Sequele "Avatara" (2022-2027?), reż. James Cameron
Gdyby było jak piszesz, to by nie było nagonki na własną kulturę - jakby nie patrzeć, Słowianie żyli blisko natury i mamy w Polsce (a raczej mieliśmy) masę tradycyji związanych bezpośrednio z naturą.
A jeśli idzie o rodzimą biblioteczkę, to przede wszystkim mieliśmy cały cykl podróżniczy Arkadego Fiedlera - to tak w opozycji do Kon-Tiki :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(31-07-2025, 12:35)marsgrey21 napisał(a): Lem opisuje archetyp, a nie krytykuje, każdy twórca korzysta z nich, nawet Lem.

No ja w sumie nie wiem, czy to archetyp, czy bardziej lame story trope. Poza tym, pierwszy Avatar to w zasadzie Cameron bioracy wpis Lema i robiacy z niego film 1:1. Tak jakby Cameron mial wycinek wpisu Lema i myslal, ze to genialny pomysl, a nie krytyka.

Co ratuje jedynke Avatara to niezaprzeczalny talent Camerona do tworzenia scen akcji, wzglednie niezly rytm, jakies tam emocje i stawka calej zabawy. Dwojka byla pod tym wzgledem duzo gorsza, a przygody animkow na wodzie to w wiekszosci czerstwa bula.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
(31-07-2025, 12:35)marsgrey21 napisał(a): Lem opisuje archetyp, a nie krytykuje, każdy twórca korzysta z nich, nawet Lem.

No ja w sumie nie wiem, czy to archetyp, czy bardziej lame story trope. Poza tym, pierwszy Avatar to w zasadzie Cameron bioracy wpis Lema i robiacy z niego film 1:1. Tak jakby Cameron mial wycinek wpisu Lema i myslal, ze to genialny pomysl, a nie krytyka.

Co ratuje jedynke Avatara to niezaprzeczalny talent Camerona do tworzenia scen akcji, wzglednie niezly rytm, jakies tam emocje i stawka calej zabawy. Dwojka byla pod tym wzgledem duzo gorsza, a przygody animkow na wodzie to w wiekszosci czerstwa bula.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Lame story trope, czy sprawdzony fundament? Czy Królestwo Niebieskie jest gówniane przez lame story trope o rycerzu w obcym świecie, który musi wybrać pomiędzy lojalnością, a moralnością?
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Na koniec KoH Balian przegrywa. Szczyt jego 'sukcesu' to wynegocjowanie sensownych warunków kapitulacji. Jego ukochana do końca życia będzie dźwigać ciężar popełnionego przez siebie w imię litości dzieciobójstwa. Film został nakręcony na kilka lat przed tym jak Ridleya pochłonęła starcza demencja. Zdążył zrobić film dla dorosłych.
Avatar, 2009. Kilka lat po tym jak James Cameron poddał się zabiegowi waginoplastyki. Film aż prosi się o jedyne sensowne zakończenie: w finalnym starciu avatar Jake'a zostaje zniszczony. Wygrywa kosztem własnego, na moment zdobytego szczęścia. ziemianie uciekają, Jake pozostaje na Pandorze uwięziony w kalekim ludzkim ciele. Możliwości dramatycznego rozwoju relacji między nim a jego lokalnym lachonem są niezmierzone.
Niestety James Cameron poddał się wyżej wspomnianemu zabiegowi mniej więcej wtedy gdy zesrał się w majteczki w kropeczki na wieść że w Alien 3 ten jak mu tam i bachor zginą we śnie i nie utworzą z Ripley szczęśliwej rodziny trzymającej się za ręce, Kumbaya.
Nie zestawiajmy kina dla dorosłych z filmem pod hasłem "od cip dla cip".

Odpowiedz
(31-07-2025, 23:49)marsgrey21 napisał(a): Lame story trope, czy sprawdzony fundament? Czy Królestwo Niebieskie jest gówniane przez lame story trope o rycerzu w obcym świecie, który musi wybrać pomiędzy lojalnością, a moralnością?

Bo może to samo Królestwo Niebieskie jest gówniane w kinufce a świetne w wersji DC, huh?

Odpowiedz
(31-07-2025, 23:27)Mefisto napisał(a): A jeśli idzie o rodzimą biblioteczkę, to przede wszystkim mieliśmy cały cykl podróżniczy Arkadego Fiedlera - to tak w opozycji do Kon-Tiki :)


Jeszcze Alfred Szklarski i jego cykl o Tomku (który w jednym z tomów też spotkał Indian ;)

Odpowiedz
Szklarski z żoną Krystyną napisali całą trylogię o indiańcach i napierdalaniu się z białymi (w trzecim tomie): Złoto Gór Czarnych.
Brutalna prawda: o wiele lepsze od Tomków (może poza Tajemniczą Wyprawą).

Odpowiedz
(01-08-2025, 00:20)samuuel napisał(a):
(31-07-2025, 23:49)marsgrey21 napisał(a): Lame story trope, czy sprawdzony fundament? Czy Królestwo Niebieskie jest gówniane przez lame story trope o rycerzu w obcym świecie, który musi wybrać pomiędzy lojalnością, a moralnością?

Bo może to samo Królestwo Niebieskie jest gówniane w kinufce a świetne w wersji DC, huh?

That's not the point, obie wersje mają ten sam fundament.

(01-08-2025, 00:16)Paszczak napisał(a): Na koniec KoH Balian przegrywa. Szczyt jego 'sukcesu' to wynegocjowanie sensownych warunków kapitulacji. Jego ukochana do końca życia będzie dźwigać ciężar popełnionego przez siebie w imię litości dzieciobójstwa. Film został nakręcony na kilka lat przed tym jak Ridleya pochłonęła starcza demencja. Zdążył zrobić film dla dorosłych.
Avatar, 2009. Kilka lat po tym jak James Cameron poddał się zabiegowi waginoplastyki. Film aż prosi się o jedyne sensowne zakończenie: w finalnym starciu avatar Jake'a zostaje zniszczony. Wygrywa kosztem własnego, na moment zdobytego szczęścia. ziemianie uciekają, Jake pozostaje na Pandorze uwięziony w kalekim ludzkim ciele. Możliwości dramatycznego rozwoju relacji między nim a jego lokalnym lachonem są niezmierzone.
Niestety James Cameron poddał się wyżej wspomnianemu zabiegowi mniej więcej wtedy gdy zesrał się w majteczki w kropeczki na wieść że w Alien 3 ten jak mu tam i bachor zginą we śnie i nie utworzą z Ripley szczęśliwej rodziny trzymającej się za ręce, Kumbaya.
Nie zestawiajmy kina dla dorosłych z filmem pod hasłem "od cip dla cip".

Zestawiam schematy, nie ich rozwinięcie, a krytyka toczyła się o archetyp, nie wykonanie.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
No fajnie, ale można wziąć archetyp i zrobić z nim wielkie nic wcinając wegańskie sałatki, można też nadać mu niuansu, ba... zakwestionować go w egzekucji.
Bo bądźmy szczerzy, równie dobrze można powiedzieć że Solaris wspomnianego Lema (przypominam, najlepsza powieść wszechczasów) to powtórka z Hollywoodzkiego Forbidden Planet. Obca siła sięgająca w podświadomość ludzkich przybyszów i zwracająca ją przeciwko nim samym, praktycznie to samo.
Morał z tego taki że Lem nie jadł wegańskich sałatek i wy też nie powinniście.

Odpowiedz
(01-08-2025, 01:17)Paszczak napisał(a): Szklarski z żoną Krystyną napisali całą trylogię o indiańcach i napierdalaniu się z białymi (w trzecim tomie): Złoto Gór Czarnych.
Brutalna prawda: o wiele lepsze od Tomków (może poza Tajemniczą Wyprawą).

True. W sensie że napisał bo jakości nie porównam dzisiaj, po tylu latach. Ale Tomek "pasuje" trochę bardziej do "Avatara" bo nosiło go po różnych krajach i ludach. Podobnie tutaj - pierwszy film to Indianie, drugi - Polinezyjczycy/Hawajczycy (aż dziwne że nie było Dłejna albo Momoy). Trzeci.. się zobaczy.

Odpowiedz
(01-08-2025, 01:24)Paszczak napisał(a): No fajnie, ale można wziąć archetyp i zrobić z nim wielkie nic wcinając wegańskie sałatki, można też nadać mu niuansu, ba... zakwestionować go w egzekucji.
Bo bądźmy szczerzy, równie dobrze można powiedzieć że Solaris wspomnianego Lema (przypominam, najlepsza powieść wszechczasów) to powtórka z Hollywoodzkiego Forbidden Planet. Obca siła sięgająca w podświadomość ludzkich przybyszów i zwracająca ją przeciwko nim samym, praktycznie to samo.
Morał z tego taki że Lem nie jadł wegańskich sałatek i wy też nie powinniście.

Powtarzam, zmieniasz temat, nie o tym była dyskusja, tylko o samym schemacie, to był główny zarzut, sam fakt tego archetypu, ale idąc tym torem, Avatar to baśń, prosta, banalna i celowa, nie mit futurystyczny, ani filozoficzna dysputa, jedna opowieść to historia o kolonializmie, destrukcji natury, druga o niemożności poznania czegoś całkowicie obcego.

To tak jakby debatować nad tym, że Star Wars to nie Blade Runner.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(31-07-2025, 22:43)Gieferg napisał(a):
Żółte krzesło" napisał(a):No dla mnie właśnie nie działa

To nie oglądaj. Cameron płakał nie będzie.

Nie oglądam, a przynajmniej nie często. Pierwszego "Avatara" powtórzyłem sobie dopiero po wielu latach z okazji premiery dwójki. Przed trójką też pewnie zrobię sobie powtórkę dwóch pierwszych filmów. "Avatary" interesują mnie głównie ze względu na stronę realizacyjną, bo wiem, że tutaj Cameron nie zawiedzie, ale łopatologiczne wręcz forsowanie doktryny szlachetnego dzikusa i ekologicznej mizantropii skutecznie zniechęcają mnie do powtórek.

W dwójce najciekawszy był dla mnie wątek Kiri i jej związek z Eywą, ale niestety film nie pociągnął go zbyt daleko i zamiast tego skupił się na krytyce wielorybnictwa.

Odpowiedz
(01-08-2025, 01:49)marsgrey21 napisał(a): Avatar to baśń, prosta, banalna i celowa, nie mit futurystyczny, ani filozoficzna dysputa, jedna opowieść to historia o kolonializmie, destrukcji natury, druga o niemożności poznania czegoś całkowicie obcego.

I z tym się zgodzę.

A Kiri... nie mogę patrzeć na tę mordę - zrobili z Sigy upośledzoną istotę.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Shower thought after the fact.

Pisaliście tutaj o tym jak Avatar jest nijaki, że nie da się zapamiętać postaci, że historia jest banalna, że kolonizacja, natura... Więc mam pytanie, co różni Avatara od Apocalypto poza poziomem brutalności?

Pytam poważnie, lubię obie części Avatara (drugą bardziej) tak samo jak Apocalypto, choć z różnych względów, ale jestem ciekaw waszych opinii.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Kurde, faktycznie, to praktycznie ten sam film. Na pewno pamiętacie, że gdy Łapa Jaguara i jego pobratymcy zostają przyprowadzeni do miasta, od razu zostają przez miejscowych pomalowani na niebiesko. Czemu akurat na niebiesko? Przecież to aż krzyczy: "Avatar!".

Odpowiedz
(13-08-2025, 18:51)marsgrey21 napisał(a): Shower thought after the fact.

Pisaliście tutaj o tym jak Avatar jest nijaki, że nie da się zapamiętać postaci, że historia jest banalna, że kolonizacja, natura... Więc mam pytanie, co różni Avatara od Apocalypto poza poziomem brutalności?

Pytam poważnie, lubię obie części Avatara (drugą bardziej) tak samo jak Apocalypto, choć z różnych względów, ale jestem ciekaw waszych opinii.
W Apocalypto złymi kolonizatorami nie są białe chrześcijańskie diabły europejskiego pochodzenia. 

Odpowiedz
Dzięki al_jarid za wypowiedź, bardzo mnie usatysfakcjonowała.

Ogupee, czy ten element zmienia ogólny motyw?
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Zawsze do usług :)

A tak już serio, to akurat ja nie będę udawał, że "Apocalypto" ma jakąś dużo lepszą historię niż "Avatar", bo cóż, sam tu na forum się dość szeroko rozpisywałem o tym, że film Gibsona też mnie w pewnym stopniu rozczarował i zwłaszcza pod względem fabularnym po prostu spodziewałem się "czegoś więcej". Choć po latach częściej jednak wracam do "Apocalypto" niż "Avatara", bo choć to też fabularna prostota, to jednak klimat lepszy i film bardziej intensywny.

Odpowiedz
(13-08-2025, 20:04)OGPUEE napisał(a): W Apocalypto złymi kolonizatorami nie są białe chrześcijańskie diabły europejskiego pochodzenia. 

Ale są :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mission: Impossible (1996-2022) military 1,139 163,568 19-02-2026, 12:29
Ostatni post: Krismeister
  The Matrix (1999-2022) Anonymous 1,177 176,722 19-02-2026, 01:19
Ostatni post: Bucho
  Planeta małp (1968) i jej oryginalne sequele Scheckley 58 12,122 05-01-2026, 23:30
Ostatni post: Scheckley
  Avatar (2009) reż. James Cameron koronex1989 5,787 499,666 12-12-2022, 15:43
Ostatni post: zsuetam
  Najgorsze Sequele Wszechczasów... DUX 17 61,398 29-07-2012, 01:52
Ostatni post: skromny
  "Carry On...", czyli seria "Do dzieła...&quot BezcelowyAlbatros 6 6,816 09-08-2009, 21:23
Ostatni post: BezcelowyAlbatros



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości