Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu)
#81
Nie no, proszę państwa, leżę. Jak dla mnie film roku. Poprzedniego i tego pewnie też. Po prostu pozamiatał - każdy aktor świetny, dialogi świetne, reżyseria, własny styl, tematyka, no wszystko i tyle.

I tylko mam jedną, JEDNĄ uwagę odnośnie rzeczy, która mnie w filmach wkurza: "350 tys. wyświetleń w godzinę", "80 tys. obserwujących od wczoraj" - o jak mnie takie "mierniki popularności" wkurzają i są zupełnie nieżyciowe. Brzmi to po prostu głupio, nie mówiąc o tym, że w godzinę to Youtube nie zdąży przeliczyć klików i będzie widniało 301. Za każdym razem, jak pojawia się w jakimkolwiek filmie tekst typu "wow, twój film zobaczyło pińć pizdylionów ludzi w sekundę", mam wrażenie że napisała to osoba, która o internetach słyszała tylko od swojego dziecka.

Za to 9+/10 a nie full dycha.

Odpowiedz
#82
Aż dziwnie to pisać, skoro rzucacie dychami na lewo i prawo w tym temacie, ale mnie Birdman nie zmiótł z powierzchni ziemi. Jest to oczywiście dobry, nawet bardzo dobry film, ale w żadnym momencie nie doświadczyłem niczego wielkiego, żadna scena nie była na dychę. Muszę sobie seans jeszcze przemyśleć i poczytać recenzje w poszukiwaniu amunicji do dyskusji z wszystkimi klękającymi przed Inarritu, ale zupełnie mnie ten film nie rozgrzał.
Zdjęcia - trochę nie rozumiem wynoszenia Lubezkiego pod niebiosa, przecież to nie jest jakiś techniczny Everest, żeby zamaskować cięcia między najnormalniejszymi ujęciami kręconymi wewnątrz właściwie jednego budynku, o wiele większy szacunek ma ode mnie za długie ujęcia w Ludzkich Dzieciach.
Cytat:"80 tys. obserwujących od wczoraj"
Ale to akurat prawdopodobna liczba przecież. Nie?

Odpowiedz
#83
(25-01-2015, 23:19)simek napisał(a): przecież to nie jest jakiś techniczny Everest, żeby zamaskować cięcia między najnormalniejszymi ujęciami kręconymi wewnątrz właściwie jednego budynku, o wiele większy szacunek ma ode mnie za długie ujęcia w Ludzkich Dzieciach.
Praca kamery, simku, przede wszystkim praca kamery! I w ogóle to piękny film, tak naturalnie wyglądający, z cudownie transparentnym color gradingiem jaki uwielbiam.

Odpowiedz
#84
Ale colour grading to akurat w najmniejszym stopniu zasługa Lubezkiego, nie?

No, praca kamery, pracą kamery, jasne świetna, ale oświetlenie tego wszystkiego to też nie lada wyczyn przecież. Zresztą sam Lubezki tutaj mówi ciekawie o tym i kilku innych aspektach pracy.

Przy drugim seansie przypomniałem sobie, na co zwracacie uwagę, jak zajebiście wyglądają ulice NY, szczególnie w wieczornym półmroku (pierwsza scena Norton-Stone na dachu!). Plus wizyta w sklepie z tymi lampkami, czy co to było.

Kurde, simek, akurat Ty? Ocenę poproszę, bez asekuranctwa.


Odpowiedz
#85
(26-01-2015, 00:14)PropJoe napisał(a): Ale colour grading to akurat w najmniejszym stopniu zasługa Lubezkiego, nie?
Ale autor zdjęć siedzi godzinami z kolorystą i to on, ewentualnie reżyser, decyduje jak ma wyglądać film :)

Cytat:Przy drugim seansie przypomniałem sobie, na co zwracacie uwagę, jak zajebiście wyglądają ulice NY, szczególnie w wieczornym półmroku (pierwsza scena Norton-Stone na dachu!). Plus wizyta w sklepie z tymi lampkami, czy co to było.
No i ten szalony chód przez Times Square wyglądające tak, że... Arri Alexa wymiata.


Odpowiedz
#86
Cytat:Ocenę poproszę, bez asekuranctwa.
Na pewno poniżej 9. Whiplash dałem 7, a lepiej się na nim bawiłem niż na Birdmanie, więc albo oba po siódemce, albo Whiplashowi należy się 8. Chociaż nie wiem, czy nie jestem za ostry :p

Odpowiedz
#87
Tez wiecej niz 8 nie dam. Ale ide dzis na drugi seans, wiec moze sie to zmieni. ;) Zobaczymy, co powie moja babcia!

Odpowiedz
#88
Fajny film. Takie 8.5/10.

Odpowiedz
#89
Po drugim seansie wiem, ze ten film wyzej niż 8/10 u mnie nie podskoczy. To dobre kino, ciekawie zrealizowane, ale realizacyjnie za bardzo zwracajace na siebie uwage, scenariuszowo momentami zbyt chaotyczne, fabula rusza w rozne strony jakby nie do konca wiedziala, co chce przekazac i tylko pokazuje pewne elementy - a przez to wszystko to kino emocjonalnie ode mnie mocno oddalone i zdystansowane. Nie mniej to na pewno dobry, ciekawy film, tylko taki, do ktorego juz nie wroce pewnie trzeci raz - przynajmniej nie szybko. Dwa seanse wystarczyly mi na dlugo, dlugo.

(25-01-2015, 22:56)military napisał(a): I tylko mam jedną, JEDNĄ uwagę odnośnie rzeczy, która mnie w filmach wkurza: "350 tys. wyświetleń w godzinę", "80 tys. obserwujących od wczoraj" - o jak mnie takie "mierniki popularności" wkurzają i są zupełnie nieżyciowe. Brzmi to po prostu głupio, nie mówiąc o tym, że w godzinę to Youtube nie zdąży przeliczyć klików i będzie widniało 301. Za każdym razem, jak pojawia się w jakimkolwiek filmie tekst typu "wow, twój film zobaczyło pińć pizdylionów ludzi w sekundę", mam wrażenie że napisała to osoba, która o internetach słyszała tylko od swojego dziecka.
Albo osoba, ktora wie, ze w Internecie są inne serwisy z video poza YouTube, ktore nie maja problemow takich jak "301". ;) A ta "nieżyciowosc" przelicznikow dokladnie taka ma orzeciez byc w filmie, wiec nie kumam kompletnie zarzutu.

Odpowiedz
#90
Ja będę jednym z niewielu głosów krytycznych. Owszem film pod względem aktorskim miecie po całej linii. Keaton czy Norton zagrali mistrzowsko, zresztą cała obsada ciągnie ten film. Tylko fabuła i cała ta otoczka łącznie ze ścieżką dźwiękowa nie wywołały u mnie nawet szczypty tych emocji które tu opisują inni użytkownicy. Nie porwały mnie zdjęcia, chociaż ludzie tu pieją z zachwytu, nie dałem się ponieść klimatowi, chociaż rozumiem, że komuś mogło się to podobać. Cały seans siedziałem czekając na napisy końcowe. Pierwszy i ostatni seans i ocena 5/10 za brak magii w moim odczuciu.
Z filmów oscarowych to Whiplash zrobił na mnie dużo większe wrażenie.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#91
No tak, brakło kosmitów ;) no offence bro

Odpowiedz
#92
Akurat w zależności od interpretacji to kosmici w Birdmanie mogą jednak być... :P

Odpowiedz
#93
Ja sie tylko dziwie, ze jeszcze nie bylo w tym temacie rozmowy o tym, jak to Birdman wyglada jak serial, bo jest w formacie 1:85.

Odpowiedz
#94
Crov, ile masz lat?

Może ktoś kto ma trochę cierpliwości wyjaśni, czym się różnią dobre zdjęcia w 1,85:1 od kiepskich zdjęć w 1,85:1, mi szkoda czasu na takie dziecinne zaczepki.

Odpowiedz
#95
Ten film robi wrażenie przede wszystkim "sprawnością techniczną". Montaż tak dyskretny że niemal go nie ma, klimatyczne zdjęcia, świetna muzyka ( dla mnie perkusyjny podkład jest akurat w porządku, choć jak przyuważyłem dzieląc się wrażeniami po seansie ze współoglądaczami, bywa nie trawiony ). Gra aktorska dobra a miejscami nawet bardzo dobra. Norton podobnie jak jego filmowy bohater, jest lepszy od Keatona - żeby było śmieszniej dodaje to filmowi posmaczku autentyzmu, bardzo pożądanego bo rozbijającego pewną teatralność założenia , którą jednak daje się wyczuć, tzn. ja ją wyczuwałem ( może tak miało być w tzw. zamyśle twórczym , w końcu rzecz dzieje się w teatrze ).
Co do reszty to jako stetryczały dziad zapodam że dialgi są błyskotliwe ale sam scenariusz to już może niekoniecznie. Odczuwałem w pewnym momencie zmęczenie tą historią i myślę że ono wynikało ze scenariuszowych mielizn a nie ze sposobu ich realizacji.
Filmy traktujące o szeroko rozumianym Hollywood, czy w ogóle o szołbizie często są wydmuszkami ( niezła forma, treść w gruncie rzeczy na tyle fastfoodowa, że ohydnego smaczku żadna cudna forma nie przykryje w 100% ). Po latach oglądania obrazów "na temat", człowieka mało co jest w stanie zaskoczyć i widzi rzeczy, które go drażnią. "Opowieści Hollywoodu", artysta w opresji, niemoc twórcza, potrzeba dopieszczenia się sławą - wszystko już było rzekł Ben Akiba. Pewnie dlatego te wszystkie "Jestem prawdziwy tylko na scenie", "Skrytykuję, choć nie zobaczę", "Ja, ex żona, kochanka i dziecko" - oczuwam jako konieczne stacje kalwaryjne opowieści o artyście. Mieliznowato i wydmuszkowo.
Tragifarsa z odlotem surealistycznym, pięknie zrealizowana ale nic specjalnie odkrywczego ( kolejny egotyk na skraju załamania nerwowego). Wiem że w tej chwili jest Jeden Wielki Zachwyt, ale ciekawe ile osób z przyjemnością wróci do tego filmu po latach. Jak dla mnie naprawdę dobra realizacja, tzw. warsztacik, to jednak za mało żeby uznać film za bardzo dobry i mogący znieść ciężką próbę czasu. Daję 7,5 - i to jest maks.
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.

Odpowiedz
#96
Ja jeszcze dopowiem, że strzałem w stopę Innaritu było umieszczenie tego filmu w konkretnym czasie poprzez nawiązywanie do Avengersów, Downeya Jra, Rennera itp. Za 20 lat nikt nie będzie wiedział, co to za Renner, a film już wydaje się odrobinę nieaktualny, bo mówią w nim o kręceniu Avengersów. To nie są filmy, które zapiszą się w annałach kina, żeby poprzez nie oraz poprzez występujących w nich aktorów malować rzeczywistość epoki. Skoro już był Birdman, a nie Batman, to mogli równie dobrze dać Action Mana zamiast Iron Mana i Defendersów zamiast Avengersów itp.

Odpowiedz
#97
Te konkretne tytuły owszem, można uznać za wadę, ale już nawiązanie do tego, że aktorzy bawią się w superherosów to fajny motyw. I czy ja wiem, czy za dwadzieścia lat ludzie zapomną o marvelowskim gigancie filmowego uniwersum... od premiery Batmana minęło ponad dwadzieścia lat, a ludzie kojarzą i tę postać, i Keatona przecie :)

Odpowiedz
#98
(28-01-2015, 09:57)military napisał(a): Skoro już był Birdman, a nie Batman, to mogli równie dobrze dać Action Mana zamiast Iron Mana i Defendersów zamiast Avengersów itp.
Zgadzam sie. Zwlaszcza, ze watek filmów superbohaterskich jest tak naprawde lizniety, jakby tylko po to, zeby Innaritu mogl podkreslic jak bardzo ich nienawidzi (a nazwal je bodajze "cultural genocide", którego uzywa Norton w filmie). Powiedzenie, ze to fajny "wątek" to za duzo, bo nie ma w tym nic poza czymś na wzór kuksańca. Ani nie wnosi to tez niczego do postaci - nam wystarczy informacja, ze Riggan był niegdyś wielkim celebrytą, a teraz jest przebrzmiałą gwiazdą.

A Marvelowi Defenders będą na Netflix za mniej niż dwa lata. :)


(28-01-2015, 10:32)raven.second napisał(a): od premiery Batmana minęło ponad dwadzieścia lat, a ludzie kojarzą i tę postać, i Keatona przecie :)
Ludzie, czy zapaleni fani filmu? Starsi ludzie pewnie kojarzą, ale młodzi? Jezeli ktos nie jaral sie Batmanem, Burtonem albo kinem to raczej nie bedzie kojarzyl Keatona.


Odpowiedz
#99
"Normalni" filmożercy obecnie nie jarzą "starych" Batmanów. Wielką zaskoczką dla osoby około trzydziestoletniej, dość "wyłobglądanej" , z którą ostatnio wymieniałem tzw.poglądy, było info że Clooney też był Batmanem. Keaton jest ledwie kojarzony ( teraz będzie bardziej, bo media nadają ). No cóż, superbohaterowie starzeją się cholernie szybko, ten typ blockbusterów robi się znacznie prędzej niestrawny niż jakikolwiek inny. Fani kina komiksowego insza inszość ale taki sobie widz kinowy zupełnie nie kojarzy kto i kiedy grał Hulka, Spidermana czy tam innego mana. To nie Arni Terminator.
Czy bohater 'Birdmana' mógłby być facetem od romkomów. Yes, tylko zamiast z facetem ptokiem walczyłby, negocjował i godził się ze stadem lasek od "jedynej, prawdziwej miłości". Dla całej akcji miałoby to znaczenie poboczne, dialogi byłby inne ale pewnie nawet równie śmieszne. Bohater jest jednak jakimś tam manem bo ten typ kina jest w tej chwili najbardziej reprezentatywny dla mainstreamu. No znowu kolejna "rozprawa z Hollywoodem".
Qrcze, im więcej czasu mija od seansu tym jakoś bardziej ostro widzę te płycizny, które początkowo tylko lekko mnie drażniły w tym filmie.
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.

Odpowiedz
(28-01-2015, 09:57)military napisał(a): Skoro już był Birdman, a nie Batman, to mogli równie dobrze dać Action Mana zamiast Iron Mana i Defendersów zamiast Avengersów itp.
Dla osoby nieoglądającej tych filmów Avengers brzmi dokładnie tak samo jak Defenders, a Action Man nie różni się niczym od Iron Mana. Dla widzów znających te filmy to jest zabawne (choć nie są to typowe gagi), dla całej reszty to tylko dialog, którego sens jest jasny i bez znajomości tych tytułów czy nawet aktorów. Chodzi o jakieś tam nazwiska które angażują się w takie kino. Tyle.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  DIGGER (2026) reż. Alejandro G. Iñárritu Spoilerowo 0 177 22-02-2026, 14:09
Ostatni post: Spoilerowo
  Bardo (Netflix, 2022) - reż. Alejandro González Iñárritu Kryst_007 12 1,992 22-11-2022, 22:16
Ostatni post: Kryst_007
  The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Szaman 357 71,792 31-07-2016, 10:47
Ostatni post: Gieferg
  [oddzielony] The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu Arahan 0 491 14-07-2014, 10:32
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości