Mental, w tym przypadku pełna zgoda z mojej strony. drażni mnie w tym filmie hopkinsowa przegięta interpretacja Lectera, zwłaszcza w zestawieniu z bezkompromisowym realizmem całej reszty elementów składowych (to samo miałem ostatnio z Bordenem w NCFOM). muszę się w końcu zapoznać z Manhunterem i przekonać się, jak wypadł tam Cox. a sir Anthony jako Lecter podobał mi się o wiele bardziej w Hannibalu, gdzie ta jego (z braku lepszego określenia) komiksowa postać idealnie współgrała ze stylistyką reżyserską Scotta.
Why are you firing wallnuts at me?
28-05-2009, 12:31





