14-01-2022, 14:06
|
"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach
|
|
Obejrzałem 1. odcinek 3. sezonu "Afer Life" (od dzisiaj na N) i cóż. Na razie wkurwia mnie to, że główny bohater w ogóle nie rusza do przodu, nawet jeśli wydawało się, że jest inaczej. I nadal to męczenie buły z rozmawianiem na cmentarzu o tym samym z tą babką. Meh. Plus całość kończy się utworem "Back to the Beginning" Aarona Espe'a.
Finałowy sezon "After Life" jest totalnie nijaki, spłynął po mnie całkowicie. Ricky'emu już się chyba nie chciało i Netflix go do tego zmusił :)
Poprzednie odsłony autentycznie mnie angażowały i tym całym swoim emocjonalnym szantażem powodowały ciary. Teraz totalna olewka z mojej strony, a forma za bardzo się nie zmieniła i może tutaj tkwi największy problem 3. sezonu. Czy życie Tony'ego polegało tylko na nagrywaniu swojej żony? :) Nowa serie to dla mnie takie meh, obejrzałem bo obejrzałem, gdybym tego nie zrobił nic by się nie zmieniło. Ani to zabawne, ani wzruszające - 5/10. Może kiedyś strzelę sobie powtórkę całości i wtedy uznam ten serial za mniej udany niż uważam obecnie. A serialowi jako całość obniżam notę i daję 7/10 ;) 15-01-2022, 15:17 Cytat:Pierwszy sezon "After Life" jest totalnie nijaki, spłynął po mnie całkowicie. Ricky'emu już się chyba nie chciało i Netflix go do tego zmusił :)Poprawiłem. :)
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 15-01-2022, 15:49
WOW (ten polski serial z Damięckim Juniorem i żywym
Premiera Wow mnie ominęła z racji zbyt wczesnego wieku i raz kiedyś widziałem reklamy (WOW z tym głosem na tle mieniącego się błękitu wydawał mi się creepy) i 12. odcinek w TV. Od czego zacząć? Główny motyw muzyczny beznadziejny. Tajemnica Sagali i Słoneczna włócznia nastrajały nadnaturalną tajemnicą, Gwiezdny pirat aż bił epickością i przygodami, Maszyna zmian miała sajfajowy i komediowy feeling w czołówce. Wesoły diabeł - klimat horroru, gdzie pojawiła się szczypta przygody. A tu w serialu SF o ożywionym wirusie komputerowym - jakaś melodyjka z repertuaru wojskowej defilady - ahoj przygodo :P. Będąc w temacie niedopasowania soundtracku - pierwsza scena to wstęp do jakiegoś folk-popowego szlagiera. Potem jak szkolny nauczyciel (w tej roli Malajkat) idzie do pracy, to nagle wybucha jakiś motyw pasujący bardziej do Star Warsów (i ten sam chyba kawałek jest w 10. odcinku jak Hardock wsiada do auta niczym Jaś Fasola). Po drugie - postacie mają anglojęzyczne imiona i nazwiska, a miejsce akcji nazywa się Laurentine leżąca domyślnie w Wielkiej Brytanii (bo są te charakterystyczne budki telefoniczne, a i wszystkie napisy/szyldy/komendy komputerowe są po angielsku). Aż dziwne, że twórcy i aktorzy wzorem włoskich filmowców nie nadali sobie amerykańskich pseudonimów, by to sprzedawać jako produkcję zza oceanu (no, jedna aktorka ma taką ksywę). Czemu taki zabieg? Dlaczego postacie nie są Polakami? Szczególnie, że plenery i architektura nie są specjalnie brytyjskie. I w brytyjskiej telewizji na pewno będą puszczać Bolka i Lolka i utwory Bajmu. Dobra, w drugim, piątym, siódmym i trzynastym odcinku jest Murzyn jako statysta, niech im będzie że to Zachód :). To nie było w żadnej koprodukcji, a jak ktoś chciał sprzedać na rynek zagraniczny, to jedynie zakupiłyby sąsiadujące kraje postkomunistyczne i może Niemcy. Scenariuszowo głupota, ale sympatyczna. Tak to jest jak za scenariusz biorą się boomerzy, którzy o obecnej technice wiedzą tyle co moja mama o komputerach (czyli nic). Znaczy tak zakładam, nie jestem informatykiem i może ktoś pokusił się o research. Wow był trochę creepy i też nie rozumiem zachwytów bohaterów nad nim, w Europie już miały premierę obie części Terminatora, więc przynajmniej dorośli powinni wiedzieć, że zmaterializowany bug nie jest to dobry znak. Na plus, że nie ma irytującej kliszy, że dzieciak ukrywa przed rodziną niezwykłego bohatera i tu rodzina Batesów od razu wie o Wowie. Fajnie też uchwycono klimat małego miasteczka, gdzie wszyscy się znają, a jedynie przestępstwo to nieprzestrzeganie ruchu drogowego. Swoją drogą kojarzy mi się się trochę z Ostatnim łowcą tych samych twórców, a i są ci sami aktorzy - Wojciech Malajkat, Mateusz Damięcki z czasów dubbingowania Krzysia w Kubusiu Puchatku, Tomasz Sapryk, Robert Gonera (tu jako sepleniący złodziej), Pan Tenorek czy Pan Yapa. Niestety jest tu fatalna gra aktorska z widocznymi postsynchronami bądź dubbingiem. Damięcki nie umiał kompletnie grać, podobnie jego serialowa siostra (ale można jej darować, bo to dziecko). Najlepiej wypada Marek Barbasiewicz jako główny zły. Stawiam, że to po tym pan Marszałek dostał rolę Skazy w Królu Lwie. Występuje tu też Cezary Pazura w bekowej w fryzurze i robiący przymiarki do roli Czarka w 13. Posterunku. Jestem też przekonany, iż Pazura dubbinguje tu też swego brata Radka, bo ten za cholerę nie przemawia swoim głosem. Serial w przeciwieństwie do innych produkcji Łukasiewicza jest mocno epizodyczny, co moim zdaniem traci i całość jest wypełniona fillerami. Najgorszy jest 11. odcinek z Andym z nieśmiesznym przełożeniem na kreskówkę i głupotą bohaterów. Z kolei w przedostatnim odcinku uwziął się na biednego Hardocka, który tym razem chciał wypocząć od tego całego stresu związanego z wirusem (Sapryk świetnie zagrał człowieka z załamaniem nerwowym). Końcówka dość mało satysfakcjonująca i brak wyraźnego zakończenia. Efekty samego Wow są o dziwo dobre. Powiedziałbym, że nawet za bardzo dobre. Przecież to polska produkcja z lat 90.! I to telewizyjna! Z luźnych myśli: - mógł reżyser darować jednak gołe dupska Pazury i Sapryka w 10. odcinku :P. - w drugim odcinku Mat (tak, ma tylko jedno t w imieniu) przegląda gazetę i jest nagłówek Susan Saradon Sex Symbol czy jakoś tak :D. - komisarz wygląda bardziej jak gangster niż szef policji. Generalnie serial to ramotka, do której raczej nie będę wracał. 18-01-2022, 00:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-01-2022, 15:33 przez OGPUEE.)
Masz chłopie zdrowie, to była ramota już w latach 90. a dziś nie dałbym rady patrzeć na to 5 minut. ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 18-01-2022, 12:44
Kobieta z domu naprzeciwko dziewczyny w oknie
Nie wiem, który gagatek wpadł na pomysł stworzenia parodii i tak nienajlepszej moim zdaniem "Kobiety w oknie", ale szacun za doskonałe poczucie humoru :) Udało im się pod względem marności przebić tamten film, który już miał sporo z pastiszu przecież. No, ale wracając - Kobieta z domu naprzeciwko dziewczyny w oknie ma dupiastą intrygę, nawet jak na parodię, ma epicko nieciekawą główną bohaterkę (nie mówiąc już o postaciach drugiego planu, yea, mamy czarną panią detektyw, czyli współczesny klasyk), która jest identyczną postacią, jak Amy Adams, twistów nawalone, jak reklam na Polsacie, no i do tego wspaniały i cudowny odcinek finałowy, który przeskoczył rekina i pobił rekord świata. To było tak złe, musiałem wziąć prysznic, aby z siebie zmyć to co obejrzałem. Generalnie, jak na parodię to śmiechu wcale (chyba, że z nieudolności twórców), jak na mroczny thriller to zbyt to wszystko absurdalne. Szkoda tylko Bell, bo dziewczyna się stara, ale coś nie wychodzi. @nawrocki Ty z tego co kojarzę broniłeś "Kobiety w oknie" - jak będziesz miał chwilę czasu to rzuć okiem na 8-odcinkowy serial z Kristen Bell (odcinki po około 25 minut). PS jak już się brać na serial tego typu to lepsza jest "Stewardesa" na HBO, chociaż i tak sporo rzeczy tam nie dojeżdża. 01-02-2022, 00:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2022, 00:43 przez Pelivaron.)
Wyszedł nowy sezon "Sex and the city" z tym, że pod tytułem "And just like that" - wcześniejsze sezony + dwa filmy kinowe czasami oglądałem z żoną i w sumie mozna by powiedzieć, że nawet lubiłem (przynajmniej sam serial), ale to co się odwala w najnowszej serii to... cóż, dokładnie to czego należało się spodziewać. Raz, że zmiana tytułu pewnie wynika z tego, że seksu jak na lekarstwo (ale może to i lepiej zważywszy na wiek bohaterek), dwa - na pełnej qrvie wjeżdżają woke-wątki - hetero faceci zostają albo uśmierceni albo zwyczajnie pomija się fakt ich istnienia (Steve pojawia się na chwilę na początku, a potem przez kilka odcinków nikt nawet o nim nie wspomina, choć wydarzenia, które mają miejsce aż się proszą o to, żeby go jednak uwzględnić w jakiś sposób), jedna z bohaterek zostaje homo (choć w sumie trudno powiedzieć, bo baba z którą się zadaje jest niebinarna i wygląda trochę jak facet), każda z bohaterek dostaje czarną znajomą (a jedna z tych znajomych w pewnym momencie dostaje swoje sceny jakby awansowała na jedną z głównych bohaterek), jedna niebinarne dziecko.
Kim Cattral wiedziała co robi, że odmówiła udziału... <VOMIT> Przemęczę do końca, ale to jest zło w najczystszej postaci. 06-02-2022, 13:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2022, 13:05 przez Gieferg.)
W przypadku Steve'a i Mirandy najbardziej bekowe jest to, że w oryginalny serial poświęcił cały odcinek na to by podkreślić, że Miranda jest straight as fuck a samo małżeństwo poradzi sobie z każdym kryzysem, ale Bóg Woke wymaga ofiar :)
Cytat:Kim Cattral wiedziała co robi, że odmówiła udziału...Z tego co mówiła w wywiadach to ona się z nimi nie przyjaźniła i chyba nawet oni jej nie chcieli w serialu. Ona sama zaś uznała, że jest za stara na takie cyrki. Tym bardziej szacunek, wydaje się super kobietą 06-02-2022, 14:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2022, 14:16 przez Corn.)
Jestem po drugim sezonie "The Fall", dawno nic mnie tak nie wciągnęło jak pierwsza rozmowa dwójki bohaterów w ostatnim odcinku. Jamie Dornan to przekocur.
09-02-2022, 01:00 (06-02-2022, 14:13)Corn napisał(a): W przypadku Steve'a i Mirandy najbardziej bekowe jest to, że w oryginalny serial poświęcił cały odcinek na to by podkreślić, że Miranda jest straight as fuck a samo małżeństwo poradzi sobie z każdym kryzysem, ale Bóg Woke wymaga ofiar :) Dokończyłem. Aż szkoda patrzeć jak to nisko upadło - kontynuacja dołująca na różnych płaszczyznach, niedomaga między innymi dlatego, że na siłę upchali w sezonie 4 kolorowe (2 latino, 2 czarne) bohaterki, z których sensowną (choć irytującą, ale przynajmniej jakąś), cokolwiek ciekawego wnoszącą postacią była tylko jedna (Che). Trzy pozostałe powinno się zastąpić jedną sensownie nakreśloną, bo aż wali po oczach, że są tylko po to, że było bardziej kolorowo i żeby miały przewagę liczebną ale nie ma na nie żadnego pomysłu. Rozwaliła mnie postać Rose/Rocka, która nie chce być nikim, tylko sobą, określenie jej kimkolwiek jest złe. Wyższy poziom umysłowego zwichrowania. 13-02-2022, 07:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-02-2022, 09:28 przez Gieferg.)
Legend of Vox Machina zacząłem, dałem sobie spokój, mam dość. Obrzydliwe to, nudne, przerysowane w karykaturalnie bolesny sposób - co chwilę rzygają, przeklinają, rzucają suchymi żartami z seksualnym podtekstem, a przy tym fruwają kończyny, flaki, krew... no nie, rozrzut między grozą a hehe śmieszkami jest zbyt wielki, jak dla mnie. Jasne, zdaję sobie sprawę, że to "ekranizacja" sesji grupki znajomych cisnących w Dungeons and Dragons czy innego rpg, doskonale wiem, ileż frajdy daje taka zabawa, ale... to się sprawdza w gronie znajomych. Bliskich osób, bezpośrednio zaangażowanych w całą akcję, gdzie głupi pechowy rzut kostką można wywrócić wszystko do góry nogami.
Na ekranie to się nie sprawdza. Wszystko jest brzydkie, kreska sztuczna, animacja nierówna, tła całkiem ładne, ale miejsca zlewają się w jedno. Z całej ekipy jedynie kapłanka-gnom, przygłupi barbarzyńca i naiwna elfia druidka zdobyli moją sympatię, reszta to kpina w żywe oczy. Rodzeństwo elfów/półelfów, edgy okularnik ze strzelbą oraz seksualnie niewyżyty gnom-bard brzmią w teorii spoko, ale w praktyce się nie sprawdzają. Tym bardziej, że odcinki trwają po pół godziny... to już lepiej usiąść i powspominać własne sesje. Lepiej wyjdzie :) 15-02-2022, 10:24 Oglądał ktoś? Serial improwizowany, w którym Arnett gra detektywa i co odcinek przydzielany jest mu nowy partner, który ma zadanie odkryć kto popełnił morderstwo nie mając oczywiście scenariusza. Wśród gości m.in. Sharon Stone, Conan O’Brien czy Ken Jeong. Ogólnie raczej głupawka, ale Will Arnett jest przezabawny, a odcinek z Kumailem Nanjianim to śmiałem się non stop ;D 15-02-2022, 12:12
Widziałem 3 odcinki i dałem sobie spokój bo nikt nie przeskoczył Conana z pierwszego epizodu :)
15-02-2022, 12:47
Mój dobry kumpel oglądał i stwierdził, że jest debilem bo nie zgadł żadnego rozwiązania więc nawet się nie zabieram bo to on jest z naszej dwójki mądrzejszy.
15-02-2022, 12:53
Ja trafiłem dwóch :D później, jak się ogląda finał każdego odcinka i jest rozwikłanie zagadki to odpala się potężny Kapitan Oczywistość.
15-02-2022, 13:01
Ten serial jest głupi, ale w niefajny sposób. Rozumiem zamysł, ale bzdurna, pseudo-prześmiewcza otoczka od początku go torpeduje. O wiele lepiej byłoby, gdyby kręcili na poważnie i wrzucili tam kogoś bez scenariusza. A tak mamy bekową umowność, w której ani widz, ani gość specjalny nie potrafią się tak naprawdę odnaleźć.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 16-02-2022, 00:47 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| "Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy | Krismeister | 17 | 2,135 |
27-08-2025, 20:15 Ostatni post: Salto |
|
| BARRY czyli Bill Hader jest hitmanem | Gal Anonim | 35 | 7,721 |
07-01-2025, 03:18 Ostatni post: Bucho |
|
| Jaki jest wizerunek osób z niepełnosprawnością w filmach, serialach i mediach? | AvalonOzN | 1 | 1,245 |
20-04-2020, 16:02 Ostatni post: Wyatt Earp |
|
| Cougar Town czyli 'Courtney, pokaż cycki!' | Snuffer | 6 | 4,194 |
10-05-2014, 12:29 Ostatni post: Mierzwiak |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |





