TAS zawsze był dla mnie legendarnym arcydziełem, ale... kuźwa no, ostatni raz oglądałem go jakieś 14 lat temu! Od tamtego czasu regularnie wracałem jedynie do Mask of the Phantasm i nadszedł najwyższy czas by przypomnieć sobie dzieło które sprawiało, że zasiadanie przed telewizorem było rytuałem.
Za mną 28-odcinkowy Volume I i zanim przejdę do mikrorecenzji poszczególnych odcinków, kilka banalnych kwestii:
- TAS ma najlepszą czołówkę EVER.
- Animacja, choć bardzo prosta, z częstymi błędami związanymi ze skalą i perspektywą jest kapitalna, a klimat wylewa się z ekranu hektolitrami.
- Muzyka świętej pamięci Shirley Walker to arcydzieło.
- Gra aktorka - brak słów. Christian Bale powinien udać się na korepetycje do Conroya by ten nauczył go brzmieć jak totalny badass, który jednym słowem kruszy ściany, a nie gość wymagający natychmiastowej interwencji laryngologa.
Odcinki:
- On Leather Wings - dobra historia, może niespecjalnie oryginalna, ale wciągająca i co najważniejsze fantastycznie wprowadzająca w klimat całego serialu. Z biegiem czasu animacja się polepszyła, ale skłamałbym pisząc, że nie ma tu na czym oka zawiesić.
- Christmas with the Joker - odcinek równie szalony, co sam Joker, no bo co powiedzieć o ucieczce z Arkham na bożonarodzeniowej choince-rakiecie? Brzmi może i kiczowato, ale atrakcji jest co nie miara, bo Joker nie daje Batmanowi i Robinowi chwili wytchnienia.
- Nothing to Fear - kolejny solidny odcinek, tym razem ze Scarecrowem i jedna rzecz mogłaby sprawić, że byłby odrobinę lepszy - wygląd samego Stracha. W późniejszych odcinkach zyskał znacznie lepszą, groźniejszą prezencję godną swojej ksywki, tutaj wygląda... hmm, nie źle, ale nie tak, jak powinien.
- The Last Laugh - rewelacyjny odcinek z fantastycznym motywem muzycznym. Starcie z Jokerem jak zwykle świetne, do tego niezły lol w postaci Alfreda opętanego gazem śmiechu. Jeśli coś tu zgrzyta, to tylko robot-klaun.
- Pretty Poison - Trujący Bluszcz jako ponętna femme fatale? Brawo. Końcówka z morderczą rośliną gigantem banalna, ale poza tym wszystko tip top, na czele ze sceną kolacji. Wayne siedzi zakłopotany i znudzony, a Dent i Ivy całują się, całują, całują i całują. Tak, to kreskówka dla dzieci :)
- The Underdwellers - motyw z dziećmi-niewolnikami na swój sposób poruszający i oryginalny, ale nie, nie kupuję tego odcinka. Do tego fatalny czarny charakter i okropna scena z dzieciakiem w rezydencji.
- P.O.V. - TAS po raz pierwszy pokazuje się od poważnej, dorosłej strony. Nie ma tu żadnych motywów fantastycznych/sci-fi, ani szalonych przeciwników, tylko zwykła, kryminalna historia. Diablo dobra historia żeby było jasne, do tego stanowiąca miłą odmianę - Batman jest tu postacią drugoplanową.
- The Forgotten - Bruce Wayne z amnezją jako robotnik uwięziony gdzieś na pustyni? Alfred lecący na ratunek Batwingiem? Dziwne, ale cholernie sympatyczne. Ponownie muszę wspomnieć o bombowym motywie muzycznym.
- Be a Clown - dobry wątek relacji ojciec-syn, ale poza tym to kolejny po The Underdwellers odcinek, który uważam raczej za chybiony, ale raczej, a nie na pewno, bo sytuację ratuje Joker i starcie w opuszczonym wesołym miasteczku.
- Two-Face: Part I & II - pierwszy TASowy majstersztyk, i znowu zapominam, że oglądam "bajkę". W kwestii Denta/Two-Face'a Nolan powinien się wzorować właśnie na tej historii; patent z Harveyem cierpiącym na coraz bardziej dające o sobie znać rozdwojenie jaźni jeszcze przed wypadkiem - kapitalny. Scena hipnozy - masakryczna. Sam Two-Face - po prostu wow.
- It's Never Too Late - kolejny oryginalny odcinek, w którym to nie Batman jest głównym bohaterem, ale gangster, którego syn przedawkował narkotyki. Bardzo dobra historia (świetna retrospekcja!), wyraźnie inspirowana "Aniołami o brudnych twarzach".
- I've Got Batman in My Basement - okazjonalne przypomnienie, że TAS to serial dla dzieci. Nieprzytomny po konfrontacji z Pingwinem Batman zostaje uratowany przez dwójkę dzieci; pomysł o tyle dobry, że daje do zrozumienia że Batman to tylko człowiek i nie zawsze wygrywa, ale gdy dochodzi do pojedynku z Pingwinem, w którym Nietoperz walczy śrubokrętem... nie, zdecydowanie nie.
- Heart of Ice - kolejny przykład na to, jak TAS traktuje przeciwników Batmana, że za szaleństwem czy też chorobliwą rządzą zemsty kryje się człowiek i tragiczna historia. Świetny odcinek i genialna interpretacja Freeze'a (głos!!!), zimnego i pozbawionego emocji, a jednak przejmująco smutnego.
- The Cat and the Claw: Part I & II - Batman odrzuca pelerynę z prawego ramienia odsłaniając część kostiumu. Catwoman [zalotnie]: Magnificent :) Świetna, pełna akcji i chemii (Batman-Catwoman, Bruce-Selina) historia, w której znowu pojawia się ta fantastyczna, emocjonalna nutka gdzieś z pogranicza tragedii i niespełnionej miłości. Myślicie że Batman wspaniałomyślnie pozwala Kotce odejść? Pomyślcie raz jeszcze.
- See No Evil - Batman i niewidzialny człowiek? Kolejna potencjalnie kiczowata historia, ale nie w tym wykonaniu. No i znowu czarny charakter to człowiek, któremu nadano interesujące, emocjonalne tło. Ale nie brakuje i - jak zwykle w tym serialu - świetnego humoru: Batman leży na dachu pędzącego, niewidzialnego samochodu i przelatuje obok dwóch facetów siedzących na schodach przed kamienicą. I didn't know he can fly too! :)
- Beware the Gray Ghost - jeszcze jedna poruszająca historia, ale tym razem niedotycząca przeciwnika Batmana, tylko zapomnianego gwiazdora starego serialu, któremu głos podkłada... Adam West! Fajna intryga i spotkanie dwóch bohaterów, prawdziwego, i tego ze szklanego ekranu, fana i jego idola.
- Prophecy of Doom - jeden z tych mniej udanych odcinków, co nie znaczy, że mało ciekawy, bo oglądanie Batmana to zawsze frajda, a tym razem i Bruce ma coś do roboty, na przykład udawanie ciemnego naiwniaka :)
- Feat of Clay: Part I & II - za młodu kochałem historię Clayface'a na zabój i miło mi stwierdzić, że stara miłość nie rdzewieje. Genialne, genialne, genialne, również wizualnie - z jednej strony zachowana jest typowa dla TASa prostota, a z drugiej trudno nie zachwycić się nad animacją transformacji jakie przechodzi Clayface, zwłaszcza w fantastycznej scenie finałowej.
- Joker's Favor - zanim następnym razem pogrozicie innemu kierowcy dobrze się zastanówcie, bo może to być Joker. Przytrafiło się to łysiejącemu panu z nadwagą, który błagając o oszczędzenie życia obiecał, że zrobi wszystko. Pan J. nie zapomina i dwa lata później dzwoni do biedaka... Efekt? Genialny i jakby tego było mało, w tym odcinku po raz pierwszy pojawia się Harley.
- Vendetta - kolejna bardzo dobra historia o zabarwieniu czysto kryminalnym, bo głównym podejrzanym w sprawie jest Bullock, ale fajnie zmieszana z Killer Crociem.
- Fear of Victory - drugie pojawienie się Scarecrowa, ale odświeżonego, robiącego znacznie lepsze wrażenie. Bardzo fajna historia, w której Robin walczy ze skutkami gazu strachu, zwieńczona emocjonującą, ale i zabawną (komentarz do meczu) sekwencją na stadionie.
- The Clock King - rewelacyjny odcinek z mniej znanym, ale stanowiącym dla Batmana nie lada wyzwanie przeciwnikiem. No i bodaj drugi do tej pory odcinek, w którym pojawia się drobny zgrzyt - Bruce Wayne nosi kostium Batmana pod garniturem. Serio? :)
- Appointment in Crime Alley - jeszcze jedna historia typowo kryminalna, oczywiście z odpowiednią podbudową emocjonalną w postaci przepięknej końcowej sceny na miejscu zabójstwa Wayne'ów.
- Mad as a Hatter - czy kogoś zdziwi, jeśli napiszę że Szalony Kapelusznik to samotny, nieszczęśliwy człowiek zakochany bez wzajemności? :) I dobrze, min. dzięki temu ten odcinek jest tak dobry.
- Dreams in Darkness - czy po odcinku w którym dręczony halucynacjami wywołanymi gazem strachu Batman trafia do Arkham można spodziewać się czegoś innego, jak tylko tego, że będzie jednym z najlepszych? I taki jest w istocie.
Za mną 28-odcinkowy Volume I i zanim przejdę do mikrorecenzji poszczególnych odcinków, kilka banalnych kwestii:
- TAS ma najlepszą czołówkę EVER.
- Animacja, choć bardzo prosta, z częstymi błędami związanymi ze skalą i perspektywą jest kapitalna, a klimat wylewa się z ekranu hektolitrami.
- Muzyka świętej pamięci Shirley Walker to arcydzieło.
- Gra aktorka - brak słów. Christian Bale powinien udać się na korepetycje do Conroya by ten nauczył go brzmieć jak totalny badass, który jednym słowem kruszy ściany, a nie gość wymagający natychmiastowej interwencji laryngologa.
Odcinki:
- On Leather Wings - dobra historia, może niespecjalnie oryginalna, ale wciągająca i co najważniejsze fantastycznie wprowadzająca w klimat całego serialu. Z biegiem czasu animacja się polepszyła, ale skłamałbym pisząc, że nie ma tu na czym oka zawiesić.
- Christmas with the Joker - odcinek równie szalony, co sam Joker, no bo co powiedzieć o ucieczce z Arkham na bożonarodzeniowej choince-rakiecie? Brzmi może i kiczowato, ale atrakcji jest co nie miara, bo Joker nie daje Batmanowi i Robinowi chwili wytchnienia.
- Nothing to Fear - kolejny solidny odcinek, tym razem ze Scarecrowem i jedna rzecz mogłaby sprawić, że byłby odrobinę lepszy - wygląd samego Stracha. W późniejszych odcinkach zyskał znacznie lepszą, groźniejszą prezencję godną swojej ksywki, tutaj wygląda... hmm, nie źle, ale nie tak, jak powinien.
- The Last Laugh - rewelacyjny odcinek z fantastycznym motywem muzycznym. Starcie z Jokerem jak zwykle świetne, do tego niezły lol w postaci Alfreda opętanego gazem śmiechu. Jeśli coś tu zgrzyta, to tylko robot-klaun.
- Pretty Poison - Trujący Bluszcz jako ponętna femme fatale? Brawo. Końcówka z morderczą rośliną gigantem banalna, ale poza tym wszystko tip top, na czele ze sceną kolacji. Wayne siedzi zakłopotany i znudzony, a Dent i Ivy całują się, całują, całują i całują. Tak, to kreskówka dla dzieci :)
- The Underdwellers - motyw z dziećmi-niewolnikami na swój sposób poruszający i oryginalny, ale nie, nie kupuję tego odcinka. Do tego fatalny czarny charakter i okropna scena z dzieciakiem w rezydencji.
- P.O.V. - TAS po raz pierwszy pokazuje się od poważnej, dorosłej strony. Nie ma tu żadnych motywów fantastycznych/sci-fi, ani szalonych przeciwników, tylko zwykła, kryminalna historia. Diablo dobra historia żeby było jasne, do tego stanowiąca miłą odmianę - Batman jest tu postacią drugoplanową.
- The Forgotten - Bruce Wayne z amnezją jako robotnik uwięziony gdzieś na pustyni? Alfred lecący na ratunek Batwingiem? Dziwne, ale cholernie sympatyczne. Ponownie muszę wspomnieć o bombowym motywie muzycznym.
- Be a Clown - dobry wątek relacji ojciec-syn, ale poza tym to kolejny po The Underdwellers odcinek, który uważam raczej za chybiony, ale raczej, a nie na pewno, bo sytuację ratuje Joker i starcie w opuszczonym wesołym miasteczku.
- Two-Face: Part I & II - pierwszy TASowy majstersztyk, i znowu zapominam, że oglądam "bajkę". W kwestii Denta/Two-Face'a Nolan powinien się wzorować właśnie na tej historii; patent z Harveyem cierpiącym na coraz bardziej dające o sobie znać rozdwojenie jaźni jeszcze przed wypadkiem - kapitalny. Scena hipnozy - masakryczna. Sam Two-Face - po prostu wow.
- It's Never Too Late - kolejny oryginalny odcinek, w którym to nie Batman jest głównym bohaterem, ale gangster, którego syn przedawkował narkotyki. Bardzo dobra historia (świetna retrospekcja!), wyraźnie inspirowana "Aniołami o brudnych twarzach".
- I've Got Batman in My Basement - okazjonalne przypomnienie, że TAS to serial dla dzieci. Nieprzytomny po konfrontacji z Pingwinem Batman zostaje uratowany przez dwójkę dzieci; pomysł o tyle dobry, że daje do zrozumienia że Batman to tylko człowiek i nie zawsze wygrywa, ale gdy dochodzi do pojedynku z Pingwinem, w którym Nietoperz walczy śrubokrętem... nie, zdecydowanie nie.
- Heart of Ice - kolejny przykład na to, jak TAS traktuje przeciwników Batmana, że za szaleństwem czy też chorobliwą rządzą zemsty kryje się człowiek i tragiczna historia. Świetny odcinek i genialna interpretacja Freeze'a (głos!!!), zimnego i pozbawionego emocji, a jednak przejmująco smutnego.
- The Cat and the Claw: Part I & II - Batman odrzuca pelerynę z prawego ramienia odsłaniając część kostiumu. Catwoman [zalotnie]: Magnificent :) Świetna, pełna akcji i chemii (Batman-Catwoman, Bruce-Selina) historia, w której znowu pojawia się ta fantastyczna, emocjonalna nutka gdzieś z pogranicza tragedii i niespełnionej miłości. Myślicie że Batman wspaniałomyślnie pozwala Kotce odejść? Pomyślcie raz jeszcze.
- See No Evil - Batman i niewidzialny człowiek? Kolejna potencjalnie kiczowata historia, ale nie w tym wykonaniu. No i znowu czarny charakter to człowiek, któremu nadano interesujące, emocjonalne tło. Ale nie brakuje i - jak zwykle w tym serialu - świetnego humoru: Batman leży na dachu pędzącego, niewidzialnego samochodu i przelatuje obok dwóch facetów siedzących na schodach przed kamienicą. I didn't know he can fly too! :)
- Beware the Gray Ghost - jeszcze jedna poruszająca historia, ale tym razem niedotycząca przeciwnika Batmana, tylko zapomnianego gwiazdora starego serialu, któremu głos podkłada... Adam West! Fajna intryga i spotkanie dwóch bohaterów, prawdziwego, i tego ze szklanego ekranu, fana i jego idola.
- Prophecy of Doom - jeden z tych mniej udanych odcinków, co nie znaczy, że mało ciekawy, bo oglądanie Batmana to zawsze frajda, a tym razem i Bruce ma coś do roboty, na przykład udawanie ciemnego naiwniaka :)
- Feat of Clay: Part I & II - za młodu kochałem historię Clayface'a na zabój i miło mi stwierdzić, że stara miłość nie rdzewieje. Genialne, genialne, genialne, również wizualnie - z jednej strony zachowana jest typowa dla TASa prostota, a z drugiej trudno nie zachwycić się nad animacją transformacji jakie przechodzi Clayface, zwłaszcza w fantastycznej scenie finałowej.
- Joker's Favor - zanim następnym razem pogrozicie innemu kierowcy dobrze się zastanówcie, bo może to być Joker. Przytrafiło się to łysiejącemu panu z nadwagą, który błagając o oszczędzenie życia obiecał, że zrobi wszystko. Pan J. nie zapomina i dwa lata później dzwoni do biedaka... Efekt? Genialny i jakby tego było mało, w tym odcinku po raz pierwszy pojawia się Harley.
- Vendetta - kolejna bardzo dobra historia o zabarwieniu czysto kryminalnym, bo głównym podejrzanym w sprawie jest Bullock, ale fajnie zmieszana z Killer Crociem.
- Fear of Victory - drugie pojawienie się Scarecrowa, ale odświeżonego, robiącego znacznie lepsze wrażenie. Bardzo fajna historia, w której Robin walczy ze skutkami gazu strachu, zwieńczona emocjonującą, ale i zabawną (komentarz do meczu) sekwencją na stadionie.
- The Clock King - rewelacyjny odcinek z mniej znanym, ale stanowiącym dla Batmana nie lada wyzwanie przeciwnikiem. No i bodaj drugi do tej pory odcinek, w którym pojawia się drobny zgrzyt - Bruce Wayne nosi kostium Batmana pod garniturem. Serio? :)
- Appointment in Crime Alley - jeszcze jedna historia typowo kryminalna, oczywiście z odpowiednią podbudową emocjonalną w postaci przepięknej końcowej sceny na miejscu zabójstwa Wayne'ów.
- Mad as a Hatter - czy kogoś zdziwi, jeśli napiszę że Szalony Kapelusznik to samotny, nieszczęśliwy człowiek zakochany bez wzajemności? :) I dobrze, min. dzięki temu ten odcinek jest tak dobry.
- Dreams in Darkness - czy po odcinku w którym dręczony halucynacjami wywołanymi gazem strachu Batman trafia do Arkham można spodziewać się czegoś innego, jak tylko tego, że będzie jednym z najlepszych? I taki jest w istocie.
08-04-2012, 00:08





