Obejrzałem końcówkę Konga Donga Batonga za 200 baniek (sceny na szczycie wieżowca) i muszę powiedzieć, że jest to kawał dobrej roboty, najlepszy fragment filmu, który zupełnie nie pasuje do miałkich 150 wcześniejszych minut. A ujęcia przedstawiające moment "ześlizgnięcia się" małpy z kopuły zasługują na gromkie brawa. Oczywiście potem wbiega debil Brody i psuje cały efekt, ale to już inna historia.
1. Szkoda, że Naomi nie pokaleczyła się odłamkami szkła. Trochę prawdziwej krwi by się przydało.
2. Wojsko u Jacksona to brygada kretynów - walą z moździerzy w budynki mieszkalne.
3. Do dzisiaj nie wiem, jak Kong wdrapał się na szczyt wieżowca. Wspinaczka została nakręcona bardzo kiepsko, aż wyć się chce. W kilku momentach małpa uczepiona jest ściany budynku wyłącznie tylnymi łapami. No już za te 200 baniek mogli się bardziej postarać.
1. Szkoda, że Naomi nie pokaleczyła się odłamkami szkła. Trochę prawdziwej krwi by się przydało.
2. Wojsko u Jacksona to brygada kretynów - walą z moździerzy w budynki mieszkalne.
3. Do dzisiaj nie wiem, jak Kong wdrapał się na szczyt wieżowca. Wspinaczka została nakręcona bardzo kiepsko, aż wyć się chce. W kilku momentach małpa uczepiona jest ściany budynku wyłącznie tylnymi łapami. No już za te 200 baniek mogli się bardziej postarać.
19-02-2007, 17:55






