Wczoraj skończyłem. Autorem książki jest Jurgen Roth, jeden z największych ekspertów w dziedzinie przestępczości w Niemczech. Koleś pokazuje, jak włoskie i rosyjskie organizacje mafijne systematycznie infiltrują politykę i gospodarkę największych europejskich państw, w tym Niemiec, Szwajcarii i Włoch. Odsłania to, co wielu polityków, dziennikarzy i szefów policji wolałoby przemilczeć i ukryć przed opinią publiczną, wyciąga na światło dzienne mega przekręty ostatnich 20 lat przy inwestycjach publicznych, bez owijania w bawełnę opowiada o bliskości prominentnych przedstawicieli sfer rządowych, parlamentów, rad nadzorczych koncernów z największymi organizacjami przestępczymi na kontynencie. Włos się jeży na głowie. Roth pisze wprost:
Współczesne europejskie prawodawstwo, zarówno na szczeblu międzynarodowym, jak i lokalnym, posiada wbudowaną konieczność dokonywania oszustw. Przy obecnym układzie sił nie istnieje absolutnie żadna realna możliwość uchwalania prawa spójnego, a jedynie takiego, które gloryfikowałoby "namaszczonych". Korupcja funkcjonariuszy publicznych służy w takim systemie jako skuteczne remedium przeciw opresyjnemu ustawodawstwu, które w innym przypadku byłoby nie do zniesienia. Afery, takie jak przykładowa z łapownictwem w niemieckim ministerstwie finansów, skarbu, zarządach dróg publicznych, przypadkowo przedostające się do wiadomości opinii publicznej, to tylko wierzchołek góry lodowej, pokłosie trupa wypadającego z szafy czy niedogryzionych resztek wypadłych spod dywanu przy walce buldogów.
I dalej:
Podczas jednej z dyskusji panelowych zorganizowanych przez Związek Niemieckich Funkcjonariuszy Policji Kryminalnej (BDK) najwyższy rangą policjant w Niemczech, szef Federalnego Urzędu Kryminalnego - Jorg Ziercke - gwałtownie zaprzeczył, jakoby w Niemczech w ogóle istniała mafia. Nie mogłem uwierzyć w to, co mówił. "Czy u nas kupuje się radnych i posłów tak jak w południowych Włoszech? Nie, nie mamy takich struktur jak Włochy, dlatego u nas nie ma mafii". Wspierał go Alexander Alvaro, członek zarządu Wolnej Partii Demokratycznej, specjalista w kwestiach prawa i bezpieczeństwa w Parlamencie Europejskim: "U nas nie ma struktur mafijnych - ani w polityce, ani w gospodarce". Musiałem wyjść z sali, nie mogłem dłużej tego słuchać. Ci ludzie nadal wierzą, że współczesny mafioso to tępy drab nieumiejący czytać ze strzelba w rękach, podczas gdy w rzeczywistości oni już dawno nie palą samochodów ani nie kradną damskich torebek. Dzisiaj bossowie mają znakomite uniwersyteckie wykształcenie i przeczytali więcej książek niż niejeden deputowany europarlamentu.
Polecam - także inne jego publikacje:
Brudne ręce: jak państwa zachodnie współpracują z mafią narkotykową;
Czerwoni bossowie;
Gangsterska gospodarka. Jak zorganizowana przestępczość wykupuje Niemcy;
Akt oskarżenia niepożądany: korupcja i samowola w niemieckim wymiarze sprawiedliwości.
10-03-2011, 23:25






