Manie są znacznie bardziej charakterystyczne i wyraziste. U Nolana Gotham to ot po prostu miasto nie wyrózniające się niczym wyjątkowym.

A w Spidermanie NY wyróżnia się czymś wyjątkowym, oprócz tego, że to NY? Powtórzę to co już pisałem na ten temat:
Gotham to u Nolana jeden z najbardziej charakterystycznych elementów trylogii, pomimo braku gotyckich gargulców czy tła art-deco. Tak, to jest niby zwykła, dzisiejsza metropolia, ale przedstawiona i nakręcona w sposób którego nie powstydziłby się Mann. U Burtona miasto było jedynie zbiorem paru ładnych dekoracji(które zresztą ostro się postarzały, art design Arkham Asylum to to nie jest) i tłem. To właśnie u Nolana, Gotham i jego mieszkańcy stali się integralną częścią filmu, a działania Wayne'a są cały czas uzależnione od miasta. Miasta które Pfister uchwycił w rewelacyjny sposób (głównie w TDK, Nowy Jork z Rises nie jest już tak imponujący). Zdjęcia są wyśmienite i klimatyczne.

Gdy myślę o Gotham w TDK to widzę długie ujecie na ulice miasta i plecy Jokera podczas napadu na bank. Szerokie kadry szklanych wieżowców arystokracji miasta z sylwetką gacka na dachu. Rozmach sekwencji finałowej w budynku Prewitt. Pięknie oświetlone ulice Gotham ogrodzone przez ścianę wieżowców, pokazane podczas nocnego pościgu Bat-Podem. Do tego dostajemy szeroki, zróżnicowany obraz miasta. Szklana dżungla wierzowców, ciemne alejki , mafijne bary, odrapane sale przesłuchań, spalone szkielety fabryk i stocznie. Wszystko pasujące do Gotham i świetnie nakręcone. W trylogii(szczególnie w TDK) jest naprawdę wiele wspaniałych, ziejących klimatem ujęć, a chłodne odcienie i wysoki kontrast podczas scen nocnych podkręcają atmosferę.

Gotham w TDK było bardziej - nie chce użyć słowa "realnym" - żywym i istotnym miejscem, a stężenie zajebistych zdjęć, zdecydowanie większe niż w poprzednich filmach. Gotham jest też dużo lepiej nakreślone i istotne fabularnie, niż w Bat-filmach poprzednich reżyserów. Pojadę teraz banałem, ale Gotham u Nolana, jest prawie jak bohater, a działania Batmana są uzależnione od miasta, czyli tak jak być powinno.

(03-08-2012, 13:14)Phil napisał(a): z Batmana zrobił gościa, który przy pierwszej porażce zarzuca pelerynę na kołek (przypominam, że komiksowy gacek radził sobie ze śmiercią Robina, paraliżem Batgirl, śmiercią żony Gordona i pewnie wieloma innymi porażkami), a w nawiązującym do "Powrotu Mrocznego Rycerza" zakończeniu daje Bruce'wi happy end i normalne życie - w wyżej wspomnianym komiksie Bruce pozoruje swoją śmierć, żeby poświęcić resztkę swojego życia na trenowanie ARMII do walki z przestępczością. Bo to jest Batman. Postać, która ma jasno ukształtowany życiowy cel (Rachel w TDK mówi coś, że nie nadejdzie dzień, w którym BRUCE nie będzie potrzebował Batmana). W końcu Nolan nie rozumie Gotham. To miasto wiecznie pogrążone w brudzie, przestępstwach, zbrodniach. To miasto, którego nie da się naprawić jednym przepisem prawnym.

Ale to jest po prostu kolejna interpretacja postaci Gacka. Nie ma jedynego, słuszego, kanonicznego Batmana. Filmy Nolana to taki sam elseworld jak filmy Burtona i bardzo dobrze. Niektóre aspekty Nolanowskiego Nietoperza kłócą się z moim wyobrażeniem tej postaci. Jakbyście mi przed seansem TDKR opisali słownie zakończenie, to bym się krzywił i marudził. Ale Nolan przedstawił to w sposób który łykam bez popitki. Mało tego, im częściej o tym myślę, tym bardziej podoba mi się story arc Bruce'a zaserwowany przez Nolana na przestrzeni tych trzech filmów.

Opowieść kolesia który jak już pisałem wcześniej, targany licznymi kompleksami, traumą z dzieciństwa i ledwo trzymaną w ryzach agresją, wyrusza w świat, trenuje ciało i umysł, pozbywa się kompleksów i strachu, buduje od podstaw swojej alter ego, rozpoczyna krucjatę przeciwko mafii i w pojedynkę gromi przestępczość zorganizowaną, jednocześnie inspirując czystych gliniarzy do działania. Skutecznie przejmuje firmę i spuściznę ojca, pokonuje trzech dużych komiksowych super-villainów(przyczyniając sie przy tym do śmierci obywateli i własnej dziewczyny), przeżywa okres zwątpienia i przechodzi odrodzenie, no i ogólnie poświęca swoje życie i zdrowie psychiczne w imię swojej obsesji. To uczłowieczenie Bruce'a sprawia, że postać jest bardziej interesująca.

Bale to nadal jest wiecznie wkurwiony Batman, drący się na Bane'a jak wściekłe zwierze, z hukiem okładający Jokera pięściami po ryju, zrzucający mafiozów z drugiego piętra na połamanie nóg i dziko rzucając się na przestępców jak bestia, naparzając ich łokciami, a nie choreografią "z karata". Ogólnie obsesyjny facet napędzany misją. Ale widać, że ta misja i obsesja nie przychodzi mu łatwo i odbija sie na jego zdrowiu psychicznym. I to jest świetny motyw, nadający mu pewnego tragizmu. Na tle tego wszystkigo, happy end Bruce'a wydaje się być w pełni zasłużony. Nawet chowający się przed światem, brodaty, aspołeczny samotnik, poruszający się o lasce i nawiedzający korytarze Wayne Manor, również w jakiś sposób pasuje do posępnego wizerunku Bruce'a.

Monolityczna postawa poprzednich Batmanów była świetna, ale to jest lepsze. Dla mnie kwintesencją Mrocznego Rycerza od zawsze była postać psychola, wiecznie uwięznionego w swojej niekończącej się misji, ale wizja Nolana działa idealnie w kontekście jego filmów, jest również zajebista sama w sobie i ogólnie to kolejna rewelacyjna elseworldowa interpretacja tej postaci. Nie wszystkie aspekty tej interpretacji mi się podobają, a Nolanowskiemu Batmanowi brakuje tej powściągliwej zajebistości i rezerwy Keatona. Ale podsumowując, to Bale daje najbardziej kompletny, zróżnicowany i przede wszystkim angażujący wizerunek Batmana w filmie.

A co do Dent Act. Tu nie chodziło o jeden magiczny przepis prawny który okazał się lekarstwem na wszystko, ale o ogólną mobilizację różnych struktur miasta przeciw przestępczości. Ot, taki ruch społeczny, popierany przez polityków jak burmistrz grany przez Carbonella, bo zwiększenie intensywności walki z kryminałem nagle okazała się być politycznie opłacalne i popularne, po zmianie nastrojów w mieście, jakie zapadły po wydarzeniach zaserwowanych przez Jokera. Ktoś w komentarzach na stronie ładnie porównał to do roboty Giulianiego w NY. Tam oczywiście nie sprowadzało się to do jednego przepisu, ale i w Gotham nie chodziło o pojedyncze magiczne rozwiązanie prawne.

(03-08-2012, 15:43)Mierzwiak napisał(a): Wayne powinien się o nią obwiniać, wszak to on zdecydował, po kogo pojedzie i nie przewidział, że Joker może go zmylić zamieniając lokacje. To tak w kwestii wiary psychopatom na słowo, skoro Batman wierzy, dlaczego nie dziennikarze z Gotham? :P
Chyba czegoś nie zrozumiałem. Batman wyraźnie wybrał Rachel, a zmylony został przez Jokera który w ostatniej chwili zmienił zmienił adresy(swoją drogą świetny motyw i scena). Co do wiary na słowo, to co miał zrobić tej sytuacji? Przeprowadzić dokładne śledztwo i podłączyć Jokera do wykrywacza kłamstw? Nie było na to czasu. A co do obwiniana się za jej śmierć, to przecież chyba cały wątek Wayne'a jako Howarda Hughes'a ukrytego przed światem, wynikał w dużej mierze z tego, że po części obwiniał się za jej śmierć. Z jego punktu widzenia, Rachel zginęła przez jego zabawę w kotka i myszke z Klaunem. Joker celowo pomieszał adresy, po to by ją zabić i coś Wayne'owi udowodnić.


(30-07-2012, 23:17)leMur napisał(a): Tutaj dostajemy dwa bezsensowne wątki, zupełnie zbyteczne w tym i tak długim filmie. Stanowiące jedynie - jak się dowiedziałem - "mrugnięcia okiem do fanów". Nie musisz mi mówić, kim jest zainspirowana postać Jen. Wiem to. Ale oglądając film staram się wyabstrahować od tego, że jest on adaptacją komiksu. Chcę, żeby wątki domykały się w ramach filmu, a nie dopiero wtedy, gdy poznam komiksowy background.
Okej, ale przecież to nie jest żaden konkretny wątek. Ona nie jest oddzielną postacią o której musimy coś wiedzieć. To jest tylko dodatek, mały smaczek do Seliny, mający podkoloryzować jej postać. Odpowiednik ciucha ;) I to fajny, bo pokazuje jak obydwie opierają się na sobie i razem próbują przeżyć w tym mieście. Podejrzewam, że gdyby nie to, że grała ją Temple, to nikt by się do tego nie przyczepił.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(04-08-2012, 05:22)Proteus napisał(a): Gotham to u Nolana jeden z najbardziej charakterystycznych elementów trylogii
W Beginsie? Jak najbardziej. W TDK? Nieco mniej, ale również. W TDK? W ogóle.

Owszem, w Beginsie wielokrotnie widać, że Gotham to "tylko" Chicago, ale mniej lub bardziej subtelne modyfikacje miasta w postaci dodania kolejki, mnożenia wieżowców na horyzoncie, czy wreszcie dzielnica Narrows nadały całości bardzo fajnego klimatu i Chicago zmieniły w Chicago-Gotham. Widać że Nolan faktycznie miał pomysł na to miasto.

W TDK to wciąż Chicago, ale jakby bardziej... zwykłe? Tak jak piszesz, zdjęcia są genialne, ale klimat z Beginsa wyraźnie uleciał i nie jest to tylko kwestia braku brązowej kolorystyki czy kolejki, która majaczy gdzieś w tle w dwóch czy trzech ujęciach.

W TDKR znowu mamy znakomite zdjęcia i chyba nikt Pfisterowi nie zarzuci, że zapomniał jak się kręci ujęcia metropolii, ale to co uderza najbardziej, to ta nagła zmiana. Tak, Chicago było rozpoznawalne, ale miało swój klimat, który doskonale na potrzeby Batmana zaadaptowano, zwłaszcza w Beginsie właśnie. Tutaj mamy równie rozpoznawalny, ale zupełnie inny Nowy Jork. I to się gryzie, od razu coś nie gra, zwłaszcza, że ujęcia najbardziej charakterystycznych miejsc Manhattanu (na czele z tym nowym, powstającym na miejscu Ground Zero budynkiem) są aż nadto eksponowane. Mało tego, w momencie gdy Batman i Catwoman odlatują Batem, czemu przygląda się Bane, niemal krzyknąłem w kinie "O! Los Angeles!", bo w kadrze pokazano najwyższy, najbardziej charakterystyczny wieżowiec w centrum.

