09-04-2014, 15:06
|
Książki
|
|
Alan Dean Foster, Rzecz – czyli The Thing. Lektura nie najwyższych lotów, bo to tzw. nowelizacja, ale skoro mam to na półce od dawna, to i czytam raz na kilka lat, bo nie jest takie złe i można miło zapchać wolny czas, a potem napisać parę słów.
Rzecz jest całkiem znośna, choć sądzę, że mogą po nią sięgnąć głównie kinomani obcykani z pierwowzorem Carpentera (dlatego ją kiedyś kupiłem). Ale choć w stylu przypomina mi trochę horrorki Guya N. Smitha czy Harry'ego Adama Knighta (Fungus, Carnosaur, Gen, Węże i tego typu rzeczy), nie ma się co zżymać, bo jest rzetelnie napisana sprawnym piórem, a przede wszystkim nieźle zachowuje ducha i klimat filmowego oryginału. I chociaż wszystko to było widziane na ekranie, już od pierwszych stron można się wciągnąć w zimny, biały świat z morderczym kosmitą. Jest sporo rozkmin na temat Cosia, jego zabójczej natury oraz sposobów jego pokonania, czasem to ciekawe, czasem mniej, ale wszystko odpowiednio, choć trochę leniwie, posuwa akcję do przodu. Jest też trochę różnic w stosunku do filmu. Choć trzon fabularny i wszystkie główne zdarzenia zostały zachowane, to jednak połowa ekipy ginie w nieco inny sposób, nie wyłączając samobójstw. Nie ma też "chodzącej głowy", a Cosiek w finale urządza krwawą jatkę, idąc z MacReadym niemal na solo, jak Arnie z Predkiem. Tyle że Mac tutaj wspomógł się buldożerem. :) Dziwne to w sumie, najpierw jakiś gość napisał opowiadanie, potem zrobiono z tego film, a następnie powstała książka. Kto wie, może te różnice były w opowiadaniu. No i takie to jest czytadło, dość fajne, jeśli ktoś chce odpocząć od celuloidowej taśmy i przenieść się na szeleszczące kartki albo kiedy nie ma nic innego pod ręką. Może być, lubię to. 09-07-2014, 09:43 Cytat:Jest też trochę różnic w stosunku do filmu. Nowelizacje zwykle powstają w oparciu o wcześniejsze wersje scenariusza, jeśli ten przechodzi potem jakieś dramatyczne zmiany takie są efekty np nowelizacja pierwszego Batmana sporo się różni od filmu ale już Returns jest praktycznie identyczny. Pierwszy Alien ma sporo różnic, a nowelizacja trzeciego praktycznie zgadza się z tym co mamy w Special Edition. 09-07-2014, 09:47
Ano, tak się właśnie domyślałem, że autor kartkował jakieś wczesne wersje skryptów. Niemniej ciekawe to.
W now. T2 jest zdanie, którego nie ma w filmie. Goły Arnold wtacza się do baru, a motocyklista, któremu zaraz zabierze ciuchy, bełkocze: Ten facet wie, jak pokonać upały. Szkoda. :) 09-07-2014, 10:36
Nie wiem, co to jest. A cytat nie mój przecież (autor: Randall Frakes), bierz i korzystaj. :)
09-07-2014, 23:19
eeee, nie, to się nie może udać
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 22-07-2014, 15:41
Karen Blixen - Pożegnanie z Afryką - ALE DOBRA KSIĄŻKA. Spodziewałem się romansidła (sugerując się kadrami z filmu, którego nie widziałem), ale wątku romansowego tu nie ma. W zasadzie w ogóle nie ma głównego wątku - to często dość przypadkowe wspominki autorki z życia na plantacji kawy w Kenii bodajże. Czyta się to jak reportaże Cejrowskiego, ale lepiej, bo wszystko jest bardziej dogłębne i ciekawsze. Nie mogę doczekać się seansu ekranizacji - chcę zobaczyć, jak lewaczka Meryl Streep reaguje ekstazą na upolowanie lwa, idzie sobie z nudów postrzelać do zwierząt, pozwala dzieciom nosić jej broń, no i jeszcze dochodzą takie sceny, jak odstrzelenie dziecku szczęki czy przejechanie innemu dziecku po głowie kołem od wozu. Ogólnie mocna rzecz, ktora moim zdaniem jest nieekranizowalna bez dodania jakiegoś bullshitowego wątku przewodniego typu romans.
Wadę ta książka ma tylko jedną. Mniej więcej w 3/4 autorce jakby kończą się opowieści i następuje seria krótkich rozdzialików, które są poświęcone głównie filozoficznym przemyśleniom autorki - o człowieku, jego łączności z naturą, patriotyzmie itp. Cienka jest ta część i cholernie pretensjonalna. Mimo wszystko - wspaniała książka. Jedna rzecz mnie zaciekawiła: przez cały czas Blixen pisze tak, jakby sama prowadziła farmę i była samotną kobietą, aż pod koniec, w jednym tylko zdaniu, wspomina o swoim mężu. Aż zajrzałem do netu, żeby zbadać temat. Okazuje się, że ożeniła się z kuzynem, który następnie zaraził ją syfilisem, a potem się z nim rozwiodła. Nic dziwnego, że nie chciała o nim pisać.:) 09-08-2014, 17:54 (09-08-2014, 17:54)military napisał(a): Nie mogę doczekać się seansu ekranizacji - chcę zobaczyć, jak lewaczka Meryl Streep reaguje ekstazą na upolowanie lwa, idzie sobie z nudów postrzelać do zwierząt, pozwala dzieciom nosić jej broń, no i jeszcze dochodzą takie sceny, jak odstrzelenie dziecku szczęki czy przejechanie innemu dziecku po głowie kołem od wozu. No to Cię rozczaruję, bo filmowi bliżej klasycznego romansidła. Już na samym początku Karen wspomina swoją nieujarzmioną miłość, czyli Redforda.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 09-08-2014, 17:58
A jest chociaż to odstrzelenie szczęki? To jeden z ważniejszych wątków w całej książce, który pozwala autorce pokazać system "prawny" dzikich i ich mentalność. Nie wspominając o roli misji katolickich, dostępności szpitali itp.
09-08-2014, 17:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-08-2014, 18:00 przez military.)
Szczerze mówiąc nie kojarzę żadnych drastyczniejszych scen - film ma kategorię PG i 7 Oscarów, także :)
Inna sprawa, że już jakiś czas temu oglądałem ostatni raz, ale z tego co pamiętam Karen raczej tradycyjnie pochyla się tam nad biednymi, czarnymi dziećmi.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 09-08-2014, 18:03
Na miejscu Blixen, gdyby żyła, wytoczyłbym proces twórcom.:) Bo wcale nie pochylała się nad losem czarnych dzieci. Pomagała, ale czarni byli jej pracownikami, no i zdarzało się że odmawiała pomocy albo nie udzielała jej, żeby nie wtrącać się w sprawy dzikich, których odmienność i tryb życia szanowała.
Nagle przeszła mi ochota na obejrzenie ekranizacji.:) 09-08-2014, 18:07
Nie no, film sam w sobie jest bardzo dobry, no i oni byli mimo wszystko jej pracownikami, więc jakieś tam wątki, o których piszesz na pewno są. Ale o Liście Schindlera można zapomnieć, bo osią filmu jest mimo wszystko miłość do Redforda i do Afryki jako takiej.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 09-08-2014, 18:11
Ponarzekam sobie w tym temacie:
![]() O samym Kubricku przeczytałem już kilka książek, ale jakoś rzadko trafiałem na jego wypowiedzi, więc coś co reklamowano jako zbiór wywiadów przyjąłem z zachwytem i pobiegłem do księgarni. Niepotrzebnie. Książka jako taka jest fatalna, podczas lektury ma się wrażenie, że nikt z wydawnictwa jej nie przeczytał przed publikacją. Niby we wstępie jest napisane, że sorry, zdarzają się powtórzenia, bo siłą rzeczy Kubrick pytany w kolejnym wywiadzie o to samo dawał taką samą odpowiedź, ale czemu autor był tak leniwy, że wrzucał zebrane wywiady jak leci? Jak otwieram sobie Playboya czy Rolling Stones i jest wywiad z Kubrickiem, to normalka, że będzie kilka zdań przybliżających jego sylwetkę, ale żeby kurna w książkowym zbiorze wywiadów tego nie wywalać to jest skandal. Oczywiście pomimo debilizmu autora, same wywiady czyta się znakomicie, bo Kubrick to największy kozak w branży filmowej: gdy gadka o fizyce, astronomii, historii to brzmi jakby był profesorem w tej dziedzinie, gdy o filmach, to miałem wrażenie czytania opinii najbardziej kompetentnego krytyka filmowego i tak w każdym temacie jaki poruszają. Miazga. Jak ktoś nie bije pokłonów przed autorem Odysei i nie ciekawi jego gadka, to odradzam. 09-08-2014, 19:49 (09-08-2014, 18:07)military napisał(a): Nagle przeszła mi ochota na obejrzenie ekranizacji.:) Specjalnie powtórzyłem sobie film i w sumie dobrze zapamiętałem. Karen co prawda zabija na polowaniach, ale jest to bardzo marginalny wątek. Natomiast najkrwawszym widokiem jest rana na nodze afrykańskiego dzieciaka. Niemniej jako film sam w sobie dobrze się trzyma, głównie dzięki aktorstwu i krajobrazom. Z innej beczki - sięgnąłem w końcu po Franky Furbo. KAPITALNE!
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 13-08-2014, 02:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-08-2014, 02:19 przez Mefisto.) ![]() A ja przeczytałem po raz chyba dziewiąty albo dziesiąty "Na południe od Brazos". Ta książka jednak miażdży doszczętnie, a powieściowe westerny ma wszystkie pod sobą (no, może z wyjątkiem "trylogii pogranicza" Cormaca, ale tylko jako całości, bo pojedynczo nawet jej składowe tomy nie wytrzymują konkurencji). No i Augustus McCrae to jest jednak gigant od początku do samego końca. Powieść życia. 13-08-2014, 08:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-08-2014, 08:58 przez Bibliomisiek.)
Czytaleś Centennial i Małego wielkiego człowieka? Bo jak dla mnie Cormac do tych epickich dzieł nawet nie podskoczy.
13-08-2014, 10:03
"Centennial" jeszcze przede mną, ale mam to na oku. Kiedyś tam przeczytam (zaległości mam coś koło setki tytułów). "Mały wielki człowiek" mi się nie podobał w wersji książkowej. W filmowej, oglądanej w nastoletnim wieku - jak najbardziej, zrobił duże wrażenie. Ale za książkę zabrałem się wiele lat później i miałem przykre wrażenie karykatury (może nawet zamierzonej, ale jeśli tak, to to nie dla mnie). W sumie nie skończyłem i nie wróciłem do niej.
13-08-2014, 15:11 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Szukam książki | military | 81 | 21,502 |
30-01-2021, 20:27 Ostatni post: Paszczak |
|
| Star Wars - książki | military | 90 | 22,092 |
25-11-2017, 21:23 Ostatni post: Kuba |
|
| Ekranizacja książki | Raul7 | 5 | 3,529 |
05-06-2017, 12:34 Ostatni post: Snuffer |
|
| Baza adaptacji na portalu książki | aniakonda | 12 | 6,987 |
22-11-2014, 17:34 Ostatni post: aniakonda |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 5 gości |

![[Obrazek: 272324-352x500.jpg]](http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/221000/221120/272324-352x500.jpg)
![[Obrazek: book_pl_front.jpg]](http://www.stanek.ovh.org/old//ld/img/book_pl_front.jpg)





