O matko, ten klip z filmu przypomniał mi głos Batmana... Od 2.59:
"...bhRlrRrhBbhbj orrdinarhry shodzer... whrreblhrsit, whelhr TRIGHER, WHEhrrrisrbrt!!?!!"
...mogłem nie oglądać do końca:/
Naprawdę się dobrze bawiłem na tym w kinie, eh.
TDKR stanowi, jak na finał trylogii przystało, kulminację takich dziwnych kwiatków, za którymi stoją będące dla mnie absolutną zagadką decyzje :)
Po kolei w Batman Begins od zawsze irytowały mnie dwa momenty:
- podczas pościgu tuż przed wyskokiem radiowozu - 3:28...
...ta wklejona na ułameczek sekundy reakcja policjanta. Wiem że to detal, ale działa mi na nerwy, bo jest wklejona zupełnie niepotrzebnie i zamiast być ujęciem jest niemal mrugnięciem w stylu Tylera Durdena.
- gdy na Narrows pogrążonym w oparach Gordon uderza Flassa a ten przewraca się... wróć, nie przewraca się, aktor ledwie przechyla się będąc wciąż w kadrze a mimo to słychać, że już się przewrócił
The Dark Knight ma kwiatka z nieco innej kategorii niż babol techniczny, ale to również coś co każe się zastanowić "Co oni sobie myśleli" czyli słynny prolog z napadem na bank i wyjeżdżający (a wcześniej będący w niego wbity przez jakiś czas) z banku szkolny autobus i absolutny brak jakiejkolwiek reakcji ze strony przechodniów. W prawdziwym życiu stałoby tam już z kilkanaście / kilkadziesiąt osób, ale filmy Nolana są realistyczniejsze niż rzeczywistość.
(19-12-2016, 02:29)Mierzwiak napisał(a): W prawdziwym życiu stałoby tam już z kilkanaście / kilkadziesiąt osób, ale filmy Nolana są realistyczniejsze niż rzeczywistość.
Takich "dysonansów realizmu" jest w TDK całe mnóstwo, dziesiątki co najmniej, może ponad 100 nawet. Kiedyś je nawet zacząłem wypisywać z myślą o stworzeniu kompleksowej analizo-recenzji za kilka stron A4 ale projekt przegrał z prokrastynacją:P Po prostu kręcenie ekranizacji komiksu z "naciskiem na realizm" jest pułapką, w którą Nolan wpadł, ale jako dobry rzemieślnik skutecznie to zamaskował i ogólnie wyszedł mu dobry film mimo wszystko. Jednak w samym prologu jakiś idiotyzm tego typu jest co 30 sekund jakoś.
Dupa nie pułapką. Po prostu z każdą kolejną częścią, dla Nolana ewidentnie najważniejsze stało się przedstawianie historii i postaci, w dupie zaczął mnieć przywiązywanie uwagi do szczegółów. Coś za co kochamy Finchera, czyli dopilnowanie każdego drobiazgu w kadrze w jego filmach, u Nolana przy TDKR nie istniało.
(18-12-2016, 20:31)Gieferg napisał(a): Ten right-hand man Bane'a i jego zgon... leżę :D Pewnie mógłbym obejrzeć ten film jeszcze z 10 razy i nigdy bym tego nie zauważył.
Ja to widzę za każdym razem odkąd mam film na Blu-ray. Najgorsza śmierć w tym filmie obok kolesia z CIA, który jako ostatni ginie w samolocie (ten co wyciąga pistolet i zasypia, bo człowiek Bane do niego strzela).
(19-12-2016, 02:29)Mierzwiak napisał(a): TDKR stanowi, jak na finał trylogii przystało, kulminację takich dziwnych kwiatków, za którymi stoją będące dla mnie absolutną zagadką decyzje :)
Po kolei w Batman Begins od zawsze irytowały mnie dwa momenty:
[...]
The Dark Knight ma kwiatka z nieco innej kategorii niż babol techniczny, ale to również coś co każe się zastanowić "Co oni sobie myśleli" czyli słynny prolog z napadem na bank i wyjeżdżający (a wcześniej będący w niego wbity przez jakiś czas) z banku szkolny autobus i absolutny brak jakiejkolwiek reakcji ze strony przechodniów. W prawdziwym życiu stałoby tam już z kilkanaście / kilkadziesiąt osób, ale filmy Nolana są realistyczniejsze niż rzeczywistość.
TDKR - okej. TDK - już mnie okej, bo to co wymieniasz to babol zupełnie innej kategorii. BB - jak zwykle nie mam pojęcia z czym masz problem. Szybki montaż w scenach akcji, jak i w każdej innej sekwencji w tym filmie. Ani wstawienie krótkiego ujęcia policjanta przed kraksą, ani przycięcie upadku Flassa + przedwczesne dodanie dźwięku jego upadku, żeby skrócić scenę, nigdy mi nie przeszkadzało.
Powtórzyłem sobie całą trylogię i powiem tylko, że nawet przy całej głupocie scenariusza czy innych wtopach, ten film jest wciąż niezwykle angażujący, zlatuje jak z bicza strzelił i generuje ilość emocji, która pozostaje daleko poza zasięgiem reżyserzyny Reevesa i jego wymęczonych wysrywów.
Ja też bardzo lubię TDKR, za atmosferę, napięcie, świetna Catwoman, muzyka, jedyne co mnie drażni to Bane będący sługusem Thalii i że zostaje odstrzelony tak jakby od niechcenia, a Thalia dostaje światła reflektorów gdy umiera, ale nie jest to coś co psułoby mi frajdę z oglądania.
Poza potraktowaniem Bane'a najbardziej wkurza nieszczęsna bitwa, absurdalnie rozgrywany plan złoczyńców i zepsute montażem sceny walk, ale najważniejsze jest, że to się wciąż świetnie ogląda.
No ja bardzo lubię TDKR pomimo irytujących nolanizmów, ale finał to miernota. Nie wiem czy byłem kiedykolwiek bardziej rozczarowany finałem czegokolwiek. Chyba tylko "Mass Effect 3" jest jakimkolwiek porównaniem.
Ostatnie misje ME3 w porównaniu do finału TDKR to arcydzieło. Przez ten finał nie obejrzałem nigdy TDKR drugi raz bo jak se pomyślę o tej bitwie na gołe pieści to mi się drobne nie zgadzają.
09-07-2022, 15:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-07-2022, 15:52 przez yacajackowski.)
Cytat:No ja bardzo lubię TDKR pomimo irytujących nolanizmów, ale finał to miernota.
Reeves i tak to przebił (w negatywnym sensie), bo udało mu się sprawić, że na tym etapie miałem w dupie już wszystko i wszystkich i tylko czekałem aż się skończy.
Właśnie leci na TVN7, moment w którym Bane atakuje budynek giełdy. Przed chwilą była klimatyczna rozmowa Wayne'a z Alfredem na tle kostiumu Nietoperza w gablocie. To zajebisty film, jebać hejterów nie umiejących docenić jakim big dick move ze strony Nolana było postawić w finale wypranej z komiksowości serii na - komiksowość. A jeden z lepszych momentów dopiero za chwile - jak Batman pierwszy raz po latach pojawi się na mieście ścigając ludzi Bane'a, jednocześnie uciekając przed policją.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
18-09-2023, 22:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-09-2023, 22:03 przez Ted.)
Lubię ten moment jak zlatują się helikoptery i radiowozy do Batmana, a on stoi i rozgląda się zaskoczony i rozczarowany myśląc sobie: "Serio kurwa, mnie chcecie złapać?". Bale fajnie to zagrał samymi oczami i ustami.
Bardzo lubię TDKR, ale pamiętam, że jak oglądałem pierwszy to byłem w chuy zawiedziony, czekałem na ten film jak poyebany i moja pierwsza myśl była taka, że za mało Batmana w Batmanie.
que sera sera Leżę i robię pod siebie Oozy nine millameedah.
Mi się nie podoba tylko jak usunęli Alfreda. Emocjonalnie było to naturalne i wiarygodne, ale według mnie zbędne. Wolałbym zobaczyć jak wspólnie z Blakem i Gordonem działa w terenie kontynuując dziedzictwo przybranego syna. Choć z Michaelem Cainem byłoby to trudne do realizacji, przez ograniczenia wiekowe aktora, ale na pewno dałoby się to jakoś fajnie ułożyć i dostosować.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
Potem będzie scena jak Bruce próbuje wydostać się z jamy, przeplatana wspomnieniami z ojcem, jak próbuje pokonać własne słabości i grawitację. Zostaje mu już tylko jeden skok szansy. Jeden skok by wygrać z czasem i samym sobą. Wyjść z jamy, z dna. Który wygibas Bruce Willisa niby da mi podobne emocje.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem