Oblivion (2013) reż. Joseph Kosinski
(29-07-2013, 14:53)Bartosz Pocierak napisał(a): Przed seansem nie wiedziałem jaką kat. wiekową ma Oblivion. Po seansie myślałem, że R.

Taa, kurwa X od razu :)
Takie PG-13 jak w tym filmie to z wujkiem w garażu możesz zrobić po jednym piwie :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Czy ja wiem, scena z dronem masakrującym ludzi w tej "bazie" była dość mocna jak na PG-13. Albo słabo pamiętam - skupiałem się wtedy głownie na tym, jak genialne są efekty i prowadzenie kamery.

Odpowiedz
Nic specjalnego widać nie było, samej krwi w filmie specjalnie wiele też nie ma - chyba tylko jak ranią Olgę i Tom ma jakieś zadrapania i w sumie tyle. No, ale jak na tak sterylną z założenia produkcję, to może i faktycznie wiele.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Drony zamieniały swoje ofiary w pył/proch/cokolwiek - nie tworzyły krwawej miazgi. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, z jednej strony kojarzy się z War of the Worlds, a z drugiej aż się prosi o jakąś krwawą, soczystą akcję.

Odpowiedz
W kilku momentach pierwszej połowy udało się Kosinskiemu zbliżyć klimatem do sztandarowych pozycji amerykańskiego sf-u. Fajnie budowany nastrój, tajemnica wisząca w powietrzu, poetycka, nieefekciarska realizacja. Ale mniej więcej z chwilą ujawnienia pierwszego twistu wszystko się pierdzieli, atmosfera sf-u pada na ryj, na scenę wchodzą standardowe zagrania blockbusterów i wnet okazuje się, że tak fajnie konstruowaną tajemnicę pogrzebano dla paru marnych zwrotów akcji. Aha, tutejsza muza to totalne przeciwieństwo tego, co dla Tronu zrobił Daft Punk - jest tak nijaka, że równie dobrze mogłoby jej nie być.

Odpowiedz
dzięki, Jaku - dobrze wiedzieć, że to inni oszaleli, nie ja sam :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Też nie rozumiem tak wielkich zachwytów, ja widziałem jeszcze w kinie, ale nawet opinii mi się nie chciało zostawić. Film jest po prostu spoko, jakąś 7 mogę dać, ale ochoty na powtórkę nie mam żadnej. Nawet zdjęcia nie prezentują jakiegoś niesamowitego poziomu, są solidne, a muzykę zapamiętałem tylko tą z napisów końcowych.

Mam nadzieje, że Elysium i Gravity sprawią, że nikt nawet nie pomyśli o Oblivionie na hasło najlepszy sci-fi 2013.

Odpowiedz
Ja powtórzyłem ostatnio i dalej 7. Miło się oglądało, ale bez większych emocji. Sterylność zdjęć na początku robi wielkie wrażenie, ale później zaczyna irytować.

Odpowiedz
Hmm, w sumie zgadzam si ę z powyższym. Film ma bardzo ładne zdjęcia, fabuła mnie nie zachwyciła. Muzyka średnio, track który leci podczas sceny z basenem daje czadu, tytułowy utwór w sumie też (ten z napisów końcowych). No i tyle, aktorsko nie powala, kilka motywów luźno ściągniętych z innych filmów (terminator, independence day). 6.5 jak dla mnie.

Odpowiedz
Po jednym z pierwszych tekstów jakoby złotej parze do końca misji zostały dwa tygodnie, a później lecą na Tytana, na myśl przyszło mi kilka filmów z "Wyspą" i "Moon" na czele. Scenariusz siorbie garściami z wielu produkcji i z pewnością nie jest odkrywczy (twisty mnie nie ruszyły), ale nie jest też badziewnym pretekstem do pokazania kilku wybuchów.

Na tym koniec marudzenia, bo podobało mi się i to bardzo. Wizualnie jest przepięknie i bardzo przypadł mi do gustu "natural look" całości. Bez naparzania kadrów filtrami i silenia się na kolorystykę z czapy. Tempo i narracja - moim zdaniem - OK. Pierwsza godzina to kreślenie świata przedstawionego, a ja lubię takie klimaty. Późniejsza akcja ma przez to jakieś podłoże emocjonalne i nie stanowi zwykłego odbębnienia sieczki na zasadzie "no bo tak!". Końcówkę można za to spokojnie wywalić. Sadzi zgnilizną na kilometr, ale to szczegół...

Najciekawszy w tym wszystkim wydaje się być sam Kosinski. Zaczynam lubić gościa. Po dwóch seansach "Oblivion" odświeżyłem sobie "TRON: Legacy" i odnalazłem w nim pozytywy, które przy okazji wizyty w kinie mi umknęły. Kosinski ma swoją estetykę, własne tempo i nie odmawia sobie czasu antenowego poświęconego psychologicznym dywagacjom, nawet jeśli te nie osiągają szczytów filozofii egzystencjalnej. Debiut odrobinę zajechał Disney swoim familijnym wydźwiękiem, ale "Oblivion" wydaje się być wskazówką, gdzie reżyser zmierza. Czekam na kolejny film faceta.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
(30-07-2013, 18:46)Indroman napisał(a): Najciekawszy w tym wszystkim wydaje się być sam Kosinski.
Tron i Oblivion to żadne cuda, ale solidne filmy, na tyle żebym zaczął lubić gościa i z nadzieją czekać na to co nowego upichci.

Odpowiedz
O nie 5/10 to jednak dla mnie już za niska ocena, dla "Oblivion". 6/10 to w sam raz, gdyż jak słusznie zauważyłeś to przyjemne filmidło. I miło czasami takie klasyczne, spokojne s.f. oglądnąć. Plus kamera się nie trzęsła. :)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Z ciekawości, czy jest na forum ktoś, kto podobnie jak ja nie trawi srakopadaki pt. Tron Legacy, a ocenił Oblivion wyżej niż 6/10?

Odpowiedz
Akurat nie uważam Trona za srakopadakę, tylko za cholernie nudny, ale świetnie wyglądający film, taki na 5-6/10. Za to Oblivion bardzo mi się podobał, bo nie tylko jest fantastyczny wizualnie, ale też opowiada naprawdę ciekawą historię i to przedstawioną całkiem świeżo jak na zbiór motywów z najróżniejszych sci-fi. A Cruise jak zwykle jest świetnym, charyzmatycznym protagonistą. 8/10
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
(23-08-2013, 10:00)Gieferg napisał(a): Z ciekawości, czy jest na forum ktoś, kto podobnie jak ja nie trawi srakopadaki pt. Tron Legacy, a ocenił Oblivion wyżej niż 6/10?
Uważam Tron za srakopadakę, ale Obliviona jeszcze nie widziałem. Premiera na Blu-ray już niedługo.

Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Ładne okreslenie Trona 2 - srakopadaka. No a Oblivion 9/10, choć zobaczymy, czy wytrzyma drugi seans.

Odpowiedz
(23-08-2013, 10:00)Gieferg napisał(a): Z ciekawości, czy jest na forum ktoś, kto podobnie jak ja nie trawi srakopadaki pt. Tron Legacy, a ocenił Oblivion wyżej niż 6/10?

Może to kiedyś byłem ja. Gdyż "Tron: Legacy" akurat uwielbiam za stronę audiowizualną i oceniłem go chyba na 7/10. I "Oblivion" za pierwszym razem chyba też na 7/10 oceniłem. Ale teraz skłaniam się raczej ku 6/10.

/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Ja nie trawię "Tronu", wg mnie jedynie soundtrack w tym filmie daje radę, z kolei "Oblivion" bardzo mi się podobał i obejrzałem go już 2 razy, co w przypadku nowych filmów nie jest u mnie regułą ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Nadrobione.

Szkoda, że tak fantastyczne walory produkcyjne i klimat SF, wykorzystano na tak kiepawym, pozbawionym ikry scenariuszu.

Całość zaczyna się bardzo przyjemnie. Wprowadzenie jest efektowne - Oblivion to pierwszy film od dłuższego czasu, w którym obrazy postapokalipsy oraz matte-paintingi przedstawiające przejęte przez naturę krajobrazy i zniszczone landmarki planety (ameryki, znaczy się), zrobiły na mnie jakieś wrażenie. Wszystko to ładnie skontrastowanie z nowoczesnymi, stylowymi wnętrzami i technologią ocalałych. Do tego główny bohater, który idealnie nadaje się do wprowadzenia widza w świat przedstawiony. Pisałem już kiedyś dlaczego bardzo lubię Toma Cruisa w tego rodzaju rolach. Facet może nie wygląda na zakapiora, a bardziej na typowego hollywoodzkiego metro udającego twardziela, ale jest coś w jego grze, w jego przygotowaniu do roli i tej charakterystycznej, zdeterminowanej intensywności, ala Vincent z Collateral, że potrafi on sprzedać umiejętności swojego bohatera lepiej niż większość aktorów akcji. Lubię oglądać tę jego iskrę w oczach jak facet się za coś zabiera i to jak przekuwa swój nachalny star power w moc ekranową. Do tego osobiście trafiają do mnie wszelkie "Aj-Am-Ledżendowe" motywy "ostatnich strażników", czy "samotnych kustoszy" pałętających się po opuszczonym krajobrazie z karabinem zawieszonym na ramieniu.

Więc gdy na początku filmu, Kosinski pokazuję Cruisa wyciągającego z szafy swój biały rifle, wrzucającego pistolet w kaburę i wyruszającego w plener - film kupił mnie wtedy w 100%. Właściwie dla mnie cały Oblivion mógłby być właśnie tym - dwiema godzinami Toma Cruisa popierdalającego na białym motorze przez pustkowia, które kiedyś były Nowym Yorkiem i powoli, spokojnie odkrywającym jakąś intrygę. Tak więc przez pierwsze 40 minut jest to bardzo przyjemny SF. Klimatyczny, stylowy, dość spokojny (choć posiadającą świetnie nakręconą scenę akcji w bibliotece) i wciągający w przedstawiony świat. Jest kilka sucharów, klisz i uproszczeń, ale nie rażą.

Film zaczyna się totalnie pierdzielić od momentu, w którym wprowadzona zostaje postać Kurylenko. Od tej chwili scenariusz przestaje wchłaniać widza w przedstawiony świat, a zaczyna próbować tworzyć jakąś dramaturgię i pogłębiać intrygę, ale całość jest tak banalna, bezjajeczna, toporna i ogólnie cienka jak siki węża, że zupełnie po mnie spłynęła. Kurlenko nie jest po prostu słaba, ona jest irytująca. Freeman, Waldau i cała ta śmieszna rebelia są w ogóle niepotrzebni i nie zostawiają po sobie żadnego wrażenia. Nawet Cruise w pewnym momencie ulega melodramatycznej manierze scenariusza i jego gra sprowadza się do powolnego otwierania japy w niedowierzaniu. Tak jak początek filmu miał w sobie pare niewinnych banałów i sucharków, tak reszta to totalna parada klisz i mega uproszczeń.

W dodatku zaserwowane w końcówce motywy SF, może i wyglądały fajnie w teorii, ale w filmie wklejone są w tak nieporadny, "na odwal" sposób, że tracą połowę mocy. Nie czytałem oryginalnego komiksu, z którego pomysł na Obliviona się zrodził, ale po filmie wnioskuje, że cała ta historia, to był po prostu mokry sen Kosinskiego, złożony z klasycznych elementów i motywów sf, które kiedyś tam chwyciły go za serducho jako szczeniaka i z których postanowił skleić swojego własnego, archetypowego esefa. Miał jednak za mało talentu by zrobić z tym cokolwiek oryginalnego, czy nawet skleić w odtwórczą, ale chociaż sensowną całość. Jedyne warte uwagi momenty w drugiej połowie to walka miedzy
i końcowy "Fuck you".

Marudzę, marudzę, ale seans zaliczam do udanych i na pewno wrócę do Obliviona na Blu. Bo film jest po prostu piękny i mega klimatyczny (przynajmniej przez pierwszą połowę). I czekam na kolejny projekt Kosinkiego. Facet nie potrafi pisać za cholerę, a jego filmy to książkowy przykład przerostu formy nad treścią, ale cholera, wizualne wyczucie koleś ma niesamowite i choćby z tego względu jego projektami warto się zainteresować.

7/10
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Kosiński zrehabilitował się za srakowaty Tron:Legacy!
Niepamięć to w cholerę dobry film. Abstrahując od zajebistości innych filmów które widziałem w tym roku w kinie, Oblivion to pierwszy film podczas którego autentycznie nie wiedziałem przez większość seansu o co chodzi i czekałem jak na szpilkach na rozwiązanie tej niejasnej zagadki. Właśnie ta tajemniczość i niedopowiedzenia podane w niezwykle pięknej i klimatycznej otoczce wizualnej serwowane przez twórców sprawiają, że obraz Kosińskiego jawi się niczym coś nowego, świeżego.
Fabuła mimo, ze oklepana i pokazywana już w wielu filmach na tysiące różnych sposobów, opowiedziana jest tutaj z pasją i z dużym szacunkiem dla widza. Całość pasuje do definicji kina kompletnego oraz nad wyraz zaskakującego.
Obsada oprócz oczywiście drewnianej Kurylenko spisała się znakomicie. Więcej nie warto pisać, na temat aktorstwa powiedziano już wiele.
Efekty znakomite, efekty dźwiękowe jeszcze lepsze(Drony), zdjęcia perełki. Ktoś tu napisał, ze film choć piękny to niezwykle pusty w środku. Chciałbym by filmy które teraz masowo wychodzą z Holy jako remajki, sequele, prequele i inne adaptacje były tak puste w środku jak film Kosińskiego.
9/10- oczko w dół za "sklonowanie" patentu z innego filmu na temat genezy bohatera:P reszta na plus i miano najlepszego filmu tego roku obok Pacific Rim.
Cieszy mnie też fakt, ze film porusza tematykę jakże przeze mnie uwielbianą w produkcjach S-F.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  F1 (2025) - reż. Joseph Kosinski Kryst_007 245 21,224 12-02-2026, 18:24
Ostatni post: Bucho
  Lone Survivor (2013) reż. Peter Berg Danus 103 27,443 17-01-2026, 20:14
Ostatni post: simek
  Snowpiercer (2013) (Reż. Joon-ho Bong) Lawrence 86 22,530 15-02-2025, 13:23
Ostatni post: shamar
  47 Ronin (2013) Gieferg 89 24,613 25-10-2022, 15:48
Ostatni post: Snappik
  Out of the Furnace (2013) reż. Scott Cooper Mental 5 2,774 17-08-2022, 17:47
Ostatni post: Derelict Machine
  Nymphomaniac (2013) reż. Lars von Trier Azgaroth 247 55,766 14-08-2022, 03:09
Ostatni post: Mefisto
  Pajęcza głowa reż. Joseph Kosinski Snappik 11 2,400 18-06-2022, 14:17
Ostatni post: Doppelganger
  Escape Plan (2013) Gieferg 119 32,743 30-01-2021, 16:40
Ostatni post: OGPUEE
  Only The Brave(reż. Joseph Kosinski, 2017) Danus 6 1,941 01-11-2020, 21:18
Ostatni post: Super8
  Dallas Buyers Club (2013) reż. Jean-Marc Vallée PropJoe 42 15,969 01-05-2020, 12:18
Ostatni post: Wyatt Earp



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości