Ja w ogóle nie widzę, po co i jak można porównywać te dwie postaci. Lecter to psychopata - cholernie mądry, sprytny, wysublimowany, arystokrata, który zjada ludzi. Także te jego minki, te jego gry, to wszystko doskonale wpisuje się w tą postać (podczas gdy wspomniany Cox w Manhunterze, był dobry, ale nijaki na dobrą sprawę), to wszystko ją charakteryzuje i buduje. Tymczasem Doe, to zwykły człowiek z przedmieść, który uważa, że ma misję do spełnienia, że musi wyplenić zło. To zimny, opanowany fanatyk, który ponad siebie i swoje przyzwyczajenia stawia swój cel - cel, który skrupulatnie wyliczył i wykonał. Nic więc dziwnego, że zimny uśmiech kącikiem ust, to wszystko, co ta postać może mimicznie pokazać. Hannibal to błazen i owszem, ale on sobie może na to pozwolić, bo wie/uważa, że jest lepszy, ważniejszy od reszty szaraczków. Doe pozostaje w cieniu, nie wywyższa się, istnieje tylko dla wyższego dobra, które przed sobą postawił. Tyle.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
28-05-2009, 16:10





