Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu)
#1
[Obrazek: 78137db658c2cb282da5ebc4f2a09db8.jpg?resize=639%2C1000]

"Birdman" miał właśnie premierę w Wenecji, gdzie dla wielu krytyków już jest murowanym kandydatem do przyszłorocznych Oscarów.
Michael Keaton gra przebrzmiałą gwiazdę, aktora który dawniej był znany z roli superbohatera, a dziś próbuje powrócić na szczyt grając w sztuce na Brodwayu.
Już sam udział Keatona, ex-Batmana przecież, jest dla mnie wystarczającym boźdzcem, żeby na nowy film Inarritu czekać. W obsadzie jeszcze Edward Norton, Zack Galifianakis, Naomi Watts, Emma Stone, Andrea Riseborough i Amy Ryan.
Lubezki ponoć znowu czaruje, bowiem cały film sprawia wrażenie nakręconego na jednym ujęciu. Coś czuję, że trzaśnie drugą statuetkę z rzędu.
Na RT 100%, co nie jest ani dziwne, ani zaskakujące, zważywszy, że dopiero 6 recenzji się pojawiło. Za to średnia ocen imponująca - 10/10!

Tymczasem premiera w Polsce - 27 luty 2015. Ech...


Odpowiedz
#2
Nowy plakat

[Obrazek: birdman-640.jpg]

Odpowiedz
#3
Klip, jak klip, ale rzeczywiście intrygująco wygląda praca kamery. Jestem pewien, że efekt całego filmu jakby na jednym ujęciu będzie super.



Odpowiedz
#4
Ten film zapowiada się mocarnie.

W pierwszym trailerze może nie robił wielkiego wrażenia, ale już drugi zwiastun jest znakomity:



Reżyseria Innaritu, rola Keatona, zapowiada się coś naprawdę dobrego.
No i kolejna po roli Rourke'a w "Zapaśniku" kreacja przenosząca sporą część z biografii aktora do filmu.

Gdyby kto inny był reżyserem obawiałbym się że pójdzie za daleko tworząc kichę albo pseudo artystyczną wydmuszkę, ale taki gość jak Innaritu powinien sobie poradzić.

Odpowiedz
#5
Chyba posypią się Oscary. Recenzja od WTF.

Maciek Niedźwiedzki, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Sep 2013.

Odpowiedz
#6


Recka od SchmoesKnow. Jeśli ich zdaniem Michael Keaton ma szanse na wygranie Oscara, a montaż wyglądający na wykonany jednym ciągiem jest aż tak efektowny, że sam Innaritu obok Keatona jest największą gwiazdą filmu... to może być naprawdę coś.

Cholera, wszystko co najlepsze przychodzi na koniec roku.

Genialny "Gone Girl", teraz "Birdman", a potem "Whiplash" i "Foxcatcher".

I rzecz którą pozostawiam bez komentarza. W USA ma premierę w październiku a u nas w lutym.

Odpowiedz
#7
Cytat:W USA ma premierę w październiku a u nas w lutym.
Zakład, że pod koniec grudnia albo w styczniu dzięki uprzejmości pewnego anonimowego pana lub pewnej anonimowej pani będzie można obejrzeć ten film? For your consideration only, oczywiście...

Odpowiedz
#8
To nie jest takie pewne. Choć ostatnie dwa lata były całkiem płodne pod względem Oscarowych wycieków, jezeli dobrze pamiętam. Ale i tak to dwa lata temu najwięcej się tego pojawiło.

Odpowiedz
#9
(17-10-2014, 22:46)Capt. Nascimento napisał(a): I rzecz którą pozostawiam bez komentarza. W USA ma premierę w październiku a u nas w lutym.

Dammit. Czułem to. Jak coś jest oscarowego, zawsze dają nam w okolicach ceremonii. Miejmy nadzieje, ze dystrybutorowi nie odwidzi się i nie zrezygnuje premiery.

A do kina i tak polezę.

Odpowiedz
#10
Oglądnąłem ten jeden klip z filmu i sam nie wiem. Jakoś w "Gravity" mi ta praca kamery bez cięć się wielce podobała, tutaj jednak mnie ta jeżdżąca kamera trochę męczyła, podobnie jak ten podkład muzyczny z jazzową perkusją.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#11
Będzie "dwójka".

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#12
Obejrzane na Camerimage, na świeżo po seansie napiszę tylko, że to bez wątpienia magnum opus Iñárritu, na które składają się znakomici Keaton i Norton (przewodzący bardzo dobrej obsadzie, w której każdy dostaje przynajmniej chwilę, by zabłysnąć), najlepsza operatorska robota, jaką widziałem w amerykańskim kinie od czasu... ostatniej operatorskiej roboty Lubezkiego i świetny błyskotliwy scenariusz, który przywodzi na myśl choćby Kaufmana.

Iñárritu zrealizował swoją wizję bez kompromisów i wygląda na to, że nie brakuje jej impetu, by zachwycić zarówno masowego odbiorcę, jak i bywalców kin studyjnych. Jak dla mnie instant classic wśród czarnych komedii.

8.5/10

EDIT: Przeszło tydzień po seansie stwierdzam, że film zasługuje na 9/10. Zobaczymy, co w niedalekiej przyszłości "powie" na to drugie podejście.

PS. Polska premiera przyśpieszona na późny styczeń.

Odpowiedz
#13
Jak najbardziej zgadam się z poprzednikiem, ale na świeżo dam chyba ocenę o pół punktu wyższą. A przez pierwsze 15-20 minut, kiedy to co chwilę myślałem "ale zajebisty film" wydawało mi się, że może być nawet dycha.

Największe zaskoczenie to scenariusz i humor. Technicznie to jest jedna z najlepszych rzeczy jakie widziałem ever. Nie sądziłem, że Iñárritu jest w stanie zrobić coś tak lekkiego, co wygląda jakby Wes Anderson i Cuaron w jednej osobie nakręcił Synecdoche New York.

Aha, mimo, że sama historia nie jest specjalnie zaskakująca, warto odpuścić trailery/teasery/klipy, bo siła wielu scen leży w inscenizacyjnym zaskoczeniu. Sam popsułem sobie kilka niespodzianek a widziałem tylko do co w tym temacie.



Odpowiedz
#14
(16-11-2014, 01:40)PropJoe napisał(a): Jak najbardziej zgadam się z poprzednikiem, ale na świeżo dam chyba ocenę o pół punktu wyższą. A przez pierwsze 15-20 minut, kiedy to co chwilę myślałem "ale zajebisty film" wydawało mi się, że może być nawet dycha.

Tzn moje 8.5 ma asekuracyjny charakter, nie wykluczam mocnego 9 po powtórce. Tak jak jednak piszesz, ostatecznie i całościowo jest raczej świetny, niż wybitny.

(16-11-2014, 01:40)PropJoe napisał(a): Największe zaskoczenie to scenariusz i humor. Technicznie to jest jedna z najlepszych rzeczy jakie widziałem ever. Nie sądziłem, że Iñárritu jest w stanie zrobić coś tak lekkiego, co wygląda jakby Wes Anderson i Cuaron w jednej osobie nakręcił Synecdoche New York.

I ta elastyczność to chyba najlepsza diagnoza, jaką można tutaj wystawić. Chcę więcej eksperymentowania od Iñárritu, choć zawsze stosunkowo lubiłem jego filmy, to facet jakby się... marnował?

(16-11-2014, 01:40)PropJoe napisał(a): Aha, mimo, że sama historia nie jest specjalnie zaskakująca, warto odpuścić trailery/teasery/klipy, bo siła wielu scen leży w inscenizacyjnym zaskoczeniu. Sam popsułem sobie kilka niespodzianek a widziałem tylko do co w tym temacie.

Również tutaj pełna zgoda.

"Birdman" to jak na razie mój ulubiony amerykański film tego roku (licząc wg premier światowych) i szczerze wątpię, że coś może to jeszcze zmienić...

Jutro "Foxcatcher", po drodze parę innych potencjalnych perełek.

Odpowiedz
#15
Też właśnie widziałem na Camerimage. Na potęgę posępnego czerepu, ależ to jest wspaniały film! Nie wiem, jak wygląda reszta konkursowej stawki, ale wątpię, żeby cokolwiek "Birdmana" przebiło, szczególnie pod względem zdjęć.

Ten film jest tak idealnie zgrany, perfekcyjnie przemyślany, genialnie napisany i nakręcony, że aż trochę strach. Sposób opowiadania idealnie pasuje do całej historii, a gra na linii popularność - sztuka, dążenie do celu - popadanie w szaleństwo, blockbustery - teatr została rozpisana po mistrzowsku. Keaton gra tu samego siebie i dzięki temu odgrywa rolę życia. A o sposobie nakręcenia (Lubezki, jak ty to kurwa robisz?!) można by napisać książkę.

Więcej jutro w recenzji, ale nie będę się pierdolił - 10/10, film roku.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#16
nienawidzę Was, wszystkich :>
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#17
(16-11-2014, 04:16)Motoduf napisał(a): Keaton gra tu samego siebie i dzięki temu odgrywa rolę życia.

Czy aby nie umniejszasz jego roli? Filmu wciąż nie widziałem, ale jeśli jest tak jak piszesz to trudno Keatonowi przyznać jakąkolwiek nagrodę (a wszyscy wokół trąbią o co najmniej nominacji do Oscara), tylko za to, że gra samego siebie. Ja rozumiem analogię jego postaci do sytuacji aktora, który hen hen lat temu zagrał komiksowego superbohatera i od tego czasu tylko z nim był utożsamiany, ale sprowadzenie całej kreacji tylko do tego jest chyba błędem. A na pewno jest za proste i wręcz banalne. Już w zwiastunie widać, że ta rola to huśtawka nastrojów, spokój połączony z nadekspresją i prawdziwe wyzwanie dla aktora, zwłaszcza jeśli połączyć to z formą filmu. Jeśli zatem "Birdman" jest tak dobry jak piszesz, to i chyba rolę Keatona można inaczej podsumować niż "gra samego siebie".

(16-11-2014, 04:24)Mefisto napisał(a): nienawidzę Was, wszystkich :>

Czuję. To. Samo.

Odpowiedz
#18
Ale przecież stwierdzenie że aktor gra samego siebie to co najwyżej analogia do jego kariery bo nie podejrzewam nikogo z obecnych za dobrego znajomego Keatona. ;) A to że Michael to cholernie dobry aktor to dla mnie oczywistość, ten facet to tylko aktor niewykorzystany odpowiednio w kinie.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#19
Domyślam się, że wśród nas nikt nie przyjaźni się z Keatonem, ale samo stwierdzenie "gra samego siebie" nieco uwłacza, jeśli jest to kreacja z szansami na Oscara.

Odpowiedz
#20
No można powiedzieć że to nieodpowiedni dobór słów ale raczej w tym wypadku bez pejoratywnego podłoża. :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  DIGGER (2026) reż. Alejandro G. Iñárritu Spoilerowo 0 177 22-02-2026, 14:09
Ostatni post: Spoilerowo
  Bardo (Netflix, 2022) - reż. Alejandro González Iñárritu Kryst_007 12 1,992 22-11-2022, 22:16
Ostatni post: Kryst_007
  The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Szaman 357 71,790 31-07-2016, 10:47
Ostatni post: Gieferg
  [oddzielony] The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Arahan 0 491 14-07-2014, 10:32
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości