Napisano już tutaj wiele. Nie będę więc powtarzał tego co zostało wspomniane tylko powiem co mnie osobiście rozłożyło na łopatki.
Otóż cholernie podobało mi się w jaki sposób Mann pokazał związek Dillingera z Billie (czyt. gangstera z kobietą). Tak bezceremonialnie i bez żadnych złudzeń nie zostało to przedstawione chyba jeszcze w żadnym filmie gangsterskim. Przykład?
Dillinger i Billie są na wyścigach konnych. Zapodają poważną rozmowę, on mówi jej o tym czego to dla niej nie zrobi i jak nikłe są szanse, że kiedykolwiek go złapią.(tekst o bankach) Mówi to w taki sposób, że wierzy mu w 100% z pewnością Billie jak i widzowie. Cholera byłem już niemal pewny, że ten koleś nie da się złapać tak łatwo, a sielanka i związek na wolności potrwa jeszcze co najmniej przez sporą część filmu.
Tymczasem Bach! Nie zdążyłem pomyśleć ani be ani me ani kukuryku, a Dillinger zostaje pojmany bez zbędnych ceregieli już w niemal kolejnej scenie.
Później oczywiśćie wydostaje się z więzienia. Kiedy w końcu dociera do Billie ponownie sielanka znów nie trwa długo. Spędzają noc pod gwiazdami niewadomogdzie, gdzie ciemno, zimno i do domu daleko. Oczywiśćie znów pojawia się rozmowa tym razem o tym, że już niedługo wyjadą razem i wszystko skończy się w trymiga.
Tymczasem Bach. Po trzech minutach sytuacja ulega kolejnemu przetasowaniu. Tym razem to Billie zostaje schwytana przez federalnych. Zero złudzeń, zero sentymentów. Cień nadziei pojawia się tylko na kilka sekund po czym brutalna rzeczywistość wdziera się w życie bohaterów.
Tak właśnie Mann pokazuje, że życie gangstera to nie bajka. W innym filmie, kręconym przez innego reżysera pewnie wszystko rozciągnięto by w czasie. Dillinger powiedziałby Billie, że nigdy go nie złapią po czym sielanka trwałaby jeszcze sporą częśc filmu żeby dopiero na końcu zaskoczyć mocnym uderzeniem. Tutaj złudzenia zostają rozwiane niemal natychmiast.
Otóż cholernie podobało mi się w jaki sposób Mann pokazał związek Dillingera z Billie (czyt. gangstera z kobietą). Tak bezceremonialnie i bez żadnych złudzeń nie zostało to przedstawione chyba jeszcze w żadnym filmie gangsterskim. Przykład?
Dillinger i Billie są na wyścigach konnych. Zapodają poważną rozmowę, on mówi jej o tym czego to dla niej nie zrobi i jak nikłe są szanse, że kiedykolwiek go złapią.(tekst o bankach) Mówi to w taki sposób, że wierzy mu w 100% z pewnością Billie jak i widzowie. Cholera byłem już niemal pewny, że ten koleś nie da się złapać tak łatwo, a sielanka i związek na wolności potrwa jeszcze co najmniej przez sporą część filmu.
Tymczasem Bach! Nie zdążyłem pomyśleć ani be ani me ani kukuryku, a Dillinger zostaje pojmany bez zbędnych ceregieli już w niemal kolejnej scenie.
Później oczywiśćie wydostaje się z więzienia. Kiedy w końcu dociera do Billie ponownie sielanka znów nie trwa długo. Spędzają noc pod gwiazdami niewadomogdzie, gdzie ciemno, zimno i do domu daleko. Oczywiśćie znów pojawia się rozmowa tym razem o tym, że już niedługo wyjadą razem i wszystko skończy się w trymiga.
Tymczasem Bach. Po trzech minutach sytuacja ulega kolejnemu przetasowaniu. Tym razem to Billie zostaje schwytana przez federalnych. Zero złudzeń, zero sentymentów. Cień nadziei pojawia się tylko na kilka sekund po czym brutalna rzeczywistość wdziera się w życie bohaterów.
Tak właśnie Mann pokazuje, że życie gangstera to nie bajka. W innym filmie, kręconym przez innego reżysera pewnie wszystko rozciągnięto by w czasie. Dillinger powiedziałby Billie, że nigdy go nie złapią po czym sielanka trwałaby jeszcze sporą częśc filmu żeby dopiero na końcu zaskoczyć mocnym uderzeniem. Tutaj złudzenia zostają rozwiane niemal natychmiast.
31-07-2009, 17:09






