26-04-2022, 12:46
|
The Northman (2022) reż. Robert Eggers
|
|
Nope, to był pierwotny budżet. Finalnie film kosztował około 90 baniek, sam Eggers rzucał taką kwotą.
Te szacowane budżety z imdb są często o dupę rozbić, bo albo są, no właśnie, szacowane, bywa, że na oko, albo podają tam jakąkolwiek informację z wczesnej fazy projektu. Niestety nie można temu ufać.
26-04-2022, 12:49 Cytat:Though the budget started at $65M, the pandemic and other factors nudged it up to $90M. https://www.escapistmagazine.com/the-northman-might-make-movies-weird-again/
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
26-04-2022, 12:52 (26-04-2022, 11:05)Mental napisał(a):Kluski napisał(a):No widzicie, ale nawet tutaj na forum szum po premierze jest taki mizerny, gdzie przy marvelku macie natrzaskane tysiąc postów i analizy na kilkadziesiąt stron. U ruskich nie flopnął? :) 26-04-2022, 12:53 (26-04-2022, 12:46)Albertino napisał(a): Nope, to był pierwotny budżet. Finalnie film kosztował około 90 baniek, sam Eggers rzucał taką kwotą. Czuję się oszukany.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 26-04-2022, 12:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2022, 12:54 przez Mefisto.) zdzichon napisał(a):U ruskich nie flopnął? :) Pewnie nawet nie dostali legalnej kopii do dystrybucji kinowej ;) 26-04-2022, 13:27 (26-04-2022, 09:57)Pelivaron napisał(a): PS @Kryst_007 i @OGPUEE - jak coś to macie jak w banku, że dostaniecie role statystów, nie będziecie musieli łazić na jakieś śmieszne przesłuchania, po prostu priv na forum. Ale chyba nie dostanę roli wikinga, tylko jakiejś żywej tarczy z mymi warunkami fizycznymi? ;) 26-04-2022, 16:49
Może moja muskulatura pozostawia do życzenia, ale mam wąs jak z wioski Asterixa, a włosów nie ścinałem z rok, więc mam warunki do grania Wikinga z toporem :).
26-04-2022, 17:10 (26-04-2022, 11:17)simek napisał(a): Co do tego powyższego klipu: jakieś pomysły, czemu Amleth nie wyciąga tutaj miecza z pochwy i w ogóle bije tak na miękko? Kompletnie tego nie rozumiem: chłop jest w takiej furii, że powinien tym trzem chłopom wyrwać łby gołymi rękami, a w rzeczywistości jest to bardziej taka przepychanka, która kończy się ostatecznie pojmaniem Amletha. No co do chuja? Rozumiem, że fabuła w tym momencie potrzebowała złapania Amletha, ale w takim razie trzeba było mu rzucić 5 przeciwników i najlepiej szóstego, który w jakiś chamski sposób wbija mu nóż w plecy (coś jak w 1. sezonie GoT w bitce Starka z przydupasami Jaimiego), a nie, że trzech przychlastów go zupełnie nieprzekonująco pokonuje. W filmie jest powiedziane (mówi to chyba czarownik z jaskini), że miecz można wyciągnąć z pochwy tylko w nocy lub u bram Helu. Jeżeli ktoś uważa elementy nadprzyrodzone jedynie za majaki Amletha, to takie wyjaśnienie jest raczej słabe, ale pamiętam jak w jednym z wywiadów Eggers powiedział, że w filmie prawdziwe jest wszystko, w co wikingowie wierzyli. Czyli czary (w tym zaczarowane przedmioty) istnieją tutaj naprawdę. Po pojmaniu Amletha jeden ze strażników próbuje wyciągnąć jego miecz z pochwy za dnia i mu się nie udaje, co sugeruje, że jednak coś jest na rzeczy. 26-04-2022, 19:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2022, 21:54 przez Żółte Krzesło.)
Biała Toksyczna Męskość: Walhalla w moim sercu
Dobry film z rewelacyjnymi elementami, które podbijają go do miana bardzo dobrego. Ale scenariuszowi jednak brakuje szlifu i większego pierdolnięcia. Z sekcji Yojimbo za wiele nie wynika, a romans to raczej taki odhaczony punkt fabularny, który ma generalnie służyć tylko zakończeniu. Nieco to zaskakuje, biorąc pod uwagę że jest to raczej klasyczna opowieść o zemście, bez większych narracyjnych dziwactw i to nawet spuentowana dosyć banalnym "przemoc rodzi przemoc". Z takiej prostej historii powinna wynikać bardziej elegancka struktura. Niemniej, pomimo tego, że pomiędzy wprowadzeniem a zakończeniem, jest trochę bezcelowego bujania, Eggers dostarcza przepięknej wizji ówczesnego świata, kompletnie wypranego ze współczesnego umoralniania, w którym generalnie każdy miał przejebane :) Czego tutaj nie ma? Jucha leje się wesoło, gwałty, palenie wieśniaków żywcem, przybijanie ciał do chaty, kazirodztwo, mordy na krewnych, oniryczne wizje, pogańskie obrządki, pojedynek na gołe dupy w wulkanicznej scenerii. A dookoła pięknie sfotografowana nędza, rozpacz i wieczna jesień. Dla ludzi spragnionych tego typu klimatów, oraz tych którzy mają dosyć wpajania współczesnych ideologii do historii umiejscowionych w czasach, kiedy tego typu ideologie nie miały racji bytu, jest to pozycja obowiązkowa, pomimo wszystkich wad. Niektórzy robią sobie tutaj podśmiechujki z nietypowej aparycji Taylor Joy, ale kurde, ja tam bym plądrował słowiańskie osady i brał takie Olgi w niewolę :P 27-04-2022, 01:01
Nie padłem na kolana. Solidny film, ale, jak to napisał Kluski, bez pierdolnięcia. W dodatku momentami razi teatralnością - jak w prologu zaczęli na siebie wrzeszczeć i wygłaszać płomienne kwestie, to myślałem, że prychnę. Te ichnie celebracje z pierdzeniem na czele też takie trochę WTF? Potem robi się lepiej, są ładne widoczki, niezły klimat, świetne zdjęcia i kilka dobrych scen, ale pod względem fabularnym film zwyczajnie przynudza i się dłuży - co poradzę. Ta słynna już (?) scena plądrowania wioski kompletnie po mnie spłynęła, bo miałem wrażenie, że Amulethsson po prostu się tam przechadza, w odpowiednich miejscach stając na markerach. Jest krew, ale nie ma mięsa, nie ma dramaturgii w tym wszystkim. Taki bida Ben Hur trochę, gdzie brakuje czegoś emocjonalnego na miarę wyścigu rydwanów. Tu niby dzieje się dużo, ale jako widz byłem od tego zdystansowany przez niemal cały czas (w sumie najlepiej mi wygrał wątek miłosny, mimo jego kiczowatości i braku... widoczków). Na plus rozmijanie się z oczekiwaniami w ramach rozwoju akcji , ale ostatecznie coś tu nie pykło. BTW, też mieliście zonka w momencie
Za to nabrałem ochotę na wersję z Bale'em - co tam jest za obsada, to ja nie mogę po prostu :)
7/10 tak na oko, bo nie wiem jak to ocenić
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 27-04-2022, 21:03
Premiera w sieci 12 maja.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 28-04-2022, 14:29
Nie zaangażował mnie ten film kompletnie. Od momentu przybycia bohatera do wioski zacząłem się nieźle nudzić i już nie mogłem się do końca filmu pozbyć odczucia że coś tu nie gra. Teatralność i gromkopierdność tych dialogów i sposobu ich wygłaszania też do mnie nie trafiła. Nie wspomnę już o akcjach z pierdzeniem, o tych męczących wizjach przez połowę filmu (?). Może to nie moje klimaty ale wizyty w kinie nie będę wspominał dobrze.
5/10 i na pewno nie obejrzę ponownie. 29-04-2022, 11:22 Po wizycie w kinie muszę przyznać, że film wywołał u mnie mieszane uczucia - i dobrze! Z jednej strony odtrutka na kinową marvelozę, z drugiej opowieść, gdzie w sumie żadna postać nie zdobywa sympatii widza. Serio te perypetie Amletha, pomimo prostoty motywacji protagonisty w pewnych momentach są zbyt przekombinowane. Otoczka nordyckiego mistycyzmu, jest bardzo dobra, rajd Walkirii czy walka pomiędzy potokami lawy są pierwszorzędne wizualnie. Cóż jednak z tego, skoro Eggers niby chce opowiedzieć epicką historię zemsty ale opowiedziana przez niego historia ma w sobie nutę fałszywego nihilizmu i autodestrukcji cechującej Amletha.
Gdy poznajemy tego ostatniego, jest berserkiem w wikińskim einsatzgruppen. I cyk, nagle wspólczucie dla chłopaka pozbawionego rodziny, wygnańca z własnego domu ulatnia się w ciągu sekundy. Dalej zaś nasz bohater stara konsekwentnie realizować swój plan, a my coraz bardziej dostrzegamy, że jednak wcale nie jest tak jak wydawałoby się na początku. Z Fjolnira okazuje się całkiem spoko ziomek, zmęczony nieco życiem, ale w gruncie rzeczy pogodzony ze swym losem na Islandi. Claes Bang robi tutaj pierwszorzędną robotę, według mnie lepszą od wciąż drącego mordę zgarbionego Skarsgarda, jego Fjolnir potrafi wzbudzić w widzu cień sympatii. Wtóruje mu Kidman, która pokazuje aktorską klasę.
W sumie gdy doszło do finału to
PS.
Przyznam jednak, że film do powtórki i przemyślenia.
29-04-2022, 21:08 (23-04-2022, 22:32)Mental napisał(a): Z dialogów usunąłbym dosłownie jedną linijkę - jak Amleth mówi, że nie zabija kobiet. Zaleciało mi tu trochę próbą ocieplenia wizerunku i przypodobania się dzisiejszej widowni (tym bardziej, że była to jego odpowiedź na pytanie zdziwionej kobiety, czemu nie zabił kobiety). Raczej są to podwaliny pod to, co Amleth robi później, bo: (27-04-2022, 01:01)Grievous napisał(a): Czego tutaj nie ma? Jucha leje się wesoło, gwałty...No własnie gwałtów nie ma. ;) A przynajmniej nie przypominam sobie ani jednej sceny gwałtu w filmie - nawet w tle. 30-04-2022, 12:29
No wlasnie. Jedyne gwalty w filmie to wspomniane jako historia, ale żaden nie ma miejsca na ekranie ani w jego okolicy.
30-04-2022, 12:58
Ale flopło.... Myślałem, że chociaż z 40 baniek będzie.
No ale tak to jest jak się daje kupę kasy gościowi który robi artsy filmy z dobrymi recenzjami których nikt z szerszsej publiki nie ogląda. 30-04-2022, 14:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-04-2022, 14:16 przez marsgrey21.) Crov napisał(a):Generalnie tekst jest raczej po to, żeby pokazać, że Amleth spada w głąb otchłani zemsty, a nie że ocieplamy jego wizerunek. Było ocieplanie wizerunku, będę bronił mojej wersji. Szalona baba rzuciła się na niego z mieczem, to co miał zrobić? A potem jeszcze dzieciak ze sztyletem. Świetna była scena potem, jak Fjölnir wziął dzieciaka, żonę chwycił za szmaty i zaciągnął pod wulkan. "Spotkamy się u bram Helu". Od czasu seansu tak samo zwracam się do moich wrogów. 30-04-2022, 15:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-04-2022, 15:34 przez Mental.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |



Spoiler




