uwaga mogą być spojlery
ja bylem na "king Kongu" jacksona w kinie i absolutnie nie zgodzę się z tymi, którzy mieszają ten film z błotem. arcydzielo to nie jest na pewno, ale tez jest to film słaby. Naomi Watts została świetnie dobrana do roli i co tu duzo mowic, zagrała fantastycznie. miedzy nią a Kongiem udalo się wygenerować prawdziwą chemię, nie okrelslil byl tego odwzajemnioną, obustronną miloscią :), ale film ukazal cos, co ich przywiązało do siebie, połączylo. oboje byli outsiderami w pewnym sensie, ktorym życie dalo po dupie, oboje potrafili docenić piękno zachodu słońca. z resztą ta scena z zachodem slonca to czysta magia kina. fantastycznym pomyslem jest to uderzanie w pierś. animacja Konga jest naprawdę świetna, mimo ze jednak nie zgodzilbym się z tymi, ktorzy twierdzą, ze wygląda, jak prawdziwy goryl. za duzy atut filmu uwazam słynną ackję z T-rexami. szkoda tylko, ze dinozaury w filmie wyglądają juz naprawdę, jak rodem z filmu animowanego ( mam wrazenie, ze wręcz gorzej niz w "parku jurajskim"), bo pomysł polegający na skonfrontowaniu olbrzymiej małpy z królem dinozaurów ma w sobie niesłychany potencjał. mimo iz nie zostal do konca wykorzystany, owa scena jest naprawdę niezwykle emocjonująca i przerażająca momentami.
efekty miejscami są rzeczywiscie niedopracowane. krajobrazy wyglądają ładnie, ale jakos zbyt sztucznie, do tego fale na morzu są czasami ...bodajże zastygłe w bezruchu :) ( co widac w jednej scenie)
ogolnie rzecz biorąc, jacksonowi udalo się zawrzeć w filmie taki unikalny juz dzisiaj klimat nizwyklej przygody, typowy dla starych filmów, związany ze strachem przed nieznanym. pierwsza połowa filmu to jeden z najbardziej ekscytujących kawałków kina rozrywkowego, jakie kiedykolwiek widzialem. film niesamowicie trzyma w napięciu przed pierwszym ukazaniem się Konga.
b. udana jest rowniez scena z zabawą na lodzie w Central Parku. zakończenie wydalo mi się nijakie i zbyt łzawe. nie robila na mnie jakos wrazenia walka wielkiej maply z samolotami.
Za to w pierwszych kadrach filmu przedwojenny Nowy Jork wygląda super. no i jak mozna nie zauwazyc rewelacyjnego ujęcia z orangutanem w zoo zakrywającym się workiem ( kawałkiem płótna??) na widok kamery:), zapewne w celu ochrony swojej prywatności. takie smaczki świadczą o świetnym poczuciu humoru reżysera.
ja bylem na "king Kongu" jacksona w kinie i absolutnie nie zgodzę się z tymi, którzy mieszają ten film z błotem. arcydzielo to nie jest na pewno, ale tez jest to film słaby. Naomi Watts została świetnie dobrana do roli i co tu duzo mowic, zagrała fantastycznie. miedzy nią a Kongiem udalo się wygenerować prawdziwą chemię, nie okrelslil byl tego odwzajemnioną, obustronną miloscią :), ale film ukazal cos, co ich przywiązało do siebie, połączylo. oboje byli outsiderami w pewnym sensie, ktorym życie dalo po dupie, oboje potrafili docenić piękno zachodu słońca. z resztą ta scena z zachodem slonca to czysta magia kina. fantastycznym pomyslem jest to uderzanie w pierś. animacja Konga jest naprawdę świetna, mimo ze jednak nie zgodzilbym się z tymi, ktorzy twierdzą, ze wygląda, jak prawdziwy goryl. za duzy atut filmu uwazam słynną ackję z T-rexami. szkoda tylko, ze dinozaury w filmie wyglądają juz naprawdę, jak rodem z filmu animowanego ( mam wrazenie, ze wręcz gorzej niz w "parku jurajskim"), bo pomysł polegający na skonfrontowaniu olbrzymiej małpy z królem dinozaurów ma w sobie niesłychany potencjał. mimo iz nie zostal do konca wykorzystany, owa scena jest naprawdę niezwykle emocjonująca i przerażająca momentami.
efekty miejscami są rzeczywiscie niedopracowane. krajobrazy wyglądają ładnie, ale jakos zbyt sztucznie, do tego fale na morzu są czasami ...bodajże zastygłe w bezruchu :) ( co widac w jednej scenie)
ogolnie rzecz biorąc, jacksonowi udalo się zawrzeć w filmie taki unikalny juz dzisiaj klimat nizwyklej przygody, typowy dla starych filmów, związany ze strachem przed nieznanym. pierwsza połowa filmu to jeden z najbardziej ekscytujących kawałków kina rozrywkowego, jakie kiedykolwiek widzialem. film niesamowicie trzyma w napięciu przed pierwszym ukazaniem się Konga.
b. udana jest rowniez scena z zabawą na lodzie w Central Parku. zakończenie wydalo mi się nijakie i zbyt łzawe. nie robila na mnie jakos wrazenia walka wielkiej maply z samolotami.
Za to w pierwszych kadrach filmu przedwojenny Nowy Jork wygląda super. no i jak mozna nie zauwazyc rewelacyjnego ujęcia z orangutanem w zoo zakrywającym się workiem ( kawałkiem płótna??) na widok kamery:), zapewne w celu ochrony swojej prywatności. takie smaczki świadczą o świetnym poczuciu humoru reżysera.
30-01-2007, 21:19





