Stały bywalec
Liczba postów: 12,518
Liczba wątków: 29
(05-02-2021, 13:46)Bucho napisał(a): Inne czasy, domyslam sie, ze obecnie w szkolach element ochorny srodowiska jest motywem przewodnim
![[Obrazek: bwahahahaha-thatisag00d-one-20493454.png]](https://pics.me.me/bwahahahaha-thatisag00d-one-20493454.png)
Oj, ty naiwniaku. Mówimy tutaj o sytuacji, gdzie nasz rząd zamierzał przerobić najbardziej naturalny las w Europie na nudną monokulturę jakich pełno, próbuje przekonać, że kornik żyjący od tysiącleci zagraża puszczy, że melioracje wody to same plusy, a wszelkie zielone inicjatywy to opłaca Soros. Więc o czym tu mówimy? Ostatnio nawet jakieś nadleśnictwo próbowało przekonać ochrona wilka to klęska dla jeleni, które nagle zaraz wymrą. Aha, i cały czas promuje (niezależnie od opcji politycznej) się, że wolnożyjący kot to element naturalny, gdy w rzeczywistości to ultraszkodnik. A partia Zielonych to bardziej zajmuje się dżenderyzmem niż ekologią.
Ja sam miałem w 1-3 klasie przedmiot "środowisko", ale bardziej to były nudne czytanki, które raczej gówno zasieją wśród uczniów. I stawiam, że nie zmieniło się do tej pory (ale czego się można spodziewać po tym systemie edukacji).
Choć z nabijaniem się z Kapitanem Planetą w USA i dobrym przyjęciem w Polsce podejrzewam, że mogło być jak z disneyowską Pocahontas. W USA odniosła średni sukces, bo Amerykanie mający ciągle tłuczone o Indianach tym rzygali, gdy reszta świata niezaznajomiona z tym elementem historii wpadła w zachwyt. Zaś ochrona środowiska w USA całkiem skutecznie została wdrożona od lat 70., a w Polsce to w tym temacie to faktycznie coś robić dopiero na przełomie wieków. A sam Kapitan Planeta po latach okazał się w miarę znośny, choć ma parę bekowych sytuacji i gdy odcinki dotykały tematów nie-ekologicznych to wychodzi niezręcznie :).
Zresztą jak mówimy o promocji ochronie środowiska poprzez animację to warto zapodać Zwierzęta z Zielonego Lasu:
Tytułowe zwierzaki stają się uchodźcami, po tym jak ich las zostaje wykarczowany przez ludzi i kierują się do jednego rezerwatu. Niestety, serial to też Gra o tron dla dzieci, bo po drodze jest wiele przeszkód i wiele pada trupów, często w kadrze. A gdy w końcu trafiają do rezerwatu, to dalej muszą się zmagać z okrucieństwem natury.
Podoba mi się, że twórcy niczego nie słodzą i pokazują, że natura to okrutna szmata, a zwierzęta potrafią być jeszcze gorsze od ludzi. No i duże plusy za to, że ludzie, choć mimo całej negatywnej działalności, to nie najgorsze zło tego świata, a bardziej kolejny element natury będący tą samą przeszkodą co przebrnięcie rzeki i uniknięcie drapieżnika*, co było odświeżające po innych tego typu produkcjach. I na miejscu tytułowego lasu zamiast jakiejś cuchnącej fabryki prowadzonej przez jednego z złoczyńców z Kapitana Planety to jest wybudowane jakieś sympatyczne osiedle. Więc wszystko jest to bardziej zniuansowane. Polecam obejrzeć dwa pierwsze sezony, bo trzeci jest fatalny i za bardzo wygładzony w stosunku do dwóch pierwszych.
* Ostatnio powtarzałem na jutubie kilka odcinków - W jednym odcinku Lis w przeprawie rzeki zostaje oddzielony od reszty i ląduje w jakiejś łódce i dopływa do miasta. Tam są ludzie i wpierw co robią - to chcą mu pomóc widząc jakiegoś zwierzaka w potrzasku. Nawet jakiś mały chłopczyk pyta się mamy, czy wezmą go do domu :). Oczywiście Lis jak to dzikie zwierzę nie rozumie ich intencji (co pokrywa z opiniami przyrodników, że dla dzikich zwierząt ludzka pomoc to tylko stres) i ucieka w długą.
05-02-2021, 15:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2021, 23:53 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,994
Liczba wątków: 0
(05-02-2021, 15:37)Gieferg napisał(a): O Sailor Moon dowiedziałem się z Secret Service, obejrzałem kilka odcinków, stwierdziłem, że to nie dla mnie.
Pierwsze odcinki "Sailor Moon" są niemrawe. Usagi działa tu sama (tylko ze wsparciem Luny), a każdy odcinek opiera się na tym samym schemacie. Trzeba odhaczyć 10 odcinków, żeby do Usagi dołączyły dwie kolejne sailorki i dopiero wtedy serial się tak naprawdę zaczyna - pojawiają się fajne interakcje między postaciami (szczególnie trudne relacje Usagi i Rei ciągną serial, dostarczając dużo zarówno humoru jak i dramatyzmu), fabuła zaczyna posuwać się do przodu (do tej pory właściwie stała w miejscu) itp. Chociaż oczywiście pewne schematy pozostają i jeśli kogoś np. drażnią powtarzane na okrągło sekwencje przemian i ataków, będzie miał ciężką przeprawę.
(05-02-2021, 15:37)Gieferg napisał(a): No ale z tym zetknąłem się w czasach, gdy oglądanie kreskówek mnie już ogólnie nie ciągnęło.
Żyję już 34 lata i jeszcze nie przyszły na mnie czasy, żeby oglądanie kreskówek mnie nie ciągnęło. Może ta faza uderzy we mnie z opóźnieniem.
(05-02-2021, 15:52)OGPUEE napisał(a): Zresztą jak mówimy o promocji ochronie środowiska poprzez animację to warto zapodać Zwierzęta z Zielonego Lasu:
Tytułowe zwierzaki stają się uchodźcami, po tym jak ich las zostaje wykarczowany przez ludzi i kierują się do jednego rezerwatu. Niestety, serial to też Gra o tron dla dzieci, bo po drodze jest wiele przeszkód i wiele pada trupów, często w kadrze. A gdy w końcu trafiają do rezerwatu, to dalej muszą się zmagać z okrucieństwem natury.
Jasny gwint, ile ten serial dostarczał traumy :)
Postacie padały jak muchy, więcej trupów niż w "Hot Shots 2".
I nie było żadnego ugrzeczniania, śmierci bywały naprawdę okrutne. Los bażanta i jego małżonki w jednym z pierwszych odcinków to coś, z czego dotąd się nie otrząsnąłem.
05-02-2021, 16:23
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
(05-02-2021, 15:35)al_jarid napisał(a): A końcowa piosenka to arcydzieło, które od lat niezmiennie porusza struny mojej duszy:
Może przesadzę, ale nie słyszałem nigdy piękniejszej piosenki do kreskówki. Czuję się po niej jakby w innym, lepszym świecie. <3
Skoro w temacie "ekologicznych" kreskówek jesteśmy to pamiętam, że w 2008 na starym, dobrym Boomerangu oglądałem kanadyjską kreskówkę pt. "The Raccoons". Fabuła brzmiała właściwie oklepanie - pewien chciwy bogacz-mrówkojad chce ściąć las i postawić na jego miejscu jakieś własne zyskowne gówno (to raczej nie miała być fabryka z tego co pamiętam), a główna paczka szopów wraz z synalkiem mrówkojada stała mu na przeszkodzie.
Przyznam, że nawet lubiłem ten serial. Miał przyjemne tła i kreskę, ładne piosenki w bardzo 1980s klimatach oraz sympatycznych bohaterów. Nawet ten czarny charakter z tego co pamiętam nie był jakimś złem do szpiku kości, miał uczucia i często u widza wzbudzał sympatię. Było 5 sezonów, ale Boomerang zdążył zdubbingować i wyemitować tylko 3, bo potem to już szybko zdjęto z anteny.
05-02-2021, 16:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 16:39 przez Kryst_007.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,104
Liczba wątków: 4
(05-02-2021, 15:52)OGPUEE napisał(a): Choć z nabijaniem się z Kapitanem Planetą w USA i dobrym przyjęciem w Polsce podejrzewam, że mogło być jak z disneyowską Pocahontas. W USA odniosła średni sukces, bo Amerykanie mający ciągle tłuczone o Indianach tym rzygali, gdy reszta świata niezaznajomiona z tym elementem historii wpadła w zachwyt.
Po czesci to, plus fakt, ze technicznie i fabularnie to chyba ciagle byla jedna z lepszych kreskowek, ktore w tamtym okresie smigaly gdzies w telewizji.
(05-02-2021, 15:37)Gieferg napisał(a): O Sailor Moon dowiedziałem się z Secret Service, obejrzałem kilka odcinków, stwierdziłem, że to nie dla mnie. Podobnie zresztą jak DragonBall i Pokemon. Do tego pierwszego próbowałem się przekonac, bo w pewnym momencie znajomi się tym jarali i polecali, ale nic z tego nie wyszło. Trwające po 10 odcinków pojedynki mnie usypiały.
Sailor Moon ogladala moja siostra, a wiec sila rzeczy ogladalem przy okazji. Takie tam fanaberie z rozdzkami, ale jak juz poznalo sie bohaterow i zaczely pojawiac sie nowe czarodziejki to ogolnie dalo sie to ogladac, zwlaszcza, ze to typowa japonszczyzna, gdzie jednak fabula ma znaczenie. Bylo w tym troche brazyliany, ale tez sporo humoru, a same walki z demonami dawaly rade, zwlaszcza, ze nigdy wczesniej czegos podobnego nie widzialem.
Dragon Ball za mlodego uwielbialem. Oryginalna seria to w ogole swietna przygodowka fantasy, natomiast przeciagajace sie walki z DBZ staly sie juz memem, ale istnieje wersja, ktora ogranicza stanie w miejscu i ladowanie energii przez dziesiec epizodow. Zreszta znow, fabularnie Zetka (do konca sagi Komorczaka) to cholernie dobry akcyjniak s-f.
Pokemon to juz byla dla mnie chyba pierwsza klasa Liceum, gdzie Pikaczu kompletnie mnie interesowal i dziwilo mnie, ze jest tak popularny nawet wsrod niektorych moich znajomych. Natomiast widzialem tego sporo, bo to juz te czasy, gdzie pilotem w duzej mierze rzadzil moj wtedy 10. letni brat i czekalem na swoja kolej, aby odpalic rocka na VIVA 2 :)
(05-02-2021, 16:23)al_jarid napisał(a): "Zwierzeta z zielonego lasu"
Jasny gwint, ile ten serial dostarczał traumy :)
Postacie padały jak muchy, więcej trupów niż w "Hot Shots 2".
I nie było żadnego ugrzeczniania, śmierci bywały naprawdę okrutne. Los bażanta i jego małżonki w jednym z pierwszych odcinków to coś, z czego dotąd się nie otrząsnąłem.
Z serialu bila niespotykana w innych animacjach doroslosc oraz powaga oraz to uczucie bezwzglednosci i nieuchronnosci tego swiata. Mocna i dobra rzecz. U mnie obylo sie bez traum, bo wychowanie na wsi mnie jednak zahartowalo w pewnych kwestiach, a do tego serial ogladalem bedac juz wczesnym nastolatkiem. Natomiast gdybym mial to obejrzec jako 5-6 latek to rzeczywiscie mogloby to byc intensywnym przezyciem emocjonalnym, ktore dolaczyloby do kolekcji dzieciecych traum spod znalu Slugs, Bloba i Deadly Friend :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-02-2021, 16:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 16:57 przez Bucho.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Próbowałem z anime tego i owego (GITS, Armitage III, Ninja Scroll, Record of Lodoss War), by w końcu dojść do wniosku, że na dłuższą metę mnie to nie bawi i jak już, to liczy się tylko Street Fighter i cycki Chun Li pod prysznicem :>
https://filmozercy.com/wpis/nostalgiczna-niedziela-65-street-fighter-ii-the-animated-movie
05-02-2021, 16:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 16:53 przez Gieferg.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,104
Liczba wątków: 4
No rozumiem. Z anime u mnie roznie i doceniam wiele klasykow (GITS, Ninja Scroll, Akira), ale nie nazwalbym siebie fanem, Natomiast Dragon Ball za mlodu uwielbialem. Fabularnie oryginal to jedna z najlepszych przygodowek fantasy z elementami akcji, a DBZ to juz s-f sieczka czystej krwi, ale nadal z masa fajnej i bardzo kreatywnej mitologii. Dzis nie mam juz czasu i checi na powroty do tych rzeczy, ale te 20. lat temu (z duzym plusem) Dragon Ball to bylo to.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-02-2021, 17:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 17:15 przez Bucho.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,281
Liczba wątków: 67
Tyle wyliczania i nikt jeszcze nie wrzucił Gigiego? :D
05-02-2021, 17:33
Miami Vice
Liczba postów: 8,055
Liczba wątków: 43
Tak Gigi to pierwszy w życiu posmak pornografii. Mógłbym przysiąc że były tam jakieś cycki ale to może być podkoloryzowane wspomnienie.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
05-02-2021, 19:28
Stały bywalec
Liczba postów: 2,994
Liczba wątków: 0
Na pewno były w "Yatamanie".
I jeszcze się pojawiały w tym anime o siatkarkach, też na Polonii leciało. Jak to się nazywało, u licha? Czekajcie, już sprawdzam w necie.
.........................................................
Znalazłem! "Pojedynek aniołów". Zupełnie wyleciało mi z głowy, że taki był tytuł. Że były cycki, to się pamięta po ponad dwóch dekadach, ale tytuł można zapomnieć, sami rozumiecie...
Nawet jakieś intro wyszukałem, ale nie pamiętam, czy były tam te polskie napisy - wyglądają na doklejone jakąś chałupniczą metodą, więc jeśli tak to było nadawane w telewizji, to niezły obciach.
05-02-2021, 19:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 19:50 przez al_jarid.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,518
Liczba wątków: 29
Odnośnie nieświadomej erotyki to przypomniał mi się odcinek Dommela, (który powstał na podst. belgijskiego komiksu jak i takowe zlecenie) jak jakiś domokrążca za wszelką cenę chciał wcisnąć Ronowi jakiś szajs. I m.in. zastosował fortel, że przebrał się za jakąś piękną dziunię. W ogóle ta scena to było złoto. Wpierw domokrążca w tym przebraniu (widz w domyśle nie wie, że to fałszywa baba) wysiada z luksusowego auta i stopniowo odkrywa swe wdzięki, by kadrze okazać się seksbombą przy odpowiedniej muzyce, a potem jak idzie do domu Rona jest ujęcie na dupę w kusej spódnicy :D. Dommel jako pies domyślił się podstępu i wpierw boksował cyce, które okazały się jabłkami i zdemaskowany domokrążca dostaje solidny łomot.
W ogóle Dommel to kosmos. Jednym z wątkiem było to, że Ron był zakochany w swej sąsiadce Cherry, która była studentką, a on mógł być jej dziadkiem. Kinda creepy :).
05-02-2021, 20:03
.
Liczba postów: 27,705
Liczba wątków: 62
Anime z cycuszkami siatkarek? Kurła, kiedyś to było :)
05-02-2021, 20:05
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,104
Liczba wątków: 4
W Dragon Ball byl Master Roshi, znany zboczuch o zlotym sercu i z prywatna wyspa, a zarazem wielki mistrz sztuk walki:
:)
Japonczycy kulturowo maja dosyc specyficzne zaciagi do pewnych kwestii jezeli chodzi o seks.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
05-02-2021, 20:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 20:15 przez Bucho.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,178
Liczba wątków: 6
W mandze po polsku Master Roshi był tłumaczony jako Boski Miszcz :p
Jak już nawet o Sailor Moon i Dragon Ballu było...
To jedyna kreskówka do której na fulla wróciłem "za starego" i .. wciągnęła chyba jeszcze bardziej :p
Moim ulubieńcem był - oczywiście - Kojiro a nie tam żaden Tsubasa :p
05-02-2021, 22:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-02-2021, 22:33 przez Rozgdz.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Nigdy nie oglądałem Tsubasy, ale oglądałem to:
05-02-2021, 22:45
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,354
Liczba wątków: 29
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
05-02-2021, 23:11
Stały bywalec
Liczba postów: 2,994
Liczba wątków: 0
Heh, Shamar se wrzucił filmik bez żadnego komentarza i dyskusja od razu zdechła.
A ja mam pytanie do tych, co sobie za dziecka oglądali "Transformery" - gdzie to w ogóle było puszczane?
Ja oglądałem tylko "Beast Wars", ten serial, gdzie Transformery przemieniały się nie w pojazdy, ale w zwierzaki. CGI może dziś przerażać, ale serial całkiem fajny (po powtórce mogę potwierdzić, że nadal da się oglądać).
Natomiast nie kojarzę, żeby za moich czasów leciało gdzieś "Transformers" w klasycznej odsłonie, czyli o robotach zmieniających się w pojazdy. Człowiek kojarzył, że jest coś takiego, bo wiedziało się, że są takie zabawki, ale kreskówki z tej serii (poza tymi właśnie dość nietypowymi "Beast Wars") mnie jakoś ominęły.
06-02-2021, 16:38
Captain Skullet
Liczba postów: 20,317
Liczba wątków: 128
Cytat:A ja mam pytanie do tych, co sobie za dziecka oglądali "Transformery" - gdzie to w ogóle było puszczane?
Nigdzie (chyba, że na satelicie w oryginale, raz mi się zdarzyło tak obejrzeć jakiś odcinek).
Po polsku dostępne wyłącznie na VHS.
Co do Beast Wars to ja z zawsze byłem team #trukknotmunky i nie oglądałem tego, nawet jeśli miałem okazję.
06-02-2021, 16:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2021, 16:51 przez Gieferg.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,178
Liczba wątków: 6
(05-02-2021, 22:45)Gieferg napisał(a): Nigdy nie oglądałem Tsubasy, ale oglądałem to:
Heh, musiałem oglądać bo kojarzę dwóch członków drużyny, grubcia (który był też bardzo silny) i zabawnego "Latynosa". Jednak Tsubasa u mnie we wspomnieniach wyraźnie górą :p
06-02-2021, 17:57
Stały bywalec
Liczba postów: 12,518
Liczba wątków: 29
Też zaliczam się do teamu Kickers, z których pamiętam głównie czołówkę i postać grubego.
Z animców piłkarskich to przypomniałem, że z starszą siostrą oglądaliśmy Piłkę w grze, chyba pierwszym obyczajowym dramacie, który oglądałem w dzieciństwie. Choć piłki nożnej nie znoszę (i pod tym względem jestem wymarzonym kandydatem na męża ;)) całkiem dobrze mi się oglądało, mimo że całość była cholernie poważna i to była pozbawiona fantazyjnych akcji obyczajówka.
Przy tych całych wspominkach nie wymieniliście dwóch francuskich klasyków Wieczorynki.
Bałwanek Bouli. Uwielbiałem tego bałwanka i miałem kilka odcinków nagranych po kilku kasetach:
Po latach TVP powtórzyło Bouliego. Niestety dostał nowy, słabszy dubbing, co mnie ogłupionego nostalgią dziadersa odrzuca :C. Ciekawe ile dobra dubbingowego z tego okresu zmarnowało się w archiwach publicznej... Jako ciekawostkę powiem, że ten drugi dub okazał się wielkim powrotem Krzysztofa Krupińskiego, który na przełomie 80.-90. było wszędzie w dubbingu i polskich kreskówkach, a potem znikł.
Oraz Pif i Herkules:
Czyli pies i kot, którzy starają się być dobrymi przyjaciółmi, ale w praktyce skaczą sobie do gardeł i tak tkwią w tej toksycznej relacji :). Całość zabawna i momentami dość niepoprawna (w zapodanym przeze odcinku Herkules wkurwiony na jakiegoś węża wyciąga pistolet i wystrzeliwuje cały magazynek :D - coś dla Mentala). Kolejną ciekawostką jest to, że muzykę robił Alexandre Desplat. Tak ten Alexandre Desplat. Z kolei w polskim dubbingu czołówkę zaśpiewał Andrzej Rosiewicz. Swoją drogą, ciekawe że w latach 90. sporo czołówek do kreskówek wykonywali celebryci. Gumisie - legendarny Andrzej Zaucha, Pszczółka Maja - Wodecki, Kacze opowieści, Brygadę RR i Ulissesa Mietek Szcześniak, Dommela (a potem Franklina) Danuta Stankiewicz, Bouliego i Pinokia Eleni... Kurde, pewnie gdyby zlecono dubbing do TMNT, to pewnie czołówkę wykonałaby Budka Suflera..
07-02-2021, 00:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2021, 00:34 przez OGPUEE.)
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
(07-02-2021, 00:34)OGPUEE napisał(a): Oraz Pif i Herkules:
Czyli pies i kot, którzy starają się być dobrymi przyjaciółmi, ale w praktyce skaczą sobie do gardeł i tak tkwią w tej toksycznej relacji :). Całość zabawna i momentami dość niepoprawna (w zapodanym przeze odcinku Herkules wkurwiony na jakiegoś węża wyciąga pistolet i wystrzeliwuje cały magazynek :D - coś dla Mentala). Kolejną ciekawostką jest to, że muzykę robił Alexandre Desplat. Tak ten Alexandre Desplat.
OK, to jest naprawdę informacja, która mnie zaskoczyła! Ja kojarzę tę bajkę, ale głównie przez odcinek, gdzie ten pies miał niańczyć jakieś dziecko i kot chciał się trochę z niego nabijać. I w ostateczności jakoś razem je niańczyli, ale bobas narobił tyle problemów, że chyba rozwalili dom właścicieli czy coś w tym stylu.
Edit. O nawet znalazłem tęn odcinek:
07-02-2021, 01:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2021, 01:17 przez Lawrence.)
|