Mental napisał(a):Nieważne z którego roku i kto sterczy za kamerą - pomysł odwzajemnionej miłości monstrualnej małpy do Ann Darrow zawsze będą uważał za niestrawny debilizm.Jednocześnie uprzedzam, że nie zamierzam posługiwać się tym argumentem w polemice(...)
Nie używasz tego argumentu wprost, ale Twoje wrażenia są właśnie pochodną tego, że po prostu nie umiesz przełknąć konwencji. Cóż, nikt nie jest doskonały;)
Mental napisał(a):Moja niechęć do tego typu historyjek wynika zapewne z faktu, że jako dziecko nie znosiłem bajek Walta Disney'a, a romans goryla z podrzędną aktoreczką zalatuje poczciwym disneyowskim kiczem na kilometr.Jak wyżej.
Mental napisał(a):(...)Adriana Brody'ego (porażka obsadowa numer 1, gość wygląda jak anorektyk, jak głodujący poeta, który cierpi na uwiąd twórczy(...)Do roli pisarzyka pasował w sam raz. Kogo się spodziewałeś, Vina Diesela?
Mental napisał(a):Pretekstowy początek: poznajemy bohaterów, rozeznajemy się w ich sytuacji majątkowej i inne takie rzewne pierdy(...),załoga statku rusza z odsieczą i tak dalej prostym torem... Wieje nudą.
Wszystko jest na swoim miejscu, bohaterów, środowisko ich funkcjonowania przedstawiono fajnie i z klimatem (zwłaszcza początek filmu wymiata). Sceny na statku zbliżają się do granicy przesadnego przeciągnięcia akcji, ale właśnie gdy powoli zaczynałem się niecierpliwić zaczyna się prawdziwa zabawa, czyli jest ok.
Mental napisał(a):Pierwsza "spektakularna", "wbijająca w fotel", "szarpiąca nerwami" sekwencja za 200 milionów kafli toczy się w wąwozie(...)Żadnych emocji. Tandeta na maksa.
No cóż, tu nie sposób się nie zgodzić, sceny te nie dość, że przegięta ponad wszelkie normy (biegną se między tymi łapami jak gdyby nigdy nic) to jeszcze momentami wyjątkowo daremnie wykonana, widać, że większość kasy poszła na sceny z Kongiem.
Mental napisał(a):MTV Jack Black (błąd obsadowy numer 2)
Dla mnie nie jest to może błąd, bo jest okej, ale coś mi nie pozwala określić tego angażu mianem optymalnego.
Mental napisał(a):Inna sprawa dotyczy scen, w których Kong walczy z trzema Rexami, ściskając jednocześnie w swojej olbrzymiej łapie pannę Darrow i zwisając nad przepaścią, zaplątany w jakieś liany czy coś. Widziałem w życiu wiele filmów przygodowych, wiele potrafię wybaczyć, gdy idzie o wolność wyobraźni, ale tutaj moja irytacja sięgnęła zenitu
Chłopie, to Ty lepiej Gwiezdnych Wojen (zwłaszcza nowych) nie oglądaj, bynajmniej bez osoby uzbrojonej w zestaw do natychmiastowej resuscytacji. Te sceny dla mnie idealne, fantastycznie zbliżają się do granic Wszelkiego Przegięcia, ale biorąc pod uwagę konwencję bajki jej nie przekraczają. Popis wyobraźni (zwłaszcza te akrobacje na linach), podany w sosie wizualnej maestrii (tu do efektów przyczepić się nie mogę, świetne są).
Mental napisał(a):Walka z pająkami, bagiennymi glizdami wysysającymi mózgi i mega zmutowanymi homaro-krabami sprawiła, że na moich ustach znowu zagościł uśmiech(...)
Znowu nie łapiesz o co chodzi, scena jest celowo przegięta, z jednej strony niby poważne wydarzenia, podkreślone poważną muzyką, z drugiej tony wizualnego kiczu. Przecież gołym okiem widać, że Jackson świadomie zrobił tą scenę taką groteskową. Ja jak to widzę to mam banana na twarzy, no może momentami brakuje trochę krwi (zwłaszcza w scenach z Serkisem), ale jestem w stanie zrozumieć względy producenckie)
Mental napisał(a):(...)gdy Brody wraz z Naomi Watts nie uczepili się jednego z nich i nie odfrunęli.Kino przygodowe to kino przygodowe, margines absurdu jest spory, ale numery tego typu pretendują do miana pieprzonej głupoty wagi ciężkiej.
Bez jaj, King Kong to BAJKOWE kino przygodowe, jeśli ta scena jest dla Ciebie "pieprzoną głupotą wagi ciężkiej" to mijasz się z profilem adresata takiego filmu o lata świetlne. Tak wiem, pewno jest to dla Ciebie powód do dumy;) I wydaje mi się, że nie jestem tutaj jedynym, dla którego takie przegięcia mieszczą się w ramach konwencji (a te w wąwozie już nie).
Mental napisał(a):Dotrwałem do sceny, w której Kong bawi się z panną Darrow na lodowisku (lód oczywiście solidny i nie pęka pod ciężarem dwustutonowej małpy). Tandetny przerywnik.
Fantastyczny, nastrojowy, trochę zaskakujący przerywnik. A Twoje marudzenie co do wytrzymałości lodu poprawiło mi humor na resztę dnia;)
Mental napisał(a):W Kongu ani razu nie pada słowo "Kurwa".
W pewnym momencie spróbowałem sobie wyobrazić film w poważniejszej, czy też silącej się na większy realizm konwencji. To by nie przeszło, bo stałoby w sprzeczności z irracjonalnością głównego motywu.
Podsumowując, "King Kong" jest bajką, i być bajką musi, Ty drogi Mentalu po prostu do oglądania takich bajek się nie nadajesz.
29-01-2007, 13:22





