Horrory Hammera
#1
[Obrazek: HammerHorror-730x452-c.jpg]
Aż dziwne, że nie powstał wątek dot. twórczości Hammer Film Productions. Z pewnością kultowa wytwórnia, która praktycznie wynalazła koncept gritty rebootu. Ogólnie Brytyjczycy w wielu aspektach są podobni do swych kolegów po języku za oceanem, tak ich kino z tamtych czasów charakteryzowały mniejsze okowy cenzury i strażników moralności. A także zero wkurwiających wątków miłosnych. A jak się pojawiają, to są zdecydowanie bardziej naturalne. Ja i kilku innych forumowiczów obejrzało kilka tytułu w minionym październiku i w sumie szkoda, by marnowały.

Oprócz horrorów Hammer produkował inne gatunki jak np. SF. Przykładem jest trylogia o profesorze Quatermassie na początku lat 50. też widziana przeze szmat czasu. I nawet nie wiedziałem, że produkował to Hammer i to był kamień milowy w ich wytwórni. Plus filmy o jaskiniowcach takie jak kultowy Milion lat przed naszą erą czy mniej znany, aczkolwiek warty uwagi Gdy dinozaury władały światem

No więc... zapraszam do dyskusji...

Odpowiedz
#2
Lubię Hammera. Urokliwe, klimatyczne filmy, mają to "coś", co po prostu przykuwa do ekranu. Wystarczy wbić na filmweb i prześledzić karierę Lee czy Cushinga (i innych), by dostać listę dobrych filmów :) tak na szybkiego to widziałem z ich przepastnego katalogu Mumię, Drakulę, Kobietę-węża, Plagę żywych trupów, Córkę dla diabła (z młodziutką, nastoletnią Nastasją Kinski)...

Odpowiedz
#3
Ja z Hammera oglądałem póki tylko "Quatermasa i tajemnicę studni" - całkiem udany film, będący remakem miniserialu telewizyjnego oraz filmy o jaskiniowcach. Od dłuższego czasu przymierzam się do ich głównych serii z Cushingiem i Lee, no ale czasu brak...

BTW Hammer miał niezły talent do aktorek, Valerie Leon w "Blood From the Mummy's Tomb" z 1971 r. to mój top:

[Obrazek: blood.jpg?resize=678%2C381&ssl=1]

Odpowiedz
#4
Podczas mojej edukacji klasyki kina gatunkowego Hammer był moim pierwszym prawdziwym rozczarowaniem. Najlepiej podejść do tego bez oczekiwań. Hammery mają świetną obsadę i świetną scenografię. Pewnie przewyższają tym Universala. Ale Universal ma kilka arcydzieł na koncie, Hammer? No nie wiem. Ich serie o Draculi i Frankensteinie to trochę mix. Niektóre bardzo dobre jako samodzielne filmy, ale Hammer miał jakiś problem z prowadzeniem serii. Ciągłe niepotrzebne rebooty. Przynajmniej Horror of Dracula działa całkiem nieźle jako stand alone nawet jeśli z jakiegoś powodu wydaje się skromniejszy niż nawet ten z 1931 roku.
Moje ulubione filmy Hammera to:
-The Abominable Snowman (1957) - trochę niedoceniany, chyba powstał jeszcze przed pierwszym hammerowym Frankensteinem, podoba mi się, że yeti nie jest standardowym potworem tylko miesza ludziom w głowach
-The Mummy (1959) - chyba najlepszy film o mumii, czerpie najlepsze elementy rożnych filmów Universala, szczególnie tych z lat 40.
-The Hound of the Baskervilles (1959) - Cushing jest świetny jako Holmes, szkoda, że na tym się skończyło
-The Devil Rides Out (1968) - Fajny film okultystyczny i sam Christopher Lee uważał to za jeden z jego ulubionych. W tym czasie Hammer zaczął już powoli wchodzić w swoją softcorową fazę i przegrywać z włoskimi horrorami, ale ten film jeszcze zachował pewną "klasyczność".
No i inne spoko czyli The Curse of the Werewolf, The Reptile i te ich dwa filmy poklatkowe One Million Years B.C. i When Dinosaurs Ruled the Earth. No i Quatermassy. Dość nowatorskie filmy.

Odpowiedz
#5
Cytat:trochę niedoceniany, chyba powstał jeszcze przed pierwszym hammerowym Frankensteinem, podoba mi się, że yeti nie jest standardowym potworem tylko miesza ludziom w głowach
I można to było pociągnąć mocniej, głębiej, dalej. Nie pogardziłbym remakiem, gdyby skupiono się właśnie na tej stronie, bo The Abominable Snowman z '57 to niesamowicie uroczy staruszek od Hammera - Peter Cushing i spółka ruszają w Himalaje szukać yeti. Bardziej to przygodówka, niż pełnoprawny horror, bo takichże scen i ujęć jest bardzo mało, ale to nie przeszkadza. Nie to było siłą tych filmów, tylko, w mojej nieskromnej opinii, klimat i atmosfera. Te zaś, choć widać ograniczenia z perspektywy czasu, są wyśmienite; boli trochę niewykorzystany potencjał szaleństwa jakie dotyka ludzi na wysokości, w takiej izolacji i w takim mrozie, ale można na to przymknąć oko. Na zimowe wieczory film w sam raz.
8/10 i serduszko.

Odpowiedz
#6
Upiór w operze (1962) - w spooktoberze z Hammera padło na ich Upiora w operze. Fakt, powtarzam się, ale niech to będzie nadrobienie z zeszłorocznego spooktoberu, gdzie losów Erika nie miałem okazji ujrzeć. 

Dosyć mało Upiora i więcej czasu jest o zakulisowych grach londyńskiej operach - chociażby jej właściciel to pozbawiony skrupułów drań, który nie ukrywa że zapewnia śpiewaczkom karierę przez wyro.

Upiór w tej wersji dość creepy. Głównie przez maskę, odmienną od tych znanych w popkulturze. Prosty kształt z jednym otworem na oko.

Film trwa 84 min, a tempo ma gorsze. I pod koniec się dłuży i finał nie jest specjalnie satysfakcjonujący. Też aktorsko jakoś wybitnie nie jest, wyłączając Loma i Gougha, którzy są highlightami tej adaptacji.

Z poprzedniego spooktoberu Mumia jednak lepsza, choć z perspektywy też ona ma swe niedociągnięcia.

7/10

Odpowiedz
#7
The Curse of Werewolf - jedyny film o wilkołaku od Hammer Films. Z filmem tym zapoznał mnie Na psa urok (dokładnie telewizyjna wersja z 1994) jak główny bohater oglądał go w kinie.

A że dziś Dzień Edukacji Narodową to mała lekcja historii - w roli wilkołaka występuje Oliver Reed, dla którego była to pierwsza duża rola. Jak na tego typu debiut Reed ujawnia swój talent aktorski i stąd dlatego stał się gwiazdą, zamiast znaleźć tylko na specjalistycznych encyklopediach dla gików. Ciekawe czy Frank Welker inspirował się tym filmem, gdy tworzył odgłosy wilkołaków do Hanna-Barbera, bo ryk reedowego wilkołaka jest bardzo podobny.

Z pewnością The Curse of Werewolf nie jest jednostajny, jak to mawia mój wujek. Początek to nie zapowiada horroru, a bardziej to ogląda się jak Scaramouche'a czy innego płaszcza i szpadę. Też niecodzienny Hammer, bo to film biograficzny i mamy przekrój całego życia wilkołaka, w tym prolog w postaci okoliczności jego poczęcia. Reed pojawia się dopiero w połowie trwania. A zamiast mglistej i gotyckiej Europy Północnej mamy słoneczną, acz syfiastą Hiszpanię (ma sens, bo w XIX wieku z zach. Europy jedynie Hiszpania miała stabilną populację wilka i do tej pory tak jest).

Trochę gra z oczekiwaniami widza, ponieważ sądzi się, że markiz będzie głównym antagonistą. Żebrak z prologu wydaje się być poczciwiną, a potem okazuje się sprośny. I mało tego, jest dzieciopodrywaczem. Generalnie film zasłużył na bycie ocenzurowanym, bo na tamte czasy potrafi być mocny. Są tu słynne ilości hammerowej krwi, kiedy właścicielka klub jest obficie pokryta krwią. Inaczej podchodzi się do wilkołaczego lore - tutaj się rodzi jako wilkołak i można powstrzymywać przemiany.
 
Mniej wybitny Hammera, ale wciąż to solidna produkcja. No i dzięki niej John Bolton zrobił całkiem klimatyczną adaptację komiksową.

7/10

Odpowiedz
#8
From Christopher Lee To Peter Cushing: The Hammer Heritage Of Horror.



The history of Hammer Films and their legacy, narrated by the studio's most beloved stars, Peter Cushing and Christopher Lee.

Cudowny, gleboko wchodzacy w filmografie i historie Hammer Film Productions dokument. Piekna rzecz dla milosnikow filmow tego studia i horrorow w ogole.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#9
The Two Faces of Dr Jekyll - jest jedenastego straszdziernika i w swej liczbie ma dwie te same cyfry, w niektórych czcionkach wyglądające jak lustrzane odbicie. Więc dlatego pada dziś na ten film.

Muzyka się rozpoczyna jakimiś operetkowymi melodyjkami średnio pasującymi do wiktoriańskiego horroru. Ale muszę przyznać, że dość szybko przechodzi do głównej atrakcji i już po kwadransie przechodzi do zmiany wyglądu głównego bohatera, gdy zwykle to trwało dłużej. Mimo tego, że adaptacja również śmielej odchodzi od oryginału, to ma przewagę nad poprzednikami rozumiejąc faktyczne przesłanie noweli. Film mocno sugeruje, że Jekyll JEST ŚWIADOMY tego co robił jako Hyde, w tym te rzeczy okropne. To on miał wkurwa, że jego małpowata żona zdradza go z Christopherem Lee i to on wszystko aranżował. Dobra była scena z rozdwojeniem jaśni w lustrze, gdzie Hyde logicznie stwierdza, że to Jekyll dokonał osobiście wszystkich uczynków.

W tej wersji tak jak w noweli to Hyde jest młodszy i jest zwykłym człowiekiem zamiast bycia potworem. Niestety, wzorem wersji z Spencerem Tracym, znów nieumiejętnie rozróżnili postacie. Niby Jekyll jest tym starszym, ale widać, że to młodszy koleś grający starucha. Broda i krzaczaste brwi raczej nie postarzyły i dziwne, że inne postacie nie rozpoznają faceta. Nie mówiąc, że aktor też jakiś wybitny nie jest (a jeszcze zmienia głosu brzmiącego jak Pan Gałganek). Za to lepiej aktorsko wychodzi Lee, który wyjątkowo nie gra jakiegoś złola czy potwora, i udowadnia swój kunszt. Podobnie Dawn Addams jako żona Jekylla/Hyde'a.

No i podejrzewam, że musiał być obrazoburczy na tamte lata. Wprost sugeruje, co Hyde zrobił Kitty (gwałt), a jedna z lasek wprost określa konkurentkę "bitch". W latach 60. No, ale powtarzam do znudzenia, że brytyjscy cenzorzy byli luźniejsi od tych amerykańskich (BTW, bardzo klimatyczny plakat amerykański). Ostatecznie to jeden ze słabszych Hammerów.


Na ten moment 6/10

Odpowiedz
#10
Cytat: Jekyll JEST ŚWIADOMY tego co robił jako Hyde, w tym te rzeczy okropne.
Ojtam ojtam. Dawno widziałem, ale pamiętam że w żadnej innej wersji tak nie kibicowałem duetowi Jekyll/Hyde (no może w tej grze na NES). Kitty i Paul sami się prosili o swój los.
Cytat: Za to lepiej aktorsko wychodzi Lee, który wyjątkowo nie gra jakiegoś złola
Opinia wysoce dyskusyjna, bo znowu, Paul to wyjątkowa łajza. Już The Devil Rides Out czy Taste of Fear to lepsze przykłady Hammerowej wszechstronności Krzysia.

Odpowiedz
#11
(11-10-2025, 22:11)Paszczak napisał(a): Opinia wysoce dyskusyjna, bo znowu, Paul to wyjątkowa łajza.
To nie ulega wątpliwości, ale mimo wszystko powstrzymuje Jekylla przed zatłuczeniem Olivera Reeda na śmierć. I to też nie jest gnida pokroju lorda D'Arcego z Upiora w operze. A i Maria nic nie zawiniła.

I tak, zgadzam się, że Paul i Kitty zasłużyli na swój los, i Hyde słusznie wytknął ich hipokryzję.

Odpowiedz
#12
Fuck, zapomniałem o Marii.
Ale Olivera Reeda trzeba powstrzymać, za chwilę zostanie francuskim wilkołakiem.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Azjatyckie horrory military 39 16,717 03-10-2025, 00:29
Ostatni post: shamar
  HORRORY (...) - KILKA ZASAD OGÓLNYCH deina 1 15,066 17-11-2022, 10:14
Ostatni post: Bucho
  Horrory miejskie military 10 3,472 10-02-2013, 22:33
Ostatni post: Hannibal



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości