pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Mefi - fajne spostrzeżenia, racja, zweryfikuję przy następnym seansie :)
Facebookowe opinie Oleszczyka mnie ostatnio ścinają trochę, tym bardziej, że zawsze miałem go za jednego z najlepszych krytyków w Polsce, a ostatnio facet po prostu trolluje. No bo sorry, ale dawać 1/10 tylko dlatego, że nie podoba ci się ideologia (przykład Whiplash) czy jakiś inny drobiazg to filmwebowa dziecinada. Co zabawne, w ten sposób Oleszczyk idealnie wpisuje się w model krytyka zjechany w "Birdmanie".
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
30-11-2014, 16:43
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,281
Liczba wątków: 67
(30-11-2014, 14:45)Capt. Nascimento napisał(a): Jak nazwać "profesjonalnego" krytyka który za najgorsze filmy roku uważa Whiplash i Birdman?
Debilem? :)
Cytat:Co zabawne, w ten sposób Oleszczyk idealnie wpisuje się w model krytyka zjechany w "Birdmanie".
hehe, dokładnie - może o to poszło właśnie? Nigdy zresztą dziada nie lubiłem - nie wiem, kto w ogóle płaci takim ludziom za pisanie podobnych bzdur, ale powinien natychmiast przestać.
30-11-2014, 17:02
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Cytat:6. LUCY
Nie mam więcej pytań. Jak widać Lucy jest lepszym filmem od Gone Girl, Enemy, Nightcrawler, Grand Budapest Hotel, Gwiazd Naszych Wina.
Przez takich pajaców powstają żarty o krytykach filmowych.
No bo sorry, jak chce to niech sobie daje i Ojcu Chrzestnemu 0/10, ale on ma zachować jakąś nutę obiektywizmu bo recenzuje dla potencjalnych widzów.
To dla mnie ten sam typ ludzi, jak fanboje Nolana - tylko że on odpłynął w drugą stronę, gubiąc się w swoich wykwintnych gustach.
I ten sam typ krytyka co Kowalczyk w sporcie - gość który prorokował że Krychowiak jest za słaby nawet na trybuny w Sevilli, a z Milika to już nic nie będzie bo jest beznadziejny.
Nie znoszę ludzi pozujących na znawców a w rzeczywistości albo nie mających wiedzy w ogóle, albo będących jakimiś bufonami, pogubionymi na swoich orbitach myślowych.
Odpłynie jeszcze trochę dalej i powie że "The Room" to arcydzieło dialogów i aktorstwa, którego po prostu zwykły zjadacz chleba nie jest w stanie docenić. :)
30-11-2014, 17:24
Stały bywalec
Liczba postów: 6,795
Liczba wątków: 6
(30-11-2014, 03:39)Mefisto napisał(a): No nie mów, że nie zadałeś sobie paru pytań po ostatnim ujęciu :)
Niby tak, ale odpowiedź na nie to dla mnie sprawa naprawdę drugorzędna. No bo chyba zgadzamy się, że...
nie ma w filmie fantastyki. Wszystko to zwidy bohatera, nie? W tym sensie pisałem o scenie z taksówkarzem jako momencie, który dla mnie uciął jakiekolwiek spekulacje.
A ostatnia scena niby wyłamuje się z tego schematu, ale tak jak pisałem, traktuje ją jako mrugnięcie do widza, kolejny gag. Może niepotrzebnie dwuznaczny, bo dla niektórych może dokładać nieco niepotrzebnej pretensjonalności i prowokować rozkminy godne filmu Nolana. Gdyby to nie był koniec to wyobrażam sobie, że z duchem filmu okazałoby się, że...
Keaton stoi na gzymsie i pali skręta, cokolwiek...
(30-11-2014, 09:19)simek napisał(a): Cytat: don't believe the hype! Nie popsujcie sobie seansu (o ile w ogóle można) zbyt wysokimi oczekiwaniami. Dziękuję za uwagę.
Ja nie wierzę, żebym dał dychę - Inarritu mnie nigdy nie przekonywał, a trailer był zaledwie bardzo dobry, więc wielkich oczekiwań nie mam. Obym był pozytywnie zaskoczony.
Stawiam, że dychy możesz nie dać, ale ja miałem dokładnie tak samo. Amores Perros nadrobiłem stosunkowo niedawno i zachwycony nie byłem. 21 Gramów i Babel widziałem po premierach i też wspominam tak sobie.
Birdman, poza może kilkoma egzystencjalnymi dialogami, w ogóle nie przypomina poprzednich filmów Inarritu. A zwiastunem też nie byłem zachwycony, ale podkreśla on chyba te najbardziej sztampowe motywy filmu (zapomniany aktor, kłopoty z psychiką itd.) pomijając elementy komediowe i słabo sprzedając kunszt realizacyjny.
Tego Oleszczyka, gdyby nie Wy nawet bym chyba nie kojarzył. Jasne, że nie wszyscy muszą być zachwyceni Birdmanem, ale ta trójka najgorszych filmów roku to jakieś kuriozum. Nawet Interstellara żal a Birdman i Whiplash to moja ścisła czołówka. No chyba, że to trzy najgorsze filmy z 10 jakie gość widział, co nie ma sensu oczywiście.
01-12-2014, 13:25
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Z tymi ocenami to Oleszczyka serio nie można brać na poważnie. Szanuję jego pióro, w sumie jeden z najbardziej błyskotliwych krytyków w tym kraju, ale przegina pałę szydząc z Birdmana i Whiplash, które np. Grzesiek Fortuna odebrał skrajnie odmiennie (i jakoś bardziej mu ufam).
01-12-2014, 15:20
Dużo pisze
Liczba postów: 640
Liczba wątków: 0
Myślę, że "Birdman" będzie faktycznie świetny. Nie wierzę w opinie Oleszczyka.
Wczoraj jednak byłem na "Whiplash" i ja też nie jestem przekonany. Jest strasznie efekciarski, ma w sobie drażniącą mnie "aronofoskość". W "Whiplash" montaż wali bez opamiętania, bohaterowie to są ekstrema (jeden to despotyczny perfekcjonista i buc, a drugi to bezwzględnie oddany bezrefleksyjny tyran pracy). Wszystko jest na strasznej żyle. I montaż i tempo i krzyk i dźwięk - mam wrażenie, że reżyser wali mi cegłą po głowie i wrzeszczy do mnie. Przez pierwsze 30min to działa, ale z czasem staje się monotonne. To film dla mnie nieznośnie sugestywny.
Rozumiem, że można tym filmem się zafascynować i poddać jego rytmowi. Mnie on jednak drażni.
Maciek Niedźwiedzki, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Sep 2013.
01-12-2014, 16:02
.
Liczba postów: 27,704
Liczba wątków: 62
Spoko, ale z takimi opiniami, to albo załóż temat dla filmu, albo do krótkiej piłki.
01-12-2014, 16:37
Stały bywalec
Liczba postów: 6,795
Liczba wątków: 6
Załóż temat, bo mi się nie chce a chętnie się dopiszę.
01-12-2014, 17:18
Fhtagn
Liczba postów: 5,348
Liczba wątków: 9
Chyba... chyba znalazłem wersję for your consideration, jak przystało na sezon oscarowy. Wieczorem/jutro wrzucę tutaj swoje wrażenia.
07-01-2015, 17:11
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Dobry film, ale hajpu nie rozumiem do końca. Ogląda się go bardzo dobrze, szacunek za inscenizacje scen i korekcję barw, do tego aktorsko znakomicie. Scenariusz jest niezły, ale o klase wyzej stawia go realizacja... z drugiej strony realizacja w tym filmie potrafi być rozpraszająca. O ile zabieg "jednego ujęcia" jest fajny i, tak jak mowie, szacun za konsekwencje, to jednak udawanie, że wszystko jest krecone na raz dystansuje.
Wiem, że forma ma być dopełnieniem motywu teatru, gdzie wszystko rozgrywa się na żywo i zawsze coś moze pojsc nie tak, ale w teatrze tez jest pewien dystans i umowność - większy niż w filmie. Tutaj ten dystans odczuwałem paradoksalnie nie przy np. wizjach bohatera, ale przy takich prozaicznych rzeczach jak np. zmiana dnia i nocy. Bo sam fakt, ze kamera stoi w jednym miejscu nie poteguje mojego wrazenia uczestniczenia i zaangażowania w historie, a węcz przeciwnie - przypomina mi, ze to film. Rodzi to pewien dziwny dysonans, bo z jednej strony wszystko wydaje sie dziac teraz, już, natychmiast przed moim oczami, a z drugiej strony, co jakis czas rezyser pokazuje ostentacyjnie, ze wcale nie.
Że to wszystko fikcja.
I oczywiscie, znów: pasuje to do filmu. Fikcyjnosc. Pasuje do surrealizmu filmu i jazdy Thompsona, ale sprawia, ze emocjonalnie jestem znacznie dalej niż powinienem być. Empatycznie film odsuwa mnie delikatnie kuksańcem: "Hej, to tylko film. Bardzo dobry film, ale tylko film."
Póki co: 8/10, ale do zweryfikowania później, po seansie w kinie.
(Generalnie u mnie 8/10 zawsze jest do weryfikacji, jakby kogoś to interesowało, bo oznacza, ze film mam ochote obejrzec conajmniej kilka razy. :))
A co do zakończenia, cóż, ja odebrałem je jednoznacznie, choc widze pole do interpretacji. Mimo to jak dla mnie odpowiedz jest jedna, ale czytalem temat na IMDB, do ktorego ktoś tu linkował i jest tam jeden świetny post o micie celebrytów - "'birdmen' and 'birdwomen'" jak to ktoś nazywa. :)
07-01-2015, 17:40
Stały bywalec
Liczba postów: 6,795
Liczba wątków: 6
Zgadzam się, że było kilka momentów, które sprawiały wrażenie na tyle wymuszonych, że zakłócało to rytm filmu i rozpraszało. Pułapka jednego ujęcia. Pomogłoby chyba tylko rozpisanie wszystkiego na jeden dzień, bo z tego co pamiętam problematyczne są głównie przejścia dzień-noc-dzień.
07-01-2015, 17:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2015, 18:11 przez PropJoe.)
.
Liczba postów: 27,704
Liczba wątków: 62
Szacunek za korekcje barw? Na podstawie screenera?
07-01-2015, 18:00
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Czy wersja for yor consideration jest w miarę przyzwoitej jakości? Bo te od Whiplasha oraz Nightclawrera to jakieś nieoglądalne gówno.
07-01-2015, 18:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-01-2015, 05:49 przez Grievous.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(07-01-2015, 18:00)simek napisał(a): Szacunek za korekcje barw? Na podstawie screenera?
Tak. Mowie o korekcji barw, która pomogła sprawic, ze film wyglada jak jedno ujecie.
Co do jakosci: screener ma jakość DVDRipa, choc dzwiekowo nie jest idealny, ale mnie to zupelnie nie przeszkadzalo akurat. Tak czy siak, mozecie moja ocene brac z taką lekką dozą... nieśmiałości. ;) I zweryfikowac razem ze mna po seansie kinowym. Acz scenariuszowo nic mnie w tym filmie nie zaskoczyło, co moze byc akurat plusem przyszlych seansów, bo trudno tutaj mowic o zwrotach akcji.
07-01-2015, 18:06
Stały bywalec
Liczba postów: 6,795
Liczba wątków: 6
Whiplash przecież w zajebistej kopii jest (webrip nie screener). Birdman pod tym względem parę klas niżej (chyba brak watermarków, ale spora pikseloza i jakby słaby bitrate czy co tam, nie znam się, ale brakuje trochę płynności) w porównaniu z najlepszą wersją Whiplash. Jak ktoś nie musi to polecam poczekać na jakiegoś webripa zamiast screenera.
07-01-2015, 18:08
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Pikseloza? Żadnej nie uswiadczylem. Jak dla mnie wizualnie to poziom DVDRipa. Ale Whiplash to kopia normalna, hd, z blurejów jakichś czy czegoś, wiec nie ma nawet co porównywać.
07-01-2015, 18:14
Stały bywalec
Liczba postów: 6,795
Liczba wątków: 6
Może dawno nie oglądałem zwykłego DVDripa, bo wydaje mi się, że screener jest w nieco gorszej wersji (typowy screener, ale bez watermarków). Po przejrzeniu rzuca mi się w oczy kilka "plam". Na moje ignoranckie oko wygląda to na słaby bitrate, ale obejrzeć można.
Whiplash jasne, że nie ma co porównywać, dlatego się dziwię, że dla kogoś to nieoglądalne gówno.
07-01-2015, 18:20
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Whipslaha pobrałem w wersji HDrip która wyglądała jak kupsztal. Ale widzę że po sieci już lata ten ponad 3 gigowy web-dl więc trza się zaopatrzyć.
Wizualny poziom DVDripa to wizualny poziom kupy :P Film wychodzi bodajże w lutym na BD w USA, więc BDripy powinny się pojawić za dwa, trzy tygodnie. Raczej poczekam.
07-01-2015, 18:25
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,281
Liczba wątków: 67
Oglądanie Birdmana na internetowych ripach - mam nadzieję, że zaczną wkrótce wieszać za takie rzeczy :)
O filmie nawet nie zamierzam z ignorantami dyskutować - wracajcie sobie do Głardiansów, Hobbisiów i innych gówienek :)
07-01-2015, 22:53
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Jeszcze a propos zakończenia. Mysle, ze od samej interpretacji tego, co się stało w ostatnim ujęciu chyba ważniejsze jest pytanie:
co się działo w tej scenie? W sensie: dlaczego Riggan zdecydował się skoczyć. Czy doszedł do tego, ze nigdy nie bedzie usatysfakcjonowany? Zrozumial, ze jest tylko zajawką mediów, bo "Birdman próbował sie zabic na scenie"? Naprawde mu odwalilo i chcial poleciec? A może nalezy to odebrac metaforycznie i latanie to metafora powrotu do łask publicznosci. Albo po prostu naprawde sie zabił na scenie i to, co widzimy to po prostu jakas posmiertna wizja, w ktorej naprawde latał?
Takie pytania, ktore mi przyszly do glowy teraz. :) Do rozkminiania potem.
07-01-2015, 23:28
|