Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Zdarza się wam wrócić do szrota i stwierdzić, że jest jest całkiem spoko? Jakie filmy doceniliście nawet nie po drugim, ale po trzecim, czwartym seansie? Albo po prostu po długim przemyśleniu swojej opinii? Dlaczego zmieniliście zdanie?
W moim przypadku:
1. Only God Forgives. Pierwszy seans: Boże, co za nuda, co za bełkot, co za pretensjonalny gniot. Ale teraz, ponad rok od obejrzenia... świetnie pamiętam ten film i często o nim myślę. Jest na mojej liście zakupów. Dlaczego? Chyba właśnie dlatego, że jest pamiętny, ma motywy które zapadają w pamięć. I chyba do mnie dotarło, że to film, który trzeba "czuć", a nie oglądać.
2. Uzumaki - Spiral. Japoński horror, który nawet po mnie nie spłynął, ale po prostu był "okej". A ostatnio też ciągle wracam do niego myślami. Także cholernie dziwny, ludzie zachowują się kompletnie nie tak, jak powinni, w ogóle wydaje się napisany przez kosmitę. Tylko że to, co uznawałem za wadę, teraz wydaje mi się zaletą. Ten film jest po prostu inny - i miał taki być, to nie przypadek ani nieudolność. To jak filmów Coenów wśród horrorów.
02-02-2016, 10:41
.
Liczba postów: 27,797
Liczba wątków: 62
Ja żadnego przypadku sobie nie przypominam, za to często bywa tak, że po pierwszym obejrzeniu film jest ok, a dopiero po miesiącach, czy latach przemyśleń i powtórce okazuje się, że go uwielbiam. Pierwszy przykład z brzegu to Heat, który za pierwszym razem w tv wydawał mi się nudny, rozwleczony - taka sobie przeciętna sensacja, no a po kolejnych powtórkach wiadomo :)
Duży plus military za docenienie, zmienienie zdania na temat OGF - to jest film do chłonięcia, trzeba się rozsiąść wygodnie w fotelu, nalać drinka, albo zapalić jointa i rozkoszować się obrazem i dźwiękiem, a nie zastanawiać się o co chodzi tamtemu gościowi, albo czemu inny gość czegoś nie zrobił i narzekać, że to przecież nielogiczne :) Ja w ogóle najchętniej wracam do filmów w których mogę się rozpłynąć i pokontemplować, a nie tych z konkretną fabułą.
02-02-2016, 10:57
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Odkąd zobaczyłem go pierwszy raz uważałem za najbardziej przesadzony, niedorzeczny i debilny film akcji jaki w życiu widziałem. Ale byłem wtedy nastawiony na realizm w kinie akcji, więc się sobie nie dziwię. Po latach przyjemnie mi się na niego patrzy. Owszem, wciąż jest przesadzony, niedorzeczny i debilny, tak że nawet Armageddon i Fast & Furious się chowają, ale jak już się zaakceptuje jakim filmem jest i wczuje w jego bezkompromisowy klimat 80s z eRką - bardzo fajny klasyk z niezniszczalnym Arniem. No i niezła z niego beka! :D
Przez długi czas było 2/10 i miano najgorszego filmu Schwarzeneggera, od dwóch lat jest 6/10 i jak leci w telewizji, a nie mam nic lepszego do roboty, to z przyjemnością zerkam.
02-02-2016, 11:19
Captain Skullet
Liczba postów: 20,339
Liczba wątków: 128
King Kong (2005) po pierwszym seansie uznałem za nudne i nieoglądalne gówno, a teraz już lubię (poza kilkoma scenami) - ot, takie 7/10.
Blade Runner- po pierwszym seansie - meh, po każdym kolejnym podobał mi się bardziej a ocena szła w górę, aż dobiła do dychy.
Spider-Man 3 - za pierwszym razem wkurzał mnie strasznie, ale gdy już przebolałem zmarnowanie Venoma i idiotyczny retcon zabójcy wujka Bena, stwierdziłem, że w sumie ogląda mi się to chyba lepiej niż poprzednie części.
Godzilla (2014) - w kinie myślałem że zdechnę z nudów, potem spróbowałem obejrzeć jeszcze raz i było znacznie lepiej, co nie znaczy, że dobrze. Trzeci raz mi się nie chce oglądać, ale powiedzmy, że z hejtu się wyleczyłem.
Ogólnie to chyba kwestia niespełnienia oczekiwań przez pierwszy seans. Przy kolejnych zamiast czekać, na coś czego w filmie nie ma, bierze się to co jest i tyle.
02-02-2016, 11:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2016, 11:57 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Blade Runner- długo się zabierałem za ten film i obejrzałem pierwszy raz dopiero przy wydaniu "Final Cut". Wielkie rozczarowanie i w zasadzie nie dziwiłem się, że w swoim czasie został zgnojony przez krytyków- o ładny obrazek ze szczątkową fabułą. Ale męczyło mnie strasznie to, że jest to rzecz tak kultowa. Więc sięgnąłem po "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?", żeby wychwycić to czego nie ogarnąłem w filmie. Powieść cholernie mi się spodobała, ale tylko pogłębiła moją niechęć do tej produkcji. Zmarnowano świetną historię, na rzecz... sam nie wiem czego. Więc postanowiłem obejrzeć film drugi raz i podeprzeć się jeszcze dokumentem "Dangerous Days". Kupiłem dwupłytowe wydanie Blu Ray. Drugi seans okazał się znacznie lepszy, zacząłem wyłapywać rzeczy których wcześniej nie dostrzegłem i doceniać reżyserię Scotta. Dokument o powstawaniu filmu (rewelacyjny swoją drogą), jeszcze bardziej pozwolił mi spojrzeć przyjaznym okiem na całość. Później obejrzałem film po raz trzeci i czwarty... aktualnie ma już u mnie 8/10 i nie zdziwię się jak podskoczy do 9/10 przy następnym seansie. Mimo wszystko, chciałbym obejrzeć wierną adaptację powieści Dicka, chociażby w formie miniserialu od HBO.
Spider-Man 3- może nie tyle docenić, co pogodzić się. Kiedyś miał u mnie piętno jednej z najgorszych komiksowych produkcji, ale jakoś przestał mnie wkurwiać i lawiruje z oceną pomiędzy 5 a 6/10
The Fast and the Furious 1-4- to nie jest tak, że te filmy nagle stały się dobre, ale kolejne sequele fajnie zbudowały "uniwersum" na ich bazie, co zaczęło pozytywnie rzutować na ich odbiór. I tak się to powinno robić, a nie to co Fox z "X-Men".
X-Men: The Last Stand- jak wyszedł, to byłem nim cholernie rozczarowany (chociaż z nieco innych powodów niż zwykle się wymienia). Ale skrajnie negatywna reakcja fanów, przerzuciła mnie na drugą stronę barykady. Nie jest to najgorszy film serii, bo ten tytuł dzierży "X-Men Origins: Wolverine", nie jest też najbardziej zmarnowany potencjał, bo tutaj króluje "First Class", a i szczerze mówiąc, to bardziej mnie rozczarował (chociaż jest lepszym filmem) "Days of Future Past". Na tle całej serii nie wypada tak źle.
Mission Impossible II- nienawidziłem tego filmu, ale z czasem przekształcił się on w guilty pleasure. Nie wiem dlaczego, nie wnikam w to ;)
Matrix Reloaded- pierwszy seans był ciężkostrawny, ale już "Revolutions" podeszło mi bez problemu. Później kupiłem całą trylogię na DVD i "Reloaded" oglądało mi się jak zupełnie inny film. Ogólnie uważam, że sequele, pomimo swojej zbędności, okazały się bardzo udane. 8/10 dla obu, chociaż uważam, że to spokojnie mogła być jedna produkcja.
Alien Ressurection- po pierwszym seansie "ALE GÓWNO". Ale po latach, kiedy dostaliśmy już takie kwiatki jak seria AVP, oraz po zdaniu sobie sprawy, że jest to na swój sposób prekursor "Firefly", a także zaakceptowaniu tego, że ta seria kończy się na "Alien 3", a reszta to po prostu dodatki z cyklu "co by było gdyby?'... polubiłem ten film. I to nie w stylu "guilty pleasure", po prostu go lubię. Biedna kontynuacja, ale jak spojrzeć na niego osobno, to jest całkiem zabawne SF.
Na drugą szansę czeka "2001: Odyseja Kosmiczna" :)
02-02-2016, 13:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2016, 13:34 przez Grievous.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,286
Liczba wątków: 5
Mi się zawsze niestety zdarza zjawisko odwrotne. Raczej dany film po kilkukrotnym obejrzeniu okazuje się gorszy niż zapamiętałem. Zwłaszcza filmy, które oglądałem za małolata i zapamiętałem je jako cośsuper fajnego, a oglądając je po latach okazały się bardzo przeciętne. Dlatego postanowiłem, że nie będę wracał do takich filmów.
W moim przypadku także kolejne seanse "Terminatora 3" sprawiły, że film z 6/10 spadł już do 5/10. Z każdym kolejnym rokiem ogląda się go coraz ciężej, raczej takie "guilty pleasure". Podobnie miałem z "Godfather 3" - kiedyś, kiedyś, kiedyyś uważałem, że jest rewelacyjny. Ale gdy wróciłem do filmu po 7-8 latach (w dodatku oglądałem wtedy pierwszy raz 1 i 2), film dużo stracił w moich oczach. Raczej z "świetnego" stał się tylko "dobry".
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
02-02-2016, 13:45
Captain Skullet
Liczba postów: 20,339
Liczba wątków: 128
Cytat:Alien Ressurection- po pierwszym seansie "ALE GÓWNO". Ale po latach, kiedy dostaliśmy już takie kwiatki jak seria AVP, oraz po zdaniu sobie sprawy, że jest to na swój sposób prekursor "Firefly", a także zaakceptowaniu tego, że ta seria kończy się na "Alien 3", a reszta to po prostu dodatki z cyklu "co by było gdyby?'... polubiłem ten film. I to nie w stylu "guilty pleasure", po prostu go lubię. Biedna kontynuacja, ale jak spojrzeć na niego osobno, to jest całkiem zabawne SF.
Mam tak samo. A do mojej kolekcji filmowej dołączył dopiero w sześć lat po reszcie.
Zresztą pierwsze AVP również i też mi już nie przeszkadza, a nawet lubię. Niestety AVP-R z czasem znienawidziłem jeszcze bardziej.
02-02-2016, 13:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2016, 13:52 przez Gieferg.)
Krzyżowiec
Liczba postów: 7,255
Liczba wątków: 19
Ludzkie dzieci / Children of Men (2006) - za pierwszy razem spodobało mi się kilka scen, a drażnił niedopracowany scenariusz, ale pozostawił mnie z takim posmakiem czegoś wyjątkowego. Dla mnie to taki film w duchu Huxleya i Orwella i na swój sposób bliżej spełnienia w rzeczywistości niż sci-fi, plus oczywiście genialne zdjęcia i scenografia.
Sicario - na forum nie ma szczególnie dobrej prasy, ale u mnie po powtórce na blu-ray ocena podskoczyła oczko wyżej na 9/10. Jest w tym filmie sporo głupotek, ale nie kłują mnie one w oczy, wszystkie braki przesłania doskonały montaż, surowy klimat i genialna muzyka. W pewnym sensie ten film jest minimalistyczny, właściwie nie ma sceny, którą bym wyrzucił. I brak nominacji Oskara dla del Toro to zwykłe chamstwo ;)
Droga - za pierwszy razem bez szału, później doceniłem jako jednego z niewielu przedstawicieli skrajnie naturalistycznego postapo.
02-02-2016, 14:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2016, 14:29 przez Kluski.)
.
Liczba postów: 27,797
Liczba wątków: 62
Cytat:Sicario - na forum nie ma szczególnie dobrej prasy
Że co proszę? Przecież to jeden z najlepiej ocenianych tutaj filmów z zeszłego roku, wszyscy się zachwycali po premierze kinowej, po premierze na Blu dołączyli kolejni. Kojarzę tylko, że Giefergowi coś nie podeszło i jeszcze ktoś rozkładał scenariusz na części pierwsze i narzekał - cała reszta bardzo na plus.
02-02-2016, 16:06
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ja, PropJoe, Gieferg, Alpa Chino, shamar. Crov niby dał 8/10, ale też miał trochę do zarzucenia. Nie powiedziałbym, że ten film ma na forum jakieś mega super oceny mimo większości głosów, że się podobało :)
02-02-2016, 20:13
Captain Skullet
Liczba postów: 20,339
Liczba wątków: 128
Temat "Filmy które doceniliście PO LATACH" : Sicario. Który to mamy rok?
02-02-2016, 20:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2016, 20:24 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Może Kluski liczy w psich latach? Wtedy wychodzi jakieś osiem :)
02-02-2016, 22:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2016, 22:14 przez Grievous.)
Nowy
Liczba postów: 413
Liczba wątków: 2
(02-02-2016, 13:45)szopman napisał(a): Mi się zawsze niestety zdarza zjawisko odwrotne. Raczej dany film po kilkukrotnym obejrzeniu okazuje się gorszy niż zapamiętałem. Zwłaszcza filmy, które oglądałem za małolata i zapamiętałem je jako cośsuper fajnego, a oglądając je po latach okazały się bardzo przeciętne. Dlatego postanowiłem, że nie będę wracał do takich filmów.
W moim przypadku także kolejne seanse "Terminatora 3" sprawiły, że film z 6/10 spadł już do 5/10. Z każdym kolejnym rokiem ogląda się go coraz ciężej, raczej takie "guilty pleasure". Podobnie miałem z "Godfather 3" - kiedyś, kiedyś, kiedyyś uważałem, że jest rewelacyjny. Ale gdy wróciłem do filmu po 7-8 latach (w dodatku oglądałem wtedy pierwszy raz 1 i 2), film dużo stracił w moich oczach. Raczej z "świetnego" stał się tylko "dobry".
mam bardzo podobnie. jak odświeżam sobie jakiś film to w 80% przypadkach ocena mi spada. niekiedy podwyższam ocenę, ale z pamięci zdarzyło mi się to chyba tylko pięć razy. chyba jakieś dwa lata temu stwierdziłem, że moje dziewiątki i dziesiątki na filmwebie muszą być pewne i stwierdziłem, że każdy film tak oceniony obejrzę minimum dwa razy i głównie wtedy zachodziły zmiany.
taksówkarz (zmiana z 9 na 10) - pierwszy seans odbyłem jak zaczynałem się interesować kinem (gdzieś w 2006 roku) i jak wiadomo dosyć szybko odkrywa się taką postać martin scorsese nie mówiąc już o de niro. wtedy stał na jednej półce z goodfellas, kasyno czy wściekłym bykiem. dzisiaj wiem, że jest to najwybitniejszy obraz w historii kina :)
pulp fiction (z 8 na 9 i z 9 na 10) - ta sama historia co wyżej z tym, że pierwszy seans pulp fiction to był początek początków bo wiadomo, NIE JEST JAKIŚ STARY i prawie w każdej top10 się znajduje. na początku nie kumałem fenomenu w ogóle. no jest zabawnie, jest gangsterka i wesoły murzyn, tylko po co pokręcili z chronologią XD ?? z każdym seansem zyskiwał (no gdzieś do piątek jak już się wszystko wie). ale tutaj ta dziesiątka akurat w miarę szybko wskoczyła.
gladiator (z 9 na 10) - pierwszy raz oglądałem jakoś w 2001 albo w 2002. jechaliśmy na jakieś wakacje z rodzicami i leciało na dvd w autokarze. wtedy mi się podobało, ale nie miałem w ogóle pojęcia z czym mam do czynienia w ogóle. później leciało kilka razy na tvnie i jakoś fragmentarycznie się tylko oglądało. później obejrzałem pierwszy raz świadomie za namową ralphiego z rodziny soprano. postawiłem dziewiątkę, ale to była jedna ze stu pięćdziesięciu (teraz mam ich trzy razy mniej). objawienie przyszło trzy lata temu jak obejrzałem w całości film po raz trzeci. moja ostatnia przyznana dyszka.
pętla (z 8 na 9) - w tym przypadku 'po latach' jest najbardziej nadużyte bo pomiędzy pierwszym a drugim (i ostatnim póki co) seansem minęło jakieś niecałe dwa lata. ale tak jak w poprzednich przypadkach na początku był 'jednym z wielu' dzisiaj u mnie ścisły top topów
oczy szeroko zamknięte / odyseja kosmiczna (z 5 na 7) - biorę jako jeden przykład, bo historia jest całkiem podobna. w obu przypadkach nie wierzyłem po prostu, że kubrick może zrobić film, który mi się nie podoba. oczy szeroko zamknięte oglądałem dużo wcześniej i chyba wówczas najbardziej zawiodło mnie zakończenie, które dzisiaj też nie porywa, ale budowanie napięcia jest mistrzowskie w tym filmie. sama scena rozmowy kidman z cruisem po balecie zasługiwała na podwyższenie oceny. odyseja kosmiczna przy pierwszym podejściu mnie bardzo zirytowała. wiele scen mi się podobało, ale też niesamowicie dużo mnie irytowało. no i jak się wynudziłem, łojej. z wiekiem na szczęście robi się człowiek bardziej cierpliwy. to co kiedyś mnie nudziło teraz podziwiałem. mimo, że ciągle uważam te filmy za najsłabsze z jego filmografii to teraz z czystym sumieniem mogę mówić, że kubrick w życiu nie zrobił słabego filmu.
03-02-2016, 03:11
Stały bywalec
Liczba postów: 13,391
Liczba wątków: 77
Psy - to wynika po prostu z różnicy postrzegania polskiej rzeczywistości, gdy ma się 12 i potem 25 lat. Najpierw - taki sobie filmik z kilkoma fajnymi "kurwami" i Lindą. Dzisiaj to dla mnie najważniejszy polski film w ogóle, mógłbym go oglądać zawsze i wszędzie, nawet gdyby ktoś obudził mnie w środku nocy. Pasikowski stworzył arcydzieło.
Miami Vice - chyba nie trzeba tłumaczyć. W dniu premiery - 3-4/10, seans powtórzony po 3 latach i ocena skacze do 8/10, by przy ostatniej powtórce dobić do dyszki. Absolutnie topowe, realistyczne kino sensacyjne z niesamowitymi zdjęciami i "wejściem" w historię.
Złoto dla zuchwałych - kiedyś wyglądało mi to na czerstwe i archaiczne kino wojenne. Po którejś tam powtórce zobaczyłem w tym pierwszorzędnego blockbustera z niesamowitym rozmachem (tu naprawdę czuć akcję!) i genialną obsadą - Sutherland, Eastwood, Savalas. Jest moc, lubię to :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
03-02-2016, 09:31
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Widzę, że niektórzy nie ogarniają tak prostego tematu. Podniesienie oceny z 8 na 9, albo z 9 na 10, a nawet z 8 na 10, to nie jest docenienie po latach. :P
(02-02-2016, 20:13)Mierzwiak napisał(a): Ja, PropJoe, Gieferg, Alpa Chino, shamar. Crov niby dał 8/10, ale też miał trochę do zarzucenia. Nie powiedziałbym, że ten film ma na forum jakieś mega super oceny mimo większości głosów, że się podobało :)
Jeszcze ja!
Od siebie dodam jeszcze - Kung Fu Panda. W 2009 było 5/10, powtórzyłem 5 dni temu i jest mocne 7/10 z szansami na 8 przy kolejne powtórce (może za kilka lat). Wcześniej uważałem za mało śmieszną, kolejną przeciętną animację DreamWorks, teraz podobała mi się znacznie bardziej od wszystkich Madagaskarów.
03-02-2016, 09:55
chuck
Liczba postów: 1,527
Liczba wątków: 0
Kung Fu Panda to pod względem fabularnym i wizualnym jedna z najbardziej pięknych i mądrych serii animowanych. Większość tego typu animacji już w drugiej części, zmienia stylistykę, ton, dochodzi więcej żartów i postaci typowych dla dzieci, a Kung Fu Panda czy Jak Wytresować Smoka, trzymają się swojego toru.
03-02-2016, 10:03
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-02-2016, 10:16 przez Szpeku.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:Podniesienie oceny z 8 na 10, to nie jest docenienie po latach.
Cytat:W 2009 było 5/10, powtórzyłem 5 dni temu i jest mocne 7/10
03-02-2016, 10:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-02-2016, 10:25 przez military.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,339
Liczba wątków: 128
juby napisał(a):a nawet z 8 na 10, to nie jest docenienie po latach. :P (...) Od siebie dodam jeszcze - Kung Fu Panda. W 2009 było 5/10, powtórzyłem 5 dni temu i jest mocne 7/10
Nie ogarniam tej logiki.
03-02-2016, 10:37
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Problemy z myśleniem?
Podniesienie oceny o oczko (w przypadku Pulp Fiction o dwa) z 8/10 to nie jest docenienie po latach, bo ten film już się oceniało bardzo wysoko! Ocenienie na 7 (pozytywna ocena) filmu, którego wcześniej oceniło się na 5 (czyli meh, najwyższa ocenia w dole skali, czyt. negatywna) to jest docenienie, bo uznawałem KFP za taśmową, przeciętną bajkę na raz, a po 7 latach podobała mi się i od razu sięgnąłem po sequel.
03-02-2016, 11:04
Captain Skullet
Liczba postów: 20,339
Liczba wątków: 128
Dwa punkty różnicy, to dwa punkty różnicy. Nie widzę powodu dla któego różnica między 5 a 7 miałaby być większa od tej między 8 a 10, poza tym nie uważam 5/10 za ocenę negatywną.
03-02-2016, 11:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-02-2016, 11:14 przez Gieferg.)
|