Tak, Chicago też ma swoje najbardziej charakterystyczne miejsca i zostały one w Beginsie i TDK uwzględnione. Ale należałoby się tego trzymać, zachować spójność całej trylogii.

Poza tym przypomnę moje ulubione ujęcie z Beginsa:

[Obrazek: gothamcityr.jpg]

Fuckin' sweet! Czegoś takiego na próżno szukać w kolejnych częściach.

Burton mógł sobie do woli zmieniać miasto z filmu na film, bo dopasowywał je do scenariusza. Tutaj wyszło to dziwnie, ale nie czynię z tego - wbrew pozorom - nie wiadomo jak dużego zarzutu. Ot, uważam że Batman Begins nie ma w TDK i TDKR żadnej konkurencji jeśli chodzi o klimat i ukazanie miasta, nawet jeśli Pfister ostro dał czadu ze zdjęciami.

(03-08-2012, 15:43)Mierzwiak napisał(a): Chyba czegoś nie zrozumiałem. Batman wyraźnie wybrał Rachel, a zmylony został przez Jokera który w ostatniej chwili zmienił zmienił adresy(swoją drogą świetny motyw i scena). Co do wiary na słowo, to co miał zrobić tej sytuacji? Przeprowadzić dokładne śledztwo i podłączyć Jokera do wykrywacza kłamstw? Nie było na to czasu.
Pewnie że nie musiał na to wpaść od razu, bo nie było czasu i działały emocje. Ale już po fakcie powinno go zacząć dręczyć sumienie. "Dlaczego nie pomyślałem, że Joker, psychopata i morderca, mógł podmienić adresy? Dlaczego na to nie wpadłem, skoro Joker od początku bawił się z miastem i ze mną w kotka i myszkę?"

Żałoba Wayne'a w TDK sprowadza się do stania z opuszczoną głową na gruzach w miejscu śmierci Rachel i siedzenia na fotelu ze smutną miną w otoczeniu porozrzucanych elementów stroju. Koniec. Wątek ten znika i przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Pamiętasz, jak Batman bije Jokera chcąc wyciągnąć od niego adresy porwanych? Co najmniej z taką samą wściekłością jak tamta i ta w TDKR, gdy obija i drze się na Bane'a, powinien znowu rzucić się w finale na Jokera. Tego, który odpowiada za śmierć Rachel. Ale tego nie zrobił, bo Nolan zapomniał o śmierci Rachel. W drugim finale, w konfrontacji z Two-Facem, coś tam bodaj wspomina, ale niewiele się za tym kryje. Tragedia Denta jest bardzo wyeksponowana, to ona napędza jego działania. W przypadku Wayne'a nie wydaje się mieć jakiegokolwiek wpływu na niego. Dlatego to 8-letnie przeżywanie w TDKR w kontekście TDK wypada tak niewiarygodnie.

Odpowiedz
Panowie, z tym znakiem to już się ośmieszacie wręcz swoją dojebką to po pierwsze. Po drugie zarzucacie brak logiki Nolanowi a sami wykazujecie się jeszcze większym!
Wasza "benzyna" nie może się palic ogniem ciągłym będąc zawieszona w powietrzu. Most ma przęsła, żeberka, ruszta czy jak to tam sobie chcecie jeszcze nazwac. Brakuje tam jednak na pewno tej wielkości płaskiej powierzchni aby po polaniu benzyną ta sama paliła się w formie znaku, dodatkowo takim płomieniem. Benzyna jedynie odpala ten znak, który jest po prostu wielkim palnym materiałem lub pokrytym palnym materiałem konturem znaku Batmana. Jako, że na wyposażeniu są miniaturki do usypiania kolesi jakaś trutką, nieco większe do zadawania ran czy też pozostawienia po sobie śladu, duże na lampę Gordona to i taki jeden ogromny palny pewnie można znaleźc na uposażeniu w tej jebuckiej zbrojowni albo po prostu wykonac. Nikt go nie pokazuje ale to nie znaczy, że go tam nie ma. Batman zapala to aby natchnąc i dac miastu nadzieję a nie z nudów. Wejście na most przy pomocy linki i przyczepienie czegoś takiego nie zajmie więcej jak minutę dla naszego bohatera. Owszem, Batman wie w tym momencie ile czasu zostało do wybuchu - to tak odpowiadając na czyjeś pytanie.

Nie mogła to byc żadna benzyna bo ta zbyt szybko odparowuje na takie akcje. Aby ta cała scenka była realna musiała by byc użyta nafta lub inny środek palny.

Co tam jeszcze było zarzucane? A tak, idealnie palący się znak. Znak nie pali się idealnie, daleko mu do tego. Ogień to chaos więc nigdy idealnie nie będzie i w filmie też nie jest.

Co do nie wpadania ludzi do rzeki choc idzie ich kilku.
Jest noc, jest zima, lód jest twardszy... W ujęciu dziennym mamy "mozaikę lodową", w nocnym jest to już zamarznięta, zbita tafla.

Tak, jest możliwe przewidzenie dokładnego czasu osiągnięcia masy krytycznej i zapoczątkowania reakcji łańcuchowej prowadzącej do wybuchu ładnuku termojądrowego. Jest to możliwe od dawna z dokładnością do kilku zer po przecinku a Wy tu stękacie o sekundy.

Dalej mi się nie chce...



Hide, listen, watch, learn? And when the time is right, strike from the shadow...

Odpowiedz
Cytat:Dalej mi się nie chce...

Bardzo dobrze, nawet nie próbuj. Bo to przypomina lekarza, który przyjmuje pacjenta po wypadku i zajmuje się zadrapaniem na małym palcu zamiast prętem wbitym prosto w mózg.

Odpowiedz
Dokładnie.

(04-08-2012, 13:01)melchet napisał(a): Dalej mi się nie chce...

Odnieś się do problemu motywacji Ligi Cieni; odnieś się do faktu niedetonowania bomby wcześniej lub niedetonowania bomby w momencie gdy pojawia się poważne zagrożenie dla planów Ligi w postaci Batmana i policji, który to problem kładzie właściwie cały film, albo do tego jak głupie ze strony Batmana było obwieszczanie swojego przybycia w sytuacji gdy jego wrogowie trzymają palec na detonatorze. Ale nie, ty (i nie tylko ty zresztą) się będziesz rozpisywał o sposobie rozpalenia tego znaku. WHO. GIVES. A. FUCK.

How about it?


Odpowiedz
(04-08-2012, 13:10)Gieferg napisał(a): Dokładnie.

(04-08-2012, 13:01)melchet napisał(a): Dalej mi się nie chce...

Odnieś się do problemu motywacji Ligi Cieni; odnieś się do faktu niedetonowania bomby wcześniej lub niedetonowania bomby w momencie gdy pojawia się poważne zagrożenie dla planów Ligi w postaci Batmana i policji, który to problem kładzie właściwie cały film, albo do tego jak głupie ze strony Batmana było obwieszczanie swojego przybycia w sytuacji gdy jego wrogowie trzymają palec na detonatorze. Ale nie, ty (i nie tylko ty zresztą) się będziesz rozpisywał o sposobie rozpalenia tego znaku. WHO. GIVES. A. FUCK.

How about it?

Chwila, chwila, chwila. Dyskutować można. I nie mam nic przeciwko słuchania zarzutów. Motywację Ligi Cieni ja rozumiem i już nie raz podawałem. Z detonacją bomby, OK jest pewne przegięcie. I jasne rozmawiajmy, tylko że w trakcie tych dyskusji, właśnie pojawiają się "zarzuty" z rozpaleniem znaku, jak się Bane goli i je, czy jak Bruce dostał się z Maroka do Gotham itd. Krytyka krytyką, ale czasami, wybaczcie naprawdę widzę po prostu zwykłe czepialstwo.

