Obejrzałem po raz drugi.
REWELACJA pod niemal każdym względem. Gdyby nie rozwlekła, słabo spuentowana końcówka i scena łóżkowa, w której szczytujący, zalany potem Bana "widzi" masakrę na monachijskim lotnisku, uznałbym "Monachium" za coś naprawdę wielkiego, by nie użyć mocniejszego słowa.
REWELACJA pod niemal każdym względem. Gdyby nie rozwlekła, słabo spuentowana końcówka i scena łóżkowa, w której szczytujący, zalany potem Bana "widzi" masakrę na monachijskim lotnisku, uznałbym "Monachium" za coś naprawdę wielkiego, by nie użyć mocniejszego słowa.
25-04-2007, 01:53






