Ankieta: Jak oceniasz "Ghost in the Shell"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Ghost in The Shell (2017)
Nudna. Nie umywa się do animacji.

Odpowiedz
Wlasnie zaoszczedzilem hajs. Dzieki

Odpowiedz
Robiąc hollywoodzkiego GITS-a można było pójść w dwóch kierunkach - mniej filozofii i więcej akcji, albo rozkminy i ton zbliżony do pełnometrażowego oryginału. Zrobiono coś pomiędzy i film wyłożył się w obu aspektach. Fabuła jest prościutką wariacją RoboCopa, która nie rozwija skrzydeł, a mniej oczywiste motywy, zamiast być tylko zasugerowane, zostają od razu wyłożone łopatą po to, żeby każdy 10-latek zrozumiał co się dzieje w danym momencie na ekranie. Pierwszy lepszy przykład już na samym początku: bardzo klimatyczna sekwencja budowy Major zostaje zarżnięta prostackim dialogim o skorupach, duszy, ludzkiej świadomości itd. Cała rozkmina z cyklu ,,jestem człowiekiem czy maszyną" sprowadza się do kilku dialogów z Juliette Binoche, które bardziej przypominają kłótnie nastolatki z przybraną matką.

Z wyjątkiem Major i Batou (i Kitano, który wystarczy, że jest) brakuje ciekawych postaci a te z potencjałem zostaje zwyczajnie niewykorzystane. Kuluje też akcja, poza odtworzonymi scenami z oryginału (choć walka ze spidertankiem nie jest nawet w połowie tak intensywna) nie ma nic ciekawego w tej materii, a zwykłe strzelaniny w PG-13 po prostu nie działają.

Wizualnie jest bardzo dobrze (kostiumy i rekwizyty mają smaczny retrofuturystyczny posmak), może nieco zbyt plastikowo. Niestety hackowanie, enkrypcja danych i inne tego typu czynności sprowadzają się do efekciarskich kolorowych hologramów, co mój autyzm ledwo znosi.

Mimo wszystko chętnie zobaczyłbym sequel, ale z innym scenarzystą i reżyserem.
5/10
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
Wiele sobie obiecywałam po tym filmie. Zwłaszcza, że jestem samozwańczą największą fanką Blade Runnera w Polsce. Ale po recenzjach wiem, że mocno się rozczaruję. A liczyłam na to, że powstanie seria zbliżona do BR, która będzie czerpać z niego najlepsze elementy. Recenzje jednak mówią zupełnie coś innego. Pewnie pójdę do kina bo SI to moje klimaty i tematyka bliska sercu. I strasznie ubolewam, że nic do tej pory nawet nie zbliżyło się choćby trochę do problemów natury filozoficznej jakie porusza BR. Powiewem świeżości była ex-machina, która trochę jednak rozczarowuje finałem i rozmówkami oraz irracjonalnym zachowaniem postaci ludzkich, którzy z jednej strony są geniuszami a z drugiej totalnymi idiotami. Ten kontrast jaki powstaje między ich geniuszem a idiotyzmem jaki reprezentują nie pozwala uwierzyć, że te postacie są ludzkie. Cóż, pozostaje mi czekać na BR2 i trzymać za niego mocno kciuki. To ostatnia nadzieja na dobre kino o SI.

Odpowiedz
(07-04-2017, 10:49)Huntersky napisał(a): bardzo klimatyczna sekwencja budowy Major zostaje zarżnięta prostackim dialogim o skorupach, duszy, ludzkiej świadomości itd.
To jedna z najgorszych ekspozycji ever, w dodatku odbywająca się w pierwszych minutach filmu. Dwie postaci mówią do widza zamiast do siebie, w dodatku jedna z nich kłamie (!!!) żeby później mógł mieć miejsce kiepski twist.

Odpowiedz
Kurde szkoda. A wystarczyło skopiować anime fabularnie 1 do 1 i dołożyć super efekty, może nieco rozbudować sceny akcji. I by grało.

Odpowiedz
Wizualne cudo z pokraczną historią o niczym

Cały film podsumowany jest w prologu. Fenomenalna wizualnie scena, okraszona koszmarną ekspozycją, gdzie dwójka aktorów mówi coś, co później okazuje się nieprawdą. No ale ma spoko brzmieć i widownia ma się nakręcić. To właśnie aktorski "Ghost in the Shell". Niby jest to wariacja na temat Robocopa, ale coś nie gra. Niby jest to film o AI gatunkowo cyberpunkowy, ale znowu coś nie gra. Nie wiem tak naprawdę o czym to jest. Chyba po prostu o niczym. Patrząc na historię Major tak naprawdę dowiadujemy się czego? No bo ja nie wiem. Nie zostaje tutaj zgłębione tak naprawdę nic. Bo co? Ludzie nie lubią być okłamywani? To jest wniosek z tego filmu? WOW!! No WOW!!

Jednak kiedy siedziałem w kinie, oglądając w najlepszej jakości tę wizualną petardę, to momentami byłem zachwycony. Takie sceny jak pierwsza akcja, walka z wodzie czy zamach na szefa jednostki to audio-wizualne arcydzieła. Oderwane od tej nieudolnej fabuły mógłbym oglądać bardzo często. Świetnie wyreżyserowane, mocne sceny, które wyglądają niesamowicie. Nawet krytykowana muzyka, robi robotę - zwłaszcza w przytoczonym już ataku na Aramakiego. Design świata to też najwyższa półka, chociaż mnie akurat nie kupiły ogromne hologramy, które górują nad miastem, ale to detale. W jakiś sposób więc polubiłem ten film. Chociaż może to złe określenie. Wizualnie jest tak fantastyczny, że wręcz poszedłbym drugi raz do kina, żeby kilka scen przeżyć na nowo. Słowo klucz - przeżyć. Nie oglądać. Wejść w ten świat ponownie, bo to jest ten poziom kina. No niestety właśnie tylko we fragmentach. 90% kadrów nadaje się do prezentowania w galeriach. Jak bardzo szkoda, że tak świetna praca trafiła w fabularną pustkę.

Sytuację może ratowałaby trochę ekipa bohaterów, ale to tylko figury, które ciągną tę marną opowieść. Scarlett filmowi nie pomaga, bo drewniana jak nigdy. Kuze fajnie brzmi i jest jakiś klimat w jego monologach, ale znowu - nic z tego nie wynika, prowadzi to donikąd. Batou i Aramaki są spoko, lojalni twardziele, których można polubić, ale to nawet nie drugi, a trzeci plan. Tło do wydarzeń. O Julliete Binoche mogę powiedzieć tylko tyle, że zagrała w tym filmie. Główny zły? No był.

Niesamowite jak tutaj wiele rzeczy zmarnowano. Szkoda, w tym wypadku po prostu szkoda. Nie wiem sam co sądzić o tym całościowo. Chętnie wróciłbym do tego świata, ale to jest zmarnowana szansa. Wydmuszka w przepięknym opakowaniu. Jako, że w samym filmie absurdalnie często przypomina się jego tytuł, tak też podsumuję swoją opinię. Piękna skorupa, bez żadnej duszy w środku. 5/10 i złamane serduszko
.

Odpowiedz
Nie znam pierwowzoru, film kompletnie mnie nie interesował, ale mimo to jakimś cudem wylądowałem na seansie. No, nie poczułem się miło zaskoczony, to do bólu średni film z masą wad, ale również niezaprzeczanymi zaletami.

Na minus historia. Już pomijam fakt, że nie ma tu interesujących postaci, brak ciekawych intryg, każdy fabularny zwrot akcji można przewidzieć 40 minut wcześniej a finał jest jednym z najgorszych jakie widziałem w ciągu ostatnich lat. Lubię produkcje poruszające tematy człowieczeństwa, granic między byciem człowiekiem a maszyną, interesują mnie problemy poruszane przez produkcje z gatunku cyberpunku bo uważam je za ważne w kontekście przyszłości. Każda co trudniejsza kwestia jest w filmie poruszana jedynie szczątkowo. Brak mu jakiegoś przesłania, głębi czy lepszej analizy tematu. Cała opowieść jest też nudna i kompletnie nie angażuje emocjonalnie. Dramat Major-oklepany a pokazany jeszcze gorzej. Na plus to, że brak tu wielkich dziur fabularnych i logicznych a wszystko składa się w jakąś, bardzo słabą, ale jednak kupę.

Opowieści nie ratują także aktorzy. Mamy tu średnie aktorskie popisy i nawet Scarlet nie radzi sobie najlepiej, a tego od niej oczekiwałem. Choć w sumie czy dało się wycisnąć więcej z tak nieciekawie napisanych postaci? Film może jest za krótki, brakowało czasu na lepsze nakreślenie niektórych charakterów, nawiązanie między nimi a widzem sympatii. Nie wspomnę o głównym antagoniście który jest po prostu tragiczny.
Aż przypomniała mi się kwestia finału...niby film nie kończy się clifhaangerem, ale mam wrażenie, że zakończenie zostało przyśpieszone i urwane w najmniej odpowiednim momencie. Kiedy wydawało mi się, że do ostatecznej konfrontacji jeszcze daleko i właśnie czeka mnie najciekawszy moment filmu..on się skończył. WTF. "Finałowy boss" był już w ogóle żenujący, jakiś robot-pająk wyglądający słabo z którym walka była po prostu zła (oficjalnie, była gorsza od finału SS).

Oglądało mi się jednak film nawet przyjemnie a to głównie dzieki mistrzowskiej realizacji. Właściwie tylko za realizacje i klimat jestem w stanie dać aż 6/10. Genialnie odwzorowany klimat futurystycznego miasta, przepiękny design zarówno metropolii jak i mniejszych lokacji czy wnętrz, rewelacyjnie wyglądające hologramy, znakomicie zaprojektowane futurystyczne sprzęty, stroje, świetnie pomyślane wszczepy cybernetyczne, to wszystko idealnie budowało klimat, jestem naprawdę bardzo zaskoczony jak ten film wygląda. Na dodatek świetne efekty specjalne, dobre zdjęcia oraz całkiem fajna choreografia. Scen akcji szczególnie wiele nie ma i nie są za długie co uważam za minus bo bardzo przyjemnie mi się oglądało. "Ghost in the Shell" to również film który ewidentnie chciałby mieć R-kę i byłby za pewne lepszy. Rewelacyjnie wizualnie wygląda także scena stworzenia Major, majstersztyk.


Nie żałuje wydanych pieniędzy choć czuje pewien zawód mimo, że miałem zerowe oczekiwania. Mam nadzieje, że "Blade Runner" nie zawiedzie i wreszcie zobaczę naprawdę wybitną cyberpunkową produkcję.

Odpowiedz
Mam wrażenie ludzie są zbyt łaskawi dla tego filmu. To kolejna recenzja która praktycznie miażdży każdy najważniejszy aspekt ale kiedy tylko dochodzimy do widoczków miasta... No błagam. Tak, to ładny film, ale cyberpunkowe artworki na deviantart też są ładne. Nawet ładniejsze. Nie wyobrażam sobie dać aż tak wysoką ocenę filmowi który leży na poziomie fabuły i bohaterów.

Odpowiedz
A ja że są zbyt krytyczni, nic tu nie leży na poziomie fabuły i bohaterów, zwłaszcza nie w stosunku do oryginału :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
To nie jest żadne usprawiedliwienie.

Odpowiedz
(24-04-2017, 09:20)Mierzwiak napisał(a): To nie jest żadne usprawiedliwienie.

Ale dla czego potrzebujesz usprawiedliwienia? Postacie są spoko, ich motywacje są jasne i zrozumiałe, są rozwinięty bardziej niż w oryginale. Fabuła generalnie trzyma się kupy i nie ma jakichś wkurzających dziur. Można co najwyżej dyskutować nad zasadnością zmian w stosunku do oryginału, które dla mnie są zasadne. Mnie oryginał nudził śmiertelnie niedopowiedzeniem absolutnie wszystkiego.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
To że czegoś nie ma / jest słabe w materiale źródłowym nie oznacza, że filmowcy mają wykazać zerową inicjatywę i skupić 100% uwagi na scenografii.

Mnie film zażenował dopowiedzeniem dosłownie wszystkiego i nie wiem jakie postaci są spoko, dla mnie to jest trzeci w tym roku film obok King Konga i Life w którym występują manekiny.

Klęska kasowa tego filmu jest jedną z najbardziej, jeśli nie najbardziej satysfakcjonujących.

Odpowiedz
(24-04-2017, 10:13)Mierzwiak napisał(a): To że czegoś nie ma / jest słabe w materiale źródłowym nie oznacza, że filmowcy mają wykazać zerową inicjatywę i skupić 100% uwagi na scenografii.

No tylko, że materiał źródłowy jest niby kultowy, a amerykanie zrobili to lepiej, więc fizycznie nie jest możliwe, żeby było źle :)

Polecam też zobaczyć pierwszego robokopa, gdzie cały murphy to chyba dwie 5cio sekundowe sceny flashbacków i też niby jest ok.

No i albo 100% uwagi jest skupione na scenografii a nie na postaciach, albo wszystko jest dopowiedziane do przesady...
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Co zrobili lepiej? W kontekście zarzutów o whitewashing tylko strzelili sobie tą fabułą w stopę. Mogli z tego wybrnąć, no ale skoro mieli dokładnie zero pomysłów na ugryzienie pytań o naturę człowieczeństwa, to nie spodziewałbym się że powiedzą coś w kwestii tożsamości rasowej. No ale miasto! Hologramy! Wnętrza!

(24-04-2017, 10:30)Negatywny napisał(a): No i albo 100% uwagi jest skupione na scenografii a nie na postaciach, albo wszystko jest dopowiedziane do przesady...
Żenujące prostactwo i łopatologia tego scenariusza nie wykluczają, ale potwierdzają skupienie się nie na tym co trzeba. Jakie albo albo?

Odpowiedz
Akurat Murphy to sympatyczny gość od samego początku filmu, a krótkie flashbacki pomagają to tylko ucementować. W ogóle jak na brutalny sci-fi akcyjniak z lat 80 cały wątek utraty i poszukiwania tożsamości jest poprowadzony dużo zgrabniej i subtelniej niż w GitS.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
(24-04-2017, 10:39)Mierzwiak napisał(a): Co zrobili lepiej? W kontekście zarzutów o whitewashing tylko strzelili sobie tą fabułą w stopę.

A kogo to obchodzi poza kampusami w kaliforni?

(24-04-2017, 10:39)Mierzwiak napisał(a): Mogli z tego wybrnąć, no ale skoro mieli dokładnie zero pomysłów na ugryzienie pytań o naturę człowieczeństwa, to nie spodziewałbym się że powiedzą coś w kwestii tożsamości rasowej.

A co powiedział oryginalny GITS czego ten nie powiedział?

(24-04-2017, 10:39)Mierzwiak napisał(a): Żenujące prostactwo i łopatologia tego scenariusza nie wykluczają, ale potwierdzają skupienie się nie na tym co trzeba.

No ja rozumiem, że prostactwo i łopatologia, bo na końcu filmu padają dwa zdania, które wprost mówią o co chodzi i nie jest to szczególnie potrzebne, ale też jest to łącznie jakieś 30 sekund filmu. Poza tym jest jeszcze jakieś problem z tym scenariuszem?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(24-04-2017, 10:50)Negatywny napisał(a): A kogo to obchodzi poza kampusami w kaliforni?
Mnie, bo tak jak napisałem mimo strzału w stopę jednocześnie trafili na temat znacznie ciekawszy od oryginału. On tam jest, podany jak na tacy, a twórcy po prostu przeszli obok zupełnie go ignorując. Ale co tam treść, są hologramy i kolorki.

Cytat:A co powiedział oryginalny GITS czego ten nie powiedział?
Powtarzam: wady i ułomności oryginału nie są taryfą ulgową dla kolejnych adaptacji, zwłaszcza gdy była okazja zrobić coś ciekawego i z niej nie skorzystano.

Cytat:Poza tym jest jeszcze jakieś problem z tym scenariuszem?
To że każe mi się przejmować miłością i rozdzieleniem pary której nigdy nie widziałem na oczy.

Odpowiedz
(24-04-2017, 11:05)Mierzwiak napisał(a): Mnie, bo tak jak napisałem mimo strzału w stopę jednocześnie trafili na temat znacznie ciekawszy od oryginału.

Tym super ciekawym tematem jest przeniesienie mózgu azjatki do ciała białaski? 0_o

(24-04-2017, 11:05)Mierzwiak napisał(a): Powtarzam: wady i ułomności oryginału nie są taryfą ulgową dla kolejnych adaptacji, zwłaszcza gdy była okazja zrobić coś ciekawego i z niej nie skorzystano.

No spoko, tylko, że powiedziałbym, że to bardzo nieobiektywna krytyka, skoro oczekiwałeś od nowego GITSa, że będzie lepszy od ponoć kultowego pierwowzoru i powie jakieś niewiadomoco w wyeksploatowanym okrutnie od 30 lat temacie.

Nowy GITs porusza chyba wszystkie te wątki, które poruszał pierwszy GITs, bardziej skupiając się na głównej bohaterce, co było zdecydowanie dobrym posunięciem. To absolutnie wystarczy do dobrej ekranizacji.

(24-04-2017, 11:05)Mierzwiak napisał(a): To że każe mi się przejmować miłością i rozdzieleniem pary której nigdy nie widziałem na oczy.

Moim zdaniem nie każe. Nawet nie wiem czy mamy jakąkolwiek pewność, że byli czymś więcej poza znajomymi wewnątrz jakiejś hipsterskiej komuny. Nie pamiętam(/nie zauważyłem), żeby film sugerował coś więcej, a sama Major w ogóle nie działa w kontekście ich przeszłych relacji.
Moim zdaniem cała relacja jaka się między nimi rodzi pokazana jest w filmie, a wynika z podobnej sytuacji w której się znaleźli obecnie. Major nie traktuje Kuze jako swojego kochanka or whatever, traktuje go jak kolesia z którym ma dużo wspólnego, którego rozumie i któremu współczuje, a to że mają wspólny background co najwyżej ułatwia jej zaufanie mu. No i w końcu w finale kiedy dokonują różnych wyborów ich drogi rozchodzą się bez większego żalu i pretensji.

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(24-04-2017, 11:18)Negatywny napisał(a): Tym super ciekawym tematem jest przeniesienie mózgu azjatki do ciała białaski? 0_o
Dokładnie tak i - uważaj - nie jest to wyeksploatowanym okrutnie od 30 lat tematem.

Cytat:bardziej skupiając się na głównej bohaterce
Która jest w chuj nudna i nieciekawa, a jej wątek to wałkowane pierdyliard razy odkrycie "szokującej" prawdy o tym jaką to krzywdę wyrządziła jej wielka korporacja. Ziew.

Cytat:Nie pamiętam(/nie zauważyłem), żeby film sugerował coś więcej
Jeśli dobrze pamiętam bo było tam wydrapane serce z ich imionami czy coś w ten deseń?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Valerian and the City of a Thousand Planets (2017) (Reż. Luc Besson) Lawrence 252 45,751 25-09-2018, 20:51
Ostatni post: Krismeister
  Ghost Rider (temat ogólny) military 57 18,326 13-05-2014, 19:04
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości