Craven napisał(a):ale cenę go sobie właśnie za to, że nie sadzi tanich wygłupów, tylko mówi jak jest.
bo to jest max, na co może sobie pozwolić taki kabareciarz jak on czy reżyser pokroju Mike'a Judge'a - obydwaj mogą co najwyżej wyśmiać teraźniejszość, czyli owo "jak jest", ewentualnie pokazać konsekwencje tego "jak jest". na więcej nie pozwala im specyfika komedii/kabaretu jako gatunku. sęk w tym, że "jak jest" to niestety ciągle za mało, żeby cokolwiek zrozumieć. bo w tym wszystkim najważniejsze są nie konsekwencje, nie stan obecny, ale PRZYCZYNY. bez zrozumienia przyczyn niczego nie da się naprawić. na naświetlanie PRZYCZYN nie ma jednak w kabarecie ani czasu, ani miejsca i dlatego komedia czy kabaret nigdy nie będą dla mnie wartościowymi formami krytyki czegokolwiek. stąd też Carlina i Judge'a zawsze będę traktował jako gości, którzy absurdy rzeczywistości przemieniają - lepiej lub gorzej - w zgrabne skecze do pośmiania się. i w sumie to jest największa wada Idiokracji, choć jak mniemam, niektórzy mogą jej dodatkowo zarzucić, że nie do końca wykorzystuje wszystkie możliwości eksploracji współczesnych trendów w ogłupianiu mas.
20-11-2009, 22:06






