Rany, tyle lat oglądania, wkurzania się, główkowania itd.itp. a tu na końcu taki banał, wszyscy umarli i poszli do nieba.Lipnie to wyszło, finał był wzruszający, szczególnie gdy wszyscy sobie wszystko przypominali, ale cholera, zrobiła się z tego taka opera mydlana, jakoś tego nie kupuję, natworzyli tyle wątków, tajemnic i co, już nawet nie chodzi o wyjaśnianie tego wszystkiego bo jak już coś zaczęli wyjaśniać to się zaczęło robić banalnie, ale sęk w tym jakie to wszystko miało znaczenie i sens, skoro najważniejsi byli rozbitkowie, którzy sobie umarli, wyczyścili w czyścu i żyli sobie forever after w niebie czy gdzie tam.Co za pogięty serial, można to było wszystko upchnąć w trzech sezonach.
26-05-2010, 00:10





