03-02-2015, 22:41
|
Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu)
|
|
Jeśli chodzi o końcówkę i "kometę", to komon - jaka kometa? Spadająca gwiazda, dosłowniej chyba się nie dało. Facetowi wydaje się, że wzlatuje, nawet jego córka może myśleć, że wzlatuje, ale ta gwiazda dalej spada, spada...
04-02-2015, 15:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-02-2015, 15:48 przez military.)
Analizy, interpretacje to nie moja działka więc nie mam się co rozpisywać. Jedyne co mi przyszło do głowy że obejrzałem "sztukę teatralną w ramach sztuki teatralne" że sparafrazuję znaną znawczynię sztuki wysokiej Barbarę Białowąs.
A film podobał mi się bardzo bo stoi fenomenalnym aktorstwem a jego forma wizualna jedynie podkreśla tą świetną grę całej ekipy. Prawdopodobnie gdybym nie uważał od dawna Michaela za wybitnego aktora to uznałbym że Edward go jednak potrafił przyćmić ale Keaton doczekał się filmu na miarę talentu aktorskiego i uważam że ciągnie film po mistrzowsku tak złożoną postać. Oby pograł jeszcze trochę na pierwszym planie, najlepiej u Manna, ten styl gry aktorskiej pasowałby do jego filmów. ;) 9/10
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 07-02-2015, 03:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2015, 03:01 przez SonnyCrockett.)
hmm żeby skrobnąć tu kilka słów po obejrzeniu musiałem chwile odczekać.
Dla mnie jednak nie jest to film 10/10. Kawał świetnej warsztatowo-rzemieślniczej roboty. Są smaczki (na poziomie) są mrugnięcia okiem do widza ale jednak czegoś mi brakowało. Może Inarritu za mało ,,poszedł po bandzie".... 7/10 tyle ode mnie. 08-02-2015, 23:26
Żeby nie mieszac w temacie o Oscarach, to postanowilem odpisac tutaj, bo to chyba bardziej odpowiednie miejsce:
(09-02-2015, 16:48)PropJoe napisał(a): Podobnie nie zgadzam się z Crovem, że skrypt Birdmana to ostatnie, za co powinien być nagrodzony, ale już nie chce mi się tak rozpisywać jak wyżej.Z Whiplash i GBH sie zgodze. :) Ale Birdman nie. W tych dwoch filmach mamy wszystko, co powinien miec dobry scenariusz: jasne dązenia bohaterów, ciekawych bohaterów, dobre dialogi, konflikt, wszystko opowiadane jest klarownie i dąży do opowiedzenia jednej historii wiążąc elementy ze sobą. (Nawet Anderson jest zaskakująco skupiony na swojej historii, co nie zawsze mu wychodziło, i chyba wszystkie wątki - film widzialem raz - są spójne i łączą się w całość.) W Birdmanie wątki sobie, bohaterowie sobie, film sobie. To nigdy się nie spaja, wypada chaotycznie, bo oprocz checi pokazania dziwactw aktorów i działania teatru to do niczego spójnego nie dąży. Wątki się nie dopełniają w żaden sposob. Wątek Nortona nie uzupełnia wątku Riggana (poza tym, ze Emma Stone cos powie o ojcu, co rownie dobrze moglaby powiedziec matce albo Naomi Watts albo kochance Riggana). Wątek związku Watts i Nortona nie dodaje niczego do wątku Riggana. Tego typu wątki są tylko po to, zeby poopowiadac o teatrze w teatralny sposob (chyba w teatrze takie rzeczy uchodza na sucho, bo mniej mozna pokazac). Do tego dązenia Riggana są niejasne - co chce osiągnąć? Po co? Co się stanie, jezeli tego nie osiagnie? Dlaczego powinnismy sie interesowac tym, co robi? I nie potrafie sobie odpowiedziec na pytanie dlaczego mialbym kibicowac Rigganowi w jego dzialaniach. I nie kibicuje. Bo nie jest ani szczegolnie sympatyczny, ani interesujący, ani jego cel nie jest dosc jasny, bym mogl z nim sie utozsamiac i/albo go zrozumiec. (OK, chce sie spełnić - ale nie widac w nim pracy, zeby sie spełnić, żadnego trudu. Ot, wchodzi na scene, gra i juz. Wiec dlaczego mialoby sie mu nie udac? Bo nagle pani krytyk go obsmaruje? Jedna recenzja zatopi sztuke? Okej, co sie stanie jezeli sztuka nie zarobi?) Birdman wymieka przy scenariuszach Whiplash i Grand Budapest Hotel. Zaryzykowalbym stwierdzenie nawet, ze z nominowanych Whiplash to najlepszy scenariusz roku - dlatego wlasnie, ze jest tak bardzo skupiony na motywach, o ktorych opowiada, jasny w przedstawieniu bohaterów (ale nie prostacki), a przy tym nie nadużywa czasu widza - opowiada historie konkretnie i do rzeczy. Jedyne, co moglbym mu zarzucic - scenariuszowo (a moze i w ogole) - to troche zbyt dramatyczny motyw z ciężarówką, który moznaby rozwiazac troche lepiej. 09-02-2015, 17:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 17:30 przez Gal Anonim.) (09-02-2015, 17:24)Crov napisał(a): Birdman wymieka przy scenariuszach Whiplash i Grand Budapest Hotel.Amen. Scenariusz Birdmana jest rozstrzelany jak ten partyzant przez niemieckiego najeźdźcę. Naprawdę dobre dialogi i świetne aktorstwo trochę tę słabiznę maskują ale nie do końca.
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
09-02-2015, 17:51
Spośród nominowanych scenariuszy, które widziałem:
Birdman > Boyhood > Nightcrawler > ................................................ > Grand Budapest Hotel. Whiplasha wcisnąłbym za Birdmanem. Amen sramen. 09-02-2015, 18:41
Celnie uwagi, Mierzwiak. Rzuca to nowe swiatlo na te rozkminy! ;)
09-02-2015, 19:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 19:17 przez Gal Anonim.)
Nie mniej celne od twojego niezrozumienia postaci głównego bohatera tego filmu. Ja mu kibicowałem, obchodził mnie on i jego dążenie do celu, a że ty nie? No jasne, to wina scenariusza, bo jakżeby inaczej? :)
09-02-2015, 19:18
Mierzwiak, nie bardzo rozumiem twoj sposob argumentacji i dyskutowania. Kiedy nie zaangażowal cię John Wick to była wina filmu, ale kiedy mnie nie zaangażował bohater Birdmana to jest moja wina, bo nie zrozumiałem. Przerasta mnie twoja logika, ale niewazne. Ja napisalem swoj post po przemysleniu tej sprawy i liczylem, ze ktoś ogarniety zechce podjąć dyskusje (np. PropJoe). Jezeli twoja najlepsza odpowiedź to "nie zrozumialeś", a nie konkretne zwrocenie uwagi na to, czego nie zrozumialem w filmie, ktorego scenariusz tak bardzo ci się podobał, to absolutnie przerastaja mnie powody, dla ktorych napisales tutaj cokolwiek, bo rownie dobrze twoj post moglby wziac udzial w rozmowie o stolcach w temacie o "50 shades of Grey".
09-02-2015, 20:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 20:15 przez Gal Anonim.)
Crov, podałem KONKRETNE POWODY dla których John Wick mnie nie zaangażował, mało tego, zaproponowałem nawet zmiany, które mogłyby to, przynajmniej w teorii zmienić, a ty zadajesz - wybacz - głupie pytania, po których zastanawiam się, czy w ogóle oglądałeś film. Z czym tu dyskutować?
Co do ostatniego, jak zwykle błyskotliwego w twoim wykonaniu zdania: (09-02-2015, 20:20)joozeek napisał(a): Kocham ścieranie się opinii na tym forum:)Ja również. Normalnie to jest jak gra w papier, nożyce, kamień, Crov jednak w swojej wersji gra również stolcem jak widać. Shit happens? :) 09-02-2015, 20:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 20:38 przez Mierzwiak.)
A ja kocham ścieranie. Pozdrowienia ze zmywaka. ;)
A tak by the way to pomimo że "Birdaman" ma u mnie wysokie 9/10 to zgadzam się z Crovem że scenariusz nie jest w filmie Iñárritu czymś nadzwyczajnym bo raczej nie w tym miała być siła filmu a w teatralnej formie i o uwypukleniu gry aktorskiej jako kluczowego elementu sztuki teatralnej. W kwestii czy "Whisplash" jest lepszy? Nie wiem bo nie widziałem.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 09-02-2015, 20:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 20:31 przez SonnyCrockett.) (09-02-2015, 20:31)SonnyCrockett napisał(a): A tak by the way to pomimo że "Birdaman" ma u mnie wysokie 9/10 to zgadzam się z Crovem że scenariusz nie jest w filmie Iñárritu czymś nadzwyczajnym bo raczej nie w tym miała być siła filmu a w teatralnej formie i o uwypukleniu gry aktorskiej jako kluczowego elementu sztuki teatralnej.Scenariusz Birdmana to jeden z tych przypadkow, kiedy jest wystarczajaco dobry, by ciekawa realizacja go zaslonila, ale nie na tyle dobry, bym widzial go wsrod nagrodzonych czy nawet nominowanych. Oczywiscie to nie najgorsza wtopa, bo Boyhood tez jest, o zgrozo, nominowane za scenariusz, ale znacznie ciekawsza niż Boyhood do przedyskutowania. Na pewno ciekawsza niz trzy bezwartosciowe posty o dupie maryni. :) 09-02-2015, 20:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-02-2015, 20:53 przez Gal Anonim.) (09-02-2015, 20:14)Crov napisał(a): rownie dobrze twoj post moglby wziac udzial w rozmowie o stolcach w temacie o "50 shades of Grey".Raczej nie. Gówniane gadki pasują do gównianych filmów, tu jest jednak to parę oczek wyżej. Co do tzw. konkretnych powodów braku zaangażowania to najczęściej jest nim zerowa identyfikacjia na jakimkolwiek poziomie z filmowym bohaterem - w wypadku 'Birdmana' ciężko jest mi się zaangażować w postać bardziej teatralną niż filmową. Nie wiem czy w przypadku Crova ma to znaczenie pierwszorzędne, ale dla mnie ma. Najpierw myślałem że to poczucie teatru w kinie wynika tylko z miejsca akcji, konstrukcji scen, uwypuklenia pewnych rzeczy czy płynnego przejścia aktorów od dialogów na scenie teatru do tych z filmowego realu ( sposób gry wcale bardzo znacząco się nie zmienia ). Po drugim seansie doszedłem do wniosku że postacie zostały napisane pod teatr, ten film można spokojnie wystawić na deskach. No a teatr to "sztuczność prawdziwa" czyli coś co wymaga nieco innego podejścia do odbioru postaci. Druga sprawa to 'Birdman' jak już pisałem w tym temacie i nie tylko tym jest dla mnie tragifarsą, komedią z gatunku tych czarnych i okrutnych. Z takimi bohaterami nie jest prosto się identyfikować czy im kibicować. Facet jest dość żałosnym dupkiem ale nie wzbudza u mnie współczucia. Żałosność jego położenia i śmieszność samej postaci wynika z jej cech , jak przystało na teatr pięknie, bez zbytnich osłonek podanych na tacy.
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
09-02-2015, 22:58
Crov, wydaje mi się, że Twoje zarzuty wynikają z przeświadczenia, że jest jakiś zbiór zasad, które musi spełniać absolutnie każdy dobry scenariusz. Owszem, ładnie to wygląda, jeśli wszystkie wątki się na końcu zazębiają, ale nie rozumiem, dlaczego miałby to być wymóg. Nie wiem też, dlaczego zarzucasz filmowi, że dążenia bohaterów są niejasne, skoro... właśnie o to chodzi, że dążenia bohaterów są niejasne :D
No a reszta - kibicowanie i utożsamianie się - to już kwestie totalnie subiektywne, trudno z tym dyskutować.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
09-02-2015, 23:24 (09-02-2015, 20:52)Crov napisał(a): Scenariusz Birdmana to jeden z tych przypadkow, kiedy jest wystarczajaco dobry, by ciekawa realizacja go zaslonila, ale nie na tyle dobry, bym widzial go wsrod nagrodzonych czy nawet nominowanych. To może tak spytam, zanim wyciągnę atut w postaci wybitnego Wtargnięcia - jaki Twoim zdaniem film powinien znaleźć się na miejscu Birdmana?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 10-02-2015, 00:29 (09-02-2015, 23:24)Motoduf napisał(a): Crov, wydaje mi się, że Twoje zarzuty wynikają z przeświadczenia, że jest jakiś zbiór zasad, które musi spełniać absolutnie każdy dobry scenariusz. Owszem, ładnie to wygląda, jeśli wszystkie wątki się na końcu zazębiają, ale nie rozumiem, dlaczego miałby to być wymóg.Bo dobry scenariusz opowiada o czymś konkretnym. Birdman próbuje opowiadac o wielu rzeczach na raz nie do końca wiadomo po co, poza tym, ze chce o nich opowiedziec. Absolutnie kazdy dobry scenariusz musi spelniac pewne zasady, ale sa wyjatki powiedzajace regułe. :) Niemniej, ja w mojej krytyce scenariusza "Birdmana" nie wychodzę od "ten scenariusz jest zły", tylko od "ten film mnie męczył, dlaczego?" I nie chodzi o to, by wszystkie wątki się razem zazębiały w jakiś ostentacyjny sposób, tylko, zeby tworzyły spójniejszą całość. Bo w stanie obecnym wypadają chaotycznie (np. postac Naomi Watts i kochanki Riggana to moglaby być jedna postać i film tylko by zyskał). Cytat:Nie wiem też, dlaczego zarzucasz filmowi, że dążenia bohaterów są niejasne, skoro... właśnie o to chodzi, że dążenia bohaterów są niejasne :DZarzucam, bo sprawia to, ze sa nieciekawi. I nie do końca jest tak, jak mowisz. Postac Nortona czuje się na scenie prawdziwy, bez strachu - to jest cos ciekawego, jest sensowne dla jego istnienia na scenie. Riggan chce udowodnic, ze jest aktorem, ale: 1) nie jest to dość akcentowane - nie czuc tego - poza tym, ze o tym mowi; 2) scenarzysta nie pokazuje go próbującego stać się lepszym aktorem. (Kwestia niejasnych dążeń wychodzi, jeżeli juz, to na samym końcu.) Bo w filmie duzo się mowi o tym, ze ta sztuka jest wazna, Birdman mowi, zeby robił dalej blockbustery, ze to latwiejsze. Ale o tym sie mowi. Dużo się tutaj w ogole mówi, to tez bardzo teatralne. Co sie stanie, jezeli Riggan nie zostanie uznany? Zabije sie? Straci zmysły? Straci rodzine? To sa wszystko wartosciowe stawki, ktore mozna bylo zaakcentowac lepiej, zeby byl w ogole jakis powod do ogladania jego poczynan. Do czego ten film zmierzał? Bo bohater ma bardzo podbne cele, co bohater "Whiplash", ale w "Whiplash" jasne jest, ze bohaterowi na tym naprawde zalezy. Tutaj? Nie bardzo. Tutaj sie mowi o tym, ze bohaterowi zalezy. Co sie stanie, jezeli Riggan przesra sztuke? Wroci do swojej willi (bo pewnie taka ma zyjac z czeków z TRYLOGII kasowego Birdmana). Straci zdrowie psychiczne? A co sie stanie, jezeli Miles Teller przegra w "Whiplash"? Jest skończony, psychicznie wykończony wraca do sprzedawania burgerów "na zawsze". Cytat:No a reszta - kibicowanie i utożsamianie się - to już kwestie totalnie subiektywne, trudno z tym dyskutować.Wszystko tutaj mozna sprowadzić do wlasnych odczuc. Tak to juz jest ze sztuką. Ale ja lubie o filmach dyskutowac i - jezeli jestem w stanie - analizowac dlaczego coś mi się podobało, a dlaczego nie. Kibicowanie i utożsamianie się to nie jedno i to samo, i nie wymagam obu tych rzeczy. Riggan nie jest szczegolnie interesującym bohaterem. Smaku dodaje mu tylko Keaton, ale to tez glownie przez powiazanie z Batmanem. W porównaniu z Mike'em, Riggan jest straszną kliszą. Bohaterowi niekoniecznie trzeba kibicowac, zeby chcialo sie go ogladac. Jezeli jest interesujacy to czeka sie, zeby zobaczyc, co zrobi i Riggan nie robi niczego ciekawego tak naprawde. Najoryginalniejszą jego częścią są birdmanowe schizy. Co było tutaj w tym, co robił Riggan interesującego? (Jezeli ktos sie wzruszył czy siedział na krancu fotela przy końcówce filmu to nie musi mi pisac, ze on płakał i siedział na krancu fotela, bo rozumiem, ze to jego subiektywne odczucia. ;)) (10-02-2015, 00:29)Mefisto napisał(a):Też mi sie podobal scenariusz Michała Puczyńskiego. Mógłby być nominowany :) Ale oczywiscie "Cold in July".(09-02-2015, 20:52)Crov napisał(a): Scenariusz Birdmana to jeden z tych przypadkow, kiedy jest wystarczajaco dobry, by ciekawa realizacja go zaslonila, ale nie na tyle dobry, bym widzial go wsrod nagrodzonych czy nawet nominowanych. 10-02-2015, 02:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-02-2015, 02:15 przez Gal Anonim.) (10-02-2015, 02:03)Crov napisał(a): Ale oczywiscie "Cold in July". To adaptacja. Birdman startuje w kategorii oryginalnych :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 10-02-2015, 04:08 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| DIGGER (2026) reż. Alejandro G. Iñárritu | Spoilerowo | 0 | 177 |
22-02-2026, 14:09 Ostatni post: Spoilerowo |
|
| Bardo (Netflix, 2022) - reż. Alejandro González Iñárritu | Kryst_007 | 12 | 1,992 |
22-11-2022, 22:16 Ostatni post: Kryst_007 |
|
| The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu | Szaman | 357 | 71,778 |
31-07-2016, 10:47 Ostatni post: Gieferg |
|
| [oddzielony] The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu | Arahan | 0 | 491 |
14-07-2014, 10:32 Ostatni post: Arahan |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |


Spoiler![[Obrazek: rhonj-dan-middlefinger.gif]](https://lh3.googleusercontent.com/-6QfY2yFxvjI/TjJGLJoYhjI/AAAAAAAABW8/BnBGg1cGmvU/rhonj-dan-middlefinger.gif)





