Kreskówki 80`s & 90`s
#21
Zupełnie nie kojarzę tego Lupina. Jeżeli chodzi o motywy złodziejskie i super czołówkę, to ja lubiłem "Where In The World Is Carmen Sandiego?".
Fajna rzecz, plus też edukacyjna z silną, choć złą postacią kobiecą, before it was cool or cringey ;)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#22
(03-02-2021, 11:30)zdzichon napisał(a): W ogóle mam wrażenie, że bajki z tamtych czasów jakoś poważniej traktowały młodego widza. Już nawet nie wspominam o tym, że przynajmniej część z nich nie była jedynie reklamówką serii zabawek.
Te europejskie (i japońskie) to oczywista oczywistość. Głównie liczyła się ciekawa fabuła i nie były tworzone przez marketingowców. Nawet postacie były postaciami, a nie jakimiś tokenami. W USA dziewczęca bohaterka musiała mieć różowe wdzianka i interesować wszystkim dziewczyńskim. Gdy w europejskich produkcjach postać dziewczęca właściwie mogła być innej płci i nic by to nie zmieniło.

Amerykańskie kreskówki oprócz bycia reklamówką, były strasznie moralizatorskie. Słynne już końcowe lekcje, to musiał być obligatoryjny odcinek krytykujący narkotyki, nawet w bekowym "Szczeniaku zwanym Scooby-Doo" i bohaterowie zachowują bardziej papiesko od papieża. W ogóle zwieńczeniem tej antynarkotykowej propagandy była chujowa "Tajemnica zaginionej skarbonki". W kilku serialach (np. "Smerfy" i "Chipmunki") bywał jeszcze odcinek, gdzie bohater otrzymuje zwierzątko, a potem ono kopie w kalendarz. Żeby oswajać dzieci ze śmiercią. Taa... oswajajmy ze śmiercią, ale broń Boże wspomnij słowa z nia związane lub pokaż realistyczną broń z jej całymi konsekwencjami. Albo krew. W ogóle amerykańska cenzura w animacji to była i jest tragedia.

Dla porównania w 1. odcinku wspomnianej przeze mnie "Klementynki" też umiera mała kózka, ale fabuła dotyczyła złego traktowania zwierząt w cyrku i faktycznie coś za tym stało niż wymuszony i pojawiąjący się z dupy morał.

I tu kolejna przewaga Starego Świata - element edukacyjny był subtelny i jak oglądałem z wypiekami "Tajemnicze Złote Miasta" na RTL7 nie miałem wrażenia oglądania lekcji historii. I potem kilka lat temu powtarzałem, to okazały się jeszcze lepsze niż za dzieciaka. Swoją muszę zobaczyć sequel dziejący się w Dalekim Wschodzie.

Odpowiedz
#23
(03-02-2021, 11:30)zdzichon napisał(a): Od siebie dodam jeszcze Tajemnicze Złote Miasta. Uwielbiałem te momenty w których odkrywali prastare zaawansowane mechanizmy napędzane energią słoneczną.


oraz Szagma - od lat sobie obiecuję obejrzeć parę pierwszych odcinków, bo wygląda bardzo intrygująco, a pamietam już tylko jakieś błyski poszczególnych kadrów i projektów postaci/świata.


"Zaginione zlote miasta" to absolutny klasyk, niesamowicie pobudzaly wyobraznie, natomiast tej Szagmy nie kojarze, ale wyglada jak jakas mieszanka Ulissesa 31 ze ZZM wlasnie. Od wczoraj zreszta przegladam rozne zestawy BVD/BR z klasykami, wiadomo:

https://getyarn.io/yarn-clip/41005abd-58ce-4ad3-b59e-6528e916a0e8


i sie tak zastanawiam nad kupnem tego pakietu:

https://www.ceneo.pl/47857463

Czyzby odkrywcow zamieniono na podroznikow z powodu PC?


W ogole z ta seria mam super wspomnienia, oczywiscie masa rzeczy jest tutaj zromantyzowana i uproszczona, ale patrzac na dzisiejsze realia medialno-filmowe w kwestiach historycznych (miejscami, of kors) to jawi sie ona jako material nauczania na najwyzszym poziomie:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#24
O rany, Szagma !! Jakiś czas temu próbowałem sobie przypomnieć tytuł - bez powodzenia.

Jak się zebrało na wspominki to może..

to było COŚ!! ^^




i trochę brutalności :P


Odpowiedz
#25
Tego Sindbada to oglądałem jak miałem dwa lata. Puszczali na TVP w pierwszej połowie 80s.
Niedługo później jeszcze to:



I co ciekawe, tych Muszkieterów udało mi się skompletować na DVD z polskim dubbingiem i była to pierwsza kreskówka jaką zapodałem córce :)
Fajne jest to, że to ma ciągłość fabuły.

Z innych tytułów z tamtych czasów, które są najstarszymi wspomnieniami z dzieciństwa:






No i oczywiście "Było sobie życie" (które też sprawiłem córce na DVD).

Odpowiedz
#26
Wszystkie oglądałem wręcz od dechy do dechy z wyjątkiem OZ NO MAHO TSUKAI którego w ogóle nie kojarzę.


Z innych tytułów to mniej więcej jak byłem w podstawówce:




A najstarsze wspomnienie.. kurcze pieczone, chyba to było TO



Odpowiedz
#27
(04-02-2021, 00:17)Gieferg napisał(a): Z innych tytułów z tamtych czasów, które są najstarszymi wspomnieniami z dzieciństwa:

No i oczywiście "Było sobie życie" (które też sprawiłem córce na DVD).


O "Bylo sobie zycie" nie bede nawet pisac, bo to wiadomy klasyk. "Around the world with Willy Fog" kojarze z Sat 1. i ogladanie tego z kolezanka, gdzie najbardziej pamietam to, ze bawilem sie z nia w lekarza - taki wiek :)

No, ale to tylko pojedyncze odcinki, reszta wyglada jak jakies pozycje serwowane na Polonii 1., a w zwiazku z tym, ze moja czesc wioski znajdowala sie w cywilizacyjnym leju to P1 niestety nie odbieralem i ominelo mnie sporo, ewentualnie widzialem tylko jakies pojedyncze odcinki bedac u kolegow...i kolezanek :)

Natomiast te Mapeciatka, w jakich latach to lecialo? Bo mam wryte w podswiadomosci obcowanie z nimi (nie mowie o powtorkach gdzies w latach 90), ale kompletnie brak u mnie jako takich swiadomych wspomnien, moze poza jakimis przeblyskami fragmentow w stylu niszczyciel z Gwiezdnych Wojen.


Z innych moich wczesnych wspomnien to zawsze specjalne miejsce beda dla mnie miec dwa tytuly:

"Wspaniala podroz Nilsa Holgerssona"




oraz "Wiwat skrzaty"




Zwlaszcza ten pierwszy bardzo pobudzal moja szczeniacka wyobraznie, ale nie w taki bezpieczno-naiwny sposob jak jakies tam Smerfy (same w sobie oczywiscie spoko), podobnie mialem wtedy chyba tylko z "Robinem z Sherwood" i "Kronikami Narnii" od BBC.



(04-02-2021, 00:06)Rozgdz napisał(a): i trochę brutalności :P


Tygrysia Maska, co za serial. Widzialem tylko kilka odcinkow, juz bedac starszym, gdy zajmowalem sie mlodszym bratem, gdzie ogladalem to chyba na bydgoskim kanale regionalnym. Wspomnienia mam tym lepsze, ze lata temu, za moich londynskich poczatkow mieszkalem z para Wlochow i podczas wieczoru zapoznawczego wypilismy pare piw, odpalilismy tlustego lolka i w pewnym momencie wjechal temat kreskowek z dziecinstwa. Skonczylo sie spiewaniem piosenk z roznych klasykow, min TM (z mojej strony tylko refren, wiadomo) i Calimero, gdzie ja spiewalem po niemiecku, a oni po wlosku:


To byl skoczno-radosny wieczor :)



(03-02-2021, 17:34)OGPUEE napisał(a): Z pozycji oglądanych na CN Europe to przypomniałem sobie o Gobotach, czyli Transformersach. Tak jak wszyscy swoje przygody z transformującymi się robotami zaczęli z Transformersami, tak ja zacząłem z Gobotami:


W moim przypadku bylo to Robotix na VHS, jakos pod koniec lat 80.




Pierwszy kontakt z TF mialem kiedy to posikalem sie po raktuzach przy kiosku Ruchu, gdy zobaczylem te okladke:

https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/A1sVW-5ORQL.jpg

Mniej wiecej w tym samym czasie na VHS zobaczylem "Rebirth" (1/3) z IV sezonu TF i fascynacja zamaskowanymi robotami ruszyla na calego.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#28
Nigdy nie oglądałem Polonii 1.
Sindbad, Oz, Dżeki i Nuka (aka Mali mieszkańcy wielkich gór), Dogtanian i Fogg musiały lecieć na TVP w latach 1984-88, bo kojarzę to z czasów zanim poszedłem do szkoły., a w 80s nie miałem dostępu do niczego prócz TVP.

Nilsa znam, te skrzaty też, ale dopiero jak odpaliłem intro to mi się przypomniało, miałem zupełnie zatarte wspomnienie o nich. Sam bym nie wymyślił, że coś takiego oglądałem.

Cytat:Natomiast te Mapeciatka, w jakich latach to lecialo?
1986.


Nie mogę za to namierzyć takiej bodaj czeskiej albo radzieckiej bajki ze smokiem robionej na stop-motion lub kukiełkowo.

Odpowiedz
#29
Dogtaniana kojarze (podobnie jak *"Around the world with Willy Fog") , ale bardziej z jakimis pojedynczymi odcinkami na Astrze, ktore ogladalem z wyzej wspomniana kolezanka, niz telewizja polska. Przy czym gdy to potem lecialo na TVP, gdzies pod koniec lat 90., to moj mlodszy brat to ogladal i pamietam, ze ojciec wiedzial czym jest ten serial, a wiec moze byc tak, ze ogladalem gdzies z butelka mleka pod nosem i nie pamietam, a te Mapeciatka byly po prostu bardziej wyraziste i charakterystyczne (kolorki i w ogole), ze jednak gdzies tam w glowie 2-3 latka utknely.


* Jezeli chodzi o animacje korzystajace z klasyka Verne to dla mnie pierwsze skojarzenia juz zawsze beda z ta wersja, ktora mialem na VHS:


Kurcze, gdybym na przelomie lat 80/90 mial Astre i kanaly typu RTL/RTL2, Pro7, Sat1. to bym pewnie w ogole nie odchodzil od telewizora, bo jak teraz sobie pomysle ile to szrotu czlowiek ogladal w polskiej telewizji, bo akurat niczego innego nie bylo, masakra:



Juz chyba juz ostatnia wspominka seriali, ktore gdzies na poczatku i pierwszej polowie lat 90. spokojnie uznawalem za najlepsze rzeczy pod sloncem:


Pole Position



Samochody z masa gadzetow i pokladowe komputery? Tak, poprosze takie atrakcje w naszym rodzinnym Fiacie 126p.


Starcom



Ktory sie troche spoznill, bo gdyby powstal w latach 80., kiedy krolowaly kosmiczno-esefowe kreskowki to spokojnie bylby dzis kultowcem.


Nowe przygody He-Mana




Ten stary, mimo miejscami watpliwej jakosci to klasyk nad klasykami (Szkieletor z tej serii do dzis rzadzi jako mem) i twardo mielilem go w latach 80. na VHS. Natomiast ten "nowy", przynajmniej za gowniaka, no to bylo to. Plus te wszystkie naklejki z gumy do zucia He-Man, ktore do dzis ozdabiaja stara mebloscianke stojaca gdzies na strychu:

https://3.bp.blogspot.com/-smP17jPUW9Y/W1HpV6Dw3eI/AAAAAAAABZg/_vAFywOQL80dSHjUmcDwehEG_xKCc8OdQCLcBGAs/s1600/Naklejki%2B1989%2Bcopy%2B%25281%2529.jpg
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#30
Nowe przygody He-Mana były dla mnie zdecydowanie lepsze od tych starych. W pewnym momencie obok "Żółwi ninja" moja ulubiona kreskówka.
Starcom i Pole Position też oglądałem, choć to ostatnie bez większego przekonania.

A Starcom powstał w latach 80 :P

Odpowiedz
#31
No patrz, bylem absolutnie przekonany, ze to juz byly lata 90.

Nowy He-man mial lepsze przygody, wieksza ilosc wymyslnych bohaterow, no i duzo lepsza kreske, zdecydowanie czolowa moich ulubionych kreskowek z tamtego okresu. W ogole pamietam jak pedzilem moim Orlikiem z boiska, zeby byc na czas w domu. Podobnie mialem z TMNT, gdzie zawsze robilem problemy z chodzeniem spac, bo chcialem z ojcem ogladac filmy na VHS, a w piatki pedzilem szybko do lozka, zeby jak najszybciej byla sobota i nowy odcinek Zolwii - kredki w glowie :) No i wiadomo, na mojej ulicy mielismy TMNT ekipe ze zrobiona w warsztacie kumpla bronia z badyli i roznego metalowego szrotu - miecze, kije, nunczaki, gwiazdki nindza™, sznurek z hakami i tego typu rzeczy. Wolnosc i ubaw bycia redneckiem na polskiej wsi we wczesnych latach 90. :)

Natomiast z tym Pole Postion to u mnie bylo tak, ze po prostu trafilo i gdybym by pewnie jakies 2-3 lata starszy to juz bym z taka checia nie ogladal, bo sugerujac sie intrem to baja ciagnie mocno serem.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#32
Kiedyś w szkole mieliśmy w sobotę odrabiać jakieś wolne, to stwierdziłem, że to chrzanię i będę udawał, że zapomniałem, żeby nie przegapić TMNT :)
Akurat leciał ten odcinek, gdzie April się zmienia w jakąś catwoman, siedziałem z wyrzutami sumienia myśląc, kiedy się będzie trzeba przyznać, że powinienem być w szkole :D

Cytat:bronia z badyli i roznego metalowego szrotu - miecze, kije, nunczaki, gwiazdki ninja

Heh, na wsi byłem w prawie każde wakacje i tam miałem zrobione przez wujka łuki i przez dziadka ze stolarskimi uzdolnieniami drewniane miecze, morgensterny i kusze :) Inspiracja płynęła jednak głównie z Robina z Sherwood. Za to z TMNT zbierałem naklejki wklejane do albumu i inne z gum do żucia, a także komiksy. Było się fanem na całego w IV klasie podstawówki.

Odpowiedz
#33
Beztroskie lata 90. :)

I jeszcze ten motyw odrabiania wolnego, kompletnie zampomnialem o tych akcjach. U mnie jeszcze bylo takie cos, jak szkolna pomoc PGR w zbieraniu burakow z pola. Zalapalem sie tylko raz, bo akurat konczyla sie wiadoma epoka. No i to byla prawdziwa wojna, deszcz i bloto, wracalem z tego niczym z jakichs okopow nad Somma. Pamietam, ze w domu czekalo na mnie gorace Cola-Cao (co ciekawe, taki Nesquik na zachodzie pije sie na zimo, jako milkshake), paczka prazynek i nowa kaseta z miksem kreskowek od Looney Tunes/Merrie Melodies. Kiedys to bylo zycie, teraz to jest chooj :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#34
(04-02-2021, 06:02)Gieferg napisał(a): NSindbad, Oz, Dżeki i Nuka (aka Mali mieszkańcy wielkich gór), Dogtanian i Fogg musiały lecieć na TVP w latach 1984-88, bo kojarzę to z czasów zanim poszedłem do szkoły., a w 80s nie miałem dostępu do niczego prócz TVP.

Śledziłem przygody Fogga z prawdziwym zamiłowaniem, a piosenka przez długi czas chodziła mi po głowie, ale to było jak chodziłem do drugiej albo trzeciej klasy, czyli w okolicach roku '95. Byłem wtedy pewien, że to jakaś nowość, a z tego, co tu piszesz wynika, że nie była to pierwsza emisja w TV.


(04-02-2021, 13:18)Bucho napisał(a): Kurcze, gdybym na przelomie lat 80/90 mial Astre i kanaly typu RTL/RTL2, Pro7, Sat1. to bym pewnie w ogole nie odchodzil od telewizora, bo jak teraz sobie pomysle ile to szrotu czlowiek ogladal w polskiej telewizji, bo akurat niczego innego nie bylo, masakra:


O w mordę, to była moja pierwsza ulubiona kreskówka w czasach przedszkolnych, zanim niedługo potem z pierwszego miejsca na podium zepchnęły ją żółwie ninja. Potem przez parę lat to one były moim numerem 1, a potem przyszła faza na serialowego "Aladyna".

Kilka lat temu spróbowałem powtórzyć sobie te Diplodoki (za moich czasów to się nazywało "Diplodo") i ledwo zdołałem przebrnąć przez jeden odcinek. Podobnie z "Yattamanem" - za dzieciaka oglądałem jak szalony, a teraz po prostu się nie da.

Za to "Aladyn" mnie nie zawiódł, niedawno obejrzałem od deski do deski i nawet trzyma poziom.

Do żółwi ninja jeszcze nie wróciłem, bo to ma chyba z milion odcinków, więc trudno mi się zabrać.

Odpowiedz
#35
Jasne, jasne, tez Diplodoki ogladalem jak oczarowany, ale mowie, nic innego nie bylo to sie ogladalo co tam TVP2 rzucilo na ekran. Gdybym mial wtedy mozliwosc ogladania jakichs macho-power 80s kreskowkowych s-f akcyjniakow robionych na licencji zabawek oraz komiksow:

https://www.youtube.com/playlist?list=PLV5c8qfIsi0poBgtZX9L2QYviEDbPpPM0

to pewnie bym takich Dinkow w ogole bym nie ruszyl. Przy czym to wcale nie oznacza, ze te powyzej to zawsze byla jakas super jakosc artystyczno-fabularna, bo z tym bywalo roznie.



(04-02-2021, 15:02)Gieferg napisał(a): Heh, na wsi byłem w prawie każde wakacje i tam miałem zrobione przez wujka łuki i przez dziadka ze stolarskimi uzdolnieniami drewniane miecze, morgensterny i kusze :) Inspiracja płynęła jednak głównie z Robina z Sherwood.


Nie jezdziles na te wakacje do starego Alosia w Ruscu? :) Pytam, bo to dziadek kolegi, ktory mial warsztat, a tam jego ojciec, mechanik/blacharz zrobil mu (koledze, nie dziadkowi) taka naprawde solidna kusze z wajcha i sprezyna. Wraz chlopakami z sasiedztwa tez probowalismy, ale nigdy nie strzelala metalowymi pretami jak ta u kumpla. To byla moc, barrdziej miekka blache od masek samochodowych przebijala na wylot :) Natomiast juz ze swiecami dymnymi oraz roznymi mniejszymi i wiekszymi bombkami nie bylo problemow, zwlaszcza w czasach dostepu do duzej ilosci karbitu, paliwa, zwojow kabli, i starych akumulatorow. MacGyver na calego :)



(04-02-2021, 15:02)Gieferg napisał(a): Za to z TMNT zbierałem naklejki wklejane do albumu i inne z gum do żucia, a także komiksy. Było się fanem na całego w IV klasie podstawówki.


Na smierc o nich zapomnialem:

https://a.allegroimg.com/s1024/0cd364/59658b8a4b18a1568d56323dbcc3


Do tego mialem mase takich z Knight Ridera oraz ALFa:

https://1.bp.blogspot.com/-MTRX3jVToJo/W1B3ZS2qliI/AAAAAAAABWE/E9A0nrNx6Ycm46STTuM-1LBkf7D3X_VAwCLcBGAs/s200/ALF.jpg



Byla jeszcze taka seria gum, pamietam, ze byly szersze niz normalnie i bardzo cienkie, bez smaku, i ogolnie niejadalne (najpewniej tureckie), na samej gumie byl chyba odcisniety znaczek Myszki Miki. Natomiast wraz z nimi dochodzily zajebiste (tak mi sie wtedy wydawalo) karty ze zdjeciami/grafikami z roznych filmow i bajek. Mialem takie z Rambo II, Commando oraz Terminatora, mozliwe, ze z Robocopa takze. Ktos to pamieta?
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#36
Cytat:Do żółwi ninja jeszcze nie wróciłem, bo to ma chyba z milion odcinków, więc trudno mi się zabrać.

Klasyczne Żółwie Ninja najlepiej zacząć od otwierającej mini serii z 1987, która odcinków liczy pięć i stanowi w miarę sensownie zamknięta całość, więc można nawet na tym spokojnie zakończyć. W dodatku te pierwsze pięć odcinków było lepsze graficznie od kolejnych.
W Polsce puścili to w popapranej kolejności, bo najpierw dali sezon 2, w którym Shredder wraca z wymiaru X, później jakoś cofnęli się do pierwszego, a potem dopiero lecieli z kolejnymi seriami.

Cytat: Byłem wtedy pewien, że to jakaś nowość, a z tego, co tu piszesz wynika, że nie była to pierwsza emisja w TV.

Leciało w II połowie 80s po raz pierwszy.

A Chucka Norrisa oglądaliście?


Tylko pięc odcinków, było w całości dostępne na VHS.

Był też Rambo, ale tego widziałem nie więcej niż trzy odcinki jakoś przypadkiem:


Cytat:Nie jezdziles na te wakacje do starego Alosia w Ruscu? :) Pytam, bo to dziadek kolegi, ktory mial warsztat, a tam jego ojciec, mechanik/blacharz zrobil mu (koledze, nie dziadkowi) taka naprawde solidna kusze z wajcha i sprezyna.
Nie, nie aż tak. Moja była ze spinaczem w roli spustu i jakąś gumą, ale strzelała mocniej niż łuk z kijka i rodzice ciągle przypominali, żeby do nikogo nie celować.

Odpowiedz
#37
Temat się zmienił w "Stare dziady wspominają że kiedyś to było!" ;)

Kiedyś to były kreskówki jak Centurions. Taki poziom zajebistości, że możnaby obdarować nim z 10 produkcji.


Man and Machine! Power Extreme!
Proszę mnie to na nagrobku wyryć ;)

EDIT: Z komentarzy ood tym intrem ten mnie rozwalił
"Max Ray, Jake Rockwell and Ace McCloud......probably the 3 most manliest names ever"

Sama prawda. Też zawsze tak uważałem ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#38
Cytat:Temat się zmienił w "Stare dziady wspominają że kiedyś to było!" ;)

Był taki od początku i niejako z definicji.

Odpowiedz
#39
(04-02-2021, 13:18)Bucho napisał(a): Pole Position



Samochody z masa gadzetow i pokladowe komputery? Tak, poprosze takie atrakcje w naszym rodzinnym Fiacie 126p.


Starcom



Ktory sie troche spoznill, bo gdyby powstal w latach 80., kiedy krolowaly kosmiczno-esefowe kreskowki to spokojnie bylby dzis kultowcem.
Z Pole Position byłem zaskoczony, że nie dość, że było to w polskiej TV i że dostał dubbing (Te Pol posyyyszyyyyn!!! :)). I że ten dubbing dotrwał do naszych czasów na Top Kids, skoro była jedyna emisja. Swoją drogą dziwne to było, że do jednych seriali animowanych TVP zlecała dubbing, a do innych lektora.

A urywki z Starcomu raz widziałem na tubie. Sympatyczny serek z bardzo dobrym polskim dubbingiem. Byłem zaskoczony, że Cezary Pazura nie tylko tam dubbinguje, ale i gra jedną z głównych ról i to po Psach.

Cytat:Z innych moich wczesnych wspomnien to zawsze specjalne miejsce beda dla mnie miec dwa tytuly:

"Wspaniala podroz Nilsa Holgerssona"




oraz "Wiwat skrzaty"

Z japońskich adaptacji europejskiej literatury to wspominam Pinokia od twórców animowanej Pszczółki Majki. Co prawda pozycja z lat 70, ale miało premierę w Wieczorynce 1994 roku, więc liczy się :). Obok disnejowskiej wersji moja ukochana adaptacja drewnianego pajacyka:


Inna kultowy anime mego dzieciństwa to "Dommel". Świetna komedia momentami mocno niepoprawna politycznie ;). W domu miałem kasetę z wyłącznie nagranymi odcinkami, którą gdzieś wcięło.


Po latach powtórzyłem na Tubie i dalej się bawiłem. Jedynie mam żal do twórców polskiego dubbingu, że nie zdecydowali się na spolszczenie imion bohaterów, bo tam świat to wypisz wymaluj Polska, same białe wąsate i krewkie Janusze z brzuchami, a w jednym odcinku Dommel ogląda film z lektorem. Szczególnie w odcinku, gdzie Dommel i Blacky byli wyzyskiwani przez jakiegoś pana Mirka z ciężarówki, który w finale pobił się z sapiącym się do niego właścicielem Dommela :).

Mogłaby TVP ABC go wznowić, ale pewnie dubbing zeżarły myszy i zleciłyby nowy :( (ale może wtedy zdecydowali na spolszczenie imion, bo w kraju nic się nie zmieniło :)).

Odpowiedz
#40
Skoro lecą znowu takie wspominki to muszę zarzucić dwie kreskówki których fabuły za cholerę już nie kojarzę ale melodie potrafią pojawić się w mojej głowie w zaskakujących momentach. :P





No i skoro już poszły Ekstremalne Dinozaury to i Moto Myszy z Marsa muszą się pojawić. :)

Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kreskówki Hanna-Barbera Kryst_007 57 19,037 19-01-2026, 02:08
Ostatni post: Bucho



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości