TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Nie znalazłem takiego tematu więc zakładam, bo takie dzieło zasługuje na oddzielny topic.
![[Obrazek: 009_220-087_m~The-Abyss-Posters.jpg]](http://imagecache2.allposters.com/images/pic/34/009_220-087_m~The-Abyss-Posters.jpg)
Dziś doszła do mnie przesyłka, więc mogłem po raz pierwszy obejrzeć wersję reżyserską. Film już w wersji kinowej był dla mnie świetnym obrazem. Bardzo inteligentnym kinem z arcyciekawą i wciągającą fabułą. Jaki stosunek mam po zobaczeniu wersji rozszerzonej? A taki, że film znacznie urósł w moich oczach. Urósł do rangi arcydzieła które na zawsze zapisze się w historii kina, tak jak Predator czy Alien.
Świetna muzyka autora kompozycji z Preda, choć czasami dość przypominała mi film z Arniem. Aktorstwo to jak zwykle jeśli chodzi o filmy Camerona to bardzo wysoki poziom. Ed Harris czy Mary Elizabeth Mastrantonio stworzyli bardzo przekonujące i sympatyczne postacie. Nie mówię już o bardzo charyzmatycznej roli Michael Biehna która podobała mi się najbardziej.
Efekty nowatorskie, poprostu mistrzostwo świata. Moim zdaniem to najlepszy film Camerona, przynajmniej w wersji reżyserskiej. Film z przesłaniem które jest aktualne do dziś.
Jak dla mnie to jest Arcydzieło. A co wy o tym sądzicie?
09-07-2008, 23:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-06-2023, 14:05 przez simek.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Arcydziełem bym Głębi nie nazwał, ale ma u mnie bardzo mocne 9/10.
Świetny film; jak zwykle u Camerona aktorstwo, reżyseria i strona techniczna stoją na bardzo wysokim poziomie. Wyśmienity jest też klimat. Co prawda roi się tu od nieprawdopodobieństw, ale co tam; scena gdy Bud w finale schodzi w głębiny... rewelacja.
Danus, trochę niefortunne to sformułowanie że "zapisze się w historii kina". Niby kiedy? Już się zapisał dzięki efektom, głupi króliczku :wink:
PS. O tym że oglądałem wersję reżyserską dowiedziałem się z opisu na KMF
10-07-2008, 06:41
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Mierzwiak masz racje trochę nie bardzo to sformułowałem. Zapisał się już dzięki efektom. Nie mniej jest to jeden z najważniejszych filmów S-F w historii kina. Scena kiedy Bud stoi na tą przepaścią, a potem płynie w dół to masz racje jest wyśmienita. Dlatego czekam teraz ze smakiem na projekt Camerona jakim jest Avatar.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
10-07-2008, 08:02
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Ja najbardziej z całego tego filmu uwielbiam Michaela Biehna. Wszystkie sceny z jego udziałem są masakryczne, szczególnie ta kiedy walczy z choroba kesonową robiąc sobie sznyty na rękach
10-07-2008, 09:47
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
Zanim zlecą się tu malkontenci i teoretycy od siedmiu boleści, którzy będą udowadniać, że temu filmowi trzeba odjąć pięć punktów za przesłodzoną, familijną końcówkę z ufoludkami, a drugie tyle za motyw cudownie zreanimowanej bohaterki, powiem, co myślę i spieprzam.
Film wielki i fascynujący, dla mnie od samego początku taki był i jest nadal. To klimat, klimat i jeszcze raz klimat. Znakomicie ukazana jest wędrówka do miejsca, które jest tak blisko nas, ludzi, a niemal zupełnie niedostępne i przez to niezbadane. Sondy kosmiczne latają a to na Marsa, a to przesyłają dane i zdjęcia gdzieś zza Jowisza, natomiast najgłębsze głębiny ziemskie pozostają wciąż zagadką (no, chyba że o czymś nie wiem â ale wycieczek turystycznych do Rowu Mariańskiego to raczej jeszcze nie ma). Schodzenie Brigmana w dół może odrobinę w pewnym momencie znużyć, ale nie należy temu odmawiać rewelacyjnego, klaustrofobicznego, chwilami popadającego w obłęd klimatu, i napięcia wywołanego przez otaczającego go zewsząd niezmierzoną pustkę. Sama świadomość, że są takie miejsca na Ziemi, gdzie człowiek nie może być już bardziej samotny i bezbronny, a przede wszystkim nieświadom tego, co go zewsząd otacza, może wywoływać ciary na grzbiecie. I Cameron znakomicie to przedstawił. No i w końcu "lądowanie", kiedy to wreszcie po kilku kilometrach opadania w otchłań człowiek trafia na grunt pod nogami. Jak dla mnie cała ta sekwencja to jedna z tych, do których z pewnością warto wracać nie raz.
A dlaczego miałoby być złe przedstawienie kosmitów jako "kochanych świecących ludzików"? Wielu wyjątkowo uwiera fakt tak dosłownego ukazania przyjaznych nam, Ziemianom, obcych, i to, że w ogóle tacy się pojawiają. Czy wiele jest takich filmów, które w miarę "prawdziwie" (to oczywiście słowo dość umowne, z oczywistych względów) przedstawiają kontakt ludzkości z kosmitami, którzy byliby nam przyjaźni? Pewnie wielu ludzi, którzy na co dzień raczej nie zajmują "głupotami" w rodzaju UFO, podświadomie (lub nie â sporo jest oszołomów) marzy i oczekuje, że gdzieś we wszechświecie jednak są istoty, które pragną z nami kontaktu nieopartego na zasadzie żywiciel-pokarm. Istoty, których może nigdy byśmy nie zrozumieli, tak byłyby od nas różne i, jak to się mówi, "przewyższające nas o miliony lat cywilizacji". Istoty, które trzymałyby nas, Ziemian, za rączkę, ucząc nas i chroniąc. Perspektywa istnienia takich naszych wielkich braci â wielkich w rozumie, bo niekoniecznie wzrostem â jest, według mnie, bardzo kusząca i niesamowicie działająca na wyobraźnię.
Dlatego nie uważam zakończenia "Otchłani" za sknoconego czy tandetnego. Może i jest trochę niekonsekwentne, ale nie wywraca nagle całego filmu do góry nogami. Przecież przez cały film przewija się temat kosmitów (może nie specjalnie przyjaznych, ale na pewno nie wrogich), bohaterowie rozmawiają o tym, czują coś, podejrzewają. Cały czas coś "wisi w powietrzu" (a co ma wisieć, nie utonie w otchłani... ), daje się odczuć czyjąś obecność, wszyscy wiedzą, że ktoś bez przerwy ich obserwuje, słucha. Napięcie jest niemal namacalne, a przede wszystkim tak bohaterowie, jak i widz nie mają wątpliwości, że coś się wydarzy, coś wielkiego, wspaniałego. I bynajmniej nie będzie to spotkanie ze śliniącymi się ksenomorfami. Zupełnie jak (co oczywiście nie uważam za zarzut) w "Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia", gdzie przez cały film wszyscy, po obu stronach ekranu, wiedzą, że wszystko jest z góry ukartowane, zaplanowane, i to wcale nie przez nas, bo i tak nie mamy na to najmniejszego wpływu, i rozstrzygnie się w określonym miejscu i o określonej porze. A wyjaśnienie zagadki okaże się przewspaniałe. Ja bym tak chciał. Żeby na końcu takiej drogi okazało się, że to nasi bracia z kosmosu. 8) Dlatego nie mam nic do zarzucenia ani temu filmowi, ani tym bardziej jego zakończeniu. Ono jest do przyjęcia.
To bez dwóch zdań jeden z moich ulubionych filmów, absolutna czołówka kina s-f, choć Cameron nakręcił jeszcze lepsze (zagłosowałem na "Aliens"). I raczej rzadki, o czym wspomniałem, przykład w miarę "poważnego" potraktowania tematu, bo jeszcze chyba tylko "Bliskie spotkania...", "Kontakt" i "Starman" wpisują się w tę konwencję (zapomniałem o jakimś tytule?).
To mówiłem ja, Jarząbek.
10-07-2008, 11:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-09-2021, 18:43 przez Cassel.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Mi się wydaje, że raczej nikt nie przyjdzie i nie wytknie niekonsekwencji w tym filmie bo takowej nie ma. Obraz od początku do końca kieruje się w jedną stronę. Od początku wiemy raczej, że coś niezbadanego czai się w otchłani. Końcówka wcale nie jest taka cukierkowa(może kolorki tych scen tak :wink: ), jest ostrzeżeniem od obcych. Film jest logicznym ciągiem wydarzeń i nawet ostatnie minuty filmu nie rypią klimaty wcześniej utworzonego. Bo np, w takim Aliens, ostatnie 20 min to już stek nielogiczności i głupot(mimo iż uwilbiam ten film)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
10-07-2008, 12:28
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
Kiedyś czytałem wypowiedzi malkontentów, oni naprawdę istnieją.
Cukierkowa końcówka â tu miałem bardziej na myśli postacie obcych i ich otoczenie â wszystko różowiutkie jak laptop Dody, kosmita-emisariusz wyciąga do Brigmana przyjazną dłoń i wygląda jakby myślał przy tym: "A może by tak jeszcze buzi dać?". Ale co tam, nie ma się czego czepiać.
PS: Dlaczego w ankiecie nie ma "Prawdziwych kłamstw", nie mówiąc już o "Piranii 2"?
10-07-2008, 12:38
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Bo wybrałem z filmów tych najbardziej rozpoznawalnych i uznanych. Ale Prawdziwe kłamstwa mogą w sumie też być.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
10-07-2008, 12:43
Nowy
Liczba postów: 667
Liczba wątków: 3
Jeszcze jedna fundamentalna sprawa - dyskusja powinna się toczyć wokół wersji reżyserskiej. Lepszej, pełniejszej, efektowniejszej, mądrzejszej. Dir cut wywraca przesłanie wersji producenckiej na druga stronę.
Jan Himilsbach: Intelektualiści wypierdalać!
Gustaw Holoubek: Nie wiem jak panowie, ale ja wypierdalam.
10-07-2008, 17:52
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Właśnie o takiej wersji toczymy dyskusję. A przynajmniej ja mam nadzieję, że tak jest. :wink:
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
10-07-2008, 21:47
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,278
Liczba wątków: 67
Cass napisał(a):Film wielki i fascynujący, dla mnie od samego początku taki był i jest nadal.
amen
Danus napisał(a):Mi się wydaje, że raczej nikt nie przyjdzie i nie wytknie niekonsekwencji w tym filmie bo takowej nie ma.
zajrzyj do wątku "Czy Cameron się skończył"
Cass napisał(a):PS: Dlaczego w ankiecie nie ma "Prawdziwych kłamstw", nie mówiąc już o "Piranii 2"?
właśnie
12-07-2008, 00:13
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
jednak co cameron, to cameron. zawsze przekracza budżet, filmy kręci według własnych scenariuszy i jak nikt inny potrafi za pomocą paru scen zamienić realistyczny thriller w wydumane nie-wiadomo-co. ale po kolei.
otchłań jest momentami wciągająca jak diabli - wszystko dzięki niesamowitemu realizmowi, który utwierdza widza w przekonaniu, że na ekranie może się zdarzyć dosłownie wszystko. dopiero po pewnym czasie okazuje się, że jednak nie wszystko. oczywiście główni bohaterowie nie zginą, przybyli z głębin obcy wyjdą na przyjacielskich pielgrzymów, wariat-komandos dostanie za swoje (niezła jest scena, gdy spada w batyskafie na dno, aż ciśnienie rozsadza mu kabinę), a na dokładkę uraczeni zostaniemy obowiązkowym kolorowym happy endem.
generalnie the abyss, podobnie jak terminator czy aliens, aspiruje do miana filmu 'realistycznego', cokolwiek by to znaczyło. dlatego każde luki w scenariuszu drażnią podwójnie, a każda naciągana scena urasta do rangi niebotycznego debilzimu. ed harris nie mógł zejść na głębokość 5000 metrów, nawet w super kombinezonie amerykańskiej armii. Mastrantonio nie mogła przeżyć w wodzie o temperaturze circa 5 stopni, o desperackich próbach reanimacji jej trupa nie wspominając. ale walić to - w sunshine są w sumie jeszcze większe przegięcia, wiec nie ma się co czepiać detali. zresztą i tak najgorsze jest zakończenie - zupełnie jak u disneya. samo przesłanie, jakie wciska łopatą cameron, byłoby może nawet fajne i poczciwe (w końcu ile można oglądać złych kosmitów siejących terror i zniszczenie?), gdyby nie kuriozalny powód, dla którego obcy rezygnują z zalania wodą usa. otóż rezygnują, bo wzruszyło ich wyznanie miłości, podłapane w eterze na linii virgil i lindsay. w takim razie po kiego grzyba w ogóle lecieli tyle miliardów eonów na ziemie? żeby jakaś wypowiadana w chwili śmierci deklaracja miłości i wierności (ludzie umierając gadają rożne bzdury - hollywood wie o tym najlepiej:)) przekreśliła ich plany przeprowadzenia armagedonu? ostatnie ujęcie na kadłubie statku to już kicz i karykaturka rodem z tancbudy w lunaparku, której nawet nie będę komentował. camerona naprawdę powinno się kontrolować. aż strach pomyśleć, czym będzie avatar.
plusy:
+ hiper realizm pierwszych 60 minut;
+ znakomity klimat pierwszych 60 minut;
+ michael biehn!!!
+ ed harris!!!
+ epickie podwodne lokacje bez CGI;
minusy:
- od momentu uzdrowienia trupa napięcie siada;
- horrendalne, możliwe do uniknięcia scenariuszowe cameronizmy;
- tandetne zakończenie;
- łopatologia;
- brak brzydkich słów;
- gdzie bill paxton???
ocena: ?/10
proponuje zmienic tytul topicu z "The Abyss - Najlepszy Cameron" na "The Abyss - Typowy Cameron".
29-12-2008, 19:04
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,278
Liczba wątków: 67
Mental napisał(a):gdyby nie kuriozalny powód, dla którego obcy rezygnują z zalania wodą usa. otóż rezygnują, bo wzruszyło ich wyznanie miłości, podłapane w eterze na linii virgil i lindsay. w takim razie po kiego grzyba w ogóle lecieli tyle miliardów eonów na ziemie? żeby jakaś wypowiadana w chwili śmierci deklaracja miłości i wierności (ludzie umierając gadają rożne bzdury - hollywood wie o tym najlepiej ) przekreśliła ich plany przeprowadzenia armagedonu?
Chyba nie zrozumiałeś - obcy wcale nie lecieli (no dobra, może za pierwszym razem  ), bo z filmu wyraźnie wynika, że siedzą na tej Ziemii już dobry kawał czasu, przy okazji nas obserwując. Ich misja wcale nie miała na celu przeprowadzenia zagłady ludzkości - wielka fala to był jedynie znak, co mogą zrobić w dowolnej chwili, gdyby ludzkość przegięła pałę. A wyznanie miłości wcale ich nie wzruszyło - postanowili dać nam jeszcze jedną szansę (przy okazji się ujawniając) i tyle. Czepiasz się
29-12-2008, 20:19
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:wielka fala to był jedynie znak, co mogą zrobić w dowolnej chwili, gdyby ludzkość przegięła pałę.
na szczęście bog nie potrzebował az tyle czasu, co obcy u camerona, żeby dojść do wniosku, iz ludzkość przegięła pale. wkurzył się, jebnął powódź i koniec pieśni:)
Cytat:postanowili dać nam jeszcze jedną szansę (przy okazji się ujawniając) i tyle.
mam niby uwierzyć, że obcy siedzą na ziemi przez milion lat, nasłuchują i obserwują i dopiero podwodne wyznanie miłości sprawiło, że dają nam jedną ostatnią szanse poprawy? Mefi, daj spokój:) the abyss to słodziutka hollywoodzka bajeczka, która wykwitła na zgliszczach survivalowego thrillera. tylko cameron potrafi serwować takie twisty:)
29-12-2008, 20:26
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,278
Liczba wątków: 67
Cytat:Mefi, daj spokój the abyss to słodziutka hollywoodzka bajeczka
oczywiście, że bajeczka, ale jaka fajna
29-12-2008, 21:29
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
nie ma to jak zdrowe podejście:)
29-12-2008, 22:00
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Mental czepiasz się debilizmów w The Abyss, a takie same, a nawet większe debilizmy i głupoty scenariuszowe Ci nie przeszkadzają w wychwalanym przez Ciebie Hollow Manie. Daj spokój bo jesteś strasznie niekonsekwentny co do ocen filmów.
Ma wady owszem jak każdy film(no prawie każdy :wink: ), ale i tak The Abyss ma prawo nazywać się perełką, arcydziełem, obrazem kultowym, bo już takim jest. Owszem przekoloryzowane zakończenie, ale kogo to obchodzi, przynajmniej nie mnie. The Abyss było jest i będzie pięknym filmem za każdym razem zaskakujący mimo, że ogląda się po raz któryś.
Jedna z najlepszych dla mnie scen to spadający na dno dźwig i bohaterowie wyczekujący uderzenia spoglądający na opadającą linę. Emocje sięgające zenitu, miodzio.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
29-12-2008, 23:25
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
danus wierzy w milosc:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
29-12-2008, 23:28
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,119
Liczba wątków: 57
Tak i jeszcze w Rudolfa- Czerwononosego renifera 8) He
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
29-12-2008, 23:33
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Adi napisał(a):Jeszcze jedna fundamentalna sprawa - dyskusja powinna się toczyć wokół wersji reżyserskiej. Lepszej, pełniejszej, efektowniejszej, mądrzejszej. Dir cut wywraca przesłanie wersji producenckiej na druga stronę.
Mam pewne wątpliwości. Pachnie to trochę "Dniem w którym zatrzymała się Ziemia". Podejście "bądźcie grzeczni ale spuścimy wam łomot" troszkę kłóci się z wspominanymi tu poczciwymi opiekuńczymi ufoczkami. Proponuję, żebyście zastanowili się jakby wyglądało życie np. w kraju któremu mocarstwo stawia podobny warunek. Więc jak dla mnie ta końcówka nie jest do końca taka sympatyczna, a wiwaty ludzi pod koniec cokolwiek naciągane.
Ale idźmy dalej, oczywiście, że sporo tu naciągania i bajkowości, ale nie aż tak dużo...
Zarzut, że to tekst Budd'a zmienił decyzję obcych. Otóż to, że pokazali Buddowi jego tekst, nie oznacza, że to przez jego durne gadanie na granicy śmierci obcy podjęli taką a nie inną decyzję. To był skrót myślowy, mogli go też zarzucić kolejnym filmikiem, z kochającymi się parami, dziełami sztuki i toną innych pierdół zamiast atomówek. Skompresowano to do jednego treściwego i aktualnego przekazu.
Zarzut, że to przez Budda obcy pokazali się ludzkości. Kolejne pudło, bo ukazali się z powodu zbliżającego się konfliktu nuklearnego. Oni po prostu byli tam w tym momencie. Jakkolwiek zbieżność może być mało prawdopodobna, to filmy mają to do siebie, że nie kierują się prawdopodobieństwem.
29-12-2008, 23:35
|