Ankieta: Jak oceniasz "Mission: Impossible - Fallout"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Mission: Impossible (1996-2022)
(18-08-2015, 10:37)Negatywny napisał(a):
(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): W czworce jeszcze ekipa ma jakas historie do opowiedzenia, poza tym, ze maja cos do roboty. Paula Patton ma historie i motywacje, Renner ma historie i motywacje.

Ilsa > Renner + Patton. Case closed ;)
Jako postać bardzo możliwe. Ale nawet jeżeli tak uważasz to nie zmienia tego, co napisałem dalej. Niestety.

Cytat:
(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Ale swoja droga, jak gadali o tym Syndykacie i MI6 to przeciez idealny moment, zeby zrobic crossover z Bondem i Spectre. :) Głupie Brokuły i Tom Cruise, ze nie pomysleli o tym. Te swiaty powinny istniec razem. ;)

No i Hunt robi syndykat w jeden film, a Bond się nie może wyjaić już od 4ech. Nie dziwne, że Hunt ma większy respekt na dzielni ;)
To jest wielka zaleta MI, że kontynuuje, zamiast zerować wątki z każdym filmem i niczym w grze RPG w każdej nowej części bohater zaczyna z 0 expem.
Najwyrazniej Syndykat z MI to jakaś popierdółka i wystarczylo sprzątnać jednego typa, by było po problemie. ;)

Cytat:
(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Przecież nic z tego, co wymieniles to nie sa psujace sie gadżety. :) A ja pisze konkretnie o gadżetach. Narastające problemy to norma.

No bo psujące się gadżety łatwo zauważyć, a tu PECH jest podany bardzo subtelnie
Przecież wszystko, co wymieniles jest jasne i widoczne. Tu nie ma subtelności. A już na pewno nie w braku tlenu, uciekających kartach czy przesuwających się podestach w Operze. :) (Nie mowie, ze to źle czy dobrze.)

Cytat:
(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Ale ja sie nie czepiam. Ogladam MI4 i wypisuje, co mi sie podoba, a co moglo mi sie nie podobac w MI5.

Tylko, że jesteś tu wyjątkowo nieobiektywny. GP lepsze, bo rola Rennera większa, a RN gorsze, bo rola Ilsy większa niż Rennera. Bez sensu.
GP lepsze, bo się psują gadżety, RN gorsze, bo "psują się" jakieś drobnostki. Bez sensu.
Jestem nieobiektywny, bo wyrażam swoja opinie i do tego analizuje. ;) Napisalem dlaczego IMO lepiej to wypada z wieksza rola Rennera i Patton. Nie ma tłoku, a postacie w ekipie są ważne z wielu względów. W piątce ważny jest Tomek i Ilsa. Reszta robi za mechanizmy scenarzysty, które muszą służyć uzasadnieniu pewnych dzialań i tyle. (No i Renner oraz Patton maja tez tomkowe akcje do zrobienia w czworce - co sprawia, ze ekipa nie wyglada jak przyczepka dla amerykańskiego Bonda, ale pełnowartościowa ekipa.)

Nie napisalem nigdzie, ze RN gorsze, bo "psuja sie drobnostki" (nie pamietam, co tam sie psuje) - w GP podoba mi się po prostu to, ze psuja sie gadżety. Fajne, bo odejmuje troche fantastyczności i, nie wiem jak to nazwac, szpiegowskiego blichtru (?) temu wszystkiemu.

Odpowiedz
(18-08-2015, 10:37)Negatywny napisał(a): Ilsa > Renner + Patton. Case closed ;)

(18-08-2015, 10:47)Crov napisał(a): Jako postać bardzo możliwe. Ale nawet jeżeli tak uważasz to nie zmienia tego, co napisałem dalej. Niestety.

No dwie nowe postacie mają krótkie historyjki, a w RN jedna duża postać ma duża historyjkę. Ja to uznaje za inne, ale nie wiem czemu jedno miałoby być lepsze od drugiego. Różnica w istocie jest tylko taka, że w RN mamy jedną nową konkretną postać, a w GP dwie, ale mniej konkretne.

(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Najwyrazniej Syndykat z MI to jakaś popierdółka i wystarczylo sprzątnać jednego typa, by było po problemie. ;)

No bond jeszcze nie wie kogo ma sprzątnąć bo 4 filmy gania jakichś miętkich sidekicków także ten...

(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Przecież wszystko, co wymieniles jest jasne i widoczne. Tu nie ma subtelności. A już na pewno nie w braku tlenu, uciekających kartach czy przesuwających się podestach w Operze. :) (Nie mowie, ze to źle czy dobrze.)

No jeszcze przed chwilą twierdziłeś, że takiego motywu jak psujące się gadżety w filmie nie ma, tymczasem on jest i postacie odwołują się do niego w dialogach. Żeby to było bardziej wyraźne, to jeszcze na koniec Hunt do Hunleya powinien powiedzieć, że wygrali bo skill, a nie luck, ale bardzo ładnie zostawiono to dla widza.
Aha, ten motyw, to nie są takie zwykłe, piętrzące się trudności. Zwykłe trudności, to kiedy jeszcze zza krzaków wyskakuje kolejny koleś z maczetą, albo nagle okazuje się, że nie można się włamać do komputera, bo coś tam jeszcze trzeba zrobić. Tu się plany sypią, bo w sztampowych dla szpiegowskich filmów sytuacjach dzieję się coś łamiącego schemat - mistrzowskie zagranie z kajdankami.

(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Nie napisalem nigdzie, ze RN gorsze, bo "psuja sie drobnostki" (nie pamietam, co tam sie psuje) - w GP podoba mi się po prostu to, ze psuja sie gadżety. Fajne, bo odejmuje troche fantastyczności i, nie wiem jak to nazwac, szpiegowskiego blichtru (?) temu wszystkiemu.

No i dokładnie to samo robią "kanapki spadające masłem do dołu" w RN. Czyli, że i w jednym i w drugim filmie powinno ci się to podobać. W jednym szpiegowskiego blichtru ujmują psujące się szpiegowskie gadżety, a w drugim psujące się drobnostki, które zawsze w takich filmach działają na korzyść bohatera.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(18-08-2015, 11:02)Negatywny napisał(a): No dwie nowe postacie mają krótkie historyjki, a w RN jedna duża postać ma duża historyjkę. Ja to uznaje za inne, ale nie wiem czemu jedno miałoby być lepsze od drugiego. Różnica w istocie jest tylko taka, że w RN mamy jedną nową konkretną postać, a w GP dwie, ale mniej konkretne.
Napisałem ci już dwa razy dlaczego jedno wypada lepiej moim zdaniem niż drugie. Jezeli chcesz to przeczytaj moje posty ponownie, jeżeli cię to nie interesuje to daj sobie spokój. :)

Do tego, co wczesniej o tym pisalem mozesz jeszcze dopisac fakt, ze Ilsa jest niewiadomą. Nie wiadomo, czy jest złoczyńcą, czy jest pomocnikiem przez większość czasu. Ergo konflikt wygląda tak (uwzgledniajac dobrze zarysowane, wazniejsze, postacie): Tomek (i Benji) vs Ilsa vs Syndykat, podczas gdy w MI4 konflikt wyglada tak: Tomek, Patton, Renner (i Benji) vs Złoczyńca. A dodatkowo fakt, ze Patton i Renner dostają tomkowe akcje do rozegrania sprawia, ze łatwiej jest sie zaangazowac w fabule i stawkę, gdy postacie w przebieg fabuly zaangazowane sie poznalo i polubilo. W MI5 mozna sympatyzowac z super-Tomkiem, pośmiac sie z Benjim, a Ilsa jest tajemnicą. Nie wiem czy to lepsze, bo to pewnie juz kwestia subiektywna, dla mnie na pewno przez to MI5 jest mniej angazujace.

Cytat:
(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Przecież wszystko, co wymieniles jest jasne i widoczne. Tu nie ma subtelności. A już na pewno nie w braku tlenu, uciekających kartach czy przesuwających się podestach w Operze. :) (Nie mowie, ze to źle czy dobrze.)

No jeszcze przed chwilą twierdziłeś, że takiego motywu jak psujące się gadżety w filmie nie ma, tymczasem on jest i postacie odwołują się do niego w dialogach. Żeby to było bardziej wyraźne, to jeszcze na koniec Hunt do Hunleya powinien powiedzieć, że wygrali bo skill, a nie luck, ale bardzo ładnie zostawiono to dla widza.
Przecież nie wymieniles żadnego psującego się gadżetu, który mógłbyś mi przypomnieć, więc nie wiem za bardzo o co się czepiasz. ;)

Cytat:Aha, ten motyw, to nie są takie zwykłe, piętrzące się trudności. Zwykłe trudności, to kiedy jeszcze zza krzaków wyskakuje kolejny koleś z maczetą, albo nagle okazuje się, że nie można się włamać do komputera, bo coś tam jeszcze trzeba zrobić. Tu się plany sypią, bo w sztampowych dla szpiegowskich filmów sytuacjach dzieję się coś łamiącego schemat - mistrzowskie zagranie z kajdankami.
Wypadajace karty, brak tlenu, ruszajace sie podesty to przecież sztampa. Ale jeżeli ci się podobało i uznajesz je za łamiace schemat to spoko, bawiles sie dobrze i fajnie. ;) (A propos: ja nie twierdze, że psujace sie gadżety i pech bohaterów w MI4 to jakieś turbo-łamiące schematy rzeczy. Po prostu wszystko ladnie doprawione.)

Cytat:No i dokładnie to samo robią "kanapki spadające masłem do dołu" w RN. Czyli, że i w jednym i w drugim filmie powinno ci się to podobać. W jednym szpiegowskiego blichtru ujmują psujące się szpiegowskie gadżety, a w drugim psujące się drobnostki, które zawsze w takich filmach działają na korzyść bohatera.
Gdyby "powinno mi się podobac" to by mi się podobało, nie uważasz? ;) Dalej nie wiem, jakie to psujace sie drobnostki z MI5 robia to, o czym pisalem.

Cytat:To jest wielka zaleta MI, że kontynuuje, zamiast zerować wątki z każdym filmem i niczym w grze RPG w każdej nowej części bohater zaczyna z 0 expem.
Nota bene, fajne jest w czwórce też to, że własnie Ethan nie ma super dopakowanej expem postaci, a inni agenci są co najwyżej tylko troche mniej fajni niż on. Nie dość, że on ma problemy i nie jest zadowolony z super-akrobacji, to jeszcze jego koledzy wcale nie są dużo gorsi w tym, co robią. To dodaje ekipie dużo kompetencji, a Tomkowi ujmuje przesadnej zajebistości.

Odpowiedz
(18-08-2015, 11:13)Crov napisał(a): Napisałem ci już dwa razy dlaczego jedno wypada lepiej moim zdaniem niż drugie. Jezeli chcesz to przeczytaj moje posty ponownie, jeżeli cię to nie interesuje to daj sobie spokój. :)

No napisałeś, a ja dalej nie widzę, dlaczego dwie postacie z "motywacją" wypadają lepiej niż jedna, ale za to będąca osią filmu.
Sam fakt, że w RN nie zrobili tak samo jak w GP, działa na kożyść tego filmu jako kolejnej części.

(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Gdyby "powinno mi się podobac" to by mi się podobało, nie uważasz? ;) Dalej nie wiem, jakie to psujace sie drobnostki z MI5 robia to, o czym pisalem.

Krytykujesz RN, za brak wątku, który był fajny w GP, mimo, że ten wątek, tylko trochę w innej formie jest tak samo obecny.

(18-08-2015, 11:13)Crov napisał(a): Do tego, co wczesniej o tym pisalem mozesz jeszcze dopisac fakt, ze Ilsa jest niewiadomą. Nie wiadomo, czy jest złoczyńcą, czy jest pomocnikiem przez większość czasu. Ergo konflikt wygląda tak (uwzgledniajac dobrze zarysowane, wazniejsze, postacie): Tomek (i Benji) vs Ilsa vs Syndykat, podczas gdy w MI4 konflikt wyglada tak: Tomek, Patton, Renner (i Benji) vs Złoczyńca. A dodatkowo fakt, ze Patton i Renner dostają tomkowe akcje do rozegrania sprawia, ze łatwiej jest sie zaangazowac w fabule i stawkę, gdy postacie w przebieg fabuly zaangazowane sie poznalo i polubilo. W MI5 mozna sympatyzowac z super-Tomkiem, pośmiac sie z Benjim, a Ilsa jest tajemnicą. Nie wiem czy to lepsze, bo to pewnie juz kwestia subiektywna, dla mnie na pewno przez to MI5 jest mniej angazujace.

No jedyna tajemnica tutaj to dlaczego jedno jest takie angażujące, a drugie już nie jest. Ilsa jest przecież dokładnie taką samą postacią jak tamte dwie - alter ego Hunta, tylko dodatkowo nie wiemy czy jest IMF, czy anty-IMF. Tak samo dostaje Tomkowe akcje do rozegrania, zresztą jeszcze bardziej niż inni przed nią, ale tu nagle nie powoduje to zaangażowania. Chyba tylko cycki Pauli Patton mogą tą tajemnicę tłumaczyć. No bo chyba nie urok pana kartofla Rennera tak na ciebie działa ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(18-08-2015, 11:30)Negatywny napisał(a): No napisałeś, a ja dalej nie widzę, dlaczego dwie postacie z "motywacją" wypadają lepiej niż jedna, ale za to będąca osią filmu.
Jezeli nie widzisz i nie rozumiesz to nie mamy o czym dyskutowac. Nie mecze cie w takim razie. :)

Cytat:Sam fakt, że w RN nie zrobili tak samo jak w GP, działa na kożyść tego filmu jako kolejnej części.
Nie karze robic RN to samo, co robilo GP. Mowie tylko, ze GP jest lepsze. (Chociaz uwzglednienie ekipy w RN dobrze by filmowi zrobilo pewnie i nie widze powodu by miala by to byc koniecznie powtorka z rozrywki.)

Cytat:
(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Gdyby "powinno mi się podobac" to by mi się podobało, nie uważasz? ;) Dalej nie wiem, jakie to psujace sie drobnostki z MI5 robia to, o czym pisalem.

Krytykujesz RN, za brak wątku, który był fajny w GP, mimo, że ten wątek, tylko trochę w innej formie jest tak samo obecny.
Nie wiem o co ci chodzi. Ale nie chce mi sie tez rozkminiac, wiec mozesz uznac, ze ten watek w "troche innej formie" mi sie zwyczajnie nie podoba, a to "troche" robiło dużą róznice najwyrazniej. :)

Cytat:No jedyna tajemnica tutaj to dlaczego jedno jest takie angażujące, a drugie już nie jest.
Wytłumaczyłem i opisałem dwa, moze trzy razy. Jeżeli wciąz jest dla ciebie tajemnicą - serio, nie męcz sie. :)

Odpowiedz
(18-08-2015, 11:33)Crov napisał(a): Wytłumaczyłem i opisałem dwa, moze trzy razy. Jeżeli wciąz jest dla ciebie tajemnicą - serio, nie męcz sie. :)

(18-08-2015, 11:33)Crov napisał(a): Jezeli nie widzisz i nie rozumiesz to nie mamy o czym dyskutowac. Nie mecze cie w takim razie. :)

Może po prostu nie potrafisz uzasadnić? Nie męcz się już :)

(18-08-2015, 11:33)Crov napisał(a): Nie karze robic RN to samo, co robilo GP. Mowie tylko, ze GP jest lepsze. (Chociaz uwzglednienie ekipy w RN dobrze by filmowi zrobilo pewnie i nie widze powodu by miala by to byc koniecznie powtorka z rozrywki.)

No czyli RN be, bo jest nowa postać, która trochę jest w ekipie, a trochę nie, a ja chciałbym, żeby się wszystko kręciło wokół postaci z GP. Ok.

(18-08-2015, 10:12)Crov napisał(a): Ale nie chce mi sie tez rozkminiac, wiec mozesz uznac, ze ten watek w "troche innej formie" mi sie zwyczajnie nie podoba, a to "troche" robiło dużą róznice najwyrazniej. :)

No problemo, że to trochę robiło więcej, ale nie, że tego wątku nie było.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(18-08-2015, 11:44)Negatywny napisał(a):
(18-08-2015, 11:33)Crov napisał(a): Jezeli nie widzisz i nie rozumiesz to nie mamy o czym dyskutowac. Nie mecze cie w takim razie. :)

Może po prostu nie potrafisz uzasadnić? Nie męcz się już :)
Ale nie prowokuj, przecież wyłożyłem ci jasno na czym polega róznica, a ty mi piszesz, ze to jest jakas tajemnica. To odnies sie do tego, co napisalem, jezeli chcesz dyskutowac. Jezeli nie chcesz dyskutowac to sie naprawde nie męcz.

W czwórce przebieg fabuły zależy od całej ekipy i są dobrze zarysowanymi bohaterami pozytywnymi cały czas, wiec wiadomo, ze kiedy maja problemy to jest powod by im kibicowac. Brandt i Jane nie mają niewiadomo jak fascynujacej przeszłości ani niesamowitych celów w filmie, ale mają jakieś porzadnie rozpisane. Są pełnoprawnymi postaciami. W piątce Ilsa jest ciekawa, pełnoprawną postacia, ale nie wiadomo, czego chce i czy nie okarze sie zdrajca, a w conajmniej trzech akcjach (Opera, pościg na motocyklach i w sumie pod koniec) całym sensem postaci jest to, ze jest niewiadomą - w każdej chwili może okazać się kolejnym przeciwnikiem. Niby ma zabić Hunta, niby ma zabić Złego. Wiec nie wiadomo czy powinno się jej kibicować, bo nie wiadomo po czyjej jest stronie. Jezeli ty jej kibicowales caly czas - wspaniale. Tak jak już pisałem: MI4: Tomek, Patton, Renner (+Benji) vs Zły; MI5: Tomek (+3 postacie, które są bo muszą być) vs Ilsa vs Zły.

Druga rzecz jest taka, ze ona tez jest super-szpiegiem. Tak jak Hunt. Oni dwoje są super, a Benji, Renner i Rhames są na doczepke, coś tam poklikają, spoko, ale generalnie robia sztuczny tlum udajac, ze bez nich Ethan by se nie poradził. W finale jednak i tak przeciez rozchodzi sie o to, ze Hunt jest genialny i wszystko przewidzial, a Benji jest tylko miesem armatnim. (Zreszta nawet w wywiadach McQuarrie mowi, ze widzi film to jako długą randkę między Tomkiem a Ilsą.) W czwórce masz Tomka, który jest super, ale nie jest tym jedynym wyjątkowym. (Tu fajne są drobnostki: tu np. Tomek po super bondowskiej akcji w Dubaju robi coś tak banalnego i ludzkiego jak przypieprzenie o framugę, gdzie bez pomocy innych by umarł; czy cały finał, gdzie Tomek gania się kuśtykając.) Paula Patton i Renner są ważni dla każdej akcji, mają swoje ważną rolę, motywacje, cele i działają - tu Paula musi kogoś udawać, tu kogoś uwieść, tu Renner musi się gdzieś włamać a la Tomek, tu kogoś pobić... A w finale filmu, mimo tego, że to Tomek bije się ze Złym*, to CAŁA EKIPA jest wazna i musi spełnić swoje role, bo inaczej nic nie da to, że Tomek pokona Złego (nawet Benji musi sprzątnać ważnego bandziora). A przede wszystkim w każdej akcji Patton i Renner pokazuja, ze sa najwyżej MINIMALNIE gorsi niż Tomek. Nie bija się gorzej (Renner nawet rozbraja Cruise'a) i w akcji z samochodami i walizka spokojnie moglby być Brandt albo Jane. (W piątce Rhames jest tak niekompetentny, że gubi Ilse siedzącą metry od niego.)

* Swoja droga, w ogole fajne jest to, że walka ze Złym to potyczka dwóch kuśtykających kolesi. Żal, że nie dodali Tomkowi krwi na twarzy w stylu McClane'a. Tak samo plus, ze jak Tomek zjeżdża autem z wysokosci to wyczołguje się z auta i czuc, ze to bolało. (Super fajny drobny motyw jeszcze, jak Zły wydaje sie, ze sie podniesie, gdy Tomek dobiera sie do walizki, a gdy Tomek powstrzymuje pocisk to Zły się poddaje i zamyka oczy zrezygnowany.)

W czwórce Tomek jest dowódcą drużyny, a w piątce jest głównym bohaterem - Jamesem Bondem. Różnica jest trochę taka, jak gdyby w "Avengers: Age of Ultron" cały film opierał się na np. Tonym Starku (z Avengers tylko wspierajacych Starka) i Ultronie, zamiast na Avengers i Ultronie.

Cytat:No problemo, że to trochę robiło więcej, ale nie, że tego wątku nie było.
Piękny, wciąz nie wiem o co ci chodzi. Nadal nie wymieniles zadnego psujacego sie gadżetu, który mógłbyś mi przypomnieć. :)

Odpowiedz
(18-08-2015, 11:33)Crov napisał(a): Jezeli nie widzisz i nie rozumiesz to nie mamy o czym dyskutowac. Nie mecze cie w takim razie. :)

(18-08-2015, 11:44)Negatywny napisał(a): Może po prostu nie potrafisz uzasadnić? Nie męcz się już :)

(18-08-2015, 12:10)Crov napisał(a): Ale nie prowokuj, przecież wyłożyłem ci jasno na czym polega róznica, a ty mi piszesz, ze to jest jakas tajemnica. To odnies sie do tego, co napisalem, jezeli chcesz dyskutowac. Jezeli nie chcesz dyskutowac to sie naprawde nie męcz.

No nie wiem, kto tu prowokuje.

Odpowiadając ci w twoim stylu musiał bym napisać w ten sposób: Już 3 razy napisałem ci, że to co wywyższasz w GP występuje również w RN i stąd jest pewien problem z twoimi uzasadnieniami. Przeczytaj sobie jeszcze raz co już pisałem 3 razy, bo to jest w moich wcześniejszych postach, gdzie do wszystkiego się odniosłem.

(18-08-2015, 12:10)Crov napisał(a): W czwórce przebieg fabuły zależy od całej ekipy i są dobrze zarysowanymi bohaterami pozytywnymi cały czas, wiec wiadomo, ze kiedy maja problemy to jest powod by im kibicowac. Brandt i Jane nie mają niewiadomo jak fascynujacej przeszłości ani niesamowitych celów w filmie, ale mają jakieś porzadnie rozpisane. Są pełnoprawnymi postaciami. W piątce Ilsa jest ciekawa, pełnoprawną postacia, ale nie wiadomo, czego chce i czy nie okarze sie zdrajca, a w conajmniej trzech akcjach (Opera, pościg na motocyklach i w sumie pod koniec) całym sensem postaci jest to, ze jest niewiadomą - w każdej chwili może okazać się kolejnym przeciwnikiem. Niby ma zabić Hunta, niby ma zabić Złego. Wiec nie wiadomo czy powinno się jej kibicować, bo nie wiadomo po czyjej jest stronie. Jezeli ty jej kibicowales caly czas - wspaniale. Tak jak już pisałem: MI4: Tomek, Patton, Renner (+Benji) vs Zły; MI5: Tomek (+3 postacie, które są bo muszą być) vs Ilsa vs Zły.

No i to jest dla mnie nie zrozumiałe i możesz napisać jeszcze 15 razy i bardziej zrozumiałe się nie stanie. Bardziej kibicujesz postaci kiedy jej motywacje są niezmienne, a kiedy w drużynie jest ktoś o wątpliwej lojalności to już wszystko ci się sypie. No rzeczywiście, wielki grzech w filmie szpiegowskim. W tym samym tonie mogę ci napisać, że ta zmienność w kibicowaniu Ilsie to jest zaleta RN, bo to strasznie fajne, jak jej kibicujesz jak ratuje Tomka i z nim współpracuje, i za chwile strasznie fajne, jak kibicujesz Tomkowi przeciwko Ilsie, a tego w GP nie ma więc RN lepsze.
Bez sensu, ale od teraz będę pisał wariację tego tekstu w każdym poście i dziwił się że tego nie rozumiesz.

(18-08-2015, 12:10)Crov napisał(a): Druga rzecz jest taka, ze ona tez jest super-szpiegiem. Tak jak Hunt. Oni dwoje są super, a Benji, Renner i Rhames są na doczepke, coś tam poklikają, spoko, ale generalnie robia sztuczny tlum udajac, ze bez nich Ethan by se nie poradził. W finale jednak i tak przeciez rozchodzi sie o to, ze Hunt jest genialny i wszystko przewidzial, a Benji jest tylko miesem armatnim.

No i w tej częście głównym wątkiem jest Ilsa i Hunt, a inni mają mniejsze role. Mieli większe w GP, i było zajebiście, ale teraz mamy inny film, i jest zajebiście, że nie jest w nim tak samo.


(18-08-2015, 12:10)Crov napisał(a): (Zreszta nawet w wywiadach McQuarrie mowi, ze widzi film to jako długą randkę między Tomkiem a Ilsą.)

No i bardzo dobrze. Bo tak samo fajne, jak drużynowa akcja w GP, ale inne.

(18-08-2015, 12:10)Crov napisał(a): W czwórce masz Tomka, który jest super, ale nie jest tym jedynym wyjątkowym. (Tu fajne są drobnostki: tu np. Tomek po super bondowskiej akcji w Dubaju robi coś tak banalnego i ludzkiego jak przypieprzenie o framugę, gdzie bez pomocy innych by umarł; czy cały finał, gdzie Tomek gania się kuśtykając.)

Serio? A w RN Tomek by umarł dwa, czy trzy razy gdyby nie Ilsa (wyciąga go z wody, reanimuje itd.), a potem po tych wszystkich super akcjach Tomek kozacko przeskakuje przez maskę samochodu i zalicza glebę, bo jest półprzytomny. Cały czas, podajesz przykłady rzeczy z GP, które są w lekko zmienionej formie cały czas obecne w RN.

(18-08-2015, 12:10)Crov napisał(a): Paula Patton i Renner są ważni dla każdej akcji, mają swoje ważną rolę, motywacje, cele i działają - tu Paula musi kogoś udawać, tu kogoś uwieść, tu Renner musi się gdzieś włamać a la Tomek, tu kogoś pobić... A w finale filmu, mimo tego, że to Tomek bije się ze Złym*, to CAŁA EKIPA jest wazna i musi spełnić swoje role, bo inaczej nic nie da to, że Tomek pokona Złego (nawet Benji musi sprzątnać ważnego bandziora).

Aha. a w RN Tomek musi współpracować z (potrójną?) agentką (która jest ważna dla każdej akcji), a jego drużyna ma mniej do roboty (chociaż rola Benjego się jak dla mnie nie zmniejszyła), bo GP był filmem o drużynie, a RN jest o długiej randce Hunta i Ilsy. Niemniej gdybyś nie zauważył, to w finałowej akcji każdy ma do zrobienia coś, bez czego Tomek nie zagoniłby Lane'a w pułapkę i jest wyjątkowo wymowna scena zjednoczenia drużyny podkreślona dialogiem "we're IMF bitch!" kiedy w tle wybrzmiewają fanfary. Piękne zazębienie z tym co było w GP.

(18-08-2015, 12:10)Crov napisał(a): A przede wszystkim w każdej akcji Patton i Renner pokazuja, ze sa najwyżej MINIMALNIE gorsi niż Tomek. Nie bija się gorzej (Renner nawet rozbraja Cruise'a) i w akcji z samochodami i walizka spokojnie moglby być Brandt albo Jane.

Aha. A tutaj dokładnie tą samą rolę ma Ilsa, która ani nie nurkuje, ani nie bije, ani nie jeździ gorzej na motorze.

(18-08-2015, 12:10)Crov napisał(a): W czwórce Tomek jest dowódcą drużyny, a w piątce jest głównym bohaterem - Jamesem Bondem.

Nie wiem ile razy podkreślono w tym filmie, że Cruise jest dowódcą drużyny i sam bez wsparcia nic by nie zrobił. Nie ma tu żadnej różnicy, poza tą, że Ilsa dostała czas antenowy, który wcześniej był rozbity na Patton i Rennera.
W każdej jednej części MI tomek ma trochę inną drużynę, i wspierają go w trochę innych proporcjach, ale zawsze postacie mu towarzyszące są ważniejsze i robią więcej, niż dziewczyny do ratowania w Bondzie.

(18-08-2015, 12:10)Crov napisał(a): Piękny, wciąz nie wiem o co ci chodzi. Nadal nie wymieniles zadnego psujacego sie gadżetu, który mógłbyś mi przypomnieć. :)

Wymieniłem, chętnie wymieniłbym kolejny raz, ale trzymając się twojego stylu muszę cię odesłać do moich poprzednich postów....
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(18-08-2015, 13:27)Phil napisał(a): - większość ekipy nie ma nic do roboty,

I ty Phil? Nie widziałem, żeby ktoś w tym filmie stał bezczynnie. Mają mniejsze role do odegrania, robią "mniejsze" rzeczy, żeby ktoś mógł zrobić większą.
Jest inaczej niż w GP, tam kozaczył Renner i Patton, tu Ilsa kozaczy za nich dwoje. Udział Benjego nie zmieniony. Luther zawsze śpiewał w chórkach. Jest mniej drużynowo, jest bardziej duetowo, ale nikt nie plączę się po planie nie wiadomo po co i nie wyszukują mu zajęć na siłę.

(18-08-2015, 13:27)Phil napisał(a):


(18-08-2015, 13:27)Phil napisał(a): Bardzo cieszy fakt, że udało się zachować indywidualny klimat każdego odcinka.

No teraz to mówisz czarnuchu ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Cytat:Dla formalności: 1>4>3>5>1, ale żaden sequel nie startował u mnie z tak dobrą oceną jak RN :).


To jedynka jest w końcu najlepsza, czy najgorsza? ;)

Odpowiedz
(18-08-2015, 13:58)Phil napisał(a): No dobra, a skopiować go jak Benji też można zawsze? Teraz mi to przyszło do głowy.

Na moją głowę, to jak masz zaszyfrowany plik, jakim np. jest plik mp3 (do jego otwarcia potrzebujesz programu z dekoderem), to bez tego programu ciągle możesz ten plik dowolnie kopiować i usuwać, przesyłać. Z tego punktu widzenia czy to plik tekstowy, obrazek czy zaszyfrowane dane MI6 to jeden ch*j ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Zapewne istnieją jakieś sposoby zabezpieczenia przed kopiowaniem, z punktu widzenia zwykłego użytkownika może to być zaznaczony atrybut "tylko do odczytu" :) a MI6 powinno użyć czegoś dużo bardziej skomplikowanego, skoro to takie hiper-tajne.

Odpowiedz
Negatywny, nie męczę cię już. Napisałem wszystko, co było do napisania w temacie. Nie widze sensu produkować się dalej. :)

Po skończeniu MI4 potwierdzam: mooocna 8/10. Widzialem, co prawda dopiero drugi raz, ale nie wątpie, że wrócę do tego filmu. Świetnie nakręcony i dobrze napisany, co sprawia, że film jest ekscytujący i nawet pomimo tego, że rzeczywiscie sekwencja w Dubaju (cała sekwencja) jest najlepszą sekwencją akcji w tym filmie to niczego nie ujmuje reszcie. Jedyny większy zarzut jaki mam to mało wyrazisty zloczyńca, ale nie przeszkadza mi to zbytnio. Dodałbym mu nawet wiecej tajemnicy, bo bohaterowie bardziej niż walczyć z nim, walcza z konsekwencjami jego pojawiania się w róznych miejscach, a on jest takim złym duchem sprawczym. To jest bardzo fajne. (Tak zreszta powinna wygladac walka z Syndykatem, który w MI5 jest wlasciwie jednym typem o smiesznym glosie.)

No i ma kapitalny zwiastun z Eminemem w tle:



(18-08-2015, 13:27)Phil napisał(a): - większość ekipy nie ma nic do roboty,
- pominięcie agentki Carter,
- absolutny brak emocji, spływało po mnie wszystko, nie było mowy o przejęciu losami bohaterów - większe emocje były przy POWTÓRKACH jedynki i czwórki,
To i fakt zrobienia z Ethana super-bonda-sherlocka to cztery największe grzechy piątki. :)

Odpowiedz
(18-08-2015, 14:49)simek napisał(a): Zapewne istnieją jakieś sposoby zabezpieczenia przed kopiowaniem, z punktu widzenia zwykłego użytkownika może to być zaznaczony atrybut "tylko do odczytu" :) a MI6 powinno użyć czegoś dużo bardziej skomplikowanego, skoro to takie hiper-tajne.

No plik przed dostępem akurat był zabezpieczony na wszelkie możliwe sposoby, w końcu cała akcja z podmianką tożsamości Benjego w tym podwodnym serwerze to było łamanie tego zabezpieczenia. Ale jak już masz plik, i nawet nie możesz go otworzyć, to akurat skopiować go czy skasować możesz bez większego problemu. Jak dla mnie to wszystko seems legit.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Świetne jest to jak biust (mega drewnianej!) Pauli Patton przysłania wady Ghost Protocol :P No i czy ja dobrze widzę, że ktoś tu sugeruje, że Benji miał tam większą rolę niż w RN?

Odpowiedz
(18-08-2015, 13:27)Phil napisał(a): - średnio podoba mi się Rebecca Ferguson - w sukience w operze wyglądała hot, ale poza tym nie mój typ.



(18-08-2015, 15:28)Crov napisał(a): No i ma kapitalny zwiastun z Eminemem w tle:


Cienki zwiastun. Za mocno pocięty, za dużo czarnych wygaszaczy między ujęciami, przez co w pierwszej połowie gówno widać.


Nie ogarniam skąd ta debilna dyskusja 4 vs 5. M:I wróciło do formy, oba ostatnie sequele się udały (OBA!), a wy się kłócicie jakby różnica jakości między nimi była jak między TDK a TDKR.

Odpowiedz
Cytat:oba ostatnie sequele się udały (OBA!)

Najwyżej jeden, ale to się dopiero okaże :P

Odpowiedz
A ja, gdyby nie ten temat, to bym o tym filmie nie pomyslal dluzej. W sumie zadna scena nie zapadla mi w pamiec poza nogą Ferguson w Operze. :)

(19-08-2015, 11:49)Juby napisał(a): Nie ogarniam skąd ta debilna dyskusja 4 vs 5. M:I wróciło do formy, oba ostatnie sequele się udały (OBA!), a wy się kłócicie jakby różnica jakości między nimi była jak między TDK a TDKR.
Bo niektórzy spędzają czas na dyskusyjnych forach filmowych, by dyskutować o filmach, a nie wklejać zdjęcia, linki i rzucac cyferkami z ocenami dla beki. :)

Odpowiedz
Szału ni ma, choć jest całkiem fajny. Tom Cruise jak Krzysztof Ibisz, im starszy tym młodszy. Wciąż nie przestaje biegać i sam wykonuje triki kaskaderskie, za co ma u mnie spory szacunek. Widać zresztą, że do scen akcji bardzo się przykłada, odgrywając je w pełnym skupieniu.

Akcja jest, humor jest, zdjęcia świetne, nawet parę scen całkiem całkiem zapadających w pamięci. Oczywiście znowu mamy do czynienia z syndromem trzęsącej kamery i szybkich cięć w scenach bijatyk, co wynika albo z lenistwa reżysera, albo jednak Cruise nie jest AŻ TAK żwawy, jak mogłoby się zdawać.

Słyszałem parę opinii, że to najlepsza odsłona z serii. Bullshit. Jedynka to miała gęste relacje, chemię... jak w finale padło parę emocjonalnych twistów to oglądałem je z taką miną  :o 

Tutaj nikt nie ginie, happy end wydaje się nieunikniony... czarny charakter jest byle jaki, zaś głównych bohaterów prześladuje kompletnie generyczna armia typowych-rusko-niemieckich filmowych zakapiorów. Brak większego napięcia, bardzo płytke relacje nawet jak na akcyjniak, przeciętna do bólu końcówka.

7/10

Odpowiedz
Jak można napisać opinię o tym filmie i ani słowem nie wspomnieć o Ferguson? :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Matrix (1999-2022) Anonymous 1,178 181,757 16-05-2026, 19:11
Ostatni post: Westcoast
  Scream (1996-2011) reż. Wes Craven jarod 222 42,945 18-03-2026, 12:02
Ostatni post: shamar
  Trainspotting (1996-2017) Pitero 12 6,051 01-10-2021, 17:08
Ostatni post: Pelivaron
  [oddzielony] Trainspotting (1996-2017) Arahan 0 700 01-02-2017, 06:54
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości