Oczekiwań nie miałam prawie żadnych. Książkę Kinga wspominam jako przeokrutnie nudny kloc i jego najgorszy twór, jaki czytałam, zaraz po "Stukostrachach". Po tych wszystkich pozytywnych opiniach liczyłam jednak, że film wyeliminuje słabe punkty książkowego pierwowzoru i rzeczywiście będzie dobry. No i owszem, jest siłą rzeczy bardziej znośny, bo krótszy, ale to nie znaczy, że dobry.
Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się w scenie prologu, gdy ubrany w żółty płaszczyk malec biegł sobie za papierową łódką, śmiejąc się sam do siebie (dzieci tak nie robią, kiedy bawią się same, chyba że są opóźnione), po czym spotyka tego klauna w kanałach, rozmawiają se, po czym zaczynają się chichrać i dialog wygląda następująco:
- Łihihihhi...!
- Hy hyhy hy!
- Łuhuhuhu!
- Hihihi hihi...!
Potem niestety dochodzi do tragedii, ale w tym momencie już tak ryczałam ze śmiechu, że nie byłam w stanie się nią przejąć :).
Potem na scenę wkracza zmodyfikowana, rzucająca wysilonymi sucharami mającymi uchodzić za naturalne dialogi, wersja kultowej ekipy filmu przygodowego dla dzieciaków lat 80/90 - bmx team: Jąkała, Grubas, Okularnik (dzieciak ze "Stranger Things", najbardziej wkurzająca postać w filmie, tylko ciotowaty Jąkała momentami go przebija), Żydek, Hipochondryk, Murzynek i Dziewczyna. Trochę się o nich dowiadujemy, że uchodzą w szkole za frajerów i mają problemy w domu. Te części są, powiedzmy, ok, choć problemy są to raczej mało oryginalne, a ze względu na to, że bohaterów jest dużo, a filmowego czasu mało, nie zdążyłam się z nimi zżyć.
Niestety film ma być także straszny, szybko i licznie zaczynają się więc pojawiać unoszące się w powietrzu baloniki, dają się słyszeć tajemnicze szepty ("Te, młody! Czego tu szukasz? Chono tu, wszyscy tu jesteśmy i jest fajnie, przyłączysz się?"), przy akompaniamencie sugestywnej muzyki (teraz masz się bać!), ukazują się zjawy i tańczący klaun Pennywise. I ten klaun jest po prostu cudowny. Jak tylko zaczyna się chichrać, tańczyć, skakać czy też wykonywać te czynności jednocześnie, albo wyskakiwać znienacka z pudełka ze swoim "Łuhuhuhuhhihiha", śmiech po prostu mnie paraliżował. Jedyna fajna rzecz w filmie.
Poza tymi humorystycznymi akcentami nie widziałam w tej podlanej nostalgicznym sosem historii absolutnie nic interesującego i dość szybko zaczęło się czkanie na napisy końcowe. Chyba jestem już za stara na takie gówno :)
3/10 - za śmiesznego klauna, szybkie tempo akcji w porównaniu z książką i sama nie wiem za co.
28-12-2017, 00:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2017, 00:24 przez Quay.)
(28-12-2017, 00:21)Quay napisał(a): Chyba jestem już za stara na takie gówno :)
Nie nie jesteś za stara ten film jest nieoglądalnym paździerzem... Ostatnio zasiadłem do drugiego po kinie seansu i odpadłem na CGI strzydze, która schodzi z obrazu. Wszystko jest tu takie bez duszy że głowa mała , nie czuje się nic tzn. zagrożenia , powalonego miasteczka, przemoc i fucki są nie uzasadnione i tak jak mówisz irytują. W starszej wersji miało to uzasadnienie od pierwszych minut kiedy rodzice Gorgiego mają wylane na krwawiący album swojego zmarłego syna, na przemoc w domu Beverly, maltretowanie grubasa, to i szereg innych smaczków dodawało ekstra pojebania i strachu przed Klaunem a tutaj Bowers od tak wyciąga sprężynowca i zaczyna ciąć grubasa ( strasznie wyjęte z kontekstu i niepotrzebne ) no i te CGI i natarczywa muza która nie daje mi się niczym zaskoczyć. Totalny syf kiła i mogiła wyłączyłem to po pół godzinie i postanowiłem nigdy nie wracać. Lepiej odpalić sobie wersje telewizyjną ale z samymi Dzieciakami aby poczuć tę nieswoją obecność demonicznego Klauna, miasta i znacznie lepiej rozrysowanej paczki dzieciaków.
"To" nie jest straszne, ale nie na tym polega jego fenomen. Relacje dzieciaków, Pennywise i brak kija w dupsku twórców, to wszystko czyni ten film wybijającym się nad resztę horrorów tej dekady. Frajerzy są świetni, a Beverly nie widzę innej jak Sophia Lillis. Serio, w kontynuacji czy to będzie Adams, czy Chastain, dam sobie rękę odgryźć, że młoda będzie lepsza. Zauważalne są lekkie jump-scary, ale nie są nachalne, ani razu nie wyskoczyła nagle żadna morda z głośnym darciem ryja, a szczególnie dobry "straszak" był z Billem mówiącym Georgiemu, żeby się pospieszył w piwnicy.
Zagranicą robią coś, czego nadal nie umieją pojąć polscy twórcy: czynią nastolatków naturalnymi. Klną, choć przyznam, że w tym filmie aż za bardzo, gapią się na rówieśniczkę, no i nie mówią do siebie tekstami typowo napisanymi przez dorosłych.
Teraz główna zaleta: Skasgard. Tim Curry był spoko, ale Bill swoją kreacją go zjada. Klaun kradnie każdą scenę. Jego głos, uśmiech, taniec, pokraczne bieganie (tylko mi się to podobało?), zębiasta paszcza. Najważniejsze, że nie zalicza tu cameo, tylko czuć, że kryje się gdzieś w pobliżu.
8/10. Finał trochę przynudzał, ale całość wychodzi naprawdę dobrze i jestem bardzo ciekawy jak uda im się kontynuacja.
Kurde, mógłbym cię ostatnio ciągle cytować.
Pierwsze dwa zdania idealnie podsumowują czemu ten film jest taki dobry. Zwłaszcza ten brak kija plus jak wspominałem bardzo duża wyobraźnia reżysera, jest sporo fajnych scen, ciekawie zrobionych, ładnych wizualnie plus ciągłe napięcie.
Premiera na krążkach jakoś niedługo więc od razu koniecznie zrobię powtórkę, plus jestem bardzo ciekaw tych wyciętych scen.
Jesteś nie w temacie - wersja rozszerzona na razie się nie ukaże a w nieokreślonym, niedługim czasie.
Czyli nie wierzę, żeby mieli dodawać teraz sekcję "scen usuniętych" skoro za kilka miesięcy chcą wydać film z tymi scenami ale wmontowanymi.
____________________________________
Po 2 seansie mam TE SAME problemy:
- za dużo wulgaryzmów
- za dużo przemocy (serio mam uwierzyć, że dzieciaki ot tak obrzucają się kamieniami?)
- sceny "jump scares" raziły mnie tu bardziej niż za pierwszym razem.
Zjadę do oceny 7/10
Pytanie do znających książkę, pierwszą adaptację:
Część druga jest wyraźnie słabsza od 1? Czyli lepiej zaczekać na tą kontynuację czy można se obejrzeć starą wersję?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
05-01-2018, 13:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2018, 13:51 przez shamar.)
(05-01-2018, 02:55)Krismeister napisał(a): "To" nie jest straszne, ale nie na tym polega jego fenomen. Relacje dzieciaków, Pennywise i brak kija w dupsku twórców, to wszystko czyni ten film wybijającym się nad resztę horrorów tej dekady.
Tzn. inni twórcy horrorów "mają kija w dupsku"? Czym to się objawia?
(05-01-2018, 02:55)Krismeister napisał(a): Frajerzy są świetni
Frajerzy to chodzące stereotypy, postacie-klisze. Albo nudzą, albo irytują, albo są na trzecim planie i ledwo się ich zauważa (Żydek, Murzynek). Do zniesieni byli tylko Grubas i ta dziewczyna.
(05-01-2018, 02:55)Krismeister napisał(a): Zauważalne są lekkie jump-scary, ale nie są nachalne
Straszaki pojawiają się tak często, że szybko przestają robić jakiekolwiek wrażenie i ich pojawienie się wypada blado, staja się czymś, czego człowiek zaczyna się po prostu spodziewać, jak np. rozmowy czy scen posiłku. Ten film w ogóle nie buduje napięcia przed pojawieniem się zjawy (może oprócz tego prologu, bo tam jednak widzimy klauna po raz pierwszy). Może nie ma na to zresztą czasu, opasłe tomisko Kinga to materiał na serial, nie na film.
(05-01-2018, 02:55)Krismeister napisał(a): Teraz główna zaleta: Skasgard. (...) Klaun kradnie każdą scenę
(05-01-2018, 02:55)Krismeister napisał(a): "To" nie jest straszne, ale nie na tym polega jego fenomen. Relacje dzieciaków, Pennywise i brak kija w dupsku twórców, to wszystko czyni ten film wybijającym się nad resztę horrorów tej dekady.
Tzn. inni twórcy horrorów "mają kija w dupsku"? Czym to się objawia?
W samym trailerze Annabelle roi się sztucznych straszaków. Ciężko teraz znaleźć horror, który budzi grozę samą atmosferą ("Egzorcysta", nawet w "Kobieta w czerni" z Danielem Radcliffe nie było jump-scarów). Teraz to wygląda jakby horrory były robione taśmowo, po to, by Helios potem robił z nimi Maratony Grozy co miesiąc.
(05-01-2018, 13:48)shamar napisał(a): Pytanie do znających książkę, pierwszą adaptację:
Część druga jest wyraźnie słabsza od 1? Czyli lepiej zaczekać na tą kontynuację czy można se obejrzeć starą wersję?
To nie jest takie proste pytanie. W skrócie odpowiem, że nowa ekranizacja ma w ogóle inną narrację niż książka i wersja telewizyjna.
Jeżeli chodzi o ten tzw. mini serial, to druga część jest drastycznie gorsza. Oglądanie jej w oderwaniu od pierwszej połowy jest skazane na porażkę.
Mnie się wydaje, że sequel nowego "It" będzie trochę nawiązywał do struktury pierwszej adaptacji. Chodzi mi konkretnie o reunion klubu. Myślę, że twórców skusi zrobienie retrospekcji ze względu na dobry odbiór dzieciaków w zeszłorocznym filmie. Może to skończyć się dziwną sytuacją, gdzie poza finałem część pierwsza okaże się zbędna.
Liczę natomiast na rozwinięcie mitologii klauna. Czyli na coś czego wersja telewizyjna w ogóle nie tykała.
W sequelu powinna zagrać Amy Adams. Nikt nie pasuje lepiej do roli postaci, która podobno wygląda jak Lois Lane :) - w sumie od tego w dużej mierze zalezy czy w ogóle będę miał ochotę ten sequel oglądać (gdyby z kolei trafiła tam Chastain to jest powód, by go NIE oglądać).
A co do filmu - ładne zdjęcia... klimat miejscami nawet nawet... fajni bohaterowie... w sumie chętnie obejrzałbym z nimi jakiś... film bez morderczych klaunów. Zaczyna się to nawet nieźle, ale im dalej w las tym gorzej, sceny w których pojawiały się wszelakie dziwadła, zombie, wiszące zwłoki i tym podobne bzdety zniechęcały mnie coraz bardziej, a końcówka to już w ogóle jeden wielki ziew. Zdecydowanie lepiej byłoby się ograniczyć z tymi manifestacjami zła (czy tam lęków wszelakich) bo chwilami robił się taki pierdolnik (np w czasie wizyty w zdezelowanej chałupie), że trudno było się przejmować czymkolwiek (nawet jeśli sami bohaterowie dawali się lubić i teoretycznie można by się o nich martwić).
I nie, nie czytałem ani nie widziałem starej wersji. No i zazwyczaj nudzą mnie horrory, więc może dlatego średnio z odbiorem.
5/10
PS. ubzdurałem sobie, że w roli klauna występuje Peter Sarsgard (pewnie podobieństwo nazwiska), ale spójrzcie tylko, wygląda zupełnie jak on :)
Na pocieszenie mogę wam podać, że Sophia Lillis (Beverly) w serialu "Sharp Objects" podobno ma grać młodszą wersję głównej bohaterki, w którą wciela się... Amy Adams.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
(20-02-2018, 21:31)zombie001 napisał(a): Na pocieszenie mogę wam podać, że Sophia Lillis (Beverly) w serialu "Sharp Objects" podobno ma grać młodszą wersję głównej bohaterki, w którą wciela się... Amy Adams.
Z tego się powoli robi incepcja w alternatywnej rzeczywistości :)))
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."
Nienawidzę Chastain. W każdym filmie w jakim ją widziałem wkurzała mnie swoją facjatą. IT było świetne ale jak faktycznie ona będzie grała w part II to odpuszczam kino i zmęczę się w domu.
21-02-2018, 08:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-02-2018, 08:32 przez yacajackowski.)