Indroman dobrze gada (chociaz nie do konca rozumiem zdanie: w typowy sposób rysuje tzw. "dobrze nakreślone osobowości"). American Gangster nie kopnal mnie w glowe wlasnie dlatego, ze podobna historie widzialem juz okolo dwunastu razy, z czego polowa to wlasnie Scorsese. Przede wszystkim gryza schematami dwaj glowni bohaterowie: uczciwy, oddany pracy gliniarz z problemami rodzinnymi i budzacy respekt gangster, model "od zera do bohatera", najlepiej z jakas oryginalna, specyficzna, wyrozniajaca go cecha charakteru. Schematy te moze nie uwieraja tak bardzo, bo w bohaterow wcielili sie znakomici aktorzy, jednak wciaz odczuwa sie pewien niedosyt. Film zrealizowany jest po mistrzowsku, ale za kamera stanal w koncu Ridley, wiec mozna sie bylo tego spodziewac.
A wspomniana tutaj i wychwalana scena ze sloikiem jest bezsensowna. Rozsadny boss nie odstawia takich ryzykownych popisowek.
A wspomniana tutaj i wychwalana scena ze sloikiem jest bezsensowna. Rozsadny boss nie odstawia takich ryzykownych popisowek.
14-11-2007, 13:46





