Expendables II (reż. Simon West) 2012
Przewagą przewagą, a kastet kastetem.

Odpowiedz
(31-12-2012, 13:43)Gieferg napisał(a): Ciekawe co powiesz w takim razie na...

Powiem, że lepsze to niż ściąganie spodni młodym chłopcom na zakrystii lub plebani. ;)


Odpowiedz
Cytat: To se obejzryj taki dramat więzienny sprzed 20 lat. Jest tam w roli drugo czy trzecioplanowej.

Nie, dzięki. Nie lubię kina Azjatyckiego ogółem, nie lubie też Chana. To, że zagrał w czymś, co nie jest idiotyczną komedią, pełną pajacowania, nie znaczy, że zacznie pasować mi jego udział w EX3

Poza tym, początek lat 80tych, to chyba poczatek jego kariery(piszę 'chyba' bo nie chce mi się sprawdzać). Skoro teraz, kiedy ma wuchtę siana, co czyni go niezależnym, ciągle kręci komedie i pajacuje przed kamerą, to znaczy, że chyba to lubi i na tym mu zależy, nie? A to jedynie potwierdza moje obawy względem jego udziału w filmie Slaja.

Cytat: Chłop się ceni i bardzo dobrze. Po co ma się angażowac w projekt gdzie pokażą go 10 minut na ekranie? On jest już dawno legendą (chcesz czy nie) kina kopanego i do tej pory nie stoczył się na jakieś filmiki straight-to-dvd kręcone w Rumunii.

Niech się ceni gdzie indziej. A tak bardzie na serio, to nie bardzo kumam Twój tok rozumowania. Mnie się wydaje, że dla aktora najważniejsza powinna być rola a nie czas ekranowy. Ktoś, kto chce grać, tylko główne role jest trochę bucem imo. Scenariusza jeśli się nie mylę, wciąż nie ma. Skoro Chan już na wstępie stwierdza, że musi być gwiazdą a nie 'supporting cast' i że jego postać musi przemycić typowe lubiane przez niego akcenty komediowe, to niech wypierdziela.

Nie mówię, że nie jest legendą azjatyckiego kina kopanego bo wiem, że jest. Tylko, że to nie jest rodzaj kina, jakiemu EX składa hołd ani on sam nigdy nie grał w tego typu filmach. Bolo Yeung - rozumiem. Jackie Chan - nie rozumiem(tzn rozumiem, że dla marketingu, ale moje 'sumienie' tego nie akceptuje). Już wielu ludzi marudziło, że EX2 zrobiło się zbyt komediowe poprzez srogą ilość kultu w tekstach i akcyjkach, że z poważnym akcyjniakiem, to ma coraz mniej wspólnego, jak do tego jeszcze dodać Chana, to dopiero zrobi się nieciekawie.

A porównania do akcyjniaków kręconych w Bułgarii nie rozumiem za cholerę. Ja tam wolę każdy akcyjniak kręcony u Bułgarów aniżeli 99% filmografii Chana. Nie mieszczę się w targecie filmów Chana, ale co miało pokazać to porównanie?


Odpowiedz
[quote='Critters' pid='293208' dateline='1356969241']
[quote] Niech się ceni gdzie indziej. A tak bardzie na serio, to nie bardzo kumam Twój tok rozumowania. Mnie się wydaje, że dla aktora najważniejsza powinna być rola a nie czas ekranowy[/quote]

Zgadzam się. Oczywiście żaden aktor nie ma obowiązku grania w każdym filmie i byle jakim scenariuszu jaki mu podsuną pod nos. Zwłaszcza aktor, który ma już na rynku wyrobione nazwisko i markę. Ale są takie filmy, tacy reżyserzy (Woody Allen na przykład), którym po prostu się nie odmawia - nawet jeżeli rola jest epizodyczna a gaża za występ nie starczy nawet na nowe adidasy o iphonie nie wspominając. Taki aktor występuje w takim filmie dla własnej satysfakcji a przede wszystkim by dać odrobinę radości swoim fanom. Świadczy to tylko o tym, że aktor swój zawód traktuje jak pasję i potrafi się bawić swoją pracą, ma do siebie przeogromny dystans i właśnie takim zachowaniem wzbudza szacunek. Jet Li, który w pierwszej części był zwykłym popychadłem zyskał w moich oczach tylko szacunek. Bo nie każdego mistrza sztuk walki stać na to by mieć tak ogromne poczucie humoru by przyjąć rolę w której będzie się przez cały czas obiektem kpin i drwin. Ogromny szacun dla niego. A dla wszystkich innych aktorów, którzy zadzierają nosa i zachowują się tak jakby zdobyli już co najmniej dziesięć Oskarów i nie przyjmą roli tylko dlatego bo nie podoba im się czas ekranowy jaki zostanie im podarowany, dla nich mam tylko jedno do powiedzenia - spierda... ajcie. ;)

Odpowiedz
Uprzedzę fakty zanim ktoś napisze, że Stallone, to nie Woody Allen ;)

Nie ma scenariusza, więc jeśli Chan zgodził się zagrać 'na swoich warunkach' to znaczy, że w sumie gdzieś ma, jak będzie ten scenariusz wyglądał. Van Damme odmówił pojawienia się w jedynce bo Slaj nie umiał mu nic powiedzieć o jego potencjalnej postaci oprócz tego, że 'zarobisz mnóstwo kasy i będziesz miał super walkę'.
Takiego podejścia bardziej bym się spodziewał od kogoś pokroju Chana a tu surprise, surprise - Van Damme okazuje się tym, którego interesuje postać a Chana tylko jego własne upodobania.

Jet Li też zyskał w moich oczach tym, że przyjął rolę 'popychadła'. Lundgren gnoił go przez cały film, spuścił mu łomot a mimo to Jet zaakceptował rolę, choć zazwyczaj gra niezniszczalnych kozaków, którzy kolesi pokroju Lundgrena wciągają nosem.


Odpowiedz
(01-01-2013, 13:20)Critters napisał(a): Uprzedzę fakty zanim ktoś napisze, że Stallone, to nie Woody Allen ;)

Tutaj akurat bardziej chodzi o idę. Stallone ma na celu stworzyć serie filmów w których wstąpią współcześni gladiatorzy kina akcji. Już samo zaproszenie jakiegoś aktora do występu w tym filmie powinno być dla niego zaszczytem bez względu na to jaką role zagra i jaki czas ekranowy dostanie. Niezniszczalni to pierwsza liga największych kozaków kina akcji. Więc jeżeli ktoś dostaje propozycję zagrania w tym filmie to powinno być to dla niego zaszczytem. Jeżeli jest inaczej i nie czuje tego, że tak naprawdę te filmy robimy dla jaj, dla ludzi by dobrze bawili się w kinie a nie dla kasy ( choć jak zarobimy nikt się nie obrazi) i odrzuca rolę w tym (zajebistym) projekcie - to sorry ale jest nadętym bufonem i palantem bez poczucia humoru i dystansu do siebie.

Odpowiedz
Masz sporo racji aczkolwiek są wyjątki, które ja akceptuję i nie postrzegam jako bufonadę. Takim wyjątkiem jest Clint Eastwood, który odmówił udziału w trójce(ponoć nieoficjalnie, ale dla mnie to pewnik). Gość powiedział już kilka lat temu, że kończy z aktorstwem, grał i tak chyba wyłącznie w swoich filmach przez ostatnie lata kariery a Gran Torino miało być ostatnim filmem, w którym wystąpi jako aktor.

Patrząc na imdb widzę, że dał się przekonać i zagrał w jakimś dramaciwie w tym roku. Mimo wszystko rozumiem i nie mam pretensji, że nie chce grać w tego typu filmie.

Chan może nie traktować udziału w takim projekcie jako zaszczyt bo jest gwiazdeczką sporego formatu, ma ogromne pieniądze i tak jak Steven Seagal sam sobie wybiera co i jak będzie grał. Prawdopodobnie uważa, że to on robi zaszczyt Slajowi biorąc udział w projekcie.

Woody Allen był tylko przykładem, ale ogólnie chodzi o 'inne' kino. Tzw 'lepsze' i 'z ambicjami'. Udział w projekcie reżysera, który robi nudne dramaty o umieraniu zawsze będzie lepszą nobilitacją dla uznanego aktora aniżeli udział w 'kultowej rozwałce'. Kogoś takiego jak Clint, kto osiągnął już wszystko i jest bliżej niż dalej - rozumiem.

Bottom line - Chan, wypad !!

Odpowiedz
(01-01-2013, 13:50)Critters napisał(a): Masz sporo racji aczkolwiek są wyjątki, które ja akceptuję i nie postrzegam jako bufonadę. Takim wyjątkiem jest Clint Eastwood

Zgadzam się, nie można mierzyć wszystkich jedną miarą. Clint jest już starym zmęczonym człowiekiem. Można powiedzieć statecznym i nie ma ochoty bawić się w strzelanie i biegać po lesie z shotgunem. Jego odmowa w projekcie jest zatem uzasadniona. Być może nawet ze względów zdrowotnych o których nie mamy najmniejszego pojęcia.

Ale taki Chan czy inny Seagal, którzy nie tyle odmawiają co marudzą, że za mało czasu ekranowego, że nie zagrają badboja i stawiają inne warunki - to pipki a nie aktorzy. Niezniszczalni to czysta zabawa i tak należy traktować udział w tym projekcie. Niech Syl przyśle ich do mnie ja ich przekonam. ;) Clinta też bym przekonała. :)


Odpowiedz
Akurat Seagal z tego co wiem, to odmawia ze względu na Avi Lernera, który jest jednym z głównych producentów. Lerner, jak na żydowskiego producenta przystało, przekręcił kiedyś Senseja na pieniądze z udziału w zyskach i od tej pory Steven nie chce z nim pracować przy jednym projekcie. Trochę mu się nie dziwię, myślę, że w tym konkretnym przypadku Seagal by zaakceptował mniejszą rolę, gdyby była kozacka jak ta Norrisa z dwójki, zwłaszcza, że przyjaźni się ponoć ze Slajem. Tylko trzeba zrobić odpowiedni aneks w umowie i wywalić Lernera na czas przebywania Stevena na planie.

Steven to buc nad bucami, ale jest ikoną kina akcji i choćby ważył tonę, to jego udział w takim filmie jest musem! Ponoć kontaktowali się z nim już odnośnie trójki i nie powiedział nie. Mam nadzieję, że się zgodzi bo apetytu w ciulsko komediowej 'Maczecie' narobił mi jak cholera.

Clinta chyba niełatwo ogólnie do czegokolwiek przekonać. Ostatnio jego żonka przypajacowała i zgodziła się żeby zamontowano w ich domu kamery i zrobili szoł z życia 'Eastwoodów'. Jak Clint się o tym dowiedział, to z miejsca się wyprowadził i ponoć rozstanie w toku.

Nie ukrywam, że jakby zagrał ojca Rossa w 'Expendables 3', to nawet gdyby był na ekranie 30 sekund, film z miejsca byłby arcydziełem i zdentronizowałby nawet pajacowanie Chana.

Odpowiedz
Cytat:i zdentronizowałby nawet pajacowanie Chana.

Że co k...?

Odpowiedz
(01-01-2013, 15:10)Critters napisał(a): Akurat Seagal z tego co wiem, to odmawia ze względu na Avi Lernera, który jest jednym z głównych producentów. Lerner, jak na żydowskiego producenta przystało, przekręcił kiedyś Senseja na pieniądze

Jeżeli tak było to jest usprawiedliwiony. Mnie jednak w tym wszystkim chodzi o idę zawodu jakim jest aktorstwo. Aktorzy, zwłaszcza Ci którzy zgarniają sporą gażę mają ten przywilej, że nie muszą brać udziału w każdym filmie. Bo aktorstwo należy do tego typu wolnych zawodów co pisarz - zagrać we filmie/napisać bestseller raz na rok i przez kolejne trzy lata nie robić nic tylko bzykać dzikuski na tropikalnych wyspach i spijać mleko z kokosów. Jednak aktorstwo to rodzaj sztuki. Zawsze wydawało mi się, że prawdziwy aktor to ktoś dla kogo ten zawód to nie tylko zarabianie pieniędzy ale dawanie też od siebie czegoś innym ludziom. Nawet jeżeli jest to sztuka niskich lotów i nastawiona wyłącznie na komercjalizację. Ale właśnie taka sztuka ma najwięcej odbiorców.
Przecież taki Stallone mógłby właściwie nic już nie robić. Po co mu ten cały projekt Niezniszczalnych? Po co sobie robić problemy, drzeć koty z jakimś skośnookim bufonem? A jednak Stallone chce wciąż coś robić, dawać ludziom radość - czy to tak wiele?

Cytat:Ostatnio jego żonka przypajacowała i zgodziła się żeby zamontowano w ich domu kamery i zrobili szoł z życia 'Eastwoodów'.

Nie wierzę, że taki gość jak Clint mógł wziąć za żonę taką idiotkę! ;)

Cytat:Nie ukrywam, że jakby zagrał ojca Rossa w 'Expendables 3', to nawet gdyby był na ekranie 30 sekund, film z miejsca byłby arcydziełem

Właśnie do takiego epizodycznego występu bym go namawiała. :)

Odpowiedz
Cytat: Że co k...?

Jak to co? Zdetronizowałby pajacowanie Chana, czyli swoim, nawet krótkim pojawieniem się sprawiłby, że ja osobiście bym zapomniał, że jest Chan i pajacuje na ekranie i wystawiłbym najwyższą notę ;)

Cytat: Mnie jednak w tym wszystkim chodzi o idę zawodu jakim jest aktorstwo. Aktorzy, zwłaszcza Ci którzy zgarniają sporą gażę mają ten przywilej, że nie muszą brać udziału w każdym filmie. Bo aktorstwo należy do tego typu wolnych zawodów co pisarz

Seagal nie jest zawodowym aktorem, tak jak i wielu innych. Od ludzi tego pokroju raczej nie należy wymagać typowo 'aktorskiego' podejścia.

Cytat: Przecież taki Stallone mógłby właściwie nic już nie robić. Po co mu ten cały projekt Niezniszczalnych?

Z pasji, chęci zarobku, brylowania na salonach - wszystkiego po trochu. Stallone kręci takie kino, jakie lubi i jakie go interesuje. Z drugiej jednak strony, gdyby chciał nagle nakręcić film obyczajowy albo dramat z mega budżetem, to by pewnie nie znalazł inwestorów.
Val Kilmer od lat próbuje 'sprzedać' swój projekt filmu 'Mark Twain', na który wymarzył sobie wstępnie 50 baniek i chętnych póki co - brak.

Odpowiedz
Cytat:Jak to co? Zdetronizowałby pajacowanie Chana

Użycie słowa "zdetronizował" jak dla mnie jednoznacznie sugeruje, że owo pajacowanie Chana byłoby najlepszą rzeczą w filmie, którą tylko Clint by przebił. Dlatego piszę, że co k... :)

Odpowiedz
(02-01-2013, 13:01)Monika napisał(a): Bo aktorstwo należy do tego typu wolnych zawodów co pisarz - zagrać we filmie/napisać bestseller raz na rok i przez kolejne trzy lata nie robić nic tylko bzykać dzikuski na tropikalnych wyspach i spijać mleko z kokosów.

Powiedz to military'emu i setkom aktorów, którzy dorabiają po nocach :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(03-01-2013, 05:04)Mefisto napisał(a):
(02-01-2013, 13:01)Monika napisał(a): Bo aktorstwo należy do tego typu wolnych zawodów co pisarz - zagrać we filmie/napisać bestseller raz na rok i przez kolejne trzy lata nie robić nic tylko bzykać dzikuski na tropikalnych wyspach i spijać mleko z kokosów.

Powiedz to military'emu i setkom aktorów, którzy dorabiają po nocach :)

Poznałem, kiedyś taką aktorkę. Od rana na planie serialu, potem z Warszawy do Krakowa podróż na wieczorny występ teatrze, a po nim powrót do Warszawy i rano inna produkcja.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
(03-01-2013, 05:04)Mefisto napisał(a): Powiedz to military'emu i setkom aktorów, którzy dorabiają po nocach :)

Czy naprawdę muszę tłumaczyć o co mi chodziło? Pisząc to nie miałam na myśli polski aktorów, których życie większości polega na ciągłej zmianie jednego planu serialowego na inny a wieczorem śmiganiem na deski teatru. Miałam na myśli aktorów pracujących w wielkim showbiznesie.
Zresztą nie przesadzajmy z tą biedą i dorabianiem. Sam Maciej Kozłowski kiedyś powiedział o kolegach aktorach, że to najwięksi hipokryci na świecie i jeżeli twierdzą, że zarabiają mało to po prostu (cytat) "kłamią w żywe oczy".




Odpowiedz
(03-01-2013, 18:48)Monika napisał(a): Miałam na myśli aktorów pracujących w wielkim showbiznesie.

No i nawet w tym wielkim szowbiznesie są tacy, którzy dorabiają :) Bo to zawód jak każdy inny - są megagwiazdy i całe tło noname'ów dla nich :) To już bym bardziej się polityków czepił, gdzie każdy jeden za siedzenie w sejmie, czytanie gazety i podnoszenie ręki od czasu do czasu może sobie kupić dom, samochód i 100 kurew miesięcznie - i to wszystko z kasy państwowej, a nie od wydawcy czy producenta, który uważa, iż jego gwiazda zasługuje by brać 20 baniek za film :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(31-12-2012, 17:54)Critters napisał(a): Niech się ceni gdzie indziej. A tak bardzie na serio, to nie bardzo kumam Twój tok rozumowania. Mnie się wydaje, że dla aktora najważniejsza powinna być rola a nie czas ekranowy. Ktoś, kto chce grać, tylko główne role jest trochę bucem imo.

Jaka "rola" w EX3? Tam nie ma ról tylko "pokazówka na ekranie".
I to, że gość chce mieć wpływ na swoją rolę i scenariusz właśnie świadczy, że nie jest wyrobnikiem, który weźmie kasę i pójdzie.


Cytat:A porównania do akcyjniaków kręconych w Bułgarii nie rozumiem za cholerę. Ja tam wolę każdy akcyjniak kręcony u Bułgarów aniżeli 99% filmografii Chana. Nie mieszczę się w targecie filmów Chana, ale co miało pokazać to porównanie?

Jak to co? Że Chan gra ciągle w filmach wysokobudżetowych a te tzw. legendy kina akcji z czasów VHS tuczą taśmowo w Bułgarii i Rumunii takie sraki, że nawet na Pulsie rzadko to puszczają.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Cytat: Jaka "rola" w EX3? Tam nie ma ról tylko "pokazówka na ekranie".

Daruj sobie te żałosne gadki w stylu studentów filmoznawstwa. W każdym filmie, gdzie aktor ma do wygłoszenia jakąś kwestię - jest rola. Czy to u Allena, Camerona, Stallone, czy w 'Plebanii'

Cytat: Jak to co? Że Chan gra ciągle w filmach wysokobudżetowych a te tzw. legendy kina akcji z czasów VHS tuczą taśmowo w Bułgarii i Rumunii

Co to ma do rzeczy? Van Damme regularnie kręci straight to dvd a odmówił pojawienia się w jedynce, Seagal kręci cały czas straight to dvd i odmówił już dwa razy. Ci ludzie mają wystarczająco dużo kasy i spore ego, więc nie zgadzają się na udział tylko dlatego, że chcą zaistnieć w dużym filmie.

Cytat: takie sraki, że nawet na Pulsie rzadko to puszczają.


Widocznie Puls nie ma wystarczającej siły przebicia a co za tym idzie, nie zawsze może sobie pozwolić na zakup licencji. Te filmy w swojej klasie przynoszą większe zyski niż większość hollywoodzkich produkcji, prawie zawsze się zwracają, dlatego ciągle je kręcą a gwiazdy tych filmów są opłacane często lepiej niż wiele hollywoodzkich gwiazd.

Cytat: I to, że gość chce mieć wpływ na swoją rolę i scenariusz właśnie świadczy, że nie jest wyrobnikiem, który weźmie kasę i pójdzie.


Z tego co zostało powiedziane w prasie, to on chce poprostu kręcić to samo, co kręci jego, czyli komediową akcję. Tak jak Chuck chce być zawsze dobrym, nieprzekupnym i nieugietym 'strażakiem'. To nie jest żaden wpływ na scenariusz, jeśli zgadzasz się na coś w sposób tak ogólnikowy. Gdyby powiedział - przeczytam scenariusz i wtedy pogadamy, to byłoby co innego.










Odpowiedz
Obejrzałem jeszcze raz, tyle, że w momencie gdy około 15 minuty pojawił się tytuł, przeskoczyłem od razu do akcji na lotnisku. Nic ciekawego nie straciłem, a film od razu wydaje się lepszy :P

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ted (2012) & Ted 2 (2015) reż. Seth MacFarlane Lawrence 92 40,585 22-03-2026, 20:39
Ostatni post: shamar
  Expendables / Niezniszczalni Gieferg 413 87,822 08-01-2026, 11:20
Ostatni post: Gieferg
  The Expendables 2010 vast 335 69,060 11-01-2013, 01:57
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości