Red Crow
Liczba postów: 12,688
Liczba wątków: 50
Myslę, że wpływ Tego na Derry był odpowiednio mocno podkreślony w jedynce, więc tutaj nie musieli już tego specjalnie dopowiadać. Fakt, że taki akt przemocy jest w jakiś sposób spowodowany ingerencją Tego, które "przebudziło się" po 27 latach, jest raczej oczywisty jak dla mnie.
No i przecież ta dylogia ogólnie nie grzeszy subtelnością, wręcz przeciwnie, wiec nie rozumiem dlaczego mieliby sobie odpuszczać szokowanie na rzecz domniemania. :)
06-09-2019, 11:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-09-2019, 11:46 przez nawrocki.)
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Nawrocki, jakie tam było odniesienie do Martwego zła? Bo chyba przeoczyłem.
06-09-2019, 11:47
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
W sumie. Ok. To jest dobre w tej scenie, że ona wychodzi od zachowania ludzi, a dopiero w jej finale robotę dokańcza Pennywise.
Trochę się nakręciłem negatywnie, przyznaję. Tak jak pisałem wcześniej - sama w sobie scena jest fajnie zrobiona.
Za to mam żal do tego napisu. Zbyt bezpośredni, do tego tandetny.
Film ma moim zdaniem większe problemy, niż ten prolog.
.
06-09-2019, 11:48
Red Crow
Liczba postów: 12,688
Liczba wątków: 50
@Szaman
Scena z Eddiem w piwnicy apteki z trędowatym na łańcuchu, może to nadinterpretacja z mojej strony, ale skojarzyła mi się mocno z Martwym złem
06-09-2019, 11:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-09-2019, 11:57 przez nawrocki.)
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Bardziej Drag Me To Hell :)
06-09-2019, 12:00
Red Crow
Liczba postów: 12,688
Liczba wątków: 50
No to może po prostu z Raimim. :)
06-09-2019, 12:03
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,764
Liczba wątków: 14
Dzięki za opinie. Chyba jednak nie idę na To do kina, więc napiszcie proszę w spoilerze, czy pojawia się pająk i żółw.
06-09-2019, 15:11
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Pająk częściowo, bo po nieudanym rytuale Pennywise ma w swojej dolnej części pajęcze odnóża i mierzy ze trzy metry. Żółw nie. Kosmiczne pochodzenie jest zasugerowane króciutką sceną ze spadającym, płonącym meteorytem/statkiem i gniazdem klauna które przypomina delikatnie ruiny jakiegoś organicznego statku kosmicznego
06-09-2019, 15:26
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,764
Liczba wątków: 14
Dzięki. Wygląda na to, że ostro pocięto najsłabsze elementy literackiego pierwowzoru. Za to plus.
06-09-2019, 15:28
Stały bywalec
Liczba postów: 12,533
Liczba wątków: 29
Jako, że nie widziałem jedynki, to widząc, że będzie maraton obu części, więc wybrałem się i zobaczyłem za jednym zamachem.
Chapter One
Niby trailery i zapowiedzi zapowiadały się na remake bez duszy, a wyszedł z tego dobry film i niezły horror. Dzieciaki bardzo dobre i pokazane wiarygodnie, Bill Skarsgård zapisze w historii jako kolejny kultowy klaun. Fajnie, że nie ma nachalnego rzucania nostalgią za ejtisami. Dobrze też radzi z pewnymi niedopowiedzeniami.
Chapter Two
Pierwsza scena z gejem dość zaskakująca i osoby na sali robiły "Woo". W pierwszej chwili sądziłem, że to będzie któryś z dorosłych bohaterów (książki nie czytałem, a miniserial widziałem jedynie z recenzji Nostalgia Critica). Oczywiście film pokazał, że jednak miałem słuszne przeczucia.
Dorosłe odpowiedniki dzieciaków były dobrane perfekcyjnie i można było uwierzyć. No dobra, z McAvoyem miałem czasem wrażenie, że z tym jąkaniem to podrabia manierę swego dziecięcego odpowiednika. Swoją drogą niektóre osoby na sali głośno nie dowierzały, że z Bena zrobiła się amalgacja brazylijskich piłkarzy :).
Fajna była scena z dziewczynką, która na widok Pennywise'a od razu czmychnęła (czyżby byli świadomi krytyki, że Pennywise Skargarda jest kreowany na ZUEGO), by ten ją przywabił innym sposobem. Przy okazji scena ta mogłaby służyć dla typów od "kurła, kiedyś to było" za przykład jak te dzisiejsze dzieci są rozdelikacone :).
Jeśli chodzi o scary moments, to wciąż daje to radę. Sceny z staruszką faktycznie straszne. I świetnie pokazano scenę wspomnienia Bena w klasie WoS-u. I kilka razy ładnie zagrano z jump scare'ami jak z tym pieskiem.
=====
W sumie oba rozdziały można traktować jako jeden film w stylu tych dwuczęściowych panów Kleksów. Więc w tym wypadku dam łączoną ocenę - 8 / 10
07-09-2019, 21:17
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Podobało mi się, choć trochę mniej od rozdziału pierwszego. Czemu? Mniej uroku ze względu na dorosłą już ekipę i rok 2016, a także przez brak pokazania jakichkolwiek reakcji miasteczka Derry na to, co znowu się tam wyprawia (wszystko jest aż czasami za bardzo skupione na bohaterach, jedyna scena, w której ktoś reaguje na "wizje" ekipy to w chińskiej restauracji). Tutaj jedynka zdecydowanie górą.
Niemniej, uśmiałem się, znowu prawie nie przestraszyłem, podobny poziom do części 1. Monstrualnego czasu trwania (jak na horror) w ogólnie odczułem, co na +.
Przed samiutkim filmem, puścili trailer Birds of Prey (ten 40-sekundowy, który nie trafi do sieci). Pochwalam ten pomysł na marketing Warner Bros. reakcja starszego brata, który myślał, że zaczyna się film, a tu nagle Harley rozwala czerwone balony - bezcenna. :)
08-09-2019, 08:54
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Druga część trzyma poziom pierwszej. Znakomite w tym filmie jest zwłaszcza interakcja pomiędzy frajerami.
To co Juby określa jako wadę ja uważam ze jest świetnym posunięciem. Skupienie się całkowicie na dorosłych bohaterach ich zażyłościach po latach w jaki
sposób radzą sobie z traumą związana z wydarzeniami z młodzieńczych lat. Dodatkowo to wszystko przeplatane retrospekcjami sprawdza się znakomicie.
Cała dorosła obsada dobrana fantastycznie ale to Hader jest tym który moim zdaniem kradnie show. Na osobną laurkę zasługuje Skarsgard jego klaun dla mnie
już jest ikoniczną postacią- zagrał świetnie to powiedzieć za mało.
Wszelkie sceny które miały straszyć/wywołać emocje działają jak należy.
Mocne 8/10 długi metraż niedaje o sobie znać film jest zbyt dobry i nie daje odetchnąć co sprawia ze te prawie 3 godziny mijają szybciutko.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
08-09-2019, 10:29
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Szaman bardzo trafnie wypunktował część problemów tego filmu, ale ja będę surowszy w ocenie jego metrażu - czuję w kościach, że jest tu nie 40 minut, ale dobra godzina totalnie zbędnych scen / wątków. Chyba sie starzeję, bo to kolejny długaśny film, z seansu którego wyszedłem z migreną.
Retrospekcje z dzieciakami są beznadziejne, straszą komputerową twarzą Bena (Richie kilka razy też wygląda tragicznie) i nie wnoszą kompletnie nic do relacji między bohaterami czy samej fabuły. Co gorsza nie mają w ogóle klimatu pierwszej części, a i między obsadą zniknęła gdzieś tamta chemia. Gdyby od początku mieli pełny scenariusz obu filmów, mogliby nakręcić te sceny w teakcie zdjęć do jedynki, w tej sytuacji należało z nich wyłącznie zrezygnować.
W pierwszym filmie najsłabszą postacią był Mike, tutaj najsłabszą postacią jest Mike. Facet funkcjonuje na ekranie tylko po to, by recytować całe tony ekspozycji, w tym durne motywy indiańskie, jakieś rytuały i inne pierdoły. Nie czytałem jeszcze powieści więc nie wiem co pochodzi od Kinga a co wymyślili twórcy, ale oceniając sam film uważam to za bardzo słabe, podobnie jak cały ten segment ze zbieraniem artefaktów. (nawet jeśli są tu świetne sceny, jak ta z Chastain i staruszką)
Osobiście zmieniłbym fabułę i uprościł ją - po tych 27 latach bohaterowie mogliby sami zacząć odzyskiwać pamięć o Derry, do tego stopnia, że czuliby niewyjaśnioną potrzebę powrotu tam, co też każdy by zrobił odwiedzając znane sobie miejsca i odzyskując pamięć, aż w końcu doszłoby do spotkania całej grupy. Nie podobało mi się też, że z jednej strony film dość wiarygodnie podchodzi do psychologii postaci (Beverly tkwiąca w toksycznym związku w którym jest ofiarą przemocy), z drugiej zdaje się obracać to w żart - jak inaczej określić żonę Eddiego? (okropny Ransone, facet nie potrafi w ogóle grać)
Nie jest to jednak zły film - ma sporo fajnych scen, obsada wypada bardzo dobrze (pomijając wspomnianego Ransone'a i Old Spice'a, ale ten drugi poza byciem chodzącą ekspozycją nie ma nic do roboty), jest najlepszy gdy Pennywise lub jego wcielenia są na ekranie (choć tych scen faktycznie jest trochę za dużo, z zastrzeżeniem że nie tych w których faktycznie występuje Skarsgard) i zdarza mu się mieć dobre tempo, niestety Muschietti niemal za każdym razem wkłada swojemu filmowi kij między szprychy i tempo to psuje. Jak np. w finale, który jest tak ze dwa razy za długi, ale za to bardzo satysfakcjonujący - lubię gdy śmierć czarnego charakteru wzbudza we mnie coś na kształt współczucia i litości.
8/10 dla jedynki, 5/10 dla dwójki.
08-09-2019, 18:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2019, 02:16 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,538
Liczba wątków: 148
Dwójka ze 185 mln dolarów po pierwszym weekendzie na świecie. W USA 91 mln - 32,5 mln mniej niż jedynka.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
08-09-2019, 18:40
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
@Mierzwiak,
motyw powrotu jest inny w starej wersji telewizyjnej. Moim zdaniem zgrabniej napisany. Ekipa wraca do miasta, bo Mike ich wydzwonił. Jednak zanim spotkają się na kolacji, to w ciągu dnia się kręcą po mieście i wtedy dzieją się te wszystkie cuda. Logiczne, mniej wymuszone i w ogóle lepsze. Pomysł na rozdzielenie ekipy już po spotkaniu jest Kinga. Film dodaje jednak ten motyw artefaktów, który moim zdaniem jest marny.
Mnie jest żal, że wywalono na rzecz tych wszystkich strasznych scenek, cały wątek wpływu Tego na innych ludzi. To było ciekawe. Jakoś tam świeże. Przełamywano tym schemat i wychodzono poza wąski krąg grupki bohaterów. Pomijam tutaj wszystko związane z Henrym Bowersem, bo strzępy tego wątku, które finalnie trafiły do filmu są złe bardzo.
.
08-09-2019, 18:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-09-2019, 18:57 przez srebrnik.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Henry Bowers, ugh.
Jak mam rozumieć to, że jego szoferem był trup? To była jego wizja? W rzeczywistości sam prowadził? Cos tu chyba wyleciało w montażu.
08-09-2019, 19:29
.
Liczba postów: 27,759
Liczba wątków: 62
Hmmm, wy tak serio z tymi ocenami? Ja czułem się jakbym pomylił seanse i trafił na jakiś tani, taśmowo produkowany horror robiony po to, żeby zawsze w kinie jakiś horror był. Przecież zawiązanie akcji, wiarygodność dialogów, rozkmina tego murzyna i zwłaszcza ilość jump scare'ów są jak z parodii. Nie było tutaj ani jednej sceny mającej jakikolwiek pomysł na wywołanie strachu oprócz klasycznego wyskoczenia potwora z ciemności i jebnięcia głośnej muzyki, na finale aż mnie zęby rozbolały od nieporadności reżysera, gdy po raz kurwa setny serwował to samo, czyli chwilkę niepewności, wyskok potwora, krzyk.
Jakby tego było mało, to McAvoy zalicza najgorszy swój występ w karierze dodając do tego nagrodę za najmarniejsze zagranie jąkania się w historii Hollywood.
Po prostu tra-ge-dia, nie spodziewałem się cudów, czegoś na 5-6/10, a dostałem, no cóż, 2/10? Po raz pierwszy w życiu miałem ochotę wyjść z kina, gdzieś tak na wysokości 398. jump scare'a w 253. minucie filmu. Swoją drogą, czy ich pojebało z tym metrażem? Czy reżyser miał haki na producentów i nawet im nie pokazał gotowej wersji?
08-09-2019, 22:42
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Nie spodziewałem się tak negatywnego/mieszanego odbioru z waszej strony. Do tego recenzje też są raczej średnie, zaczynam się zastanawiać czy w ogóle jest sens jechać do kina i czy może nie będzie sensowniej poczekać aż trafi na jakieś HBO...
08-09-2019, 22:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-09-2019, 22:53 przez Kuba.)
.
Liczba postów: 27,759
Liczba wątków: 62
Gdyby to trwało tyle ile powinno, czyli maks 120 minut to jeszcze napisałbym żebyś się sam przekonał, ale że trwa ile trwa, to polecam nie tracić czasu. Ja jestem aż na siebie zły że poświęciłem na To czas.
Aa jeszcze jedna kwestia: gdy w filmie znowu pojawia się młoda Bev, to wszystkie neony w mieście układają się w napis AMY ADAMS. Przed obejrzeniem całości jeszcze mógłbym narzekać że jej nie zatrudnili, ale teraz już wiem jak było :) producenci wysłali scenariusz do agenta Amy, ten przeczytał, prychnął "nie no, kurwa szanujmy się", cisnął do niszczarki, a Amy nigdy o propozycji nawet nie usłyszała :D
08-09-2019, 23:04
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Adams i tak nigdy nie wchodziła w grę, Chastain miała się pojawić już w scenie po napisach jedynki
https://www.google.com/amp/collider.com/it-chapter-1-credits-scene/%3famp
08-09-2019, 23:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-09-2019, 23:37 przez Szaman.)
|