Znakomity, pełen rewelacyjnych pomysłów film, który nie będzie pewnie - jak chcieliby zagraniczni krytycy - game changerem (bo cała jego siła opiera się na zaskakiwaniu widza), ale przywraca wiarę w to, że Amerykanie potrafią jeszcze robić dobre horrory. Lista inspiracji "Domu..." jest tak długa, że na wypisywanie wszystkich cytatów można by poświęcić kilka godzin, a zwroty akcji powodują opad szczęki. Co ważne - "Dom..." nie sprawia wrażenia "sklepiku z horrorami", filmu pełnego nawiązań wrzuconych tylko po to, by widz mógł się cieszyć, że je wyłapał. Fabuła cały czas wiedzie prym, a szalony pomysł wyjściowy gwarantuje znakomitą zabawę.
Więcej nie napiszę, bo spoilerowanie w wypadku tego filmu byłoby świństwem. Ale zobaczyć koniecznie trzeba, chociaż mam wrażenie, że kilka błędów logicznych twórcom umknęło :)
Więcej nie napiszę, bo spoilerowanie w wypadku tego filmu byłoby świństwem. Ale zobaczyć koniecznie trzeba, chociaż mam wrażenie, że kilka błędów logicznych twórcom umknęło :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
27-04-2012, 14:06