/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Takie drobne pierdoły można spokojnie pominąć, bo w przeciwnym wypadku dyskusja skręca z problemów poważnych na jakieś bzdety i faktycznie wygląda na to, że jest tu uskuteczniane jakieś idiotyczne czepialstwo.

Odpowiedz
(04-08-2012, 13:30)Gieferg napisał(a): idiotyczne czepialstwo.
True. Ale idiotyczne czepialstwo skutkuje idiotycznymi wyjaśnieniami fanbojów. Spadłem z krzesła czytając jak to w minutę Batman rozpostarł na moście dwudziestometrowy kawałek palnego materiału :)

PS. Phil, nie uważasz że nasze avatary jeden nad drugim przekraczają wszelkie normy zajebistości?


Odpowiedz
Robin, where's that bat-banner when I need it?

Cytat:ale podróż z Maroka do Gotham to dalej rażące niedopowiedzenie :).

To kolejne zadrapanie na palcu w obliczu prętów w mózgu, na które szkoda czasu. Begins wyraźnie pokazuje, że Wayne sobie spokojnie radzi w takich sytuacjach.

Odpowiedz
Dopiero teraz :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
(04-08-2012, 13:51)Phil napisał(a): Tak, dzwoni po Alfreda, który przylatuje prywatnym samolotem :).
Ta, bo to dzięki Alfredowi uciekł z Gotham bez dokumentów i grosza przy duszy i to dzięki Alfredowi radził sobie przez 7 lat :) Czy możemy dać spokój kwestiom, które dawno zostały obalone?

Odpowiedz
(04-08-2012, 13:51)Phil napisał(a):
Cytat:To kolejne zadrapanie na palcu w obliczu prętów w mózgu, na które szkoda czasu. Begins wyraźnie pokazuje, że Wayne sobie spokojnie radzi w takich sytuacjach.
Tak, dzwoni po Alfreda, który przylatuje prywatnym samolotem :).

Naprawdę chcemy to kontynuować? To ja mogę odpowiedzieć, że idzie do ambasady, konsulatu. Na co Wy odpowiadacie: I akurat w tym mieście znajduje się ambasada. Albo ja mówię, że jest Waynem, który ma na pewno wiele znajomych na śmiecie. Na co Wy odpowiadacie,że jak się stał bankrutem to mu nikt za bardzo nie pomagał. Na co ja odpowiadam, że może wsiadł na jakiś statek handlowy. Na co Wy odpowiadacie, że nim by dopłynął to już dawno bomba by wybuchła. I tak można odbijać tę piłeczkę ku uciesze gawiedzi:)

/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Tak jak mówiłem. Pieprzenie o bzdetach all over again.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Spider-Man (temat ogólny) Pelivaron 29 1,521 19-05-2026, 21:14
Ostatni post: Paszczak
  Asterix (temat ogólny) Maik 115 28,068 25-04-2026, 11:29
Ostatni post: OGPUEE
  300 (temat ogólny) desjudi 482 137,935 01-03-2026, 00:54
Ostatni post: shamar
  Addams Family (temat ogólny) Maik 85 13,913 11-09-2025, 22:57
Ostatni post: slepy51
  The Dark Knight (2008) [wątek spoilerowy] military 945 197,114 31-08-2025, 12:34
Ostatni post: Krismeister
  Superman (temat ogólny) Ted 10 1,575 29-07-2025, 13:58
Ostatni post: shamar
  Judge Dredd (temat ogólny) military 1,176 229,460 20-07-2025, 20:54
Ostatni post: samuuel
  Batman (temat ogólny) Mental 1,341 255,454 17-07-2025, 09:13
Ostatni post: shamar
  Fantastic Four (temat ogólny) Anonymous 421 117,100 15-07-2025, 00:26
Ostatni post: Żółte Krzesło
  Hellboy (temat ogólny) Danus 245 49,200 01-11-2024, 20:26
Ostatni post: marsgrey21



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości