Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Cytat: ta mieszanka powagi ze śmiechem nie do końca funkcjonuje
Funkcjonuje, jeśli do filmu się podejdzie jako do czystej rozrywki albo wręcz komiksowego punktu widzenia na temat egzorcystów. Taki Constantine, ale zamiast Keanu jest spasiony Gladiator na skuterku :)

Timber Falls (Ofiara spełniona) z 2007 roku to tylko i aż typowy slasher. Para na wycieczce zostaje porwana przez rodzinkę turbokatoli, tyle :) film pełen klisz czy głupotek typowych dla gatunku (jak choćby brak zasięgu telefonicznego, chamskie zakończenie z pojawieniem się ubitego złego zwiastujące sequel, mroczna piwnica pełna narzędzi tortur i płodów w słoikach, popieprzona rodzinka-kult, członek sił porządkowych będący tak naprawdę jednym z szaleńców, malownicze odludzie, banda wieśniaków, wielki mięśniak o zniekształconej twarzy wskutek wypadku itd.) ale ogląda się go bez bólu. Leśne krajobrazy cieszą oko, tortury nie są przesadzone ani wymyślne, tylko proste i zwyczajne, jak biczowanie, przypalanie żelazem, odcinanie palców czy inne tego typu atrakcje... 6/10.

Odpowiedz
A już myślałem, że w tym roku nie bawisz się w maraton (w temat o Archiwum X nie wchodziłem). A że dziś ostatni dzień Oktoberfestu, to oglądam horror od sąsiadów zza Odry:

Vampyros Lesbos - z Jesúsa Franco to był obieżyświat. Wpierw kręcił w rodzinnej Hiszpanii, potem tułał się po Francji, i w RFNie nakręcił ileś koprodukcji - w tym właśnie ów tytuł. A większość to nakręcił w języku angielskim (akurat w Vampyros Lesbos to wszyscy szprechają niemczyzną i aktorami dubbingowymi). Z Franco ten wydał mi się najodpowiedniejszy w tegoroczny spooktober. O jaki głupi byłem.

Jakby ktoś przelatywał pobieżnie po scenach to można odnieść wrażenie, że ogląda się jakiegoś niemieckiego pornosa. Nawet muzyka też taka pornosowa. Tak poza tym nieźle to się ogląda i seans dość zaskakująco szybko mija. Do muzyki samej w sobie nie ma coś przyczepiać - pasuje ona. Słoneczna Turcja to niecodzienna sceneria do filmu wampirycznego. I nie spodziewałem się tu zaskakująco 
I co mogę powiedzieć dobrego - to dubbing niemiecki jest dobry, złaszcza głos Soledad Mirandy grającej hrabinę Drakulówną.

Ale nie trzeba tego oglądać. Może gdybym miał 15 lat, to pewnie ocena byłaby wyższa.

4/10 

Odpowiedz
Cytat:A już myślałem, że w tym roku nie bawisz się w maraton (w temat o Archiwum X nie wchodziłem).
Bawię się! Po prostu tak wyszło, że podczas powtórki Archiwum wpadł pierwszy pełen metraż, więc od niego zacząłem. A teraz Banshee chapter, czyli Zjawa z zaświatów z 2013: jak ulał pasuje do Muldera i Scully, bo jest tutaj i program MK-Ultra, i rządowe spiski, i śledztwo, i podążanie tropami, i coś czego nie widać, i coś co widać, i narkotyczne jazdy, no do pełni szczęścia brakuje tylko agentów. W skrócie kumpel dziennikarki dorwał DMT, spróbował, potem zniknął, potem jego kumpel też, więc się dziewczyna zaczęła interesować sprawą i jakoś tak poszło, że sama wdepnęła w otchłań... z jednej strony to żenujący miks found footage i tradycyjnego filmu, bo obie te rzeczy się tutaj w ogóle nie kleją i nie łączą, z drugiej zaś to po prostu porządny straszak, który ma kilka naprawdę zacnych momentów. I tak, to bezczelne jump scare, ale działa. W chamski sposób, ale działa!
7/10?

Odpowiedz
Infinity Pool (2023)

Possessor był spoko filmem ale sam seans nie był dla mnie kompletnie bezbolesny bo nie wszystkie rozwiązania jakie zastosował w nim młody Cronenberg mi się spodobały.

Infinity Pool bierze wszystkie te problemy i je jeszcze powiększa, sprawiając że film podobał mi się jeszcze mniej niż Possessor.
To wszystko było dla mnie takie zbyt sztuczne, niektóre sceny to tylko takie wtf a i zagrane to to też nie było jakoś nadzwyczajnie dobrze.

Zawsze lubiłem filmy starego Cronenberga bo mimo że miały one elementy że tak powiem "artystyczne" to nigdy nie zapominał on o tym żeby te filmy się po prostu dobrze oglądało. Brandon wydaje się natomiast takim reżyserem dla którego film powinien być przede wszystkim dziwny i artystyczny a dopiero potem powinien wciągać widzów.

Nie można mieć do niego pretensji o to że chce się realizować w tym kierunku ale to nie są chyba jednak moje klimaty.

4/10

Odpowiedz
Pragnę przypomnieć, że niejaki OGPUEE założył parę miesięcy temat dla Hammera. Proszę tam przenieść posta :).  (EDIT: załatwione).


Po chińskim Upiorze w operze z 1937 roku mój tegoroczny spooktober wraca na ojczysty kontynent i zajmuje się najbardziej przeze mnie oczekiwanym tytułem (zaraz po Pulsie Kurosawy):

Trzy kroki w szaleństwo - Federico Fellini i antologia horrorowa = nigdy bym nie przypuszczał, że te dwa człony napiszę obok siebie. Rogera Cormana i jego cyklu adaptacji E.A. Poego w tym roku nie ma, ale Poe jest obecny i tym razem w interpretacji czysto europejskiej. Każda z opowiastek zostałą nakręcona w innym języku. 

Bardziej to coś w stylu naszych Opowieści niezwykłych - czyli bardziej nadnaturalność i niedopowiedzenie niż straszenie w anglojęzycznych analogiach. Warto pochwalić grę aktorską - Jane Fonda (bardzo piękna w tym filmie) jako okrutna hedonistka, Alain Delon jako zimny sadysta (chyba już kolejny raz gra podwójną rolę) i Terence Stamp jako zblazowany aktorzyna kręcący po taniości western w Rzymie. Bardotki nie poznałem w tej czarnej peruce – serio myślałem, że ona gra tą epizodyczną blondynę.

Najbardziej mi utkwił w pamięci segment Vadima - co prawda ubiory wyglądają jak z teatru, a też reżyser niektóre kreacje zrobił pod seksapil Fondy (a w tym filmie to bardzo piękna kobieta), ale klimat robi za 10. Zwłaszcza jak są sceny z koniem (też piękne zwierzę). Środkowy segment Malle'a podobnie robi z historią Wilsona, gdzie niewiadomo co jest prawdą - odczuwalny jest ogromny chłód. Zwłaszcza jak się pojawia tytułowy bohater. Najbardziej deliryczny jest ostatni segment kręcony przez Felliniego. Terence Stamp wygląda jak typowy członek rockowego bandu, jeszcze struty dragami. I mimo, że segment Felliniego jest po włosku, Stamp o dziwo nie jest zdubbingowany i przemawia własnym głosem. Bardzo była creepy ta dziewczynka z piłką, mimo że zero u niej charakteryzacji czy czegoś.

Mogę polecić Nortonowi jako ten niecodzienny film grozy (chciałem wcześniej, ale wolałem ujrzeć na własne oczy, by nie rzucać pustych obietnic).

9/10

Odpowiedz
Usunięto, przeniesiono :)

Odpowiedz
Mimic (1997)

Wieść gminna niesie że wczesna wersja filmu tak mocno nie podobała się Weinsteinowi że planował nawet zwolnić Del Toro. Mimo że Del Toro utrzymał pozycję to był zmuszony dużo pozmieniać. Za to jego oryginalna wizja podobno mocno różni się od tego co widziałem wczoraj.

