11-09-2019, 08:22
|
Stephen King's IT
|
|
Przemawia, po prostu po samej treści twojej recki można pomyśleć że są tam właściwie same wady, co jest swoją drogą bliskie prawdy :p
Informacja o tym że nie zgadzasz się z większością zarzutów w sytuacji gdy do żadnego z nich się nie odniosłeś (i nie odniesiesz) jest tu równie potrzebna co retrospekcje z dzieciakami w filmie.
11-09-2019, 08:28 (11-09-2019, 08:22)simek napisał(a): Przemawia, po prostu po samej treści twojej recki można pomyśleć że są tam właściwie same wady, co jest swoją drogą bliskie prawdy :p Po prostu nie chciało mi się wypisywać tych samych zalet co przy Chapter 1. Ile razy można pisać, że Sophia Lillis to perfekcyjna dziewczyna z mojego dzieciństwa ;) Chapter 2 ma więcej wad i dlatego ma u mnie niższą ocenę, ale nie uważam go za zły film.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
11-09-2019, 09:35 (10-09-2019, 22:26)Mierzwiak napisał(a): Tak, to było durne, chociaż pamiętam że jednej czy dwójce postaci wyświetlił się sam numer. Eddie to Richiego. To takie nieprawdopodobne, że Richie sprawidził co u niego? Facebook itp? Tak czy inaczej na mnie zawsze działają sceny gdzie coś nagle wyskakuje, może nie są jakies wyszukane ale działają :D Scena z Benem w szkole była chyba najstraszniejsza oprócz sceny z małą dziewczynka. Ale film głównie był przezabawny a scenariusz musiał być koszmarny biorąc pod uwagę, że najzabawniejsze momenty improwizowali aktorzy głównie Bill i James Ransone (reakcja przy 3 drzwiach, richie udający Pennywise, "sloppy bitch" - to cały Hader), Bez tego zostałby równie co jedynka koślawy film ale dzięki aktorom było dobrze 13-09-2019, 12:41
W sumie nietrudno sobie wyobrazić, że stalkują się nawzajem np. w czasie podróży do Derry. :) Przynajmniej ja bym tak zrobił, gdybym nagle przypomniał sobie o znajomych z dzieciństwa i planował się z nimi spotkać.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 13-09-2019, 15:35
Jak ktoś szuka dziury w całym to każde wytłumaczenie będzie slabe. Nie zapomnieli o sobie w całości, stan przypomniał sobie bardzo szybko, Bev i Richie znali książki Billa itp
13-09-2019, 15:37 ![]() IT - powtórka Powtórka i zarazem pierwszy seans od czasu wizyty w kinie. Bardzo lubię ten film - co więcej, po ponownym seansie podwyższam mu ocenę i dodaję serduszko. Jest to przykład świetnego blockbustera grozy, który pokazuje, że można zrobić efektowny, a przy tym całkiem klimatyczny horror za grubą kasę. I chociaż czasami twórcy popisują się efektami specjalnymi, to nie jest tego znowu aż tak dużo. Uwielbiam bohaterów (z wyjątkiem Billa, który mnie denerwuje, a jak zaczyna mówić głosem zbitego psa to już w ogóle coś we mnie eksploduje - łatwiej mi zdzierżyć Stanleya, który wydaje się być najbardziej nijaki ze wszystkich) i sposób w jaki ze sobą gadają - wreszcie pokazano dzieciaki, które wiedzą co to przeklinanie, popisują się, zaskakują i nie są nudni (z wyjątkiem Billa). "It" trzyma w napięciu. Świetnie jest to wyważone - inicjacyjny komediodramat z horrorem, który nie pozwala się nudzić. Jak ma być śmiesznie, to tak jest, jak ma być strasznie to też jest. Pennywise w tym filmie to kozak, który łączy w sobie dokładnie te same elementy - cały czas przeraża nawet, jak próbuje być miły i to jest fajne. Moja ulubiona scena to zdecydowanie ta z projektorem :) 8/10 i na pewno nie raz powrócę. ![]() IT: CHAPTER 2 SPOILERY, SPOILERY, SPOILERY SPOILERY, SPOILERY, SPOILERY SPOILERY, SPOILERY, SPOILERY Co czuję po seansie jednego z najbardziej wyczekiwanych filmów tego roku? Przede wszystkim wkurwienie, a później rozczarowanie. Nie czytałem książki, więc nie wiem czy King również przedstawił dalsze losów Klubu Frajerów w ten sposób, ale jeśli tak to faktycznie - postać McAvoya można z nim utożsamiać. Podejrzewam jednak, że w książce, która jest niezłą cegłą zostało to zdecydowanie lepiej przedstawione. Tutaj pomysł z wymazaniem pamięci postaciom jest dla mnie totalnie z dupy albo po prostu został on tak fatalnie pokazany. Nie wiem. Cały urok tych postaci został w zasadzie wymazany i nawet późniejsze odkrywanie kart nie działa. Najlepsze są sceny retrospekcji, bo przynajmniej można poczuć nieco klimatu poprzedniej odsłony. Dorosłe wersje postaci są nudne - jedynie relacja Richieego i Eddiego daje radę, gdyby nie oni to bym chyba nie wysiedział. Film jest za długi. Metraż daje się we znaki, niektóre sceny są tak przeciągnięte - z finałem włącznie. W pierwszej części było pyk, pyk i po akcji. Tutaj się to ciągnie, i ciągnie, i ciągnie - myślałem, że nigdy nie doczekam się końca. Sceny grozy do dupy - jump scareów tyle, że można by obsłużyć z dziesięć innych hollywoodzkich, generycznych horrorów. Pennywise'a dużo mniej niż w poprzedniej częsci, a jak już jest to jest... meh. Nie wiem - nadal doceniam Skarsgarda, jak gra (jego głos jest przecudowny!!), ale sam klaun nie robi takiego wrażenie - a jego przedstawienie w finale to jakaś parodia. Na TOP5 scen z Pennywise'em to chyba wszystkie byłyby z pierwszego filmu. Po cholerę był ten wątek z Bowersem? Żeby dodać kolejne 15 minut? I ten jego zombiak-kierowca LOL, co to było? Jestem mega rozczarowany, takie naciągane 5/10 za świetnego Billa Hadera.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
17-09-2019, 18:56 (10-09-2019, 22:57)Snappik napisał(a): Dałbym sobie coś obciąć, że ktoś miał zapisany numer. Przynajmniej raz na ekranie pojawił się numer i dopisek "Mike Hanlon, Derry". Bill ma, ale dopiero na końcu, więc to inna sytuacja. W sekwencji początkowej nikt nie ma jego numeru. Zrobiłem sobie powtórkę. Zbyt bliska mi to historia, żebym olał to po jednym seansie. No i lipa, bo było jeszcze gorzej. Uważam drugą część za film zły. Wszystkie zarzuty podtrzymuję, a do tego zobaczyłem masę nowych. Czas trwania to paranoja. Niebywale rozwleczony film. Najgorsze w tym jest to, że przez te niemal 3h niewiele się dzieje. Jest duuuuużo "strasznych scenek" i tyle. Bohaterowie nie istnieją. Trochę nakreślono jedynie Ritchiego i tyle. Oni służą wyłącznie wywoływaniu scenek, które zbyt imponujące to nie są. Udane są dwie, a w zasadzie jedna i pół. Omawiana tu już ta na stadionie to wiadomo -spoko sprawa. Druga, czyli to pół, to ta z dorosłą Bev u staruszki. Oczywiście poza wrzeszczącym demonem. Chodzi mi o intrygujący motyw rzekomego ojca mieszkanki Derry, który był cyrkowcem. No to wywołuje jakiś niepokój. Niestety nie idzie za tym nic. Za to prawdziwa i rozbuchana przez film geneza Tego jest beznadziejna. Cały ten mityczny rytuał, artefakty, Indianie, kosmosy - dramat. Tym bardziej, że w finale film i tak mówi "a chuj z tym, liczy się psychika i wola". Beznadziejnie to rozpisano. Żeby było jeszcze gorzej, to w finale taki zabieg ma miejsce dwukrotnie. Kiedy już nie wypalił rytuał, to wpadli na pomysł, żeby sprytem zmusić Pennywise'a do zmiany formy, co za chwilę olano, bo "liczy się psychika i wola". Szkoda, że film nie miał dodatkowej godziny, bo może jeszcze z 5 razy by ktoś to powtórzył. Raziło mnie też jak bardzo niejasne są zasady działania Tego. Z jednej strony jest przepotężny. Pojawia się znikąd, tworzy wielopoziomowe iluzje wpływające na rzeczywistość. No przekozak. No ale czasami decyduje się gonić na piechotę swoje ofiary, a te mu uciekają, bo szybciej biegają. No jest tu jakiś potężny problem z określeniem jego umiejętności i mocy. Skoro już przyjęto, że on robi takie cuda, to sorry - trzeba było jednak wprowadzić jakoś tego nieszczęsnego żółwia z książki, czy coś w tym stylu. Generalnie chodzi o jakąś równie potężną siłę będącą po stronie bohaterów. W tej formie, jaka jest teraz to wszystko nie ma żadnego sensu. Przykładów na to można tu wypisać pełno. Ogólnie jednak klaun tworzy sytuacje efekciarskie, które zawsze zostawiają jedną z dwóch furtek - albo ucieczka piesza wspomniana, albo siła przyjaźni/miłości, która ratuje w ostatniej chwili towarzysza. I tak 500 razy. No chyba, że akurat klaun decyduje się mordować. Wtedy morduje w sekundę. Niestety. Po sympatycznej jedynce, nakręcono tego molocha. Wszystkie atuty poprzednika zakopano, na czele z tą dziecięcą perspektywą, która wiele bzdur potrafiła odbić. Dwójka zostanie w mojej pamięci jako gigantyczny zawód oraz fenomenalny wizualnie casting. Nie wiem. 3/10
.
17-10-2019, 02:13
Remake sprzed dwóch lat wpisywał się w grupę horrorów, które przywracały wiarę w gatunek. "Rozdział 2" skutecznie mi ją znów odbiera. Klimat poprzednika zastąpiony został natłokiem "potworków" CGI (już od sceny w azjatyckiej restauracji wiedziałem, że nie będzie dobrze), geneza pojawienia się Pennywise'a absurdalna, idiotyczny i niepotrzebny wątek Bowersa oraz jego szofera, rozwleczona końcówka na poziomie trzeciorzędnych horrorów i kuriozalne rozwiązanie finałowe
Krótko mówiąc, spore rozczarowanie z kilkoma lepszymi scenami - np. wizyta Beverly u pani Kersh (choć też tylko do momentu wyskoczenia pokraki z ciemności). 3/10 18-10-2019, 02:43
Marna ta dwójka... Gdyby wywalić ze 30 minut, w tym sceny z KOMICZNYMI monstrami wyszloby tylko na plus
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 01-01-2020, 23:03
Widzę, że tylko dla mnie druga część znacznie lepsza od pierwszej.
To nie tak, że wszystko w pierwszej było słabe. Miała swoje zalety, głównie dziecięcą obsadę, ale jako całość ten film sprawiał dla mnie wrażenie nieporadnego. Przede wszystkim wyglądało, jakby twórcy nie mieli bladego pojęcia, co zrobić, żeby był nastrój grozy. Nie było w tym żadnej subtelności. Każda scena potencjalnie straszna została zarżnięta. Jeśli pojawiał się jakiś zalążek niepokojącego klimatu, za chwilę nieuchronnie zmieniało się to w głośną, bombastyczną i niedorzeczną scenę (jak gigantyczny Pennywise wyłażący ze slajdu). Humor też dla mnie nie działał. Wprowadzał jakiś dysonans do tej opowieści. Groza i humor jak najbardziej mogą się w dziele przeplatać, ale w pierwszej części "It" to w ogóle nie współgrało. Dużo przesady (np. to, że dzieciaki napieprzają się po mordach kamieniami bez poważnych konsekwencji, albo ta zakrwawiona łazienka i to, jak się szybko uwinęli ze sprzątaniem) - nie pozwalało to traktować filmu na poważnie. Z drugiej strony humor mnie nie bawił. Więc generalnie kiedy film próbował być zabawny, to nie był, natomiast był zabawny w tych scenach, w których usiłował być straszny. Druga część w moim odczuciu robi wrażenie filmu bardziej profesjonalnego. Ponieważ: - Projekty straszydeł są bardziej pomysłowe. - Tym razem udało się zbudować niekiedy nastrój grozy (jak w scenie z dziewczynką). Wreszcie jest to groza podawana subtelniej (oczywiście tylko czasami). - Humor tym razem bywa całkiem udany. Do tego horrorowe i komediowe elementy są znacznie lepiej poprzeplatane. Przez większość filmu nie czułem tego dysonansu, jaki dawał mi się we znaki w jedynce. Chociaż przyznaję, że zdarzają się pod tym względem zgrzyty (jak dźgnięty nożem Eddie rzucający one-liner o fryzurze). - Nostalgiczność czasów dzieciństwa też jakoś bardziej odczuwam w drugiej części, kiedy losy dorosłych bohaterów są przeplatane retrospekcjami z tamtych czasów. Tym razem czułem w tym jakieś emocje. Generalnie tę część odebrałem jako bardziej świadomą tego, czym chce być. Jest tu więcej zabawy. Więcej śmiałości w podejściu do opowieści i prezentowanych straszydeł - wyciska się z nich tutaj więcej grozy, groteski i humoru (w zależności od konkretnej sceny). Film jest też bardziej epicki, ale równocześnie bardziej pozwolił mi się wczuć w bohaterów. Pierwsza część to dla mnie takie 5/10. Gdyby nie dwójka (7/10), to już bym nie miał potrzeby do niej wracać. A tak to pewnie kiedyś powtórzę, traktując ją jako preludium do bardziej udanego sequela. PS. Nie czytałem powieści i nie znam starszej filmowej adaptacji, więc pewnie umyka mi wiele rzeczy, które twórcy nowego filmu spartolili. Jeżeli tak właśnie jest, wierzę na słowo. PPS. Oceniłem w ankiecie drugą część tylko na 5/10 tylko dlatego, że gapa ze mnie. Wszedłem w ten wątek po obejrzeniu pierwszej części i myślałem, że to właśnie tej części dotyczy ankieta. Ale przypał z mojej strony :/ 01-04-2020, 19:05
Będzie serialowy prequel.
https://bloody-disgusting.com/tv/3709055/welcome-to-derry-it-prequel-series-reportedly-in-development-at-hbo-max/
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
29-03-2022, 22:37
Obejrzałem wreszcie "It" z 1990. Bo nigdy nie widziałem tego w całości. No i nasuwa się obserwacja, że ta nowa ekranizacja to zupełnie inne filmy. W ogóle niewiele scen się pokrywa. Pytanie brzmi: która jest bardziej wierna książce? Mam podejrzenie, że jednak starsza.
Czy jako całość stare "It" jest lepsze niż nowe? Raczej tak, choć obie ekranizacje mają własne problemy. Przede wszystkim nową skaszaniła część druga.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 25-01-2023, 13:39
Lubię tą wersję.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 02-08-2024, 12:37
Dla mnie to kult, klasyk i o wiele chętniej wracam, niż do nowej ekranizacji. Jednocześnie jestem świadomy wielu mielizn i niezbyt wysokiej jakości realizacyjnej. No, ale to niewiele zmienia już.
Do plakatu jeszcze dobiorę podpis Kinga kiedyś i będzie piękne dzieło <3
.
02-08-2024, 12:41 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Killer Klowns from Outer Space (1988), reż. Stephen Chiodo | slepy51 | 0 | 59 |
27-05-2026, 17:41 Ostatni post: slepy51 |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler![[Obrazek: tenor.gif]](https://media1.tenor.com/images/4a1e4003aef55d726e307e0d4e090c3e/tenor.gif)
![[Obrazek: giphy.gif]](https://media.giphy.com/media/MCWsDROJwdPwvrgSl1/giphy.gif)






