Albertino napisał(a):Co do argumentu zanudzania to przyznam, że go nie lubię bardzo i uważam za pusty argument. Jeśli coś nas nudzi to najwidoczniej nie jesteśmy grupą docelową, do której kierowane jest owe dzieło.Tak, a nie chodzi po prostu o to, że film jest źle i nieporadnie zrobiony? :P Nie no, masz rację z tymi grupami docelowymi, ale: nawet, gdy film trafi na "docelową grupę docelową", ludzi o takiej wrażliwości z myślą o których został zrobiony to wciąż trzeba odróżnić "nudę zamierzoną", która do czegoś prowadzi i coś pokazuje i "nudę przypadkową" wynikającą z nieporadności reżysera. Dla mnie coś "zamierzenie nudnego" zazwyczaj przestaje być nudne w momencie, gdy zrozumiem do czego to prowadziło :) Mówimy tu więc o dwóch różnych rzeczach - taka nuda mi nie przeszkadza, przeszkadza mi inna, która sprawia, że film jest po prostu ZŁY. I taka jest niestety duża część europejskich produkcji (czego kolejny dowód miałem dosłownie wczoraj, gdy poszedłem na "Boso, ale na rowerze", chujnia niesamowita...)
Albertino napisał(a):W każdym razie nigdzie mi "Prorok" koło słowa 'pretensjonalny' nie przechodził, a nie jest ono też jakąś szczególną domeną kinematografii europejskiej.Ja też nie uważam Proroka za arcydzieło, ale oglądało mi się go fajnie i sądzę, że jest dużym krokiem naprzód jeśli chodzi o "zluzowanie" dusznej atmosfery europejskiego kina. I nie uważam go też za film pretensjonalny, wręcz przeciwnie, o tym przecież pisałem wcześniej, on właśnie NIE JEST pretensjonalny :P
22-06-2010, 14:33