No i po obejrzeniu filmu mam wielką ochotę obejrzeć wersje reżyserską, bo jestem praktycznie pewny że jest ona lepsza niż wersja kinowa w której niby wszystko gra ale nic nie klei się kupy.

Film ma dobrych aktorów, fajne lokacje i miejscami klimat oraz niezły design potwora ale wyszedł z tego tylko średniak.
W ogóle nie czułem żadnego napięcia a w drugiej połowie filmu już mi się mocno ziewało.

5/10

Odpowiedz
Moja przyjaciółka opętana (2022) to fatalna ekranizacja bardzo sympatycznej książki pod tym samym tytułem. To, co na papierze stanowi o sile, czyli ukazana przyjaźń, jej rozwój i cała strona obyczajowo-młodzieżowa, tak na ekranie jest smętną, nudną bułą, którą w kupie trzyma tylko tytułowa opętana, bo jako jedyna sprawia wrażenie, że chce się jej coś grać (inną rzeczą jest to, że jest jedną z DWÓCH aktorek które mają cokolwiek do roboty).

Grupka przyjaciół podczas weekendowego balowania bierze kwas, ma bad tripa, jedna z nich znika w lesie, a jak wraca, jest inna - i tyle. Była szansa na fajne, rozrywkowe kino jadące na nostalgii za latami osiemdziesiątymi, a wyszło... no, nie wiadomo w sumie co. Może gdybym nie czytał książki, to by miał lepsze zdanie, ale nawet wtedy za dużo tu nie ma. Zbyt wiele zmian na gorsze. Albo usunięto kluczowe wątki, albo po prostu zmieniono je na gorsze (urodziny, pies, wszystko związane z narkotykami i alkoholem, problemy w szkole, liściki od wielbiciela, proces, dalszy ciąg w dorosłym życiu, sam egzorcyzm nawet na litość boską), kastrując materiał źródłowy ze wszystkiego co najlepsze, a w zamian rzucając cgi-koszmarka.

Jasne, książka nie jest niczym wybitnym, to prościutka bajeczka dla nastolatków (i gdybym miał te -naście lat to byłbym zachwycony), ale czyta się dobrze, nie nudzi, łapie za serce gdy trzeba i tak dalej... no szkoda, szkoda, bo obie przyjaciółki dają radę, zwłaszcza Gretchen przed, w trakcie opętania i tuż po. Gdyby zrobić z tego serial i należycie wszystko rozwinąć byłoby dużo lepiej, bo tak to jest skakanie z wątku na wątek, z jednego motywu do drugiego, raz dwa i już trzeba kończyć. Ech, szkoda. 4/10 to i tak za dużo.
[Obrazek: My-Best-Friends-Exorcism-Amiah-Miller-Pi...tshirt.jpg]
Powyżej gwiazda tegoż filmu. Żal mi jej, bo widać, że chciała, starała się, próbowała, a tak...

Odpowiedz
Gad / Reptile, Netflix 2023 w reżyserii Granta Singera

Kryminał. Ktoś morduje młodą kobietę, rusza mozolne śledztwo. Atmosfera gęstnieje. Bardzo dobra reżyseria - coś, co mógłby nakręcić Villeneuve, ale mimo dość oryginalnych zagrań, ciekawych zdjęć i mocnej intrygi czegoś mi w końcówce brakowało. Co jest zaiste mocne w tym filmie to dialogi: na całej długości są one bardzo naturalne. Drugą mocną stroną i zarazem atutem filmu, który odróżnia go od innych jemu podobnych jest to, że reżyser rzuca wiele wątków i nie koniecznie wszystkie się sprawdzają, tak jak to w życiu bywa. Ta życiowość śledztwa fajnie miesza. I do tego jeszcze przelatują gdzieś w tle detale albo nieistotne rzeczy: facet myśli o morderstwie, próbuje rozwiązać zagadkę a tu taka prozaiczna sprawa, jak kran. Takich zabiegów jest kilka i fajnie ubarwiają bohaterów.

Jednak te zakończenie, mmm, niekompletne. No i na dodatek jeden wątek, ważny w śledztwie, po prostu znika albo jest niewykorzystany.

Tak czy siak z zadowoleniem daję 8/10 i chętnie wrócę, żeby cieszyć oko tymi detalami i nadzwyczaj sprawną reżyserią.

Czy tylko mi Del Toro przypomina Brada Pita?
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Night of the Iguana (1964)

John Huston i Tennessee Wiliams łączą siły, więc oczywiście wychodzi z tego kawał przyzwoitego kina. Mimo, że kolejna adaptacja sztuki z jednością lokacji, to nie czuć ducha teatralności, a to zasługa głównie świetnych dialogów i przede wszystkim aktorskiego koncertu. Richard Burton absolutnie bryluje jako znerwicowany eks-duchowny, któremu się współczuje. Nie jest bez winy, ale aż żal patrzeć jak obrywa przez małoletnią nimfomankę, która się do niego sama przystawia. Drugą najlepszą rolę w filmie zalicza Ava Gardner jako będąca jego przeciwieństwem charakterna właścicielka pensjonatu. Niełatwo się domyślić skąd ten jej fenomen. Miała w sobie to rzadko spotykane wówczas "coś".

Świetnie, że postawiono na autentyczne meksykańskie plenery, zamiast zbytniego polegania na dekoracjach studia. Nie wiem jednak czy kwestia kopii czy reżyserskiej wizji, ale momentami taśma dziwnie przyspiesza w losowych momentach. Bójka kierowcy busa z tymi dwoma meksykańskimi chłopami to już w ogóle niezły babol. Ani jednego uderzenia, a krew się leje. Mimo zgrzytów to wciąż świetne kino o wartości terapeutycznej. Można sobie puścić, jeśli walczy się z podobnymi lękami co główny bohater.

8/10

Odpowiedz
The Channel - dwójka braci robi razem z kumplami skok na lokalny bank w Nowym Orleanie. Akcja przebiega idealnie do momentu, gdy trzeba uciec. Po masowej strzelaninie bohaterowie razem z partnerką jednego z nich szukają sposobu, aby wywinąć się stróżom prawa, którzy zamykają miasto i organizują obławę.

To taka bieda, C-klasowa miejscami wersja Heat, które z budżetem chyba na poziomie 1-2 milionów dolców nie jest w stanie dowieźć sensownego heist-movie. Ogromny cień kładzie tu przede wszystkim marne aktorstwo oraz do bólu przeciętna, serialowa wręcz realizacja. Mimo wszystko reżyser pozostał uczciwy w stosunku do realiów panujących w mieście, bo wielu złych, których spotykają bracia to przedstawiciele wakandyjskich gangów, rozpuszczających konkurencję w kwasie siarkowym, pożyczonym od Meksykanów (ok). 

takie uber meh/10 

[Obrazek: image-w1280.jpg?size=800x]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Po Hiszpanii i Polsce czas na kolejnego Europejczyka w spooktoberze:

Angriff der Lederhosenzombies - miesięczny spooktober to jak zwykle okazja do poznania różnych rejonów. Więc pada na Austrię. Mówiąc szczerze, nie wiem czy oglądałem kiedykolwiek austriacki film. Moooże koprodukcję z Niemcami, ale samodzielnej produkcji na pewno nie. Jak możecie się domyśleć po tytule to ten obligatoryjny film oglądany dla beki.

Trochę taka austriacka Martwica mózgu - mnóstwo gore, ejtisowa muza, kultowa tyrolska Grażyna, są nawet kolory w stylu Winding Refna. I jak tak myślę, działałoby to jako horror/nie-komediowy film. Jest ładnie nakręcony, efekty specjalne - nie licząc kukłowatego zombie-jelenia - przyzwoite, ZERO CGI i wszystko to analogowa robota. Większość jest dialogów angielskich, bo główny bohater jest Duńczykiem - pewnie jeszcze 30 lat temu byłby zdubbingowany :). Można spokojnie zapuścić jako seans z kumplami, chipsami i piwkiem.

7/10

Odpowiedz
Gothika (2003)

Film utraconej szansy - pierwsza połowa była naprawdę spoko i jakby film zachował ten klimat do samego końca to dałbym 8/10 jak nic no ale film się wtedy niestety nie kończy.

Nie dość że się nie kończy to mam wrażenie że twórcy nie do końca wiedzieli w którą stronę chcieli iść albo i wiedzieli tylko mi się to nie spodobało więc w sumie na to samo wychodzi.

Twist mnie nawet troszkę zaskoczył chociaż było w filmie też parę wtf momentów, szczególnie właśnie w drugiej połowie.
Mógł być z tego fajny, klimatyczny horror psychologiczny no ale udało się to tylko tak na 50%.

6/10

Odpowiedz
Jak dla mnie to jest zrobione na wzorze "What Lies Beneath" (2000) Zemeckisa, ostatnio na tych motywach była "Last Night in Soho".

Ktoś tam widuje ducha, duch stara się wskazać mordercę a mordercą jest...

I, oczywiście, morderca zostaje ukarany.

Więc całkiem dobrze wiedzieli gdzie z tym iść, mam wrażenie. Ale faktycznie jakoś pod koniec pojechało banałem.

Odpowiedz
Europa da się lubić nadal z spooktoberem i dzisiaj był brytyjski:

Dom wampirów - Amicus Productions i jedna z ich horrorowych antologii załapuje się w tym roku. Dokładnie jeden z nielicznych horrorów wyświetlanych w PRL-owskich kinach w tamtym czasie.

Zawarte tu cztery historie powstały na kawie opowiadań niejakiego Roberta Blocha (który też pisał scenariusz). Groza i fantazyjnosc idzie coraz bardziej z każdym następnym segmentem.

Jak to Amicus czuć, że to tanie, ale dzięki temu więcej stawiają na klimat i wykorzystanie pomysłu, gdyż to w horrorze decyduje. Niekiedy gra aktorska bywa słaba, ale braki aktorskie są zacmione lepszymi kreacjami (jak Cushing i Lee podchodzący nieco od swego emploi). Aktor grający Dominicka bardzo creepy. 

Z Amicus Productions bardziej podobały mi się ekranizacje EC Comics, ale ten też mogę polecić. 

7/10

Odpowiedz
The Skeleton Key/Klucz do koszmaru (2005)

Taki w sumie spoko mały horror pg13. Akcja filmu rozgrywa się w Nowym Orleanie i kręci się wokół tematyki voodoo z małą domieszką elementów typowych dla haunted house filmów.

Nic specjalnego ale sam film był nieco równiejszy niż Gothika. Mimo to oba są na podobnym, ok, poziomie.

6/10

Odpowiedz
Oliver!

Od trzeciej minuty projekcji życzyłem śmierci głównemu bohaterowi; to nie mógł być udany seans.
Syneczek jest absolutnie nie do zniesienia ze swoją (pełną) paletą kolorów upośledzenia wymalowanych na twarzy. Kładzie wszystko na łopatki jako protagonista, któremu nie sposób kibicować czy przejmować kolejnymi niedolami. Z czasem na szczęście jest go na ekranie coraz mniej, jakby reżyser w trakcie kręcenia zdał sobie sprawę z fatalnego wyboru obsadowego. Kij z Markiem Lesterem walczącym dość dzielnie z kompletnym brakiem talentu, cała postać Twista leży i kwiczy. Mały potrafi tylko świecić głupim ryjem i uciekać (nie zawsze z powodzeniem); co chwila ładuje się w kłopoty, a z opresji ratują go inni. Nie wiem, jak to wyglądało na kartach powieści Dickensa; nie sądzę wszak, by Karol stworzył tak beznadziejnie nieudolnego bohatera dziecięcęgo. Dramat. Prócz dramatu dostajemy też piosenki, czyli drugi filar gównianej chatki (spoczywaj w pokoju, Johnie Dunsworth) - wszystkie na jedno kopyto, nudne, ubogo zaaranżowane i przede wszystkim dłuuuuuuuuuugie jak wiadomo co wiadomo kogo. W zasadzie każdą możnaby skrócić o kilka minut, bo żadna następna zwrotka nie niosłaby dodatkowej wartości. Skrócić wypadałoby też w sumie cały film, jak i młodego Lestera - o głowę. Jako zakrwawiony quasi-kurczak z ujebanym łbem byłby chociaż nieco zabawny. Postać Fagina ratuje ten kupsztal przed niedostateczną oceną.

Oliver! w wyścigu o najważniejszego Oscara pokonał Lwa w zimie (Odyseja Kubricka i Pewnego Razu na Dzikim Zachodzie nie okazały się godne nawet nominacji), a mnie od razu na starcie. Resztę seansu spędziłem na deskach, pobity i zdrętwiały.

---
Kojejne horrory w październiku:

Pyewacket

Raczej ziewam. Doceniam brak straszenia w tani sposób, ganię za oczywistą końcówkę. Trochę szkoda oklepanego finału, przez który całkiem sprawnie kumulowane napięcie ulotniło się bezgłośnie niczym cichacz puszczony w towarzystwie. Z drugiej strony - do tego typu historii nie tak znowu łatwo dopisać satysfakcjonujące, "świeże" zakończenie, więc pewnie kręcę nosem nieco na siłę. Można obejrzeć, ale bez ekstazy.

Under The Shadow

Tukej z kolei dostałem w twarz kilkoma tanimi dżampskerami (bieda dopadła również ludzi od efektów, bo stworzyli niskobudżetowego "potworka"), ale w żaden sposób nie obrzydziło mi to filmu. Zgroza wynika głównie z traum i obaw bohaterki, będąc przy okazji zgrabnie sprzężoną z polityczno-obyczajowym tłem opowieści. Klimat spoko, straszenie niezłe, seans zadowalający. Warto sprawdzić, tym bardziej mając na uwadze niedostatek horrorów z tej części globu (Iran).

Odpowiedz
(11-10-2023, 14:28)Norton napisał(a): Oliver!

Z czasem na szczęście jest go na ekranie coraz mniej, jakby reżyser w trakcie kręcenia zdał sobie sprawę z fatalnego wyboru obsadowego.

Pamiętam, że w książce jest podobnie - niby Oliver miał być głównym bohaterem, a tymczasem w drugiej połowie powieść Dickensa woli skupiać się na wszystkich innych postaciach zamiast na nim.

Odpowiedz
Na odtrutkę polecam wersję od Romka Polańskiego. Dużo mroczniejsza i co najważniejsze - dzieci nie są tam głaskane po głowie, zatem będziesz Norton wniebowzięty ;)))

Odpowiedz
M3GAN (2022)

Film straconej szansy bo widać było że twórcy musieli się hamować żeby film zmieścił się w pg13 a jest tutaj parę spoko scen gdzie idealnie by się nadawało iść na całość ale film tylko teasuje a w odpowiednich momentów nic nie pokazuje.
Są filmy takie jak Naznaczony czy The Skeleton Key, który niedawno obejrzałem, które nie potrzebują wyższej kategorii wiekowej bo są w nich nawiedzone domy, duchy itd o bardziej polegają na klimacie i atmosferze.

Natomiast w filmie takim jak Megan, w którym mamy lalkę terminatora która zaczyna się buntować, kategoria r jest prawie że obowiązkowa i byłaby w stanie wywindować to wszystko do poziomu co najmniej bardzo solidnego.

Poza tym jest też kwestia gatunku bo nie nazwał bym tego horrorem, to bardziej taki film sf z elementami komediowymi i oba te elementy są spoko bo część sf była w porządku a i parę razy się nawet zaśmiałem.

Można to obejrzeć na luzie ale liczę że sequel dostanie r-ke i pójdzie mocniej w kicz i brutalność.

6/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 243,041 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,798 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,206 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,447 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,744 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,358 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,902 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,165 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 326 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości