Stały bywalec
Liczba postów: 12,470
Liczba wątków: 29
Čovjek koga treba ubiti - w straszdzierniku debiutuje Chorwacja i Czarnogóra.
Fantasyjna ekranizacja losów cara Szczepana Małego. Gdy mordują aktualnego cara, diabły postanawiają wsadzić na tron swojego agenta. Jednak agent chce dobrze dla ludzi, czym naraża się cerkwi, jak i piekłu.
W sumie tak powinien wyglądać Diabeł Żuławskiego. Bardziej to mroczna baśń historyczna niż horror, ale kilka horrorowych elementów się znajdzie. Sugestywna wizja piekła, gdzie czuć cierpienie potępionych. Dobra, ponura muzyka. Charakteryzacja też znakomita - jak uberstrasznicy o twarzach nietoperzy.
I dobrali dobrych aktorów do roli diabłów (gdy ze światem ludzkim bywa różnie). Też Zvonimir Črnko wiarygodnie oddał przejście głównego bohatera do nowej rzeczywistości.
Widać też ten uniwersalizm słowiański. W Jugosławii diabły też chodzą w niemieckich frakach. I gdy diabła przesłuchuje na rogate, to nie zna ojcze nasz, ale przechodzi gdy pokazuje, że nie ma obrzezanego siurka.
Całkiem niezła to produkcja i Jugosławia miała nosa, by ten film wystawić jako kandydat Oscara.
7/10
30-10-2025, 16:42
Stały bywalec
Liczba postów: 18,490
Liczba wątków: 148
The Ballad of a Small Player
Panie, bida i nuda, że aż piszczy. Tylko Farrella szkoda bo się chłopak stara, a sam film to jakieś upośledzone dziecko "Między słowami" i neonowych filmów Refna. Jak chcielibyście sobie obejrzeć dobry film o toksycznym uzależnieniu od hazardu i upadku moralnym to nie tutaj.
I tak ocenię na wyrost, bo Farrell niesie cały film na barkach plus zdjęcia są naprawdę sztosem - 3/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
31-10-2025, 16:06
Stały bywalec
Liczba postów: 12,470
Liczba wątków: 29
This is Halloween, this is Halloween
Pumpkins scream in the dead of night
This is Halloween, everybody make a scene
Trick or treat till the neighbors gonna die of fright
El Orfanato - to w innym temacie. Jakby kogoś interesowała ocena to:
8/10
House of Horrors - to z tego filmu inspirowany był Creeper, najbardziej ikoniczny villain ze Scooby'ego-Doo (nie tylko tu. Penelopa Pitstop była oparta na jakimś melodramatycznym niemym serialu). Zapamiętać - nie wkurwiać biedujących artystów, nawet jeśli jest się potencjalnym sponsorem. Skorzystali z choroby aktora grającego zakapiora. Trwa 65 minut, a niestety ma słabowite tempo. Także nie jest straszne i podejrzewam, iż nawet w momencie premiery mało kogo to straszyło i miał służyć jako rozrywka dla rozluźnienia. Na plus spory bodycount. Unikalnym jest również, że główny bohater to jest złoczyńca (pewnie dlatego, że mówi z zagranicznym akcentem). Raczej ciekawostka.
5/10
Sleepaway Camp - miałem tego minusa, że niefortunnie zaspoilerowałem sobie zakończenie. Lepsze to od Silent Night Deadly Night i jakoś bardziej jestem w stanie uwierzyć w narodziny tego tu seryjniaka (zwłaszcza, kto go chował). I muszę przyznać, iż dobrze się to ogląda. Choć to jest memiczne, np. scena gejowska urwana z parodii, nie mówiąc o postaciach - ciotka to dosłowna kosmitka, kucharz ma eiwdentne zapędy pedofilskie, a reszta męskiego personelu (i części obozowiczów) chodzi tak obcisłe i kuse ciuchy, że można doszukiwać sie podtekstów. Budżet jest tak niski, iż aktorzy noszą sztuczne wąsy. A aktorstwo też jest pożal boże. Jedynie aktorka grająca Angelę wypada OK, ale głównie dlatego, że jej postać prawie nic nie mówi. I spoko, że Ricky wspiera Angelę (co też podobnie czynią niektóre dziewczyny, jak i męscy wychowawcy). I nastolatkowie zachowują się dość wiarygodnie. Tożsamość killera można szybko się domyśleć, bo nie ma wiele oczywistych tropów, ale co potem się okazuje na końcu, to faktycznie zasłużyło na jedno z najbardziej szokujących i niespodziewanych twistów (i końcowa morda może faktycznie przerażać).
6/10
Carnival of Souls - ciekawe, czy do prologu filmu nawiązywał początek Soku z Żuka? Idzie to w klimat i zadawanie pytania co jest jawą a zwidami. I wyczuwa się te powolne wyłomy w kodeksie Haysa, jak postać oślizgłego babiarza. Przypomina mi to Strefę mroku, stąd przeczuwałem zwrot akcji. Z drugiej strony widać, że był robiony po taniości, plus aktorstwo nie jest wybitne. I muzyka brzmi jak organowe DVD-soundtracki filmów niemych, choć potem można się przyzwyczaić. Na pewno jest to ciekawa produkcja i można rzucić okiem. Metaforycznie, bo oczy nie odrastają, a krwawiący oczodół musi powodować dyskomfort.
7/10
The Prowler (1981) - podobne to do My Bloody Valentine, tyle że zamaskowany morderca to cosplayer żołnierza z WW2. Chciałbym, by akcja całego slashera działa się jednak w latach 40., a nie w współczesności, bo był to jakiś powiew świeżości w podgatunku (a odwzorowanie można byłoby wiernie oddać, bo m.in. obsada jest cała WASpowa ;)). Ale i tak jest nieźle. Także sceny mordów pamiętne - no, ale Tom Savini nie odwalał kaszany. Tytułowy bohater jest niepokojący przez ten założony szał, przez co wygląda jak jakaś jaszczura. I zaskoczyło mnie, że tutejszy Harry Warden nie działa sam. Jest w tym też odczuwalne napięcie. I sam cały czas dumałem, kto odpowiada za zabójstwa i nawet miałem swój typ, bo miałoby to ręce i nogi, a często slasher to taka zagadka rozwiązywana przez Mystery Inc. Dal tych co lubią slashery, szczególnie te z lat 80., tytuł wart do nadrobienia. No i w tym roku lepszą produkcję wybrałem na zakończenie tegorocznego straszdziernika.
8/10
I tym samym Straszdziernik 2024 się skończył. A tak prezentuje się TOP5 najlepszych jego tytułów:
1. The Brood
2. The Changeling
3. Don’t Look Now
4. The Entity
5. Dracula (1979)
01-11-2025, 03:37
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,170
Liczba wątków: 67
Hmm, nie prościej we wiadomym dziale stworzyć odpowiedni temat?
01-11-2025, 04:32
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,249
Liczba wątków: 29
(01-11-2025, 03:37)OGPUEE napisał(a): I
Sleepaway Camp - miałem tego minusa, że niefortunnie zaspoilerowałem sobie zakończenie. Lepsze to od Silent Night Deadly Night i jakoś bardziej jestem w stanie uwierzyć w narodziny tego tu seryjniaka (zwłaszcza, kto go chował). I muszę przyznać, iż dobrze się to ogląda. Choć to jest memiczne, np. scena gejowska urwana z parodii, nie mówiąc o postaciach - ciotka to dosłowna kosmitka, kucharz ma eiwdentne zapędy pedofilskie, a reszta męskiego personelu (i części obozowiczów) chodzi tak obcisłe i kuse ciuchy, że można doszukiwać sie podtekstów. Budżet jest tak niski, iż aktorzy noszą sztuczne wąsy. A aktorstwo też jest pożal boże. Jedynie aktorka grająca Angelę wypada OK, ale głównie dlatego, że jej postać prawie nic nie mówi. I spoko, że Ricky wspiera Angelę (co też podobnie czynią niektóre dziewczyny, jak i męscy wychowawcy). I nastolatkowie zachowują się dość wiarygodnie. Tożsamość killera można szybko się domyśleć, bo nie ma wiele oczywistych tropów, ale co potem się okazuje na końcu, to faktycznie zasłużyło na jedno z najbardziej szokujących i niespodziewanych twistów (i końcowa morda może faktycznie przerażać).
6/10
Naciąć sie na finalowy spoiler to -50 do oceny ;)
A kolejne czesci to juz niedorzeczna kiszka. W 3 to chyba wracają jacys aktorzy z jedynki. Ale pamietam to jak przez mgłę choc ogladalem nie tak dawno bo gdzies rok temu.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
01-11-2025, 10:43
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,123
Liczba wątków: 69
"Shelby Oaks" (2025)
No, jest to film, czasami nawet spoko nakręcony. Garść niezłych pomysłów, garść gorszych - ogólnie taki trochę misz-masz wszystkiego, co sobie Stuckmann wymyślił i wrzucił do scenariusza, bo czego tutaj nie ma. Inspiracji jest dużo i niestety dużo za dużo - rozpada się przez to trochę cały kręgosłup filmu, przez co dziwnie się to ogląda. Początek w stylu found-footage jest całkiem niezły, można się wkręcić, środek to w większości wata w postaci mniej lub bardziej ciekawie przedstawionej ekspozycji a ostatnie 30 minut, no cóż - w zależności od tego, jak się komuś to spodoba, tak pewnie oceni całościowo ten film.
Mnie się zbytnio nie spodobało, ale czaję, co autor miał na myśli (i znów, za dużo tu nawiązań i "polubień") i doceniam. Ale nie jest to najlepszy horror, jaki widziałem w tym roku - nie jest też najgorszy, co zawsze można uznać za jakiś tam plus. Typowy średniaczek, który gdyby nie nazwisko autora zniknąłby zaraz po premierze i nikt by o nim za dużo nie mówił/pisał. I pewnie koniec końców taki los go czeka. Na własną odpowiedzialność i z ciekawości, a że ciekawość to pierwszy stopień do, to akurat tematycznie pasuje.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
01-11-2025, 12:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2025, 12:59 przez slepy51.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,470
Liczba wątków: 29
Salomon i królowa Saby - kurde bele, dziwnie się ogląda Yula Brynnera z włosami. A sam film ma wszystkie zalety jak i wady starego kina historycznego. Chociażby potężna klisza z nawróconą femme fatale, czyli jak zła hedonistyczna sucz ma okazję usidlić głównego samca alfa, automatycznie staje się dobra i od miłości jej sopel lodu zmienia się w serduszko. Myślę, że tragedia Solomona byłaby większa, gdyby Saba była konsekwentnie zła. Zwłaszcza, że racja jest po stronie antagonistów i Adoniasz miał rację, że dobro kraju powinno być na pierwszym miejscu, a nie walenie konia do pogańskiej sekutnicy. I sporo scen mówionych o tym samym. A choć widać budżet, to nie jest aż tak spektakularny jak inne biblijne filmy z tego okresu. Rozmach dopiero się ujawnia w finale podczas walk z Egipcjanami. A sekwencja pogańskiej biby też niczego sobie i w zasadzie to najlepsza scena. Do tego filmu też raczej nie ma szans, bym wrócił.
6/10
02-11-2025, 19:53
Stały bywalec
Liczba postów: 6,780
Liczba wątków: 6
After the Hunt - musiałem się dziś przechować w Warszawie przez dwie godziny i miałem wybór: powtórka One Battle After Another albo nowy Guadagnino. Z powtórką PTA poczekam jednak na streaming i lepszy humor, więc dałem szansę Guadagnino. W sumie lubię Włocha, choćby Challangers uważam za film bardo dobry, ale po zwiastunie, nie miałem zbyt wielkich oczekiwań. I dostałem w sumie to, czego się spodziewałem. Lekki thriller psychologiczny z elementami Allena. Zaletą jest to, że Luca próbuje chyba prowokować i włożyć kij w mrowisko #metoo. Ale już sposób w jaki to robi, jest taki sobie. Po pierwsze film się mimo wszytko wlecze. Po drugie rozgrywka pomiędzy bohaterami jest raczej letnia. Taka typowa zabawa pod tytułem: ściemnia ofiarą czy napastnik? Po środku jest ta trzecia, uwikłana w relacje z obojgiem. Co teoretycznie pozwala na granie tajemnicami, podchodami, manipulacjami i tak dalej. Tylko po pierwsze brakuje w tym nie tylko jakiejś oryginalności, ale przede mną wszystkim emocji. Jakoś nie jara mnie po raz kolejny rozwiązywanie takiej zagadki, szczególnie, że wiadomo od początku, że jaki finał nie będzie to na pewno będzie on otwarty do interpretacji. Jest to taki scenariuszowe pójście na łatwiznę a przez to też nuda. Poza tym, jeśli dobrze zrozumiałem to najbardziej prawdopodobne wydaje się rozwiązanie, które wydawało się niemal oczywiste od początku. Wpada też kilka scenariuszowych głupotek, na czele z tym, że jedna bohaterka odkrywa sekret drugiej szukając papieru toaletowego w jej kiblu. W dodatku ten sekret całkowitym przypadkiem pasuje to sytuacji aktualnej. (Swoja droga właśnie się zorientowałem, że jest w tym spora dziura logiczna - jeśli jakimś cudem ktoś też obejrzy to chętnie dopytam czy podobnie to interpretujemy).
Julia Roberts gra nieźle, ale bardziej podobał mi się Garfield. Za to Ayo Edebiri, którą lubiłem w The Bear, momentami fatalna.
A najgorsza i tak muzyka Reznora. Momentami tak komicznie poważna i groźna, że w wielu miejscach strasznie irytuje i psuje tradycyjnie nieźle nakręcony i zmontowany przez Włocha obraz.
Takie słabe 5/10.
Nadrobiłem też Weapons. Matko, ile ja to się naczytałem, żeby nie czytać nic, nie oglądać zwiastunów, bo to taka rewelacja jest i w ogóle twist stulecia. Udało się tak długo uniknąć spoilerów. Wiedziałem tylko o zniknięciu dzieciaków i chyba o narracji. Szkoda, że twist dotyczy nagłej zmiany gatunku, i to w takim kierunku, a nie fabuły. Dopóki jest tajemnicą, jest nieźle. Ale jak dla mnie czar prysł jak tylko rozwiązaniem okazało się to całe czary mary voodoo. Ja wiem, że to miała być też komedia i wybaczyłbym nawet, że nie pasuje ona do poważnego początku, ale tym większe było moje rozczarowanie. No mnie nie rozśmieszyło. Co z tego, że zagrane i nakręcone jest to nieźle, skoro rozwiązanie jest tak niesatysfakcjonujące i głupie. Nic nie zmienia, że tak miało być. Też pewnie 5/10 głównie za pierwszą część.
02-11-2025, 20:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2025, 08:09 przez PropJoe.)
.
Liczba postów: 27,581
Liczba wątków: 60
Po rozgoryczeniu spowodowanym Domem pełnym dynamitu chciałem film, który pokaże mi po prostu wojnę atomową no i znalazłem The Day After i niestety tylko w malutkiej części jest to to, czego szukałem. Najpierw mamy długaśną ekspozycję, długie minuty ze zwykłego życia mieszkańców Kansas i okolic, a tylko w tle informacje o tym, że ruskie robią jakieś dymy w Berlinie - napięcie stopniowo rośnie, żołnierze zostają wezwanie w trybie pilnym do jednostek i dwie sceny później już lecą atomówki, wykonane dosyć budżetowo, ale całkiem zgrabnie i przerażająco. Niestety potem zjeżdża już typowe post apokaliptyczne kino z brudem, syfem, krwią, kanibalizmem (?) i takimi tam - nic szczególnego.
Jakoś tam rozumiem wrażenie jakie film mógł wywołać w latach 80. ale dzisiaj to bliżej temu do ramoty niż do klasyka. Ode mnie 5/10
I to sprowadza mnie do pytania, czy istnieje jakiś film który byłby stricte o wojnie atomowej? Nie o przygotowaniach do niej, nie o świecie po kilku atomówkach, nie o awarii systemu i nie o dziesiątkach pobocznych rzeczy, tylko najzwyczajniej w świecie o wojnie, czyli że siedzi sobie amerykański i ruski sztab i debatują w które miasto u przeciwnika jebnąć i... po prostu to robią, bo jest wojna i trzeba się napierdalać. Jest coś takiego?
03-11-2025, 12:21
Stały bywalec
Liczba postów: 3,042
Liczba wątków: 28
Tak szczerze mówiąc to nie kojarzę nic takiego. Zazwyczaj kręcenie się wokół procesu decyzyjnego - plus jedna scena i tyle. Po prostu wojna atomowa to nie jest coś aż tak atrakcyjnego filmowo i po prostu taboo.
03-11-2025, 12:40
.
Liczba postów: 27,581
Liczba wątków: 60
Właśnie na taką odwagę u Bigelow liczyłem, że pierwsze minuty to będzie ta niepewność: jebnie, czy nie jebnie, okazuje się, że jebło, więc trzeba odpowiedzieć i to wszystko oglądamy w czasie rzeczywistym, a nie to smutne pierdolenie, które widzimy w filmie :(
03-11-2025, 13:06
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,888
Liczba wątków: 15
Najlepszy film o wojnie atomowej, która może się wydarzy, a może nie to Miracle Mile. Sprawdź sam Simku :)
A z filmów - Jebło i co dalej mamy - Fail Safe
03-11-2025, 13:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2025, 13:49 przez Corn.)
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,750
Liczba wątków: 14
Fail-Safe — przed, Threads — po.
03-11-2025, 13:51
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,310
Liczba wątków: 5
(03-11-2025, 12:21)simek napisał(a): I to sprowadza mnie do pytania, czy istnieje jakiś film który byłby stricte o wojnie atomowej? Nie o przygotowaniach do niej, nie o świecie po kilku atomówkach, nie o awarii systemu i nie o dziesiątkach pobocznych rzeczy, tylko najzwyczajniej w świecie o wojnie, czyli że siedzi sobie amerykański i ruski sztab i debatują w które miasto u przeciwnika jebnąć i... po prostu to robią, bo jest wojna i trzeba się napierdalać. Jest coś takiego?
A może "Dr Strangelove"?
;)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
03-11-2025, 13:55
.
Liczba postów: 27,581
Liczba wątków: 60
(03-11-2025, 13:51)Norton napisał(a): Fail-Safe — przed, Threads — po.
A w trakcie coś jest? Jakby to była analogia do II WŚ, to w kinie mielibyśmy tylko filmy o dojściu Hitlera do władzy, ewentualnie o tym jak Schleswig-Holstein oddaje pierwsze strzały, a później już procesy norymberskie i filmy o tym jaka to bieda i zniszczenia są po wojnie :P
Fail Safe znam, wspaniały film, ale to nie to o co mi chodzi, bo tam też raczej błąd i próby uniknięcia wojny (jeśli dobrze pamiętam), a nie wojna z premedytacją.
Threads mam na liście do obejrzenia.
03-11-2025, 14:13
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,132
Liczba wątków: 6
(03-11-2025, 12:21)simek napisał(a): I to sprowadza mnie do pytania, czy istnieje jakiś film który byłby stricte o wojnie atomowej? Nie o przygotowaniach do niej, nie o świecie po kilku atomówkach, nie o awarii systemu i nie o dziesiątkach pobocznych rzeczy, tylko najzwyczajniej w świecie o wojnie, czyli że siedzi sobie amerykański i ruski sztab i debatują w które miasto u przeciwnika jebnąć i... po prostu to robią, bo jest wojna i trzeba się napierdalać. Jest coś takiego?
Znaczy, wydaje mi się że "wojna atomowa" to było coś przypisane USA/ZSRR. I spowadzało się do - jedna strona odpala falę rakiet, druga automatycznie odpala na to swoją falę apotem mamy koniec cywilizacji i Mad Maxa. Nie było jak coś takiego "uchwycić".
Z filmów które kojarzę chyba najbliżej tego o co Ci chodzi były "WarGames" z 1983 choć niby były o czymś innym. Ale może właśnie dlatego całkiem to "uchwyciły".
03-11-2025, 14:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2025, 14:25 przez Rozgdz.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,249
Liczba wątków: 29
(19-10-2025, 18:16)Debryk napisał(a): The Right Stuff 1983r, w reżyserii Phillipa Kaufmana
Film kompletny. Idealny. Co więcej, zmontowany, udźwiękowiony i nakręcony z taką jakością, że jakby walnąć rok produkcji 2025 i przylepić nazwisko Rona Howarda to nikt by się nie zorientował.
To dobry film ALE... to właściwie taki półdokument. I nie, to też nie jest zarzut (choć mógłby być krótszy bo niektóre sceny są zbędne). Najpoważniejszy zarzut, że w tym filmie BRAK EMOCJi albo inaczej: jakieś tam są ale właściwie wszystko idzie jak po sznurku, nie ma dramaturgii. Ale ogląda się dobrze i tyle znanych (później) zakazanych mord ;)
7+/10
ZAPOMNIAŁEM a chodziło mi po głowie, przez część seansu: a GDYBY Sam zagrał Alana?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
03-11-2025, 14:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2025, 14:51 przez shamar.)
.
Liczba postów: 27,581
Liczba wątków: 60
WarGames też fajny film, tylko to znowu jest obchodzenie tematu, a nie wzięcie byka za rogi.
(03-11-2025, 14:24)Rozgdz napisał(a): Znaczy, wydaje mi się że "wojna atomowa" to było coś przypisane USA/ZSRR. I spowadzało się do - jedna strona odpala falę rakiet, druga automatycznie odpala na to swoją falę apotem mamy koniec cywilizacji i Mad Maxa. Nie było jak coś takiego "uchwycić".
USA vs ZSRR to oczywiste, ale czemu musi być od razu koniec cywilizacji? W Day After mamy motyw, że kilka atomówek w USA i ZSRR wybuchło, ale szybko uzgodniono zawieszenie broni - właśnie coś takiego chciałbym zobaczyć, tylko z punktu widzenia dowódców - godzina przed wystrzeleniem pierwszej rakiety i godzina po, a nie perspektywa szaraczka, który ogląda wybuch, ale kompletnie nic nie wie o całej sytuacji. Przecież takie negocjacje z ruskimi o zawieszeniu broni po pierwszych eksplozjach to jest samograj na wspaniałą scenę, a u Bigelow mamy gadkę z ruskim ministrem, która kończy się niczym, bo i nic w tym filmie się nie dzieje tak ostatecznie.
03-11-2025, 14:50
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,132
Liczba wątków: 6
Bo był to frontalny atak - obydwie strony odpalały cały arsenał od razu jedną salwą. I generalnie przyjmowało się "że to już koniec".
..był kiedyś taki książkowy cykl "Krucjata" (autor Jerry Ahern) który szedł z tym dalej, tyle że po wojnie USA były w proszku natomiast ZSRR dokonywały najazdu na Stany.
03-11-2025, 14:58
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,310
Liczba wątków: 5
(03-11-2025, 14:50)simek napisał(a): WarGames też fajny film, tylko to znowu jest obchodzenie tematu, a nie wzięcie byka za rogi.
Może to?
Countdown to Looking Glass
Kiedyś to widziałem, ale w sumie to już chyba nic nie pamiętam. Nie wiem czy tam a końcu odpalili te atomówki :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
03-11-2025, 15:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-11-2025, 15:06 przez Dr Strangelove.)
|