Kreskówki 80`s & 90`s
(27-01-2022, 01:53)shamar napisał(a): Z CN niewiele dobrego pamiętam. Tam były chyba same kreskówki dla dzieci.
No shit, Shamar ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Wiadomo o co chodzi. Takie najbardziej infantylne, do lat 5.
Nie przypominam sobie, żeby były tam wspominane Żółwie, Robocop czy Rambo.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Żółwie były bankowo, podobnie jak masa young adult stuffu (Centurions - ok!), tylko że to zaczęło znikać wraz z pojawieniem się polskiej wersji językowej
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Żółwie były na anglojęzycznym CN? Widocznie gdy ja rozpocząłem przygodę z CN ok. '94-95 roku, to na nie (i wspominanych Centurions) się już na załapałem.

Ja co pamiętam z CN Europe, to przy okazji było trochę lokalizowanych europejskich pozycji z lat 90. - były tam m.in. francuskie Z przygodą przez wieki (które w Polsce emitowała Wizja 1), brytyjski pierwszy Tomek i przyjaciele (pewnie było więcej brytyjskich produkcji, ale pamięć już nie ta), hiszpańskie Owocowe ludki (o których istnieniu przypomniało dopiero TVP1, które wypuściło je gdy chodziłem do liceum), australijski Bystry Bill i niemiecki Tabaluga emitowany w tym samym czasie co w Polsce na Wieczorynce (wtedy przestałem oglądać anglojęzyczny CN, który niedługo znikł z mojej anteny).

Odpowiedz
Ja miałem to szczęście, że rodzice mieli jakąś piracką kablówkę odkąd pamiętam, więc na brytyjskie CN załapałem się już w 92 roku i pamiętam Żółwie, pamiętam rodzinę Addamsów, Golthara i masą podobnych kreskówek z lat 80tych, które dotarły do Europy z opóźnieniem. Potem koło 94 roku dobił tam Batman TAS, a po 19 był blok z dziwnymi kreskówkami już nie dla mnie :D - pamiętam jakiś dziwny wytwór w którym Martin Short zmieniał się w postać z kreskówki. Miał żółto-czarną flanelową koszulkę i dziwną fryzurę a la Elvis z downem ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Aż z ciekawości zobaczyłem tą kreskówkę z Shortem - o kurde :D.


Odnośnie jeszcze europejskich pozycjach CN to przypomniałem sobie o Little Dracula, protoplasta Hotelu Tansylwania opowiadający o przygodach małoletniego syna hrabiego Drakuli (który ten z kolei był trochę takim Januszem), który musiał się użerać z supervillainem o czosnku zamiast głowy:


I już amerykańskie Swat Kats, które w przeciwieństwie do Kapitana Planety nie doczekało się polskiej emisji na CN i co za tym idzie dubbingu (ogólnie trochę pozycji nie było emitowany na polskim CN i tylko nieliczne dostały drugą szansę na Boomerang):

Odpowiedz
(27-01-2022, 13:55)OGPUEE napisał(a): Ja co pamiętam z CN Europe, to przy okazji było trochę lokalizowanych europejskich pozycji z lat 90. - były tam m.in. francuskie Z przygodą przez wieki (które w Polsce emitowała Wizja 1)
W końcu wypłynął cały odcinek tej kreskówki (wcześniej to był jedynie fragment w zapowiedziach Wizji 1)! I to z tego samego kanału co oglądałem:


Z przygodą przez wieki opowiada o tym jak trójka dzieciaków i sroka za pomocą magicznej książki z flagą UE jako okładką przenosi się w czasie i przeżywa różne przygody. I jak doczytałem się, serial miał świętować powstanie Eurokołchozu i wzorem Było sobie... miał misję edukacyjną - uczyć dzieci o historii poszczególnych krajów Europy (czytaj: tylko tych z zachodu :)).

Sama całość raczej standardowa - bezpłciowy lead, taka sobie animacja i że topic dotyczy historii to oczywistym jest zromantyzowanie i uproszczenie (ale ten aspekt wypada w miarę neutralnie). W każdym razie miłych wspomnień nie zepsułem. 

Odpowiedz
Ciekawostka, ktora doceni OGPUEE:

https://i.imgur.com/KWtshsI.png
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Ooo, Licorice pizza! :P

Odpowiedz
Dlaczego Motomyszy z Marsa to najlepszy z klonów TMNT:


Swoją droga, nie zdawałem sprawy ile tu wylewa się maczyzmu w tym dziele. I gość trafił z Karbunklem, że wygląda jak Dexter będący producentem narkotyków (gdyby wtedy zdecydowali się polski dubbing, Joanna Wizmur byłaby perfekcyjnym wyborem).

Odpowiedz
Kassai: afrykański bohater
[Obrazek: MV5BN2EzODVkYmMtMDliNy00MWY2LWI3MjAtNGQw...@._V1_.jpg]

Ostatnio pomagałem kumpeli w prezentacji o animowanych serialach fantasy z przedziału lata 80.-2000s. I w układaniu listy przypomniałem o istnieniu jednej animacji, którego odcinek widziałem na TVP Regionalnej gdzieś po Spider-Manie TAS z czasów TVP2, dokładnie jak główny bohater walczył ze złym wężem. Na youtubie jest kompilacja odcinków w wersji pełnometrażówka, więc rzuciłem okiem, bo to jednak obskurna rzecz, zwłaszcza tutaj:


Kassai: Afrykański bohater czy jak w oryginale Samba et Leuk to francuska produkcja oparta na senegalskim folklorze. Jest sobie protagonista, czyli nastoletni chłopak z sawanny imieniem Samba (w wersji na rynek międzynarodowy Kassai), którego narzeczona zostaje zaklęta przez złe bóstwo i ta za dnia staje się antylopą. Jak to bywa w tego typu fantasy chłopak musi zdobyć jakiegoś McGuffina. A jego przewodnikiem i pomagierem jest netflixowy Królik Bugs - antropomorficzny zając Leuk. W każdym cała główna trójka otrzymuje od lokalnego mędrca i szefa Leuka do wykonania jakieś zadanie - a to pójść do innej krainy, pokonać potwora, zdobyć jakiś artefakt. Na początku odcinku zawsze pojawia się gruby rówieśnik z wioski zazdroszczący wszystkiego Sambie robiący za comic reliefa - taki Mięśniak z Power Rangers.

Serial od pierwszych minut bije afrykańskością (przynajmniej tą część wschodniocentralną). Chociażby piosenkę czołówkową wykonuje senegalski muzyk, Ismaël Lô:


I autorzy odrobili lekcję z researchu - sam Leuk wywodzi się z wierzeń Zach. Afryki, gdzie zając sawannowy jest kimś w rodzaju trickstera (zaraz Mefisto powie, że nie i czarni zmałpowali to od Arabów :P). I też jako powiem ciekawostkę, że na bazie zająca-szachraja powstał B'rer Rabbit, który pojawił się w afroamerykańskim folklorze, w tym Song of the South. I samą kulturę tego regionu Afryki przedstawia z zgodnością (tak mniemam) i nie trafi na indeks dzieł zakazanych, bo jest na portalu africultures, a ukazani Afrykanie nie wyglądają jak ten sepleniący pirat z Asterixa. Jako osobisty plus uznaję fakt, że choć Sambę wychowała lwica, ale w przeciwieństwie do Tarzana jego w okresie niemowlęcym znalazła ludzka kobieta i wychowała jak swojego i jest członkiem jej plemienia. Powstało 26 odcinków, ale europejskie animacje mają ten plus, że mają definitywne zakończenie z zakończonymi wątkami, więc nie ma jak u Amerykanów że nastawiasz się na następny odcinek, a w zamian w telewizorze dostajesz zupełnie nową kreskówkę.


Trochę budżet kuleje, bo intro pochodzi ze ścinek serialu (co zauważyła wspomniana kumpela), ale na tyle jest przyzwoicie że nie zgrzyta się zębami. Styl graficzny przypomina mi Foxkidsowych X-Menów. Sam serial to też typowy realizm dla lat 90., czasem zwierzęta mają trochę większej ekspresji. Nawet Leuk jest zaprojektowany wiarygodny i uwierzyłbym, że tak by wyglądał antropomorficzny zajęczak w prawdziwym życiu. Dzisiejsi lewicowcy mogą kręcić nosem, że oryginalni aktorzy dubbingowi są biali, no ale dubbing rządzi się innymi prawami i mniemam, że czarnych w Francji było tyle co w obecnej Polsce i gorzej było o czarnego profesjonalnego aktora głosowego.

Sympatyczna przygodówka, która pokazuje że da się wykonać serial korzystający z mitologii afrykańskiej w sposób ciekawy i rozszerzający wiedzę widza. I było to możliwe nawet w latach 90. I jak widzę, Francja chętniej korzystała z ukazywania afrykańskiej kultury w X Muzie, bo powstał chociażby Kirikou i czarownica (nie widziałem jeszcze).

Jak ktoś chce rzucić okiem jest wersja pełnometrażowa będąca kompilacją wybranych odcinków:



Aha, i odcinek z węgierskim dubbingiem (bo TVP niestety poskąpiła na dubbing, ponieważ serial poszedł na TVP Regionalną, a tylko na TVP1/2 animacje mają przywilej dubbingu. A szkoda, bo wyobrażam sobie takiego Leuka z głosem Roberta Rozmusa - tak nawiązuję do Bugsa):

Odpowiedz
(01-06-2023, 23:32)OGPUEE napisał(a): I autorzy odrobili lekcję z researchu - sam Leuk wywodzi się z wierzeń Zach. Afryki, gdzie zając sawannowy jest kimś w rodzaju trickstera (zaraz Mefisto powie, że nie i czarni zmałpowali to od Arabów :P).

Biorąc pod uwagę jak Arabowie zaorali Afrykę, to jest to całkiem możliwe :P

Cytat:a ukazani Afrykanie nie wyglądają jak ten sepleniący pirat z Asterixa

LOL, co ma jeden, w założeniu komiczny po całości bohater wspólnego z jakąkolwiek prawdą historyczną?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
No właśnie. Równie dobrze można by powiedzieć, że disnejowski "Dzwonnik z Notre Dame" przedstawia ze zgodnością francuską kulturę, bo ukazani tam Francuzi nie wyglądają jak pourcz Asterix i grubas Obelix, obaj z bulwiastymi, wielkimi nochalami.

(01-06-2023, 23:32)OGPUEE napisał(a): mniemam, że czarnych w Afryce było tyle co w obecnej Polsce i gorzej było o czarnego profesjonalnego aktora głosowego

Hehe. tu ci się coś pomyliło, ale wyszło zabawnie, więc trzeba wybaczyć :)

Odpowiedz
O animowanych inkarnacjach zespołów muzycznych. Trochę trend wcześniej zawitał niż wskazuje tytuł tematu, ale co tam (a jest to podgatunek celebrity cartoon, których było mnóstwo w latach 80./90.). I przy okazji znów utwierdzam się w przekonaniu, że amerykańskie kreskówki to w większości szrot dla kasy:

Odpowiedz
Wodnikowe Wzgórze (serial) – bardziej early 2000s, ale serial premierę miał w 1999 roku, więc załapuje się do tematu (a co ma ginąć w serialowym butelkowcu). Chciałem ujrzeć może fragment do porównania wersji z 1978 roku, ale  okazuje się, iż na jutubie są wszystkie odcinki z polskim dubbingiem. I jako, iż żaden z cerberów TVP się nie upomniał, to obejrzę.

Pierwszy odcinek dziwny, bo już zaczyna się wędrówką królików bez żadnego wstępu, czego dotyczy wizja Piątka itd. Gdy filmowa ekranizacja od razu wszystko wyjaśniała i podawała w odpowiednim czasie te fantasy-nazwy, a tak dziecko będzie dziwić się co to ausla, flera, elil, kim jest Frys i czy przypadkiem nie pominęło odcinka. I jestem pewien, że nie ukazanie królikarni Sandleford było związane z tym, żeby dzieci nie były straumatyzowane i jeśli chcesz widzu poznać faktyczny początek, kup prequel w postaci gry komputerowej:

I cały serial miewa takie dziwne tempo, każdy z sezonów kończy się cliffhangerem i na moje początek nowego sezonu powinien być końcem. I co mnie irytuje - przez serial jest stała grupa głównych bohaterów i do Wodnikowego Wzgórza przybywają nowe króliki. Np. Ostrzeń i Truskawek, by po kilku epizodach nagle zniknąć. I potem mam WTF dziwnie, gdy pojawiają się kilka odcinków później (zwykle jako tło). Jedynie Prymulka z nowych rezydentów tytułowego wzgórza ma stały czas ekranowy, ale chyba dlatego że to love interest Leszczynka. Nie wiem, czy było to spowodowane budżetem, jakimiś zakulisowymi problemami czy niedostępnością aktorów.

Swego czasu kręcono nosem, iż ta adaptacja jest mocno pod dzieci i reklamowana pluszakami. Tak, są tam typowe tropy i uproszczenia - główny skład ma Smerfetkę, jęczybułę, śmieszka. Jeden z królików jest teraz dzieckiem, a inny z gachów stał się kocicą. To akurat mi nie przeszkadza i niech będzie różnorodnie, a czasem stawka rośnie (no i Leszczynek wykazał rozsądek biorąc przynajmniej jedną samicę do budowania nowej królikarni). Kihar jest sympatyczniejszy i zmienił się w comic reliefa i do obsady dołączyła myszka (w powieści o małej rólce). Króliki porozumiewają się bez problemu z innymi gatunkami. Ich ulubione pożywienie to marchewka, bo jak inaczej (o tyle dobrze, że w tym świecie ogródki traktują jak McDonalds). A i są wątki miłosne, w których zakochanie jest dosłownie od pierwszego wejrzenia. Szczególnie Jeżynka i Firlet widzą się tylko raz przez moment i kochają się nad życie, mimo braku wcześniejnych wspólnych scen. Leszczynek to chociaż spotykał się z Prymulką przez pół odcinka (i rozwala mnie, że znali się z dwa dni, a już Leszczynek ogłasza że zostanie ojcem i odcinek później nim jest. Czyli serial był zgodny naukowo i wyjaśnił, że królik chciał zwyczajnie włożyć marchew w norę ;)).

A mimo to... serial jest niezły. Jest całkiem poważny, a humoru mało. Fabułę dobrze prowadzą, nawet fillery obecne w drugim sezonie 2. rozwijają postacie i świat przedstawiony. Mój ulubiony odcinek, to jak króliki przypadkowo trafiają na miejski targ i wszystko je przeraża. Czy bożonarodzeniowy two-parter (a gdzie wielkanocny special :P), gdzie bohaterowie odkrywają, że nie wszyscy ludzie są źli. Główna królikarnia nie jest płaska - taki Czubak jest dość apodyktyczny (i rasistą wobec innych gatunków) i Leszczynek musi go trzymać w ryzach, a samce uważają kopanie norek jest zbyt uwłaczające dla facetów :). Dotyczy to też antagonistów - Czyściec ma smutną przeszłość, Firlet to niejednoznaczny antybohater. No i zgodnie z powieścią nadal głównymi złymi są króliki i daleko im do słodziasnych kruszynek. I to chyba jedyna znana mi animacja dla dzieci, gdzie mewy są złe (prawie, bo śmieszki są good guyami).

I co ważne, twórcy traktują serio główny target. Ano pojawia się krew! W jakiej bajce dla dzieci pojawia się krwawiąca pupa i to nie jest komediowa rana? I nie tylko. Firlet po złapaniu przez jastrzębia ma czerwone blizny i dwoje podbitych oczu (a w ostatnim sezonie wygląda jak Two Face) i w jednej walce Czubak i Czyściec drapią się do krwi. I serial nie ukrywa słów "zabija, śmierć, ginie" itp. (przynajmniej w polskim dubbingu). To nie poziom Zwierząt z Zielonego Lasu, ale Czarny Królik z Inle jest obecny. Kilku oficerów Efrafy zostaje złapanych przez lisa i tyle ich widzimy, inny pada z wycieńczenia i krążą nad nim wrony, więc resztę można dośpiewać. W jednym odcinku to twórcy mocno sugerują, że łasica prześladująca Piątka została zabita przez króliki z Wodnikowego Wzgórza. Sama królikarnia Pierwiosnka to sugestywny horror (i to gorszy od totalitarnej Efrafy, bo daje ułudę bezpieczeństwa) z wszędobylskimi trupami (lis zastrzelony poza kadrem, los Kurzyślada). I jest dramatycznie. Pierwszy odcinek to ucieczka przed psem, a potem kotem, a w drugi zaczyna ucieczką wycieńczonego królika przed sową. Warto wspomnieć, że producentem wykonawczym był reżyser filmowego Wodnikowego Wzgórza. I na końcu napisów końcowych jest cover Bright Eyes z filmu (zresztą twórca owej piosenki zrobił ścieżkę dźwiękową do serialu).

Widać duży budżet jak na telewizyjną kreskówkę. Występuje pełna orkiestra, Andrew Lloyd Webber robił muzykę do jednej z piosenek. Pozwolili na kolorowe obrysy postaci, animacja jest dość przyzwoita i tła są ładne. Projekty graficzne trochę zalatują Królem Lwem, znaczy każdy z królików jest wystylizowany. Werben wygląda bez kitu jak króliczy Skaza. Podoba się mi się też, że WSZYSTKIE postacie kobiece mają wąsy! Gdy w filmie z 1978 roku tylko samce królików miały wibrysy. Właściwie serial to rzadki przykład, gdzie wszystkie ssaki mają wibrysy, nawet psy. Trzeci sezon spotkał to samo Batman TAS, czyli zmiana stylu na bardziej kanciasty i niektórym królikom zmieniono wygląd. Niektóre zmiany są OK, bo Czubak mógł posiwieć z powodu wieku, a Dołek dorasta, za to Truskawka nie można poznać (mogli zachować chociaż kolor futra), a Prymulka wygląda jak Koniczynka po liposukcji. Ale z kolei bardziej podoba projekt Jeżynki (i wciąż zachowuje ona wąsy. Dotyczy reszty samic).

No i sezon 3. obniża mocno loty, bo z jakiegoś powodu chciał być mroczniejszy i zmienili nawet czołówkę z idyllicznej na dramatyczny stock-footage. Z jednej strony jest słowny, bo w pierwszych odcinkach tego sezonu pada jakiś trup i Czarny Królik jest creepy. Z drugiej strony to bardziej pozerskie, to śmierci odbywają za kadrem i nie pamiętam by w tym sezonie pojawiła się krew, gdy w dwóch poprzednich i łagodniejszych była. I robią się edgy w złym stylu, np. głównymi antagonistami są króliki z Mrocznej Przystani wyglądający jak złoczyńcy dnia z Motomyszy z Marsa. Nawet mieszkają na jakimś wysypisku śmieci i noszą indiańskie piórka - i się pytam jak? Autor powieści przykładał dużą wagę, by króliki były jak najbardziej naturalne. A zagrożenie z ich strony jest grubymi nićmi szyte. Mam uwierzyć, że króliki żyjące w strutej kopalni, bez dostępu do dobrego jedzenia byłyby liczniejsze i silniejsze od tych na świeżym powietrzu i wspomaganych jeszcze przez kilka silnych drapieżców? Gdy taka wojownicza Spartina ucieka w przerażeniu przed pospolitym kotem dachowcem? I czemu Leszczynek do pomocy nie wziął byłe króliki z Efrafy, z którymi jest w dobrej komitywie, a ci by chętnie wspomogli w walce z Mroczą Przystanią? Zresztą wcześniej można było zawiesić przyrodniczą niewiarę, tak tu już obrażają inteligencję widza, np. Czyściec zabija bez problemu jastrzębia (sam epizod też taki sobie). Czyściec to madakafer, ale to wciąż królik europejski będący nisko w łańcuchu pokarmowym. A nic nie wspominali, że Czyściec to potomek królika z Caerbannog. Plus ukazali twarze ludzi (rysowanych zbyt kanciastych) oddalając od tego cthulhu wymiaru. I końcówka niesatysfakcjonująca i zalatująca magicznym deus ex machiną (i dokonanego przez randoma obecnego w kilku odcinkach, więc mniej można się przejąć. I jak ktoś musiał tego dokonać, to powinien być Piątek) i ostatnia scena taka jakaś urwana. A szkoda, bo scenariusz całkiem dobrze jest prowadzony, ostatnie odcinki oglądałem z zaciekawieniem i trzymały mnie w napięciu.

Jak ja bym robił sezon 3. po prostu kontynuowałbym walkę Wodników i ich sprzymierzeńców z Efrafą, Spartinę zrobić Efrafką (bo jej wątek jest dobry i to jedyna relacja romansowa trwająca dłużej niż westchnienie). Wtedy zagrożenie byłoby wiarygodniejsze, bo Efrafanie są juntą wojskową w przeciwieństwie do Wodników i nieogarów z Czerwonego Kamienia, można byłoby zwiększyć rolę Pierwiosnka. Mógłby się zjawić ponownie Czerniec wykorzystujący doświadczenie z Efrafy. Z końcowej bitwy zrobić dwuparter i po tym odcinek podsumowujący finał zakończony Bright Eyes.
Można byłoby też pobawić ze światem. Zrobić, że jeden z królików jest ranny i znajduje go człowiek i zawozi do weterynarza, wizyta traumatyczna i dziwna, a można by pokusić o crossover z Plague Dogs (oczywix kid-friendly :)).I skoro pokazuje szeroko relacje międzygatunkowe, to dziwi mnie, że nie pokusili o pokazanie zajęcy i związanego jakiegoś zderzenia kulturowego. Może są innego wyznania frysowego, może nie lubią się z królikami albo z nich zrobić antagonistów. Mogliby nawet wystąpić jako fałszywi posłańcy w tym odcinku w stylu Człowiek, który chciał być królikiem.

Wspominałem o dubbingu. Serial miał u nas premierę w 2003 roku, ale TVN zaczął żydzić na dubbing. I dopiero TVP zrealizowała takowy dopiero 12 lat po premierze, ale prawie obsada to stara gwardia z lat 90. - Kopczyński, Olesiński, Tatarak, Chudy, Bednarski, Morański itd. I faktyczny rok dubbingu zdradzają nowsze nazwiska jak Pontek czy Kołakowska. Chyba to też jeden z ostatnich występów Bednarskiego przed jego emeryturą (a także ostatnia duża rola Olesińskiego, nim całkiem ograniczył się do Scooby'ego-Doo). A także ten moment, o którym Kopczyński mówił że bardziej zaczął nadawać się do grania ojców niż bajkowych królewiczy. Z początku brzmieli drętwo, ale potem się wyrabiają. Głosy są dobrze dobrane, akurat Dorota Kawęcka to gwarancja jakości. Gorzej z pobocznymi postaciami, bo te często zmieniają głosy. Także tłumaczenie jest zgodne z tym powieściowym. Swoją drogą polskie tłumaczenie to dobry poradnik jakie nadać imiona domowemu królikowi.

I tą ekranizację Wodnikowego Wzgórza spokojnie można pokazać dziecku bez obawy o traumy. I dobre też wprowadzenie dziecka do kina wojennego (bo tym jest Wodnikowe Wzgórze i nie wiem czemu niektórzy zaliczają do fantasy, kiedy historia jest najbardziej przyziemna jak się da). Sam serial mimo potknięć mi się podobał i powinna TVP ABC go wznowić.

Solidne 7/10

Odpowiedz
Nie bardzo wiem gdzie to dac, a wiec wrzucam tutaj. Zwykle animki mnie az tak nie kreca, ale juz stop-motion i claymation to dla mnie instant <3:





(19-03-2023, 16:32)OGPUEE napisał(a): Swoją droga, nie zdawałem sprawy ile tu wylewa się maczyzmu w tym dziele. I gość trafił z Karbunklem, że wygląda jak Dexter będący producentem narkotyków (gdyby wtedy zdecydowali się polski dubbing, Joanna Wizmur byłaby perfekcyjnym wyborem).


Zdecydowanie, machismo all the way, ale to chyba dlatego, ze to juz produkt lat 90., a wiec wszystko musialo byc "extreme". Ogladalem, podobalo mi sie, ale wtedy podobaly mi sie wszystkie klony TMNT. W sumie nie wiem czy jest to najlepszy klon, ale zdecydowanie byla to czolowka. Swego czasu pisalem nawet artykul dla dzialu Re-animacja, ktory stworzylem na film.orgu, o tych wszystkich kopiach TMNT, ale potem sie posypalo i rekopisy leza gdzies na dnie szuflady.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
O kuźwa. Z Kapitana Planety pamiętałem epizod o narkomanach i znam epizod z Hitlerem, ale nie spodziewałem takiej ilości keczupu (gdy w Batmanie TAS z tego samego okresu to była ledwie strużka i w jednym odcinku):

Odpowiedz
Mocny throwback do 9'tisowego Cartoon Network:

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Najntis nostalgia:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
O kurde, pamiętam to całe Piggsburg Pigs! z emisji na TV4. Leciało z dubbingiem (grubego z tria dubbingował Cezary Kwieciński, a najmłodszego Jacek Wolszczak) i pod tytułem Prosiaczkowo czy jakoś tak. I autor filmu uprościł premise, bo wilki były bardzo poboczne i były kimś pokroju Mięśniaka i Czachy, a głównym wątkiem było to, że w każdym odcinku prosiakowe miasto atakowały jakieś horrorowo-sajfajowe potwory rysowane realistyczną kreską. I co warte napomnienia, mimo że kreskówka była komediowa, te maszkary zdecydowanie nie były komediowe i bardziej urwały się z Jonny'ego Questa. Było całkiem sympatyczne i jak patrzę z perspektywy całkiem oryginalny pomysł - świat rodem z Kaczora Donalda musi stawiać poważnemu kinu grozy.

Animowane Pomidory też leciały na TV4 i pewnie jak dla wielu to był to mój pierwszy kontakt z tą franczyzą (oryginalnego filmu jeszcze nie widziałem). Co najbardziej utkwiło mi, to w drugim sezonie animację zastąpiono jakimś wyrobem animacyjnopodobnym.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kreskówki Hanna-Barbera Kryst_007 57 19,035 19-01-2026, 02:08
Ostatni post: Bucho



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości