Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,529
Liczba wątków: 374
Dżabba napisał(a):Kiedy pierwszy raz się spotykają, to ona pali tam ćmika, wychyla się i dlatego wychodzi stamtąd.
No właśnie, pali tam ćmika, a nie na werandzie przed domem. Tak się rodzą potem niepotrzebne nadinterpretacje prostych jak drut historii. Ja tę scenę obejrzałem przed sekundą jeszcze raz (finałową) i jest tak jak mówię - to są jej kroki tylko że tym razem wyostrzone ze względu na percepcję Boba. Dodatkowo w jego wcześniej niepewnym spojrzenie teraz pojawia się wyraźnie ulga, że jednak wyszła i go nie odrzuciła. 10/10 film.
Ale z tym "killer twistem" to tradycyjnie pismaki przesadzają. Parę wpisów wyżej wkleiłem w spojlerze kadr, po którym już wiedziałem, że Bob
załatwi sprawę w finale jak należy, czyli definitywnie.
Potem jeszcze są dwa ujęcia na jego twarz, kiedy ujawnia celowo skrywane oblicze. Zwłaszcza w scenie jak koleś mu mówi, że będzie głodził psa, a później rozwali mu łeb cegłą.
I dobry myk ze sznurkiem owiniętym wokół uchwytu. Znam jednego gościa, co też tak robi przy swojej broni, żeby lepiej w dłoni leżała.
25-12-2014, 01:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2014, 16:28 przez Mental.)
Nowy
Liczba postów: 116
Liczba wątków: 0
(25-12-2014, 01:04)Crov napisał(a): Ja tam nie widze zadnego 'szkoda' w tym zakończeniu. IMO to jest spoko.
Szkoda napisałem tylko dlatego, że się zapętliłem w nadinterpretacjach, myślałem, że jest tak genialne, że można na 10 różnych sposobów je ugryźć. Jak mi Mental wyjaśnił, to zszedłem na ziemię i trochę pożałowałem. Myśląc o nim teraz jednoznacznie myślę tylko o jego estetyce. Zakończenie nie jest tylko spoko, jest bardzo ładne, dobre i bezpretensjonalne, no i spoko:)
25-12-2014, 01:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2014, 02:06 przez Dżabba.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,529
Liczba wątków: 374
Pytanko do osób, które czytały książkę - bardzo różni się od filmu? Co z zakończeniem?
25-12-2014, 16:21
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,241
Liczba wątków: 67
(17-10-2014, 00:55)Mefisto napisał(a): The Drop - bardzo solidne. Hardy znakomity, a jego postać to świetne połączenie ciapy z badassem, dodające filmowi humoru i uroku. Reszta obsady także dobrze się spisuje. Film bez fajerwerków, ale porządnie zrobiony i trzymający z napięciu. Nawet zastanawiam się nad nieco wyższą notą, ale to już po drugim seansie.
7 / 10
25-12-2014, 20:32
Dużo pisze
Liczba postów: 328
Liczba wątków: 0
Ja się zgadzam z opinią użytkownika Motoduf, film niestety zalatuje przeciętniactwem. Wizerunek Boba, któremu ktoś za dużo razy obił głowę zgrzyta od początku filmu i tylko czeka się aż w końcu zdejmie maskę. Pierwsza godzina niby miała budować napięcie i osobowościowy kontrast (podstawę do średnio zaskakującego twista), ale wyszło nudno i bez polotu. Było kilka ładnych ujęć Tomka w barze, ale to za mało.
Cytat:5-6/10
30-12-2014, 01:04
Stały bywalec
Liczba postów: 18,505
Liczba wątków: 148
Oleee zajebisty film. Momentami miałem wrażenie jakbym oglądał Drive tylko, że akcja ma miejsce w barze. Jeszcze jak Tomaszowi do życia wjechał ten mały pitbull to już w ogóle.
Obsada jest znakomita. Hardy to król wiadomo, Gandolfini w roli podstarzałego Tony'ego Soprano zawsze jest spoko, Noomi Rapace uwielbiam, a do tego jeszcze w roli psychola taki kozak jak Matthias Schoenaerts, którego po "Rundskop" i "Rust and Bone" również cenię niesamowicie i mam go obecnie na liście ulubionych współczesnych aktorów.
Spokojnie moje top10 ten roku.
PS.
Wiecie czego najbardziej się bałem w tym filmie? Że odstrzelą psiaka. Rozjebałbym chyba telewizor jakby do tego doszło. Jak Tomasz zdejmował worek z siatki i do niego zajrzał spodziewałem się najgorszego. Wielka, wielka ulga.
Albo motyw jak psychol Deeds mówi, że rozwali będzie głodził Rocco, a później rozwali psu łeb kamieniem. Zrobiłem podobną minę jak Hardy.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
30-12-2014, 15:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-12-2014, 15:19 przez Pelivaron.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,529
Liczba wątków: 374
Cytat:Momentami miałem wrażenie jakbym oglądał Drive tylko, że akcja ma miejsce w barze.
"Drive" to chyba ostatni tytuł, który przychodzi mi do głowy, gdy myślę o "the Drop" ;)
30-12-2014, 15:26
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Dennis Lehane to jeden z moich ulubionych współczesnych pisarzy, w związku z czym pokładałem spore nadzieje w jego pierwszym, całkowicie autorskim, kinowym scenariuszu. Dlatego z wielką przykrością stwierdzam, że film jest rozczarowujący.
Zgadzam się z Motodufem, film jest bezpłciowy. Nie chodzi o nieśpieszne tempo opowiadania, bo nie mam nic przeciwko takim trochę snującym się dramatom. Ale w The Drop fabuła jest ewidentnie za bardzo rozwodniona, a napięcie prawie zerowe. Cały scenariusz skonstruowany jest pod końcowy twist, którego można się domyślić z dużym wyprzedzeniem, więc cała para idzie de facto w gwizdek. Hardy tym razem zaledwie przyzwoity, już bardziej podobał mi się Gandolfini.
Biorąc pod uwagę autora scenariusza, standardowe dla niego tematy i miejsce akcji oraz obsadę, liczyłem co najmniej na kopa w rodzaju Gone Baby Gone, a dostałem taki bardziej mdły Dead Man Down.
31-12-2014, 18:42
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Jakuzzi napisał(a):Biorąc pod uwagę autora scenariusza, standardowe dla niego tematy i miejsce akcji oraz obsadę, liczyłem co najmniej na kopa w rodzaju Gone Baby Gone, a dostałem taki bardziej mdły Dead Man Down.
O człowieku, akurat "Gone Baby Gone" Lehane'a to jest jedna z dwóch moich ulubionych ksiażek wszechczasów (obok "Solaris" Lema).
Film Bena Afflecka był naprawdę fajny ale do pięt nie sięgał książce.
Fabularnie scenariusz "The Drop" to jest kilka lig niżej od książkowego "Gone Baby Gone".
06-01-2015, 03:33
Użytkownik
Liczba postów: 136
Liczba wątków: 0
Film rewelacyjny! Bez dwóch zdań!
Hardy super. Przypomina mi De Niro zwłaszcza z Taksówkarza.
Z interpretacją postawy głównego bohatera Mentala całkowicie się nie zgadzam. Obejrzyjcie jeszcze raz Monolog po zabójstwie w barze.
15-01-2015, 13:24
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,529
Liczba wątków: 374
Tzn.z czym dokładnie się nie zgadzasz?
15-01-2015, 15:22
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
(15-01-2015, 15:22)Mental napisał(a): Tzn.z czym dokładnie się nie zgadzasz?
Chyba z tym że Bob udawał lekko upośledzonego. W sumie ja też się z tym nie zgadzam.
15-01-2015, 15:28
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,529
Liczba wątków: 374
"Upośledzonego" pisałem w przenośni (o ile w ogóle użyłem takiego określenia). On udawał wycofanego, grzecznego barmana, co na widok broni robi się nerwowy. A wiadomo, że było dokładnie na odwrót.
15-01-2015, 16:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2015, 16:24 przez Mental.)
Użytkownik
Liczba postów: 136
Liczba wątków: 0
(15-01-2015, 15:28)vast napisał(a): (15-01-2015, 15:22)Mental napisał(a): Tzn.z czym dokładnie się nie zgadzasz?
Chyba z tym że Bob udawał lekko upośledzonego. W sumie ja też się z tym nie zgadzam.
Dokładnie.
Scena z baru tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu.
15-01-2015, 16:45
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
Dla mnie to jego postać ma coś nie tak z główką. Jego zachowanie jest dziwne. Po kiego chuja wygadał się o zegarku skoro taki opanowany z niego madafaka? Czemu wpuszcza do mieszkania jakiegoś przypadkowego frajera z ulicy?
15-01-2015, 16:48
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,529
Liczba wątków: 374
Odpowiedzi na te pytanie, jakiekolwiek by nie były, absolutnie nie świadczą, że był "opóźniony". A frajera wpuścił, bo może liczył, że ten zaatakuje pierwszy i wtedy on będzie mógł go "legalnie" odjebać? :)
15-01-2015, 16:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2015, 16:57 przez Mental.)
Użytkownik
Liczba postów: 136
Liczba wątków: 0
co do jednego jesteśmy zgodni - Tom Hardy w filmie The Drop gra ,,niemote". Czy udawanego czy zgodnie z wytycznymi w scenariuszu to kwestia zależna od indywidualnego odbioru filmu.
p.s. Może książka bardziej jest w stanie narysować postać.
15-01-2015, 20:34
Użytkownik
Liczba postów: 172
Liczba wątków: 1
Chwilami miałem wrażenie, że Hardy za bardzo szarżuje rolą, że jego postać jest wręcz irytująco głupkowata, ociężała, że to nie jest naturalne. Ale jak się nad tym zastanowić, szczególnie w kontekście zakończenia, to nie Hardy gra źle, tylko... Bob. To on źle udaje. Albo i nie tak źle, bo przecież w sumie radzi sobie całkiem przyzwoicie (dla mnie zakończenie jest jednoznacznie optymistyczne).
Film ma jedną z fajniejszych scen, jakie ostatnio widziałem: koleś grzebie w śmietniku, laska wychodzi z domu i zanim cokolwiek zrobi, prosi go o podanie nazwiska. Potem ostrożnie wyciąga z jego kieszeni portfel, pstryka fotę dowodu osobistego i rozsyła do znajomych. Genialne w swej prostocie. Powinni to wykorzystać w jakimś thrillerze.
One day closer to death.
19-01-2015, 15:23
Asylum
Liczba postów: 741
Liczba wątków: 1
(19-01-2015, 15:23)Landers napisał(a): Chwilami miałem wrażenie, że Hardy za bardzo szarżuje rolą, że jego postać jest wręcz irytująco głupkowata, ociężała, że to nie jest naturalne. Ale jak się nad tym zastanowić, szczególnie w kontekście zakończenia, to nie Hardy gra źle, tylko... Bob. To on źle udaje.
Dokładnie to samo pomyślałam. Gościu tak nieudolnie udaje ciapę, że na ich miejscu trzymałabym się cały czas na baczności. Ale oczywiście można założyć, że prawdziwi gracze trzymali się na baczności, albo wręcz domyślali się jego prawdziwej natury czy też ją znali. A z kolei Deeds to nie był najbystrzejszy szczeniaczek w miocie.
Z drugiej strony opcja, że Hardy przeszarżował rolą też jest prawdopodobna, bo przecież Detektyw mówi do niego:
"They never see you coming, do they Bob?" więc teoretycznie nikt miał się nie domyślić jak groźnym przeciwnikiem jest Bob
19-01-2015, 15:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2015, 16:38 przez Vesper Lynd.)
Użytkownik
Liczba postów: 172
Liczba wątków: 1
Nic tak nie boli jak polski tytuł tego filmu. 'Brudny szmal'. Przecież to brzmi jak niskobudżetowy akcyjniak z początku lat dziewięćdziesiątych. Odpychająco. Jak można było tak skrzywdzić film? Co byłoby nie tak ze 'Zrzutem'? 'Zrzut' brzmi epicko.
One day closer to death.
29-01-2015, 16:17
|