W "residenta" gralem we wszystkie czesci (tylko w wersji PC) oraz ogladalem wszystkie czesci filmow. Z gier najbardziej ceniłem sobie pierwszą odsłonę o typowym klimacie survival horror. Od częsci drugiej gra stała się tylko strzelanką, choć bardzo mi się podobała 4 i 5 część. W filmie, klimatu z gry próżno szukać. Pierwsza część wiadomo, najlepsza, ale kolejne prezentowały dość niski poziom. Ale o dziwo, ostatniej części nie oceniam jako totalny gniot. Widze, że wiele tutaj osób "jedzie" po Afterlife, m. in. za efekty a'la Matrix. Gdybym nie grał w grę (część 5) pewnie tak samo bym pomyślał jak Wy, no ale grałem i innaczej na to patrzę. Nie jest to wymysł twórców filmu. Albert Wesker miał takie zdolności w grze więc siłą rzeczy musiałobyć to przeniesione na ekran. A rolę aktora wcielającego się w postać Wesker'a oceniam bardzo wysoko za perfekcyjne odwzorowanie postaci z gry - jest niemal taki sam jak w "piątce".
10-01-2011, 01:20






