Duch Peckinpaha unosi sie nad tym znakomitym filmem. Do polowy jest sztampowo, ale od momentu brutalnego rozdzielenia Costnera i Stowe, jak trafnie zauwazyl dillinger, Revenge staje sie nieszablonowy i niebanalny. I tylko zal pozostaje po seansie, ze Tony Scott swoj niegdysiejszy, swietny styl (ach, ta mistrzowska gra swiatlem) zamienil w XXI wieku na drgawkowo-oczojebne plasy.
Sceny erotyczne i przemocy - dokladnie takie, jakie bym chcial ogladac w kazdym dramacie.
Sceny erotyczne i przemocy - dokladnie takie, jakie bym chcial ogladac w kazdym dramacie.
12-07-2009, 11:50





